Dodaj do ulubionych

No więc...

IP: *.* 03.07.02, 11:54
mam dosyć. Wiecie, ja strasznie siebie nie lubię. Braku silnej woli, nadprogramowych kilogramów, brzydkiej pomarańczowej skórki...Setki rzeczy. Więc ruszam od poniedziałku na trzynastkę. Albo od niedzieli. Zaczęłabym wcześniej, ale mam po drodze kilka ważnych imprez i nie dam rady. Jedyny problem to taki, że nie mogę patrzeń na mięcho wołowe. Po ostatniej trzynastce mdli mnie. Ale ponieważ nie wierzę za bardzo w ideologiczne podłoże diety - będę jadła inne.Jesli ktoś ma ochotę - to zapraszam.Buziaki PysiaPs. Trzymajcie za mnie kciuki. Obym wytrwała.
Obserwuj wątek
    • Gość: juliiaa Re: No więc... IP: *.* 04.07.02, 10:34
      czescsmile)spiesze ciebie pocieszycsmile))Nie martw sie!! Ja caly czas tak mysle( no niestety tylko mysle) o tej diecie 13-ce i dochodze do dziwnych wnioskowsmile) i to wcale nie chodzi o to aby sie usprawiedliwic ze nie wyrabiam ale ..No wlasnie, mysle sobie ze ta 13-ka to nie jest taki dobry pomysl , moze i czlowiek straci troszke kilogramow ale z tego co slyszalam to najprawdopodobniej przybedzie mu po jakims czasie jeszcze raz tyle..No nie chce ciebie zniechecic ale pomysl sobie jak sie bedziesz zle czula bez jedzonka(pycha,pycha) jak ci bedzie slabo i jak ci humor podupadnie - a wszystko z braku cudownych i potrzebnych witamin!!Kolezanka mi fajnie powiedziala ze teraz jest jedyny okres w roku kiedy organizm laduje sie na jesien i zime tymi wszystkimi pysznosciami z ogrodow ( no ewntualnie sklepow - ale tez dobresmile) i nie warto w imie jakiejs wyniszczajacej diety pozbywac sie tego!Napewno o niebo lepiej bys sie poczula gdybys naprawde cos dla siebie zrobila nie tylko ciala ale przede wszystkim ducha!!Nie zauwazalabys skorek pomaranczowych( no chyba ze na owocachsmile) , nie przejmowala waga - przeciez mozna i wiecej wazyc - a wiadomo ze jak sie kocha siebie taka jaka sie jest - wszystko co na zewnatrz widac -jest nie istotne :)))No mam nadzieje ze nie zagmatwalam- ale dieta nie jest do tego potrzebna aby wygladac piekniesmile)))))))pozdrawiamsmile)))
      • Gość: pysia22 Re: No więc... IP: *.* 04.07.02, 11:05
        Kochana Julio! Juz raz przez nia przebrnęłam, i schudłam - he he - całe 4 kilo i nie przytyłam ich. Więc efektu jojo nie boję się. Tylko raczej widoku wołowiny i brokułów, które znielubiłam po diecie. hi hi.A może masz ochote się przyłączyć - będziemy razem?PysiaDziękuję Ci Kochana za przemiłe i ciepłe słowa, ale niestety wiem jak wygladam...Buuu
        • Gość: juliiaa Re: No więc... IP: *.* 04.07.02, 11:24
          hej hejsmile))pysia!! nie wierze ci w ani jedno slowo ( tzn nie wierze wlasnie w to jedno :)) ze jestes gruba itdsmile))coz...niestety nie przylacze sie do ciebie bo mam baaaardzo slaba wolesmile)) ale trzymam za cibie kciuki( nawet u nogsmile))ale jestem ciekawa.to ile wazysz?...:)))calusysmile))wink)
          • Gość: pysia22 Re: No więc... IP: *.* 04.07.02, 12:27
            Hmm. Kłopotliwe pytanie, mam nadzieję, że nie czyta tego mój mąż, ponieważ nie zna prawdy...całej. Gdyby znał, to by się załamał i mnie przeklął. No nie- żartuję, choć...może nie. Kto tam wie, jak facet zareaguje.No, więc walczę ze sobą, ale Ci powiem: mam163 cm i waże ok. 63 kilo, czyli gdzieś - jak na mój gust o 10 za duzo. Przed urodzeniem dzieci ważyłam 53 i chciałbym do tego wrócic, zwłaszcza, że wszystkie dzieciate koleżanki juz pochudły...A jak u Ciebie to wygląda?A może skoro nie trzynastka to jakaś delikatna dietka: mz lub życie bez tłuszczu i słodyczy... Co Ty na to...Pysia
      • Gość: kowcia Re: No więc... IP: *.* 15.07.02, 10:34
        co to za dieta? jak 13? co to? napiszcie !!!
