Dodaj do ulubionych

"Dorosly" jogurt - jaki?

01.08.09, 10:01
Czesc, niedlugo jedziemy na urlop do Polski. Tu gdzie mieszkam, daje
mojej coreczce normalne jogurty takie jakie i my jemy, ale mam juz
taka marke, w ktorej wiem, ze jest malo cukru i swieze owoce.
Jakie jogurty owocowe polecacie w Polsce? Od razu zaznaczam, ze nie
podaje takich specjalnych dla dzieci, bo raz sprobowalam i wedlug
mnie to sam cukier, poza tym mysle, ze to tylko nabijanie kasy
producentom tych wszystkich wynalazkow. Mieszac naturalnego z
owocami nie bedzie mi sie chcialo, bo na pewno bedziemy duzo poza
domem. Po prostu chodzi mi o normalny jogurt owocowy z jak
najmniejsza zawartoscia "chemii". Dzieki z gory za pomoc!
Obserwuj wątek
    • erin7 Re: "Dorosly" jogurt - jaki? 01.08.09, 10:47
      Nie wiem jaka ty masz ta marke swoja ale u nas to chyba wszystkie
      jogurty (poza naturalnymi) sa dla mnie wsciekle slodkie. Lekarka
      natomiast mowila mi zeby z tych "doroslych" nie dawac Monte i Danio
      bo to nie sa jogurty dla dzieci.
    • karro80 Re: "Dorosly" jogurt - jaki? 01.08.09, 12:32
      A to musisz popatrzeć na składy - co do świeżości owoców to żaden
      raczej nie ma świeżych tak naprawdę. Ale mnówstwo jest jogurtów
      napchanych barwnikami i żelatyną, trochę soku z koncentratu - sam
      cukier to pikuś, jakby dali do tego normalne owocesmile

      Ale coś się chyba da "wygrzebać" na półkach, dużo tego. Ja raz
      znalazłam na tle innych dość przyzwoity jogurt z owocami - taki
      awaryjny w razie lenia(co prawda sama go zjadłam, ale smaczny był)
      bodajże bakomy, ale to była raczej jakaś nowość...jak będę w weekend
      w sklepie to napiszę czy to to...
      • karro80 Re: "Dorosly" jogurt - jaki? 03.08.09, 13:00
        Ależ kobita chce "awaryjniaka" na wakacje - gdzie mieszać i kręcić
        własne?wink

        W sklepie byłam, tamtego nie znalazłam, ale na oko nawet zwykła
        bakoma będzie najlepsza składowo - owoce na drugim miejscu, póxniej
        syrop gluko-fruktozowy, i dopiero cukier.
        Bez żelatyn, mączek itp. A dostępna jest wszędzie...
        • babcia47 Re: "Dorosly" jogurt - jaki? 03.08.09, 13:42
          no dobra własnego robić nie musi..choć moim zdaniem to ony robi się
          właściwie sam..ale np. obrać sparzoną brzoskwinkę (przy okazji
          zalewania sobie kawy), posiekać w locie nad kubeczkiem nozykiem do
          owoców i zamieszać to żadna filozofia..podobnie dorzucic np. umyte
          jagody, czy kawałek banana..dla odmiany mozna owoce wrzucić do
          miseczki, rozgnieśc widelcem, zalac jogurtem naturalnym,
          zamieszać..i już
          • erin7 Re: "Dorosly" jogurt - jaki? 03.08.09, 21:32
            Ja wlasnie robie sama z naturalnego plus swieze owoce albo Bielucha
            mieszam z owocami. I za nic ta moja Gadzinka nie chce sie tkac.
            Dosladzam miodem i jeszcze malo a cukrem to nie bardzo chce. I
            zastanawiam sie czy walczyc dalej z tymi wlasnymi czy dawac te
            dzieciowe z Nestle ( a tak w ogole ktos sie orientuje czy to
            faktycznie jest taki normalny jogurt?? bo moze lepiej dam ta Bakome
            polecana albo Danonki?? ).
            • babcia47 Re: "Dorosly" jogurt - jaki? 04.08.09, 09:08
              mozesz owoce częściowo zmiksować, wtedy jogurt nabierze owocowego
              smaku, koloru i bedzie słodszy..a część dodać w małych kawałkach
              • babcia47 Re: "Dorosly" jogurt - jaki? 04.08.09, 09:18
                zamiast miksować można tez dodac troche przecierowego gęstego soczku
                lub gotowego słoiczkowego deserku owocowego
            • babcia47 Re: "Dorosly" jogurt - jaki? 04.08.09, 09:21
              żadnych danonków..mają za duzo wit. D3 Nadmiar równie niebezpieczny
              jak niedobór), sa przeznaczone dla dzieci powyzej 3 lat
        • magdangel Re: "Dorosly" jogurt - jaki? 15.08.09, 15:55
          He he, dzieki za zrozumienie Karro! wink Wlasnie takich odpowiedzi
          oczekiwalam. Wczesniej wrzucilam na przegladarke "jogurt", ale
          wlasnie znalazlam tylko przepis na jogurt, albo mieszanine jogurtu
          naturalnego z owocami - takie cos robie czesto w domu. Ale wlasnie
          chodzilo mi o cos, co bede mogla wrzucic do torebki i podac poza
          domem.
          Oczywiscie popatrze sama na sklad, ale chcialam zrobic rozeznanie
          wsrod mam. Tylko znowu wyszedl z tego watek o robieniu jogurtu...
    • emigrantka34 Re: "Dorosly" jogurt - jaki? 01.08.09, 14:28
      Nie polecam zadnego wielkoprzemyslowego.
      Kupuje Ekolukte w ekologicznym sklepie. Jezeli akurat nie moge dostac,
      kupuje jogurt naturalny bez cukru i mleka w proszku np Klimeko i
      dorzucam owoce pokrojone w kostke albo w calosci (np jagody).
    • babcia47 Re: "Dorosly" jogurt - jaki? 02.08.09, 09:38
      kupić naturalny Bakomy lub Danona (dobre są też lokalne marki, z
      tym, ze trzeba czytać skłąd) i zmieszać z naturalnymi
      owocami..będzie najlepszy, bo owoce sezonowe są najbogatsze i
      najsmaczniejsze i wcale nie trzeba do tego duzo więcej czasu niż
      otwarcie "gotowca", mozna tez dodac troche wcześniej, przed podaniem
      troche płatków zbożowych lub pokrojonych suszonych owoców..mozna tez
      jogurt zrobić samej, wieczorem przegotowac 0,5 l mleka, przestudzic
      do temperatury pokojowej lub nieco ciepleszej i dodać mały kubeczek
      gotowego jogurtu naturalnego w/w..zostawic na noc pod przykryciem na
      kuchni..rano powinien być już gotowy, potem przelac do pojemnika i
      przechowywac w lodówce, do nastepnego jogurtu użyć troche tego z
      poprzedniej "produkcji".
      • erin7 Re: do bab 03.08.09, 21:34
        Babciu, faktycznie mozna tak samemu jogurt zrobic?? Nie struje
        corci?? No i ile moze taki jogurt stac w lodowce zeby nie zial
        salmonella??
        • erin7 Re: do babci mialo byc ale mi zjadlo literki 03.08.09, 21:41
          • 4freddy Re: do babci mialo byc ale mi zjadlo literki 04.08.09, 00:10
            forum.gazeta.pl/forum/w,579,89265700,,Twarozek_Babci47.html?v=2

            A o salmonelli, to chyba masz znikome pojęcie? wink

            ...w szpitalu podają jogurt - żeby szybciej układ pokarmowy doszedł "do siebie"
            po salmonelli smile
            www.sezamek.pl/zdrowie.htm
            • erin7 Re: do babci mialo byc ale mi zjadlo literki 04.08.09, 08:53
              Dzieki za link. Twarozku raczej robic nie bede.

              A salmonelle z jogurtu znam z autopsji.

              • babcia47 Re: do babci mialo byc ale mi zjadlo literki 04.08.09, 09:16
                nie strujesz jeżeli jogurt będzie stał w lodówce w szczelnym
                pojemniku a do wyjęcia części, do bieżącego spożycia, użyjesz
                czystej łyżeczki..zeby w jogurcie czy innym pozywieniu znalazły się
                bakterie salmonelli trzeba nią je zanieczyscić..dlatego mleko się
                przegotowuje by było bakteriologicznie czyste i by zaszczepić je
                takimi bakteriami jakie są korzystne tj. jogurtu lub kefiru. Jogurt
                w lodówce trzeba traktowac jak otwarty pojemnik "kupnego" czyli nie
                wykorzystywać dla dziecka dłuzej niz 48 godzin..ja uzywałam 5-
                dniowego, bez problemu. Mozna robic małe ilości z szklanki mleka a
                jako "szczepionki" używać poprzednio zrobionego..lub robic wiecej
                tak by starczyło też dla dorosłych..od czasu do czasu kupować swieży
                jogurt, na bazie którego robi się własny
              • babcia47 Re: do babci mialo byc ale mi zjadlo literki 04.08.09, 16:21
                na końcu tego wacika jest tez o jogurcie..robi się tak samo tylko
                nie osącza, nie dodaje się tez soku z cytryny. przegotować mleko,
                zaszczepić gdy ciepłe ale nie gorace, postawić w temperaturze
                pokojowej pod przykryciem na kilkanaście godzin..i już..
                własny twarozek to też jest to! a roboty naprawdę wcale niewiele
                więcej
        • karro80 Re: do bab 04.08.09, 15:54
          Rób jogurtsmile - swojski nie ma takiego "kwasiora" jak kupny.
          Bakoma to tak na wyjazd polecana, bo jak do tej pory najbardziej
          przyjazny skład miałasmile
          Nestle dla maluchów jest do kitu, bo tam to już żadna bakteria nie
          przeżyła - no i cukru ma dość dużo.

          Ja robię już jakiś czas - trzy dni spokojnie wytrzyma w lodówce -
          trzymam w garnuszku przykrytym spodkiem.

          A cukier możesz trzcinowy do jogurtu, miód, brzoskiwinka, banan
          fajnie słodzi. A nawet jak dodasz czasem normalnego cukru to i tak
          przynajmniej wiesz ile go sypniesz. Ja np unikam cukru, ale nie
          wykluczam całkowicie - czekoladę mała je od czasu do czasu(ale
          znalazłam całkiem naturalną, pełnomleczną z kandyzowanym fiołkiem -
          można zeżreć całą od razubig_grin) ciasto, czy teraz rzadziej już
          herbatnika(zamieniłam na racuchy i wafle ryżowe, bo za dużo
          zjadaławink)
          • karro80 Re: do bab 04.08.09, 16:24
            A jeszcze fajny patent z wanilią...
            Bierzesz laskę wanilii, rozkrawasz i wygotowujesz w niewielkiej
            ilości mleka z wodą(woda jest po to coby mleko z gara nie uciekło, a
            i tak się odparuje) i taką "esencję" dodajesz do mleka na jogurt - i
            masz jogurt waniliowy - aromat powoduje, że wydaje się słodszy, taki
            budyniowy...

            No i ja miksuję z owocami tj - najpierw miksuję owoce i dodaję do
            jogurtu, bo inaczej konsystencja mi się psuje
            • erin7 Re: do karro 04.08.09, 18:22
              No to sprobuje, choc dla mnie to troche abstrakcja, ze mozna samemu
              jogurt zrobic no i jeszcze sie nie struc smile No i moze sama sie
              zkusze bo nie przepadam za jogurtami przez to wlasnie ze takie
              kwasiory i to z cukrem, jakos mi nie gra.Czy to moze byc obojetnie
              jaki naturalny jogurt (ja kupuje najczesciej Zott) i obojetnie jakie
              melko UHT (np. Laciate)?? Z ta wanilia sprobujesmile
              • karro80 Re: do karro 04.08.09, 18:37
                Z woreczka lub z butelki - uhate w necie odradzali.
                Jogurt może być zott - ja teraz brałam taki z jakimiś jeszcze
                bakteriami, ale on jest z regionalnej mleczarni.

              • babcia47 Re: do karro 04.08.09, 19:39
                >No to sprobuje, choc dla mnie to troche abstrakcja, ze mozna samemu
                > jogurt zrobic no i jeszcze sie nie struc smile
                a myslisz, ze na skalę przemysłową jogurty i twarożki jak sie robi?
                robiac własny przynajmniej masz pewność co w nim jest i ze
                rzeczywiscie zachowałaś wszelkie rygory higieniczne..i nie tyle mi
                tu nawet chodzi o samą produkcję, bo ta jest badana co o późniejszy
                transport i przechowywanie u odbiorcy..o zmienianiu terminu
                przydatnosci do spożycia w niektórych sklepach juz nawet nie
                wspomnę, choć to tajemnica poliszynela..sama widziałam w jakich
                warunkach, latem były przywozone jogurty do "żabki"..żadna
                chłodnia..pudełko dołaczone na paletę z innymi, paczkowanymi
                towarami, owinięte specjalna folią, przewożone tak w największe
                upały..koleżanka prowadzaca ten sklep czesto miała problem z
                psujacymi się towarami, którym było jeszcze daleko do terminu
                przydatności..w innych sklepach wcale nie musi byc lepiej..i może
                stąd Twoje problemy z salmonellą, o których wspominałaś, wystarczyło
                drobne zakażenie produktu przez nosiciela a potem miała idealne
                warunki do rozwoju
                • babcia47 Re: do karro 04.08.09, 19:42
                  ja zotta tez czasem uzywam..robiłam (hodowałam) tez własną,
                  naturalną, bezsmakową aktiwię..ale to dla siebie
                  • karro80 Re: do karro 04.08.09, 21:25
                    O to jest myśl - aktiwia drogawa, a tu garnek można miećwink
                    • erin7 Re: do karro 05.08.09, 08:46
                      Chyba jednak nie wyjdzie ten pierwszy. Bo po nocy na kuchni nic sad
                      tak jak bylo, samo mleko.Chyba jakis antytalent jestem jogurtowy.
                      • babcia47 Re: do karro 05.08.09, 09:31
                        daj mu jeszcze trochę czasu..w końcu dośc późno zaczęłaś, barterie
                        jogurtowe musza się namnozyć..no i mam nadzieje, że mleko było
                        jedynie ciepłe, gdy dodałaś jogurt a jogurt zawieraał żywe kultury
                        bakterii?
                        • erin7 Re: do karro 05.08.09, 10:48
                          Mleko cieple, na jogurcie nie pisze w skladzie nic o bakteriach,
                          kupilam Zott naturalny, taki bez mleka w proszku.To chyba problem w
                          tym jogurciesmile
                          • babcia47 Re: do karro 06.08.09, 11:10
                            na zott-cie tez robiłam, wiec chyba nie..po prostu moze temperature
                            w domu masz niższą lub proporcje mleka do jogurtu sprawiają (duzo
                            mleka , mała dawka "szczepionki", ze trzeba trochę więcej czasu by
                            bakterie namnozyły się wystarczajaco by je zagęścić..mi zazwyczaj
                            wystarcza 12 godzin by jogurt był gesty ale daję tak ok 1/4 jogurtu
                            w stosunku do mleka
                  • erin7 Re: do karro 04.08.09, 22:28
                    Robie smile mam nadzieje ze wyjdzie smile
                • erin7 Re: do karro 04.08.09, 22:31
                  Wiem babciu.Z zupami mialam podobnie, zanim corce dalam pierwszy raz
                  moją to z 5 chyba sama zjadlam bo sie balam ze jej zaszkodze choc w
                  kuchni radze sobie calkiem calkiem. I choc na logike sobie
                  tlumaczylam to i tak jakiegos stracha mialamsmile Mam nadzieje ze sie
                  wyrobie w tych jogurtach i krecic bede 2 razy w tyg. A pomyslow na
                  wariacje smakowe mam juz 1000wink Oby wyszedl ten pierwszy choc
                  filozofia w sumie zadna.
                • erin7 Re: do karro 04.08.09, 22:32
                  Maz tez tak patrzy na te moje jogurtowe dzialania z niedowiara w
                  oczachsmile
                  • karro80 Re: do karro 05.08.09, 13:46
                    Może temperatura w kuchni spadła, ale to powinaś mieć choć zsiadłe
                    mlekowink- a to idzie na twarożek wykorzystać, he, he.
                    A jakie mleko dawałaś?

                    Ja teraz zasuwam w termosie - i mam gdzieś spadki temperaturkismile
                    Fakt trochę kwaśniejszy jest, ale też dobry.

                    A mój jogurt, ten którym kwaszę ma dodatek bifidobacterii i jeszcze
                    takich jednych dodatkowo oprócz standardusmile W ogóle fajna firma, bo
                    oni nawet serki mają takie z bakteriami - a mam sklep firmowy pod
                    blokiembig_grin
                    • erin7 Re: do karro 05.08.09, 15:07
                      Ale to o tym Zott piszesz?? Ja mieszkam w duzym miescie ale u nas to
                      chyba jakis zascianek zywieniowy (i kulturalny) i ciezko cos znalezc
                      nawet w sieciowkach. Np Herbapol premium na zamowienie w osiedlowym,
                      tak samo jak kasza jaglana (!).
                      • karro80 Re: do karro 05.08.09, 15:40
                        No właśnie nie pamiętam, czy zotta używałam...nie tamten super to
                        nasz lokalny...
                        A u nas wory jaglanki i kasz rozmaitych na osiedlowym ryneczku,
                        żurawinki suszonej(jem codziennie na nerki) i w kilku innych
                        miejscach...
                        Też duże miasto(łódź), a osiedle takie przy granicy miasta - fajne,
                        mówią, że sypialniawink, ale i bank jest(kilka), baseny, koniki, kupa
                        zieleni,szkoła muzyczna, parę knajp, pizzerii, markety...w zasadzie
                        jest wszystko - dwa dobre salony optyczne...i wiele innych cudeniek
                        dzięki czemu nie mam "parcia na miasto"wink
                        • erin7 Re: do karro 05.08.09, 15:52
                          To moze na Danonie wyprobuje.

                          Ja w Dabrowie Gorniczej mieszkam, miasto wielkie ale nawet fajnej
                          restauracji nie ma. Ja chodzilam ostatnio za soczewica, bo ta
                          jaglana to mi w koncu mama przyzwozi (ja z malopolski pochodze).I w
                          koncu znalazlam, na zamowienie. Ale co ja sie nie nachodzilam, do
                          makro mnie wysylali ze tam najszybciej.
                          • babcia47 Re: do karro 06.08.09, 11:16
                            kasze jaglaną kupuje w "Lewiatanie", często tam tez mozna dostać
                            soczewicę..a juz bez problemu kupuje w marketach Carrefurze,
                            Realu,Kauflandzie..często jest też w dobrych osiedlowych sklepikach
                            warzywnych. W marketach można też w dziale z żywnoscia "eko" kupić
                            gryczaną niepaloną..oczywiscie po wyższej cenie, co mnie dziwi, bo
                            przy niepalonej odpada energochłonny proces prażenia..hmm
                            • babcia47 Re: do karro 06.08.09, 11:21
                              ps. ja mieszkam w małym mieście (ok. 40-tys.)ale ze względu na teren
                              przygraniczny marketów "od groma" a i sklepy nieźle zaopatrzone w
                              produkty różniste, dzieki temu też sporo knajpek, rzemieślników
                              róznych specjalnosci, dobrze zaopatrzone targowiska..a i sporo
                              terenów rolniczych wokół miasta, działek..w sezonie sami producenci
                              (rolnicy, działkowcy) pukają do drzwi i proponują swoje produkty)
    • zonkastonka Re: do karro i babci 13.08.09, 10:33
      Zachęcona wątkiem o zdrowym odżywianiu na Małym dziecku odstawiłam Młodego od
      Bakusiów na rzecz jog. naturalnych z owocami. Teraz mam chęć na własnej roboty
      jogurt, bo piszecie że mniej kwaśny. Moje dziecko kwaśnego nie je, więc
      wypróbuje też ten patent z laską wanilii. Nie wiem tylko czy to mleko z woreczka
      mam przedtem przegotować czy nie? Nie doczytałam czegoś?

      Poradźcie!
      • babcia47 Re: do karro i babci 13.08.09, 11:04
        ja na wszelki wypadek przegotowuję, żeby mieć pewnośc, że w mleku
        namnażają się tylko pożyteczne bakterie z dodanego jogutu.
        Dla dziecka lepiej wykorzystać mleko butelkowe lub świeże z
        kartonika..te woreczkowe nie budzą mojego zaufania, ale ja mam
        przykre wspomnienia i diswiadczenia z dawnych czasów, moze teraz są
        lepszej jakosci.. ja ich jednak nie uzywam nawet dla dorosłych
        • karro80 Re: do karro i babci 14.08.09, 13:08
          Też przegotowuję.
          A na woreczkowe mąż się krzywi - kiedyś pracował w sklepie i coś mu
          się o uszy obiło - tyle, że i butelkowe i z wora to ja tej samej
          firmy biorę, a na ich produktach się w życiu nie
          przejechałam...jogurty i serki też mają w porządku...

          Babciu, a napisz co to z tym workowatym mlekiem było?
          • babcia47 Re: do karro i babci 14.08.09, 13:48
            "za moich czasów" było często nieświerze, kisło już wczesnym
            popołudniem (nie dało sie zagotować), teściowa pracowała w
            sanepidzie więc mnie uswiadomiła, ze to było mleko zlewane od
            wszelkich dostawców, niezaleznie od tego jaką kategorię (w
            tym "czystosci")dostawałi poszczególni dostawcy, czasem było
            zanieczyszczone bakteriologicznie "w ramach normy" i nie tylko..ale
            jednak, mozliwe, jak pisałam, ze uległo to zmianie, szczególnie
            odkąd Rosja postawiła szlaban dla naszych produktów mlecznych..wtedy
            na gwałt poprawiano jakość w mleczarniach i zaostrzano warunki
            hogieniczne, ale nie wiem czy we wszystkich
            • karro80 Re: do karro i babci 14.08.09, 15:21
              A mi mąż mówił coś o tych opakowaniach, że coś z tego przenikało do
              mleka, ale ponoć też już jest ok, ale uraz mu do foliowanego
              został...
              Co do świeżości...teraz jest ok - nawet w lodówce wytrzyma zgodnie z
              datą, chyba, że upały to mi butelkowe też podkisały często, a to
              nawet nie...czyli dobre.
              • babcia47 Re: do karro i babci 15.08.09, 16:41
                fakt..za moich czasów to było mleko "jednodniowe"..teraz ma datę
                przydatności na kilka dni, więc musi być w jakiś sposób
                pasteryzowane.
                ps. w dawnych czsach mój kot nawet na nie ze wstrętem wstrząsał
                łapą..a on był najlepszym kontrolerem jakości mleka, nie ruszył
                nawet gdy mi się wydawało, że jest ok smile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka