klin!
19.04.02, 14:42
Weseli internauci (gdzie indziej) napisali:
> Ale co zrobic gdy jestes w towarzystwie a pod bokiem zadnego pisuaru.
> Wszystko zaczyna toczyc sie innym rytmem, sekundy stają się wiecznoscią,
> zimny pot wystepuje ci na czoło, nerwowo zaciskasz piesci. Niby sluchasz,
> nioby p[rowadzisz konwersacje, ale nurtuje cie tak naprawde tylko jedno....
> E tam konwersacja. Wracasz pieszkom do domu w towarzystwie dzieci, które
> akurat oduczasz sikania w krzakach a tu dopada Cię To. I znikąd ratunku.
> Nawet lekceważąc zasady pedagogiki zaczynasz szukać krzaków i nic. Bramy!
> NIC! Mur ścian budynków a Ty przesadziłeś 300 m temu, przechodząc obok
> restauracji, bo głupio wchodzić do restauracji nie celem konsumpcji jeno
> mikcji.
Nie ma chichów. To całkiem poważna sprawa. Warta osobnego wątku. Nie wiem, jak
pod tym względem jest w Gorzówku (bo mam gdzie siknąć, w razie potrzeby), ale
chyba cienko. Niedawno w gazecie było napisane, że obok dawnej Słowiańskiej
chcą postawić kolejny ogródek piwny. Reakcje mieszkańców pobliskich domów są
łatwe do przewidzenia "no, czemu nie, ale nam klatki zasikają". Rozbawiło mnie
stanowisko urzędniczki magistratu, która również problem dostrzega: "jeśli się
okaże, że pobliskie klatki schodowe będą służyć za ubikację, cofniemy koncesję"
(cytuję z pamięci).
Czyli tak:
- stawiamy budkę z piwem,
- wiadomo, że będą lać w bramach,
- jak się mieszkańcy wkurzą, zamkniemy budkę.
He, he, logiczne. Ale może można inaczej? Na przykład, dawać koncesje na piwne
ogródki, ale pod warunkiem: w każdym ogródku bezpłatna, ogólnodostępna toaleta.
Dość proste, chyba?