    • Gość: Ignacy Re: No więc... IP: *.* 04.07.02, 12:05
      No więc droga Pysiu już od jakiegoś czasu się zastanawiam... jakby tu stracić na wadze przed kolejnym bobasem...i czytam posty na "mamie - cud" i już jestem prawie gotowa do zaczęcia 13, ale .... jakbyś mnie oświeciła... co to znaczy duży befsztyk (bo chyba nie je się go na surowo? :))rozumiem, że nie ma być smażony??? tylko inaczej przyrządzony!! co znaczy świeży owoc?? (bo do tego to się i jeden arbuz kwalifikuje i jedna czereśnia :)) oraz mała puszka kompotu jest dla mnie zagadką :)możliwe, że po wyjaśnieniu niejasności zdecyduję się od wtorku (by piątek był bezmięsny)Chociaż szpinak i brokuły napawają mnie odraząpozdrowienia :hello:
      • Gość: pysia22 Re: No więc... IP: *.* 04.07.02, 12:44
        Alex. Po ostatniej diecie stalam się specjalistką, więc mówię. Befsztyk duzy, to taki - no na moje oko, na pół talerza - ja robiłam befsztyk np. gotowany, na grillu, z odrobina pieprzu i soli. Ale tym razem nie będę jadła wołowiny, ale schab, lub indyka.Świeży owoc, to jabłko, pomarańcza, garść czereśni, truskawek, czy duzy kawałek arbuza.kompot - to ja sobie gotowałam kilka jabłek, albo brałam mieszankę Horteksową i mialam na dłużej. I piłam tego szklankę.Zacznij z nami, będzie fajnie.Buziaki i trzymam kciuki.
        • Gość: juliiaa Re: No więc... IP: *.* 04.07.02, 14:58
          zabilas mnie pysiasmile))))ja tez waze 63 kilo przy wzroscie 168- wiec to twoje (praweismile) wymiary! O mamao to ja tez moze zaczne sie odchudzac??? co ja tam mowilam na temat piekna duchowego?smile)))pasmileoczywiscie przylaczam sie- daj tylko znacsmile
          • Gość: Vialle Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 13:33
            o jeju, ja waze 61 przy 168 wzrostu i wlasnie dzisiaj zaczelam trzynastke.... i naprawde nie jest to przesada - ja sie czuje dobrze jak waze 54. I to nie obsesja - tylko mam bardzo drobne kosci i waga 61 jest cokolwiek mylaca ;)))
      • Gość: pysia22 Re: No więc... IP: *.* 04.07.02, 13:00
        Acha. Ja szpinaku oczywiście nie jadam, więc go astapiłam brokułami. Jako, że i do nich nabrałam odrazy, teraz całkowicie przerzuce się na sałate i ogórki, bo maja mało kalorii.pa pa
    • Gość: albert Re: No więc... IP: *.* 04.07.02, 15:14
      cześć DziewczynyTo ja już jestem przypadek beznadziejny. Dwa miesiące temu przeszłam przez 13 tke z efektem 5 kg mniej. Od tego czasu "moja waga" stoi w miejscu, a nie jest to mój wymarzony wynik. Rozpoczynałam powtórkę tej diety juz 5(!) razy i najdłużej wytrzymałam do 7 dnia do kolacji, której nie ma. Cały czas ćwiczę /rowerek, bieżnia, brzuszki/ biegam na basen 3 razy w tygodniu a waga ani drgnie.Może zacznę jeszcze raz z Wami tą dietę to dotrwam do końca. A może dać sobie spokój - Pysia co mi radzisz?Pozdrawiam serdecznieAlbi
      • Gość: pysia22 Re: No więc... IP: *.* 04.07.02, 15:19
        Kobieety Kochane. jasne, że zaczynamy. Razem łatwiej. Tylko nie bądźmy juz tak głupie. Naprawdę, nie musimy jeść jeśli nie mamy ochoty szpinaku. Tak samo z innymi wstrętnymi jedzeniami. Bylebysmy wytrwały. A Laura - Jednak te pięc centymetrów to duzo.... Gdybym miała tle więcej, może bym sie tak nie przejmowała, a tak...Kochane, to co. Ruszamy?Pysia szczęśliwa, że są takie istotki, co zechcą razem z nią się męczyć.
    • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... - wtorek! IP: *.* 04.07.02, 16:46
      Argumentacja jest następująca:Po pierwsze poniedziałek jest zły na podejmowanie jakichkolwiek decyzji ;).Po drugie zaczynając we wtorek - w soboty wypada rybka a w niedzielę kurczak - czyli dla mnie super bo w te dni mamy obiady u rodziców i nawet ja na diecie mogę się najeść ;).Po trzecie: podczas pierwszej edycji ;) schudłam 8 kilo a po dwóch miesiącach /do dzisiaj/ przytyłam ok. 1,5kg. 22 lipca wyjeżdżamy do Chorwacji, więc od wtorku zostaje mi równe 13 dni na dietę i sądząc po pierwszym razie mam szanse zrzucić jeszcze zbędne 5 kilo!Po czwarte - pierwszą "13" też zaczynałam we wtorek i osiągnęłam 100% sukces :hap:!Tak więc ja zaklinam się ;), że startuję we wtorek!Czekam na innych chętnych.Magda :hello:
      • Gość: Ignacy Re: No więc... - wtorek! IP: *.* 04.07.02, 18:04
        dzięki Pysia za wyjaśnienia :)ja zamieniam kawę na herbatę i to zawsze bez cukru (po kawie śpię a słodkiej herbaty nietrawię :))Pysiu nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że rezygnując z wołowiny, szpinaku i brokułów pozbawiasz się żelaza???Ja się spróbuję przemóc co do szpinaku.Ale jak Magda zaczynam we wtorek z powodu piątku. I też mi się wydaje, że kurczak w niedzielę to nieźle wypada...Więc powodzenia wszystkim nam :) obojętnie czy od poniedziałku czy wtorku ;) :hello:
        • Gość: pysia22 Re: No więc... - wtorek! IP: *.* 05.07.02, 09:29
          Alex - trudno, hi hi. Będę je łykać. A swoja droga co ma jeszcze żelazo?
      • Gość: pysia22 Re: No więc... - wtorek! IP: *.* 05.07.02, 09:28
        Magda - przekonałaś mnie. To ja też zaczynam we wtorek. A co tam. Z Tobą zawsze raźniej, nie? A Wy, kochane Zabki? Uszczęśliwiona Pysia, co ma dosyć brzusia...
    • Gość: albert Re: No więc... IP: *.* 05.07.02, 14:17
      Dziewczyny a ja?Czy któraś z Was powtarzających dietę ma taki efekt jak ja - jak już pisałam mimo intensywnych ćwiczeń mój ciężar ciała od zakończenia 13 tki nie zmienia się. Pomóżcie, mam już chyba obsesję na tym punkcie.pozdrawiamzałamana Albi
      • Gość: pysia22 Re: No więc... IP: *.* 05.07.02, 14:43
        Albert - to naturalne. Zawsze ta jest, że na poczatku schodzi szybciej, a potem jest zastój. ja bym sie matrwiła, gdyby znowu podskoczyło. A tak - moim zdaniem jest OK.Więc Aniołku kochaney - startuj z nami.Pysia
        • Gość: AM Re: No więc... IP: *.* 05.07.02, 19:05
          Oj, jak ja Wam zazdroszcze - chetnie pozbylabym sie kilku kilogramow, ale nie moge, bo karmie i tak sie tym stresuje (nie karmienie, tylko niemoznoscia- co w sumie na jedno wychodzi), ze nie jestem nawet w stanie rzucic slodkosci - pare razy probowalam, ale to straszny nalog.Moze chociaz sobie poczytam o Waszych zmaganiach...
    • Gość: albert Re: No więc... IP: *.* 05.07.02, 15:50
      Dzięki Pysia za słowa wsparcia. Dziwi mnie tylko to, ze zaczynałam juz tyle razy i nic... nadal ważę 70 kg. czy to nie straszne?PozdrawiamAlbi
    • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... - zmiana planów - od soboty!!! IP: *.* 05.07.02, 17:37
      Wiecie co? Jednak myślę, że nie ma na co czekać. Byłam w sklepie, kupiłam wołowinę i brokuły, pyszną kolacyjkę na wieczór /następna dopiero za 2 tygodnie ;)/ i od jutra zaczynam!!!Kto ze mną?Magda :hello:
      • Gość: dorsi Re: No więc... - zmiana planów - od soboty!!! IP: *.* 05.07.02, 19:04
        Magda .........zdecydowałam sie od jutra......Wow.....Jestem już troche z siebie dumna, bo wacham się już z miesiąc (liczyłam, że mąż sie do mnie dałączy,ale nic z tego :-) )Dobra więc biegne do sklepu po mięsko i szpinak :bounce:Dorsi mama Biankip.s. Ciesze sie, ze dołączam do Ciebie :-)
      • Gość: Ignacy Re: No więc... - zmiana planów - od soboty!!! IP: *.* 05.07.02, 19:15
        Cześć Kobieta Zmienną Jest :)Ja jednak zacznę od wtorku :)pozdrownienia :hello:P.S. Pysia o ile mi wiadomo co do żelaza to wątroba posiada jej dużo, a suplementy niestety nie są łatwo przyswajalne :(
    • Gość: albert Re: No więc... IP: *.* 05.07.02, 22:10
      Wspaniale!Ja też zaczynam od jutra, bo do wtorku to pewnie by mi przeszedł zapał. Poza tym do poniedziałku nie muszę gotować - właśnie wysłałam moich dwóch Chłopców na weekend do dalszej rodzinki, więc nie będzie pokusy do jedzenia. A w lodówce mam zapas szpinaku po ostatnim powtarzaniu diety.A więc Magda - zaczynamy od jutra!Tylko jak to jest z tą kawą, ja normalnie piję 4 kubki niesłodkiej dziennie inaczej śpię "na stojąco" pozdrawiam serdecznie Albi
      • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... IP: *.* 05.07.02, 22:57
        Ja za pierwszym razem piłam kilka kaw dziennie - to pozwalało mi jakoś przetrwać dzień ;).Magda :hello:P.S. Jutro nasz wielki dzień!
    • Gość: albert Re: No więc... IP: *.* 06.07.02, 07:45
      cześć DziewczynyDzięki Magda za odpowiedź. Myślę, że będę piła pierwszą kawę planowo z kostką cukru a następne już bez. I jak tam dzisiaj samopoczucie? Ja właśnie zafundowałam sobie ostrą gimnastykę, 60 brzuszków, 15 min na bierzni i 10 min rowerek a oczywiście najpierw dokonałam pomiaru wagi /70 kg./ i tym razem nie będę sie już ważyć do końca diety.A jak u Was?CałuskiAlbi
      • Gość: dorsi Re: No więc... - dzień pierwszy IP: *.* 06.07.02, 09:12
        Witajcie......Jestem właśnie w trakcie śniadania :-) Trwa u mnie długo picie kawy, bo jej nie lubie i kojarzy mi się tylko z sesją :-(.Brawo Albert. Ja nie poćwiczyłam dziś, choć troche posprzątałam i umyłam okna, więc nie jest najgorzej....A najbardziej ciesze się, że zmienie swoje nawyki żywieniowe, które są tak złe,że wstydze się nawet napisać.No i mam zapał z Wami sie spotykać co najmniej 13 dni.I jeszcze mam ptyanko o ten szpinak: mam zagotować mrożonke czy kupić listki na targu ? Czy gotować bez soli czy tez dodać jakieś przyprawy ? Niestety w temacie szpinak jestem równie zielona jak on :-) pozdrawiam i czekam na relacje Dorsi mama Bianki
        • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... - dzień pierwszy IP: *.* 06.07.02, 10:24
          Dorsi!W kwestii szpinaku - ja kupowałam mrożony i odgrzewałam na parze pół porcji z odrobiną soli czosnkowej. Tym razem jednak zastąpię go brokułami - oszczędzę sobie odruchów wymiotnych ;). Bardzo się cieszę, że nie jestem sama. Dzisiaj moja siostra ma imieniny i robi grilla :ouch:. No nic... Obiecałam, więc dam radę. Aha! W drugiej edycji diety nie odmawiam sobie drinka i zimnego piwa - za dużo pokus ;). No to START!!!Magda :hello:dzień pierwszy...
    • Gość: albert Re: No więc... IP: *.* 06.07.02, 10:02
      DorsiŚwietnie, że też zaczęłaś, mam nadzieję, że Magda też będzie z nami.Jeśli chodzi o szpinak, wygodniej jest gotować mrożonkę, ja dzieliłam paczkę na pół i dodawałam czosnek granulowany tak dla smaku, a za to w ogóle nie soliłam. Mój synek uwielbia szpinak więc jestem przyzwyczajona do gotowania tej zieleniny tylko jemu dodaję jeszcze łyżeczkę masła.Ja tez jestem w trakcie "śniadania" od godziny bo nie mogę przemóc się do posłodzonej kawy.pozdrawiam Ciebie i Biankę bardzo serdecznie - napisz coś bliżej o sobie może na privaAlbi
      • Gość: dorsi Re: No więc... - dzień pierwszy IP: *.* 06.07.02, 18:34
        Zgłaszam się ponownie, by powiedzieć że już wszystko zjadłam :-) Pojawił się tu uśmieszek, bo nawet nie czuje się żle. Szpinak ugotowałam mrożony i po ugotowaniu dodałam sobie soku z cytryny. Jeszcze troche mam tego szpinaku gdyby nadszedł jakis kryzys.Madzia, byłam dziś u mojej mamusi, która przyrządziła gołąbki - przepyszne jak przypuszczam :-), ale się nie złamałam :bounce:A sałata z olejem i sokiem z cytryną naprawde była dobra.pozdrawiam i czekam na wieściDorsi mama Biankip.s. Albi, skrobne coś o sobie ale póżniej, bo biegne na spacer z dzidzią :hello:
    • Gość: Lia Re: No więc... IP: *.* 06.07.02, 20:26
      Dziewczyny, jak mogłam nie zauważyć ten post??????Od czwartku jestem na 13 -e. Wiecie, po porodzie długo myślałam, czy mogę ( karmię piersią). I - od koleżanki dietetyczki dowoiedziałam się, że można!! Bo to zdrowa ( t. zn. pełnowartościowa pod względem składników) dieta.No więc. Muszę wam powiedzieć, że bałam się. Ze nie wytrzymam, że będę głodna. i tp. Ale 1 dzień , w czwartek, - łatwizna. Naprawdę! Bo najadlam się i nie byłam wcale głodna, a sałatę mogę jeść na okrągło. Gorzej ze szpinakiem. Nie będę. Drugi dzień też przeżyłam, dziś mały kryzys - sobotni obiadek dla rodziny, ale ja - nic, trwam dalej, zarezerwowałam sobie całą sałatę. :) Teraz mam pytanie. Czy jogurt w ilości 2-3 szklanek - to nie za dużo ( ja z trudem to wczoraj opanowałam, przyznam).Serek wiejsaki - nie za tłusty? może lepiej jakiś np Bieluch? Aha, ile oliwy można dodawać do sałaty - łyżka, dwie ? Czy tylko pokropić? Czy dodajecie do tego gotowanego i sałątowego pozywienia czosnek ? POzdrawiam - trzymajmy się ! :) :) :) Lia.
    • Gość: albert Re: No więc... IP: *.* 06.07.02, 21:05
      Gratulacje Dorsi. Tak trzymaj! Wyszłaś zwycięsko z pierszej bitwy, dużo będzie takich przed nami. Czekam z niecierpliwością na list. Magda pewnie też walczy z "pokusą grilową", trzymajmy za nią kciuki.Ja zjadłam wszystko juz o 18 tej, widzę że im więcej tych powtórzeń diety tym mam wiekszy apetyt i mniejszą wytrzymałość. Ale nie dam się tym razem. Popijam jeszcze jedną gorzką kawę bo cała noc pisania przede mną. Pierwszy dzień powtórki diety uważam niniejszym za zakończony pomyślnie. Pozdrawiam serdecznie Albi - I dzień kolejnej powtórki z Kopenhaskiej.
    • Gość: dorsi Re: No więc... - dzień drugi IP: *.* 07.07.02, 14:22
      Wita Dorsi w czasie obiadku :-) Jem sobie przy komputerze, bo przy stole w kuchni mój mąż z moją koleżanką wcinają kiełbaske z jakąś sałatką - szczegółów nie znam, bo nawet patrzeć nie chciałam :-)Byłam dziś rano jakoś dziwnie słaba i nawet mi się jeść nie chciało....ale dlaczego? nie wiem :-( Może jakaś inna przyczyna nie związana z dzietą bo i serce waliło mi jak opętane :-(Czekam z niecierpliwością na kilka słów od Was, bo jak pisałam wcześniej nie mam wsparcia w domu ,więc szukam owego wsparcia w Was :-)pozdrawiam serdecznieDorsi mama Bianki
    • Gość: albert Re: No więc... IP: *.* 07.07.02, 15:47
      Melduję się drugiego dnia bitwy!U mnie też rano nie obyło sie bez sensacji, mdliło mnie okrutnie po wypiciu kawy, co jest dziwne zważywszy, że wypijam jej dziennie hektolitry. Potem pobieglam na zajęcia /dosłownie - ach ten stary budzik/ i przed chwilką wróciłam. Wieczorkiem śmigam jeszcze na besen, może troche sie zrelaksuję. Ale muszę sie Wam do czegos przyznać - dzisiaj sie złamałam i.......... stanęłam na wagę. Wiem, wiem, że deklarowałam że zważe sie dopiero po zakończeniu diety ale nie żałuję. Dzisiaj mam 2 kg mniej. I w koncu po tych wszystkich miesiącach moja waga drgnęła z 70 o całe 2 kg. Teraz mam jeszcze więcej zapAłu do tej powtórki diety bo widzę już efekty. Pozdrawiam Wszystkich a zwłasza Dorsi, napisz cos do mniePs. Czy jeszcze ktos z nami toczy tą bitwę z kilogramami, odezwijcie się! Albi - II dzień powtórki Kopenhaskiej
      • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... - dylemat IP: *.* 07.07.02, 18:34
        Dziewczyny!Jak pisałam wczoraj miałam imieniny siostry. Grila nie było - była tradycyjna wyżerka ;) w domu. No więc zaopatrzona w kawałek wołowiny i sałatę udałam się na imprezę. Było super - o zabranym prowiancie zapomniałam i odruchowo skonsumowałam kanapkę :ouch:. Potem jeszcze doprawiłam kawałkiem kabanosa - i wtedy przypomniałam sobie, że jestem na diecie :(. No i stąd dylemat. Zastanawiałam się, czy bez befsztyku z sałatą a w zamian z kanapką to będzie pierwszy dzień - i doszłam do wniosku, że nie zupełnie. Dlatego też dzisiaj zjadłam ponownie menu ;) dnia pierwszego i z czystym sumieniem dietuję się od nowa. Właśnie stygną jajeczka :).Pozdrawiam o jeden dzień za wami. Gratuluję efektów, silnej woli i chęci zrobienia czegoś dla siebie.Albert, Dorsi - jesteśmy wielkie /nie ciałem ;)/Magda :hello:dzień pierwszy...
        • Gość: dorsi Re: No więc... - dylemat IP: *.* 07.07.02, 20:44
          Witaj Madziu ......No cóż, jesteś w tej rundzie kroczek za nami,ale nie najważniejsze jak się zaczyna, ale jaki się kończy :-) :-)A Ty i tak jesteś zwyciescą po pierwszej wygranej z kopenhaską 1:0. :-)pozdrawiam Dorsi mama Bianki
          • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... - do Dorsi i Albi IP: *.* 08.07.02, 07:15
            Dorsi i Albi!Po Waszych słowach to nawet mi przez myśl nie przechodzi, że może mi się nie udać :bounce:!W pierwszej edycji wspomagała mnie Siunia :jap:, a i teraz mam tak oddane współdietowiczki ;), że nie wątpię w końcowy sukces.Ja nie mam wyjścia - muszę jeszcze schudnąc przed wyjazdem bo mnie chyba szlag trafi :( po wyjściu na plażę... W końcu wakacje nie są od tego, żeby się katować, ale nimi cieszyć i nie myśleć o fałdach na udach i brzuchu.Trzymam za Was kciuki!Magda :hello:dzień drugi bis...
            • Gość: dorsi Re: No więc... - do Dorsi i Albi IP: *.* 08.07.02, 12:29
              :-)Dorsi po śniadanku w dniu trzecimi cześci obiadku w postaci jabłuszka.
      • Gość: dorsi Re: No więc... IP: *.* 07.07.02, 20:40
        Witaj Albi....Jestem, zjadłam sobie wszystko pomalutku i czuje się dobrze.Byliśmy dziś w Powsinie - to taki super miejsce dla całej rodziny - las, korty tenisowe,basen i ogród botaniczny. Co prawde tylko spacerowaliśmy,ale i tak szybko i miło nam płynął czas :-)Mam troche problem z dniem jutrzejszym, bo musze dokupic składników,a mam zablokowaną kartę (oj te debety), ale licze na odblokowanie :-)Albi zazdroszcze Ci, że jesteś tak aktywna fizycznie.....Mam nadzieję, że też coś uczynię w tym względzie.pozdrawiamDorsi mama Bianki
      • Gość: Vialle Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 13:36
        o kurcze, chyba sobie kupie wage - bo ja oceniam swoj stan glownie po "luznosci" ubran :)
    • Gość: albert Re: No więc... IP: *.* 07.07.02, 19:51
      Magda!Jestem z Ciebie dumna, zresztą wierzyłam w Ciebie tak jak za pierwszym razem. Myslę, że takie drobne "przewinienie " nie niweczy efektów diety - no chyba, ze zjadłaś tych kabanosów z pół kilo. Ja właśnie jestem po basenie i zabieram sie do pracy /czytaj ślęczenie przed komputerem do rana/.A jak pozostałe dietowiczki - Dorsi coś się dawno nie odzywałaś, a jak tam Ty Lio?Pozdrawiam serdecznieAlbiII dzień powtórki
    • Gość: albert Re: No więc... IP: *.* 07.07.02, 23:04
      Cześc Dorsidobrze, że nie odczuwasz żadnych dolegliwosci związanych z dietą, dla mnie najgorsze jest samo jedzenie, zauważylam, ze gdy zaczynam jeśc to moj żoładek daje o sobie znać i obojętne czy jest to jogurt czy befsztyk czuje sie tak samo źle. Jest to pewnie efekt zaciśnietego żoladka i jego rozpychania w czasie posiłku. Dzisiaj zamieniłam śniadanie z kolacją ale i tak wszystkiego nie zjem. Odpuściłam sobie jeden jogurt i mięsko/befsztyk/ a wlaśnie pochlaniam sałatę.Jeśli chodzi o ćwiczenia - hmmmmm, gdyby nie zalecenie mojego chirurga pewnie nie chciało by mi sie ćwiczyć. Po prostu przygotowuje sie do operacji na żylaki i muszę wzmocnić moje sflaczałe mięśnie, zwłaszcza łydki, stąd ten basen co drugi dzień.pozdrawiam serdecznieJutro napiszę coś do Ciebie na priva.ps. A swoją drogą to ciekawe dlaczego moje posty ukazują sie dopiero po 2 godzinach na forum i są przesuwane na koniec?albi
    • Gość: pysia22 Re: No więc... Oj chyba Was nie lubię:) IP: *.* 08.07.02, 09:43
      Moje kochane! Wykorzystałyśice fakt, że nie mam dostepu do forum w weekend i jako najgorsze paskudy zaczęłyście beze mnie. Ale nic to. Wybaczam Wamsmile Ja i tak zaczynam od jutra. Co do żelaza, to niestety wąrtóbki tez nie lubię. Więc mysle, że predzej to jednak bedzie ta paskudna wołowina i brokuły.No, ale moje Kochane jesteście bardzo dzielne, trzymam za Was i za mnie kciuki. Hi hi. Już nie moge doczekać się słodzonej kawy jutro rano.Buziaki Pysia
      • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... Oj chyba Was nie lubię:) - do Pysi IP: *.* 08.07.02, 10:52
        Pysia!Biję się w pierś - ale nie wiedziałam, że nieczytasz nas w weekend. Myślę jednak, że nie ważne kiedy zaczynamy - istotny jest sam fakt bycia na diecie. Możesz zawsze liczyć na którąś z nas /chyba mogę pisać w imieniu Dorsi i Albi ;)/.Trzymaj się!Magda :hello:dzień drugi bis...
        • Gość: pysia22 Re: No więc... Oj chyba Was nie lubię:) - do Pysi IP: *.* 08.07.02, 11:10
          Ej, no... nie ma problemu. I tak bym nie mogła zacząć wcześniej. Dzielne jesteście obietki, i ja chcę byc dzielna. Zobaczymy jak tam mi wyjdzie. Mimo, że zaczynam jutro juz dzisiaj zrobie sobie mniejsze dawki wszystkiego... Oprócz kawy..Buziaki PysiaWe wrzesniu na spotkaniu nie będziemy mogły sie poznać. Takie laski, że hej...Pys.
    • Gość: Angelika2 Re: No więc... IP: *.* 08.07.02, 11:23
      drogie kobietki, jakiś czas temu zaczynałam dietę i nawet napisałam w tym celu oficjalne oświadczenie. Niestety nie udało się. Poległam!!!Jednak postanowiłam spróbować jeszcze raz i dzisiaj zaczynam. 21 lipca zaczynam urlop więc wyrobię się do wyjazdu i mam nadzieję wyglądać oszałamiająco w nowym kostiumie który zakupię przed samym wyjazdem w super szczupłym rozmiarze :-)))Trzymajcie kciuki.Pozdrawiam
      • Gość: pysia22 Re: No więc... IP: *.* 08.07.02, 11:26
        Angelika!!! Wszystkie tu trzymamy za Ciebie kciuki.mam nadzieję, że wytrzymasz. Dzielne kobietki z nas, prawda?Pysia
      • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... IP: *.* 08.07.02, 11:44
        Angelika!Ja wyjeżdżam 22 lipca i to był argument za dietą ;). Mam nadzieję, że wszystkim nam się uda i będziemy rozkoszować się słońcem, plażą, morzem i szupłą sylwetką :bounce:!Magda :hello:dzień drugi bis...
    • Gość: Angelika2 Re: No więc... IP: *.* 08.07.02, 11:53
      To już ostatni dzwonek. Jak się nie uda to chyba się zapłaczę :-((( Przecież nie mogę wystawić moich wiszących boczków na światło dzienne.Pozatym we wrześniu zjazd w Warszawie i chciałabym fajnie wyglądać :-))pozdrawiamAngelika
    • Gość: dorsi Re: No więc... -dzień trzeci IP: *.* 08.07.02, 12:49
      Witam....:-)Czytam,że coraz nas wiecej i ciesze się bardzo :-)Ja chce wyglądać cudnie 31 sierpnia, więc mam troche czasu jeszcze, ale i kilogramów do pożegnania też odpowiednio dużo :-( A i doszedł mi kolejny powód by schudnąć - spotkanie w Warszawie :-)Czuje sie dobrze, dziś nie miałam żadnych sensacji jak w dniu wczorajszym. Grzanka to była wspaniała odmiana :bounce:a i kawa z cukrem........wow............A najbardziej cieszę się ze tego zwycięstwa nad sobą przez te minione 2 dni i jestem dumna z Was :-)Albi, pisz na priva ile chcesz a i zadzwoń jak masz ochote.pozdrawiam Was Dorsi mama Bianki
    • Gość: albert Re: No więc... IP: *.* 08.07.02, 13:07
      witajcie Jeszcze trwam w diecie chociaz jest cieżko. Chyba rzeczywiście dziala kryzys czwartego dnia, ja juz tyle razy zaczynałam i zawsze przełom 3 i 4 dnia to dla mnie najgorszy okres. Przez momoent myslałam ze polegne podczas gotowania zupki dla mojego Pulpeta, ale wzięlam sie w garść i pojechaliśmy razem z naszą nianią na zakupy. Z rozpędu kupiłam wszystko do diety chyba na najbliżesze 3 tygodnie i teraz nie mam innego wyjscia tylko dalej kontynuować. Ale mam jeden problem, zauważyłam w zwiazku ze spadkiem wagi, że jednak pozostały mi po ciązy okropne rozstępy i sa widoczne dopiero teraz gdy zgubilam te kg. A co będzie dalej?Może znacie jakiś sposób, aby temu zapobiec jeszcze na tym etapie?PozdrawiamAlbiPS. Nie wiem jak to jest z tym naszymi postami i czy ktoś???? nad tym panuje ale dzisiaj moje dwa wczorajsze posty sa między tymi z dzisiaj. Czytanie takiego forum nie jest ciekawe, a czasami wręcz komiczne bo nie bardzo wiadomo o co chodzi autorce i na czyją odpowiedz miala to być replika.
      • Gość: dorsi Re: No więc... - do Albi IP: *.* 08.07.02, 16:52
        Albi, nie poddawaj się !!!!!!!!!!!! W końcu juz zakupiłaś składniki i straciłaś ze 3 kg. pewnie..........nie, nie......licze na Ciebie :-) :-) :-)Ja jestem po obiadku i jakoś czuje się słaba. Szpinaku tylko troche spróbowałam, bo....no jakos dziś mi nie smakował :-( Ale przed nami i wędlinka, i sałata no i jajeczko oczywiście :-)Pozdrawiam i licze na wspólprace jeszcze co najmniej 10 dni :-) Ja nawet nie dopuszczam mysli,że nie podołam. Musze wiele udowodnić sobie i innym może troche też. A tak dla odrobiny humoru na koniec, to napisze,że wczoraj odwiedziłam mame i znów nie jadłam ze wszystkimi obiadu. No i mamusia taka zatroskana skomentowała, ależ córciu przecież juz tylko widać Twój wielki nos, taka jesteś blada i chudziutka :-) Trzeba mnie zobaczyć i te 70 kg. ,by docenić,że mamusie nie są obiektywne :-)Dorsi mama Bianki - dzień 3
    • Gość: Ignacy Re: No więc...Pysiu od jutra :) IP: *.* 08.07.02, 13:08
      Witam drogie "dietowiczki" :)!!Droga Pysiu, jak pisałam od początku zaczynam od jutra :)!!Dziś kupiłam zapasy do jadłospisu, dziś skusiłam się na pączka, ale byłam na rowerze, więc go chyba spaliłam.Od jutra ... cztery, trzy, ... start :)Pozdrawiam wszystkie już zaangażowane :) :hello:
      • Gość: pysia22 Re: No więc...Pysiu od jutra :) IP: *.* 08.07.02, 14:42
        Alex hip hip, to razem. Jak kiedys powiedziała Siunia, a my jej wierne fanki - raz, dwa, trzy start. Cieszę sie, że nie jestem sama. To piekielnie ważne, że się wspieramy. A tak poza wszystkim - kochane eDziecko. Nigdzie indziej nie czuje się tak dobrze jak tu...Pysia
    • Gość: albert Re: No więc... IP: *.* 08.07.02, 17:45
      Czesc No i doigrałaś się - tak stwierdził moj małzonek jak mu opowiedziałam przebieg dzisiejszego popołudnia. Otóż po 15 tej poczułam sie jakoś dziwnie słabo, jakby grunt uciekał mi pod nogami, miałam niesamowite zawroty głowy i mroczki przed oczami. Zdołałam jedynie doczołgac sie go sypialni i obudziła mnie nasza niania wracając ze spaceru. Nigdy coś takiego mi sie nie zdażyło. Pewnie gdybym nie zdążyła sie położyć to straciłabym przytomność. Chyba bardzo spadło mi cisnienie chociaz dzisiaj wypiłam juz 3 kawy oczywiście bez cukru. Przestraszyłam sie nie na zarty i biegne jutro jeszcze raz zrobić badania. Pozdrawiam Lekko przestraszona Albi
      • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... IP: *.* 08.07.02, 19:13
        Abi - nic na siłę! Jeśli dieta Ci nie służy /a wszystko wskazuje, że tak/ przerwij ją natychmiast!!! Zdrowie ważniejsze - a szczupłą sylwetkę można osiągnąć także w mniej radykalny sposób ;).Życzę zdrowia i daj znać, jak badania!Magda :hello:
        • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: No więc... IP: *.* 08.07.02, 19:13
          Miało być Albi - ale z pośpiechu i zdenerwowana Twoim postem zapomniałam "l" ;).Magda :hello:
        • Gość: dorsi Re: No więc.. - do ALBI :-)))))). IP: *.* 08.07.02, 21:03
          Chciałam się podpisać pod postem Magdy....Nie na siłe...Zdrowie najważniejsze :-)Spokojnie, odpocznij, zjedz coś więcej, i zdrowia życze :-)najserdeczniejsze pozdrowienia :hello:Dorsi mama Bianki
    • Gość: Monika_M Re: No więc... IP: *.* 09.07.02, 06:44
      Kochane e-mamausie!!!Po raz kolejny mnie zmotywowałyście do 13-tki.Od dzisiaj czyli od wtorku zaczynam i ja.MOże tym razem też pójdzie dobrze. Poprzednio schudłam 5,5 kg i nic do tej pory nie przytyłam mimo, że niestety wróciłam do moich very złych nawyków żywieniowych, czytaj bułeczki i słodycze. Mam nadzieję zgubić kolejne 5 kg, bo jeszcze daleka droga przede mną.CałuskiMOnika z początkowej fazie dnia pierwszego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka