Dodaj do ulubionych

Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA!

21.02.07, 13:06
Jak można kupować cokolwiek w sklepach z używaną odzieżą?
Chyba nie macie pojęcia skąd pochodzą te "ekskluzywne kreacje".
Nawet za doplata nie wejde do takiego "salonu", nie mowiac o wzieciu
czegokolwiek do reki. Ciuchy w spadku po zmarlych, chorych, bezdomnych,
czesto stojace przy przystankach autobusowych obok smietnikow (takie sa
zrodla pozyskiwania tych kreacji za granica, ze wzgledu na wysokie koszty
utylizacji smieci. Polacy moga sobie je bezplatnie zabrac z
takiego "magazynu" w foliowych workach na smieci, a potem w kraju maja co
robic przy praniu i rozwieszaniu na stalugach).
OHYDA!
Obserwuj wątek
    • loganmylove Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 21.02.07, 13:24
      Czy Twój post ma na celu przeprowadzenie akcji uswiadamiającej wśród forumek?
      Czy po prostu spuszczenie pary? Bo jesli to pierwsze to może rozwiń akcję
      oflagowując się albo cos w tym stylu? A jeśli drugie to ok dziękujemy i
      jesteśmy wdzięczne za kaganek oświatysmile
      • sowa73 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 21.02.07, 13:40
        forum daje mozliwosc wolnej wypowiedzi na dowolny temat, z czego korzystam.
        Jak czytam te "achy" i "ochy" odnosnie second-handow, to zastanawiam sie, gdzie
        tkwi fenomen używanej odzieży.
        Bieda? Snobizm? A moze dbamy w ten sposob o recycling tego wszystkiego, czego
        Zachod pozbywa sie bez zalu.
    • maciej65pl Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 21.02.07, 13:33
      Zgadzam się z tym co piszesz, te "szmateksy" odstraszaja samym kolorem. Miałem
      kiedyś wątpliwą przyjemność bycia w takim salonie, smród że nie da sie opisać
      (sklep w centrum Ursynowa na KEN-ie), większość rzeczy widać że nie doprana
      albo poprzecierana... jeśli koszt zakupu takich szmat to 5zł za kilogram to
      przepraszam bardzo, ale koszt pozyskania albo jest zerowy (przywożenie z
      zagranicy ubrań przeznaczonych do utylizacji za które na zachodzie trzeba
      zapłacić a Polacy biorą je gratis) i stąd taki niski koszt u nas w lumpeksach.
      To co sam widziałem, drugi punkt pozyskiwania tych "szmat" to kontenery które
      stoją w wiekszości miast Polski do których miano wrzucać lekko używaną odzież,
      która miała służyć biednym. Prawda jest taka, że jak ktoś w domu ma jakieś
      stare szmaty, których nie chce mu sie wyrzucić na śmietnik to wyrzuca je do
      tych kontenerów. Dalszy los tych szmat jest nie lepszy, bezdomi, którzy często
      wywracaja te kontenery w poszykiwaniu "kreacji" dla siebie; jak tylko nie mogą
      sie tam dostać, to załatwiają potrzeby fizjologiczne do środka albo w inny
      sposób zanieczyszczaja zawartośc kontenera.
      Wziąwszy wszystkie powyższe rewelacje do kupy, nie wiem jak mozna wogóle
      rozważać zakupy w sklepach z uzywana odieżą...
      • iwonabw Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 21.02.07, 13:48
        Ciekawe co piszesz, taki bezdomny, żeby załatwić swoje potrzeby do kontenera,
        musiałby mieć chyba ze 3 metry wzrostu....
        Sama też nie kupuję w lumpeksach, bo nie lubię grzebania i tego specyficznego
        zapachu, ale kupuję na Allegro używane rzeczy, gdzie chociaż mam pewność, ze są
        wyprane. Do głowy by mi jednak nie przyszło napisać, że to ohyda, bo dla
        niestety większosci Polaków to jedyne miejsca gdzie moga ubrać siebie i rodzinę
        za przyzwoite pieniądze.
        • kropkacom Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 21.02.07, 14:11
          A ja robiłam zakupy w lumpeksach. Trochę z konieczności a potem dla frajdy
          znajdowania super ciuszków za małe pieniądze. Teraz kupuje nowe ubranka bo mnie
          stać ale korzystam też z największego lumpeksu-allegro. I jestem zadowolona.

          Prawda jest taka że lumpek lumpkowi nie równy. Wątpię też żeby bezdomnych w
          Anglii było stać na zakupy w dobrych sklepach(nie mówię o Primarkach) a potem
          wyrzucanie nie zniszczonych rzeczy do kontenera.
    • aldona_t1 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 21.02.07, 13:53
      Nie jestem fanką lumpeksów, wierzę, ze mogą zniechecać zapachem czy też
      czymkolwiek innym, ale jednego nie rozumiem:
      Czy niemowlęce ubranka są po zmarłych, chorych lub bezdomnych?? Jakoś marnie to
      widzę...
      • luciii tak samo pomyślałam, jak aldona :) 21.02.07, 22:29

    • coronella Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 21.02.07, 14:52
      niestety rzeczywistość wygląda duzo brutalniej. Np czy zdajesz sobie sprawę co jesz? Co jest dodawane do chleba? Kto tam napluł, czy brudnymi rekoma wyrabiał ciasto, a może kupujesz ten "ulepszony" z kreatyniną z ludzkich włosów?
      Wędliny, kupujesz? Ile tam miesa? Ile i gdzie przeleżały?
      Na każdym kroku, gdziekolwiek sie nie popatrzy, wszędzie mozna znależć jakies ale.
      Chodzisz do restauracji? Moge przesłac Ci film jak przygotowywane jest jedzenie w restauracjach.
      Ciuch z lumpeksu moge przynajmniej wyprać. Jedzenia nie wypiorę.
    • monikaj21 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 21.02.07, 15:16
      No i bardzo dobrze że się nie wybierasz do lumpeksów - większa szansa na
      upolowanie czegoś super dla mie smile
      • mmala6 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 21.02.07, 15:21
        kupowalam, kupuje i kupowac bede.Bo....tak mi sie podoba i juz.Tobie Sowo sie
        nie podoba, nie kupuj.Walesa m.i. po to skakal przez plot aby kazda z nas miala
        wolny wybor.
    • magdek2 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 21.02.07, 16:56
      dla jednych ohyda, dla innych dobra zabawa w szukanie, dla jeszcze innych
      konieczność, niektórzy zarabiają po 650 zł, jak sobie wyobrażasz ubrać siebie,
      męża i dziecko, uregulować opłaty i zyć ? pomyśl, że niektórzy to robią z
      konieczności, bo nie każdego stać na bluzeczkę za 70 zł w sklepie, a rzeczy z
      rynku te tańsze najczęściej się rozsypują po pierwszym praniu a te z lumpka
      nie, tam poluje mnóstwo handlarzy, którzy sprzedają rzeczy na allegro, ale
      mnóstwo jest normalnych ludzi, którzy mają niewielki budżet domowy, a nawet
      jesli ktoś tam kupuje dla zabawy to jego sprawa, proponuję bulwersować się
      czymś innym, na przykład faktem że buty dla dziecka potrafią kosztować 300-400
      • iwonabw Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 21.02.07, 20:34
        Albo i więcej nawet.
    • agaszaga Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 21.02.07, 22:17
      owszem masz prawo wyrażac swoje poglądy... ale zważ na to, ze nie tylko brak
      pieniędzy jest motywacją robienia zakupów w second handach... wiele osób
      publicznych (specjalnie nie piszę gwiazd muzycznych czy filmowych - zeby nie
      wywolac kolejnego wylewu żółci) mówi otwarcie o tym, ze kupuje odziez w second
      handach, a to dlatego, ze mozna tam znależć rzeczywiscie "perełki" - ubrania
      kreatorów i marek, na które przeciętnemu zjadaczowi chleba nie wystarcczyło by
      nawet z całej pensji... moze Ty tylko widziałaś jakies zapyziałe, śmierdzące
      lumpeksy, ale zapewniam Cie, ze rówiez w Polsce jest wiele lumpeksów, które w
      niczym nie przypominają wysypisk śmieci, a odzież w nich sprzedawana: nie
      śmierdzi, jest czysta, pachnąca, wyprasowana...i po prostu w świetnym gatunku.
    • jolusia20 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 09:02
      Zgadazm sie w 100 procentach z sową73, ja tez nigdy nie kupuje ani nawet nie
      wchodze do tych sklepów. Za to moja znajoma kupuje tylko tam i jej dzieci
      wygladaja okropnie, wszystko zniszczone, a ten brudny biały jest po prosty
      wstrętny. No i rzadko cos jest dopasowane do rozmairu dziecka bo ona
      tez "poluje" i kupuje z duzym wyprzedzeniem wiec pozniej okazuje sie ze np.
      kombinezon był dobry w lecie a w zimie ma przykrótkie nogawki a kutrka jest
      przyciasna, zwłaszcza na za duzą bluzę. Dziwi mnie cos takeigo bo ja teraz
      oczekuje drugiego dziecka i ostatniow yciagnelismy z mezem ubranka po pierwszym
      i w wiekszosci nie nadaja sie do uzytku i trzeba bedzie jej wyrzucic. A co do
      kwestii finansowych, jak nam urodziło sie pierwsze dziecko to aj nie pracowałam
      a maz podejmow3ał pierwsza prace i naprawde nieiwele zarabiał, mieszkalismy
      sami i mimo to nigdy nie kupowlaismyn w szmateksie. Zreszta obecnie mozna
      bardzo tanio kupic rzezcy dla dzieci na wyprzedazach.
      • coronella Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 10:49
        nie nadają się do uzytku????? to kto tak u Ciebie niszczy ubranka?? Ty chyba, bo noworodek raczej tego nie potrafi. Wiesz co, ja ubranka po swojej córce dałam kuzynce, która odchowała na nich dwójke dzieci, ubranka wróciły do mnie, gdy miał sie urodzić mój syn, i w wiekszości wyglądały jak nowe. teraz ma je 5-te dziecko, i w dalszym ciagu nic sie nie zniszczyło.
        Dopiero po ubrankach tak od 8-9 m-cy w zwyż widać, że sa noszone.
        A Ty wyrzuciłas rzeczy po pierwszym dziecku, bo się zniszczyły?
        • pia_ Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 11:26
          Domyślam się, że ubranka się zniszczyły, bo były non stop prane i suszone w
          kółko, bo choć nowe, to jednak z braku funduszy nie kupili ich za dużo. O, tak
          to sobie wykoncypowałam smile. Zamiast zabrać się do roboty, to ja głupoty
          wypisuję smile)).
          A o lumpeksach: brzydzę się takimi, w których trzeba grzebać w wielkich koszach
          brudnych ciuchów, choć zdarza mi się, ale wtedy wyciągam gumowe rękawiczki he,
          he. Choć prawdę mówiąc 2-3 razy znalazłam w takim stosie coś ciekawego -
          ostatnio w lumpeksie w Kołobrzegu trafiłam w koszu na cudną, nowiutką czapeczkę
          z ochroną p.słoneczną na kark LadyBird, która kosztowała mnie 30 groszy.
          Najchętniej wchodzę do lumpeksów, gdzie wczystko jest na wieszakach, co nie
          znaczy, że jest czyste niestety. Dobrze, że przynajmniej większość takich
          przybytków inwestuje już teraz w odświeżacze powietrza. Znam tylko jeden
          lumpeks, w którym odzież dziecięca była prana, prasowana i układana na
          stosikach w ładnych wiklinowych koszykach z kokardakami - ale niestety ostatnio
          też zaprzestali tych praktyk sad.
          Jak byłam w ciąży i po urodzeniu córeczki, w lumpeksach trafiałam na prawdziwe
          skarby, w idealnym stanie, bardzo dużo było jeszcze z metkami. Dla siebie
          udawało mi się kupić kolorowe swetry Benettona, a moja siostra była mistrzynią
          w wyszukiwaniu markowych ciuchów np Versace, Diora czy Chanel. Jeśli te rzeczy
          nie były w jej guście oddawała je do specjalnego komisu w Katowicach, który
          specjalizował się wyłącznie w odzieży światowych kreatorów mody.
          Teraz nieczęsto zaglądam do ciuchlandów, bo jakość zeszła na psy, ceny poszły w
          górę i na wyprzedażach w sklepach można w tej samej cenie kupić nowe ciuchy.
          • coronella Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 11:30
            o tak, takie ja tez bardzo lubie smile
            znam kilka, rzeczy jeszcze z metkami, i domyslam sie, ze nie pochodza ze smietnikow.
          • jolusia20 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 14:09
            nie nie były złej jakosci zapewniam Cie, ale ubranka sie plamią no i chyba
            niekt nie powie ze po ilus tam praniach białe rzeczy sa takie same jak ze
            sklepu i np. polarki sie nie mechaca.
        • jolusia20 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 14:05
          a czy ja napisałam ze po noworodku, wyciagnęlismy wszytkie tak mniej wiecej z
          peirwszego roku i rzeczywsicie te pierwsze sie nadaja w wiekszosci ale te
          pozniejsze juz nie. a w szmateksach wydaje mis ei ze sa chyba nie tylko dla
          noworodku bo o to chodziło w tym watku.
      • iwonabw Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 11:15
        Ubranka po noworodku nie nadaja się do użytku?! Jakaś bzdura. Może i owszem po
        straszym dziecku, które uczy się jeść i wszystko plami, ale po noworodku?
        Zapakuj te ubranka i wyslij do domu samotnej matki, zamiast wyrzucać. Chociaż
        dobry uczynek zrobisz.
        • monikaj21 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 12:17
          Skoro ubrania po noworodku nie nadają sie do użytku to znaczy że ich jakość
          była marna. No ale to oczywiście wybór Sowy - wolała nowe kiepskiej jakości niż
          porządne używane.
          Dla mnie to podstawowa (obok ceny) zaleta ciuchów używanych - że widać jakiej
          są jakości. JAk coś kupuję w sklepie to nie wiem jak będzie wyglądać po praniu,
          na ciuchach widzę, że jak coś jest w super stanie to prawdopodobnie tak będzie
          dalej. Chociaż kilka razy 'nacięłam się' na swetrach - kupiłam w ogóle nie
          zniszczone zadowolona, że na pewno takie super gatunkowo a okazało się że po
          noszeniu i kilku praniach zaczęły się kulkować. Ale cóż ryzyk - fizyk, tym
          bardziej że to były 4 swery, które kosztowały w sumie niewiele ponad stówę. Za
          to kupiłabym w sklepie jeden, który też by mi się skulkował.
          • monikaj21 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 14:31
            Przepraszam, pomyliłam nicki - napisałam Sowa a chodziło o Jolusię.
            Ale mój post na aktualności nie traci - ubrania z lumpeksów po mojej córce
            nosiło jeszcze dwoje dzieci (typowe dziewczęce jedno dziecko) i dla następnego
            dziecka też moge ich spokojnie używać bo większość nie wygląda gorzej niż jak
            je kupowałam.
        • jolusia20 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 14:10
          a kto mowi ze po nowowrodku??????? a co do domu samotnejm matki nie potrafie
          obrazac kogos dlatego ze jest w trudniejszej sytuacji dajac mu to czego ja sama
          nie chce. Lepiej wysłac pieniadze.
      • minkapinka Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 14:48


        No i rzadko cos jest dopasowane do rozmairu dziecka bo ona
        > tez "poluje" i kupuje z duzym wyprzedzeniem wiec pozniej okazuje sie ze np.
        > kombinezon był dobry w lecie a w zimie ma przykrótkie nogawki a kutrka jest
        > przyciasna, zwłaszcza na za duzą bluzę.
        a ja znam takich, którzy kupuja nowe ubrania i "rzadko cos jest dopasowane do
        rozmiaru dziecka," wink

        Dziwi mnie cos takeigo bo ja teraz
        > oczekuje drugiego dziecka i ostatniow yciagnelismy z mezem ubranka po
        pierwszym
        >
        > i w wiekszosci nie nadaja sie do uzytku i trzeba bedzie jej wyrzucic.
        A mozesz zdradzic dlaczego?
    • wiolka_u Każdy ma prawo mieć własne zdanie! 22.02.07, 11:06
      I NIE ROZUMIEM, DLACZEGO NIBY MIALABYM KOGOS POTEPIAC ZA TO. Ja raczej tam nie
      wchodze,bo nie lubie ale nie mam nic przeciwko temu, zeby ktokolwiek to robil.
      Ba czasami moja siostra cos wyszuka fajnego dla malego i nie wyrzucam tego z
      obrzydzeniem. Jesli cos jest fajne, czasami nawet z metka a kosztuje grosze do
      dlaczego nie. smile
      • czarna_maruda Re: Każdy ma prawo mieć własne zdanie! 22.02.07, 11:49
        "Ubranka po noworodku nie nadają się do użytku?"
        Ja to trochę inaczej zrozumiałam, nie że są zniszczone tylko niemodne wink
        • jolusia20 Re: Każdy ma prawo mieć własne zdanie! 22.02.07, 14:13
          czarna_maruda napisała:

          > "Ubranka po noworodku nie nadają się do użytku?"
          > Ja to trochę inaczej zrozumiałam, nie że są zniszczone tylko niemodne wink
          >
          po jakim noworodku, ogolnie wyciagnelismy stare ubranka i chcielismy przejrzec,
          bo nie ma sensu trzymac w domu rzeczy ktorych juz sie bedzie uzywac. Tym
          bardziej ze mieszkam w mieszkaniu a nie w domu, wiec wiadomo ze mzoliwosci
          przechowywania sa ograniczone
          • coronella Re: Każdy ma prawo mieć własne zdanie! 22.02.07, 14:42
            pewnie wiekszość osób, których stac na to, żeby wyrzucic zmechacone polarki, nie pójdzie do lumpeksu, tylko do sklepu i kupi co chce. Bo z wyborem dzisiaj problemów nie ma. Mnie na takie szaleństwa nie stac. Zmechacone polarki nosi mój syn, bo chociaz nie wygladaja jak z butików, nadal sa ciepłe i wygodne. Białe rzeczy nadal sa białe, jesli dba sie o nie. Białe piore tylko z białymi, albo w reku. I tez nie wyrzuce ubranka dlatego, że jest troszke zszarzałe, bo w czym to mi przeszkadza? Mojemu dziecku ma być ciepło i wygodnie, ma byc ubrane czysto i w miarę schludnie, a nie obnaszać znane marki, z ledwo odcietą metką.
            Dlatego zaglądam do lumpeksów, niektóre bardzo lubie.

            A ubrania po dzieciach zawsze staram sie gdzies ulokowac. Te najmniejsze na oddziały preadopcyjne, te większe do domu samotnej matki, jeszcze nikt nie poczuł sie obrazony! Co za bzdura! Tam sa kobiety, których nie stac nawet na lumpeksowe ubrania. Oddaj ubranka i dołóz pieniądze, zrobisz podwójny dobry uczynek.
          • olinek11 Re: Każdy ma prawo mieć własne zdanie! 22.02.07, 14:48
            to czemu nie wyrzucilas ich wczesniej tylko trzymalas do czasu az zaszlas drugi
            raz w ciaze,przeciez sama pisalas ze nie masz duzo miejsca zupelnie tego nie
            rozumiem. Ja mam mieszkanie prawie 100metrow i kiedy mlodsza corka wyrosla z
            rzeczy to robilam segregacje i zostawialam te ktore byly w dobrym lub b.dobrym
            stanie a nie pakowalam wszystkiego jak leci i nie przegladalam dopiero przy
            drugiej ciazy.
            Dodam rowniez ze czesto zagladam do sklepow z uzywana odzieza i udaje mi sie
            trafic na super ciuszki dla corek a takze dla mnie. Ostatnio kupilam nawet
            calkiem nowy orginalnie zapakowany chodzik peg perego za 40zl.
            Owszem sa lumpeksy gdzie strach wejsc ale ja zagladam do takich gdzie rzeczy sa
            czyste, na wieszakach a poza tym nie widze tam tylko osob po ktorych widac ze
            nie stac ich na zakupy rzeczy nowych bo przeciez osoba biedna nie chodzi w
            futrze, obwieszona zlotem.
          • kropkacom Re: Każdy ma prawo mieć własne zdanie! 22.02.07, 14:59
            olusia20 napisała:
            > Za to moja znajoma kupuje tylko tam i jej dzieci
            > wygladaja okropnie, wszystko zniszczone, a ten brudny biały jest po prosty
            > wstrętny. No i rzadko cos jest dopasowane do rozmairu dziecka bo ona
            > tez "poluje" i kupuje z duzym wyprzedzeniem wiec pozniej okazuje sie ze np.
            > kombinezon był dobry w lecie a w zimie ma przykrótkie nogawki a kutrka jest
            > przyciasna, zwłaszcza na za duzą bluzę.

            Moje dzieci miały i nadal maja masę używanych rzeczy. Ciuszki są nadal ładne,
            bez plamek, nawet te białe. I tak mi pewnie nie uwierzysz. Zamieściłabym
            najchętniej zdjęcia cudeniek jakie znalazłam w lumpeksie. Faktem jest to że
            lumpeks to nie sklep i ani pełnej rozmiarówki nie znajdziesz, ani pełnego
            asortymentu. No i wiadomo że jest tam dużo szmat i trzeba się naprawdę nachodzić
            żeby znaleźć coś ładnego. Ale można i to często.

            > wiekszosci nie nadaja sie do uzytku i trzeba bedzie jej wyrzucic.

            To co Ty masz za ciuszki że nie nadają się do powtórnego użytku? Z rzeczy
            domowych wiadomo nie wszystko wygląda ładnie ale już z rzeczy wyjściowych
            wszystko mam w stanie idealnym. Jedynie spodnie mojego syna maja lekko zużyte u
            dołu nogawki ale np przy dżinsach zupełnie to nie przeszkadza. Nie mówię o
            rzeczach niemowlęcych bo bliźniaki mają prawie 4 lata.

            > co do
            > kwestii finansowych, jak nam urodziło sie pierwsze dziecko to aj nie
            > pracowałam
            > a maz podejmow3ał pierwsza prace i naprawde nieiwele zarabiał, mieszkalismy
            > sami i mimo to nigdy nie kupowlaismyn w szmateksie. Zreszta obecnie mozna
            > bardzo tanio kupic rzezcy dla dzieci na wyprzedazach.

            Wyprzedaże są średnio dwa razy do roku i wtedy często kupuję rzeczy na wyrost. A
            jeżeli mam do wyboru kupić tanio kiepską jakościowo nową rzecz albo używaną o
            dobrej jakości to zawsze wybieram to drugie.



    • brak-pomyslu Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 15:34
      Oczywiscie każdy ma swoje zdanie na ten temat.
      Ja na przykład mam sporo rzeczy z "takich" miejsc. Są bardzo dobrej jakości,
      dobrych firm. Jeśli chciałabym je kupić w oryginalnym sklepie zaplaciłabym
      majątek. A przed założeniem ich dziecku zawsze je piore.
      Na rzeczach po moim synu wychwuje sie już trzecie dziecko (i to nie tylko tych
      z pierwszych miesiecy życia) i nadal wyglądają dobrze poza kilkoma wyjątkami.
      wszystkie te osoby były mi bardzo wdzieczne za oddanie tych rzeczy bo wyprawka
      dla niemowlaka na przykład bardzo dużo kosztuje. Ja sama tez miałam kilka
      rzeczy po innych dzieciach i nigdy nie potraktowałam tego jako jałmużny (pomimo
      tego że i ja i mój mąż pracowaliśmy i zarabialiśmy).
      I to nie prawda, że w lumpeksie sa tylko zniszczone, śmierdzące rzeczy. A i
      nigdy nie było tak że moje dziecko miało coś za duże czy za małe bo była okazja
      kupić.
      • coronella Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 16:28
        przypomnialo mi sie, ze całkiem niedawno moja córka dostała od babci chyba ze 20 sztuk ubranek Next, m.in, bluzeczki, 2 princeski z wrózkami (na czasie, na allegro widzialam dolicytowane do prawie 60 zł!!) spodnie, oj duzo tego. Za ten worek zapłaciła 95 zł. Zgadnij skąd?
        • brak-pomyslu Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 23.02.07, 12:08
          Dokładnie. Ja mam jeden po drodze i jeśli tam idę to tylko w poniedziałki kiedy
          jest nowa dostawa. Pod koniec tygodnia nie ma sensu bo wszystko przebrane.
          Fakt faktem ,że nigdy nie udało mi sie znaleźć tam nic dla siebie ale ostanio
          znalałam tam 3 pary super spodni dla mojego dziecka z NEXta i H&M (2 pary
          dzinsów i jedne sztruksy, z prostymi nogawkami)i to wcale nie takie małe bo w
          rozmiarze 104, bardzo popularnym niestety.
    • megi_mal Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 19:04
      I ja kupuję ubranka dla mojej córki w ciuchlandach i mogę potwierdzić opinie
      większości moich poprzedników, że jakość tych ubranek jest nieporównywalna i
      można trafić na FANTASTYCZNE rzeczy. Poza tym chyba nie rozpisujemy sie tutaj o
      porozwlekanych szmatach, które owszem się zdarzają,(te kupione NOWE też czasami
      tak wyglądają po kilku praniach), ale o tych "perełkach" które z prawdziwą
      radością można wyszukać smileI nie rozumiem, skąd takie zniesmaczenie w Twojej
      opinii sowa73?? A Twoją "teorię" na to skąd się biorą te ubrania uważam za dość
      interesującą smile (widzę przed oczymi tego bezdomnego niemowlaka z którego
      ściągają żywcem ubranka NEXTA, żeby oddac do polskiego szmateksu...) BZDURA

      NATUSIA
      • monikaj21 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 19:42
        megi_mal napisała:

        widzę przed oczymi tego bezdomnego niemowlaka z którego
        > ściągają żywcem ubranka NEXTA, żeby oddac do polskiego szmateksu...

        Dobre wink)))))))))
      • marysiowamama się uśmiałam... 23.02.07, 12:27
        i pozdrawiam moją współszperaczkę ciuchlandową-megi_mal...
    • hipopotamama Buhahahahahahahaha...! ! ! ! ! ! 22.02.07, 19:29
      Jak na moje oko to żal ci d..e ściska, że koleżanki chodzą odstrzelone w
      markowych ciuchach ze szmateksów, a ty w swoich super modnych kreacjach prosto
      z Taiwanu kupionych na osiedlowym targowisku!
      Siedzę w tym biznesie, rzec by można u źródła i ze śmiechu mnie skręca jak
      czytam te twoje marne wypocinki. Skąd ty kobieto te teorie wyssałaś?
    • rysia30 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 20:25
      Ciągle czytam o tych wiekich okazjach i cudenikach z lumpeksów- tylko gdzie je
      można znalezć? Czasem zaglądam do nich kiedy mam po prodze, ale nigdy nic tam
      ciekawego nie widze. Cyba mam pomroczność w tego typu sklepach.Zresztą ceny
      powoli zaczynają sięgać sufitu. Za 20zł za bluzeczke to ja potrafie zapłacić w
      Zarze na wyprzedaży,a nie w sklepie z używaną odzieżą!!! Sam zapach ubrań
      doprowadza mnie do bólu głowy, ale i tak z uporem maniaka z czystej ludzkiej
      ciekawości tam zaglądam. Nie mogłabym tam kupić nic do ubrania dla dziecka, bo
      nigdy nie wiadomo kto w tym chodził i jakie miał choróbska, ale to jest tylko
      moje zdanie. Jaśli kogoś na nic lepszego nie stać, to lepszu rydz niż nic.
      Tylko nie lubie niektórzy wmawiają sobie i innym, że te ciuszki są jak nowe.
      Owszem, czasem(raz na kilkaset)można zobaczyć coś z metkami ale i tak jest to
      byle jakie.
      • kropkacom Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 21:02
        > Ciągle czytam o tych wiekich okazjach i cudenikach z lumpeksów- tylko gdzie je
        > można znalezć?

        Bo jak już pisałam lumpeks lumpeksowi nie równy. Ja chodziłam tylko do tych z
        angielskimi i irlandzkimi ciuchami. Wszystkie rzeczy były z góry wycenione. Ceny
        rzeczy dla dzieci od 3 do 10 zł. Chodziłam zawsze w dzień dostawy(raz w tygodniu
        całkowita wymiana towaru) i zawsze coś fajnego znalazłam.
        • czarna_maruda Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 22:09
          "Nie mogłabym tam kupić nic do ubrania dla dziecka, bo
          nigdy nie wiadomo kto w tym chodził i jakie miał choróbska"


          EEEE tam większość ustrojstwa szybko ginie poza organizmem człowieka ;DDDD
      • monikaj21 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 22.02.07, 22:21
        I w tym właśnie tkwi problem - trzeba wiedzieć gdzie, czego i kiedy szukać.
        Ważny jest nie tylko dzień tygodnia ale i godzina wizyty smile Wydaje mi się że
        najłatwiej jest z ubraniami dla maluszków - im większe tym trudniej o perełki.
        Mam blisko ciuchland, w którym nigdy nic dla dziecka porządnego nie trafiłam -
        zdarza się za to duża ilość porządnych markowych i dość 'drogich' rzeczy dla
        dorosłych (ponad 30 złotych za spodnie czy sweter). Jest też ciuchland gdzie
        kupuję masę super rzeczy dla dzieci ale dla dorosłych to już trzeba naprawdę
        mieć farta. I tak dalej..
        No i trzeba jeszcze mieć szczęście albo nauczyć sie kupować, kupiłam masę
        przeciętnych rzecz zanim nauczyłam się wyszukiwać takie, z których jestem
        bardzo zadowolona.
        I co najbardziej bolesne - CZAS. Ciuchlandowanie to hobby czasochłonne smile
    • kakuba skąd sie biorą te rzeczy? 26.02.07, 11:10
      ja też kupuję ubrania w lumpexach dla siebie i córeczki
      wielokrotnie udało mi się znaleźć ubrania nowe, z metkami
      często kupuję takie, po których wogóle nie widac śladów używania, biel jest
      bielutka, nic nie jest porozciagane ani poplamione

      ale tak ze zwykłej ciekawości
      czy ktoś wie, skad tak właściwie sie te rzeczy biorą? to co pisze sowa73 wydaje
      mi się niewiarygodne.
      Jaki jest system zbierania / skupowania tych rzeczy w Anglii i innych krajach?
      • aleksandra1977 Re: skąd sie biorą te rzeczy? 26.02.07, 14:13
        ponad 6 lat mieszkałam w Niemczech, w Duesseldorfie, a więc na terenie landu
        Nordrhein-Westfalen, który do najbiedniejszych nie należy.
        Używane ubrania często były stałym widokiem przy przystanku, zapakowane w
        czarne, foliowe worki, poukłdane mniej lub bardziej w zwartą stertę.
        Niejednokrotnie widziałam jak zbiera je Polak lub Turek ze
        statusem "Gastarbietera". Pod przystanek podjeżdża dostawczy samochód (często z
        tabliczką PL) i zabiera wszystkie paczki, nie sprawdzając ich zawartości. Nie
        pytałam w jakim celu to robi, ale nie uwierzę, że absolutnie wszystkie zebrane
        rzeczy są potrzebne jednej rodzinie. Moim zdaniem zbiera się je na handel
        zwłaszcza, że można te rzeczy mieć zupełnie za darmo.
        Dużo Niemców właśnie poprzez wystawianie niepotrzebnych ubrań pozbywa się ich
        ze swojego domu oszczędzając przy tym na ekipie sprzątającej. Oczywiście
        trudniej jest wystawić np. mebel przy śmietniku, bo za chwilę "życzliwy" sąsiad
        doniesie dozorcy domu, że robimy balagan pod oknem, a w następnej chwili u
        drzwi przywitamy się z przedstawicielem Ordnungsamt'u (urzędu
        porządkowego),nierzadko w asyście policji. Potem wręczą nam nakaz
        natychmiastowego uporządkowania terenu, a w przypływie litości jedynie ostrzegą
        przed mandatem.
        Nie wiem, jak sprawa pozyskiwania/pozbywania się używanych ubrań wygląda w
        Anglii. W Niemczech widziałam takie obrazki.

        Na szczęscie nie muszę być klientką sklepów z używaną odzieżą. To, że inni tam
        kupują wynika pewnie z tego, że albo nie stać ich na droższe zakupy - choć z
        tego co widzę, klientkami wcale nie są emerytki, raczej młode kobiety, często w
        pretensji, zrobione w ich oczach na atrakcyjne- albo nie przeszkadza im używana
        rzecz i chcą ją mnieć w swojej garderobie.
      • hipopotamama Re: skąd sie biorą te rzeczy? 26.02.07, 21:43
        Ubrań z Niemczech nie znajdziesz w wielu szmateksach ponieważ są zazwyczaj
        zniszczone i nie ładne (Niemcy nie słynną z modnego ubioru). Ubrania z Holandii
        w większości pochodzą z magazynów surowców wtórnych, skąd kupuje je się tirami.
        W Anglii ze zbiórek charytatywnych. Raz na jakiś czas organizowana jest
        zbiórka, mieszkańcy dostają ulotki na co będzie przeznaczony dochód z zebranych
        ubrań oraz specjalne worki. Ubrania są zbierane sprzed domów i sprzedawane np.
        do Polski. Często zdaża się że są to również resztki z "ichnich" szmateksów,
        które również działają na zasadzie fundacji i wolontariatu (do takiego sklepu
        ludzie przynoszą ubrania, a dochód również przeznaczony jest na określony cel).
        W Irlandii wygląda to podobnie. Śmiać mi się tylko chce jakie bzdury potrafią w
        tych ulotkach wciskać (np. o sierotach rumuńskich umierających masowo z głodu i
        zimna na ulicach).
    • jufox Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 26.02.07, 11:36
      Zastanawiam się który lumpeks z prawdziwego zdarzenia wyciąga ciuchy ze
      śmietników? Wg mnie skupują ciuchy na kilogramy, często bezpośrednio od
      producenta które mu zawalają magazyny . Wiadmomo, że lepiej jest się pozbyć
      towaru który nie zszedł w poprzednim sezonie niż go magazynować bo to się nie
      kalkuluje. Moja córka chodzi dzięki temu w kreacjach kenzo,dior baby o
      next`cie , gapi`ie czy bloomingdale nie wspomnę. Są to ciuchy nowe, z metkami i
      jakoś nie widziałam żeby jakieś drobne insekty po tym chodziły. Nie sądzę, żeby
      były zdzerane z umierających czy zainfekowanych dzieci z holenderskich czy
      angielskich slumsów. Uważam że kupowanie niemowlakowi kurteczki w next za 160
      PLN z której wyrośnie z miesiąc jest po prostu niemoralne.
      • dzidzia_ch Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 26.02.07, 11:43
        jufox napisała:
        Uważam że kupowanie niemowlakowi kurteczki w next za 160
        > PLN z której wyrośnie z miesiąc jest po prostu niemoralne.

        nie rozumiem co jest niemoralnego w kupowaniu dziecku drogich ubranek?
        czy ja komus ukradlam te pieniadze za ktore kupuje ciuszki?sa to moje ciezko
        zarobione pieniazki i mam prawo z nimi zrobic co mi sie podoba
        chyba nie do konca rozumiesz pojecie "niemoralne"
        • dzidzia_ch Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 26.02.07, 11:50
          zreszta nam ubranka starczaja nie na miesiac ale np. teraz ola ma jeszcze sporo
          ciuszkow z jesieni a nawet z zeszlej wiosny
          wole dac troszke wiecej za ciuszka bo jakosc super a sprzedajac trace bardzo
          niewiele
        • jufox Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 26.02.07, 11:56
          Myślę, że rozumiem słowo "moralny" w sposób prawidłowy ze wszystkimi jego
          subtelnymi odcieniami. w Tym wypadku paralelą dla niego byłoby "etyczny". To
          kwestia światopoglądu. Po prostu zbyt wiele jest ludzi naokoło którym można
          pomóc dzięki temu, że samemu się kupi coś taniej i zaoszczędzi niż wydając na
          rzecz podobną tyle pieniędzy. W tym sensie uważam to za niemoralne. Oczywiście,
          ze możesz kupować ciuchy dziecku za krocie - dzisiejszy rynek daje nam taką
          możliwość i Bogu dzięki. Ale też można się zastanowić czy nadmierny
          konsumpcjonizm trochę nam nie mąci panoramy.Ale to temat na zupełnie inny wątek.
          • dzidzia_ch Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 26.02.07, 12:09
            no niestety rzeczywiscie na swiecie jest bardzo duzo nieszczesca i biedy
            staram sie pomagac jak moge chociazby wysylajac smsy na konto tej czy innej
            fundacji
            ciucholandy sa ok ale nie dla mnie - poprostu nie ma czasu po nich chodzic
            a kupujac i potem sprzedajac markowe ciuszki okazuje sie ze np. ola chodzila w
            kurtce za 20zl bo tyle stracilam ostatnio przy sprzedazy
            • jufox Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 26.02.07, 12:22
              ja też nie mam czasu, a poza tym zwyczajnie nie potrafię niczego znaleźć w
              takim miejscu, ale moja mama jest w tym rewelacyjna - głównie ona ubiera moją
              córkę. Też nie o to chodzi, ze mnie nie stać na kupowanie ciuchów w firmowych
              sklepach - po prostu tego nie robię MIMO to. CND...
      • mika1332 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 26.02.07, 11:56

    • ricky300 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 26.02.07, 13:15
      Moje 5 groszy smile)

      Kupuję w zasadzie w jednej malutkiej sieci w Krakowie, prawie no name, żadna
      wielka korporacja, raptem 5 sklepów, ale ceny i ubrania mają pierwsza klasa.
      Cena za 1 kg maksymalnie 18 zł, potem spada aż do 0,5 zł w przeddzień kolejnej
      dostawy. Część rzeczy jest wycenionych, część w tzw. boksach.
      Wszystkie rzeczy są czyste, nie śmierdzą, nie pachną fiołkami, ale przecież nie
      o to chodzi.
      Zdarza mi się kupić prawie nówki lub nowe z metkami za kwoty groszowe. A jaka
      frajda w wyszukiwaniu!
      Oczywiście na "grzebanie" potrzeba czasu, a skoro pracuję, zwykle wpadam tam
      ok. 17, na godzinę przed zamknięciem - i i tak udaje mi się coś ciekawego
      upolować. Ostatnio ponczo nexta, polarek gapa, piękne szarawary jeansowe armani
      junior ... a sobie nowa bluza AEROPOSTALE za 18zł.

      Mają same angielskie ciuchy - jakość pierwszorzędna.
      Kiedyś, podczas ciąży, miałam więcej czasu, więc oblatywałam również inne - ale
      uznałam, że szkoda czasu. Dużo grzebania, mało okazji.
      Zostałam wierna mojemu pobliskiemu sklepikowi, gdzie idziemy z córeczką, a ona
      wie, że idziemy do cioci Basi i Teresy.
      Jest miło i serdecznie.

      Pozdrawiam
      Magda
    • arieska99 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 26.02.07, 14:39
      hmm. mocne słowa sowa73. myslę, że obrazilaś sporo osób na forum, bo ciągle nie
      ma sensownej alternatywy dla wygórowanych cen w normalnych sklepach. ja latami
      omijałam lumpeksy z daleka, bo obrzucał mnie ten specyficzny zapach starzyzny.
      poza tym nie mam umiejętności wypatrywania perełek w kupie szmelcu i naprawdę
      podziwiam dziewczyny, które potrafią coś fajnego sobie znaleźć. zmieniłam
      zdanie po urodzeniu syna. gdybym nie zaopatrywała sie w lumpeksach w jeansy itp
      dla niego, chyba nie miałby w czym chodzić. zgadzam się, ze w ten sposób
      jesteśmy smietniskiem zachodnich krajów, i to nie tylko w tym temacie
      (samochody itp.), ale czasami po prostu nie ma wyjścia. szkoda, że tak to
      wyglada. idealnie by było, gdyby u nas było jak np. w Anglii. hmmm, ciagle mam
      przed oczami te sklepy (nie secondhand!), gdzie super ciuchy mozna bylo dostać
      za 1 funta! nigdy wczesniej sie tak nie obkupiłam jak tam, mimo ze właściwie
      bylam bez kasy. A second hand w Anglii funkcjonuje jako "charity shop", czyli
      kasa za ciuchy idzie na cele dobroczynne.
      • kropkacom Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 26.02.07, 15:43
        > idealnie by było, gdyby u nas było jak np. w Anglii.

        Patrząc na pensje Anglików i porównując je z cenami w tamtejszych sklepach to
        ubrania kosztują dla nich grosze. Nawet takie sklepy jak NEXT nie są wtedy
        drogie. A mają jeszcze Primarki gdzie ciuchy nawet dla nas Polaków są tanie(a
        jakość jak na tak tanie ciuszki świetna). Jest czego zazdrościć.

    • limonka_3 zgadzam się - ohyda 26.02.07, 16:13
      Nigdy nie kupiłabym nic w szmateksie.

      Dwa razy skusiłam się na używane ubrania na Allegro, musiałam się tego pozbyć.
      Wolę coś kupić drożej i nie tak dobrej jakości ale nie po kimś, szczególnie
      jesli tej osoby nie znam!

      Dziwię się, znam jedną kobietę która czasem kupuje w lumpeksie chociaż stać ją
      na normalne zakupy. Może i znajdzie cos fajnego, ale jak można grzebać w tej
      kupie brudnych śmierdzących rzeczy? Nie rozumiem tego...

      Ta "moda" przyszła do nas z Zachodu, jednak lumpeksy czy tez second handy np. w
      Niemczech czy we Francji znacznie różnią się od naszych wink U nas są też resztki
      z tamtejszych lumpeksów.
      • kropkacom Re: zgadzam się - ohyda 26.02.07, 16:42
        > Wolę coś kupić drożej i nie tak dobrej jakości ale nie po kimś, szczególnie
        > jesli tej osoby nie znam!

        Ale czego się tak naprawdę boisz? Ze sie czymś zarazisz czy że duch kogoś na
        Ciebie przejdzie. Tłumaczenie że rzeczy w lupmuksie są dezynfekowane i stąd
        pewnie tan zapach nic nie da?

        > Ta "moda" przyszła do nas z Zachodu, jednak lumpeksy czy tez second handy np.
        > Niemczech czy we Francji znacznie różnią się od naszych wink

        Bo na zachodzie second handy spełniają raczej rolę antykwariatu z ubraniami dla
        "hobbystów". U nas dla wielu są zwykłym miejscem zaopatrywania się w ciuszki dla
        całej rodziny. Nie jesteśmy tak bogatym krajem jak wspomniana przez Ciebie
        Francja czy Niemcy.
        • aleksandra1977 Re: zgadzam się - ohyda 26.02.07, 18:59
          > Ale czego się tak naprawdę boisz?

          Ja się nie boję. Ja się brzydzę.
          • mamaemmy typowe dla nas.brzydzic się drugiego czlowieka n/t 27.02.07, 01:13

        • limonka_3 Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 08:57
          Właśnie chodzi o ten zapach głównie, często nie do usunięcia.

          Jeśli chodzi o ubrania z Allegro - nie wiem czy zauważyłyście, że czasem jest
          zaznaczone w opisie "w naszym domu się nie pali" - właśnie: trudno się pozbyć
          tego zapachu również. I jeszcze gdy ktoś używa jakiegoś dziwnego płynu do
          płukania. Są jeszcze inne zapachy, można prać i nic. No chyba żeby wygotować,
          ale to nie zawsze pomaga.

          Acha, no i boję się duchów wink
          • monikaj21 Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 09:34
            No ja chyba jakaś niewrażliwa na zapachy jestem - nie wącham tych rzeczy przed
            praniem, ale po praniu pachną tak jak normalne ubrania po praniu (czyli
            ładnie smile
            A w ciuchalandach do których chodzę nie śmierdzi - gdyby tak było to bym tam
            nie wchodziła.
            • limonka_3 Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 13:27
              Właśnie ja piszę o tym że te rzeczy mają też dziwny zapach PO praniu w 40
              stopniach. A zwykle nie piorę ubrań, poza bielizną, w wyższych temperaturach.

              Na Allegro kupiłam np. kombinezon dla dziecka. Zapach nikotyny i bardzo mocnego
              płynu do płukania - nie do sprania sad

              Z rzeczami ze szmateksów niestety często jest podobnie.
              • monikaj21 Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 21:01
                A ja właśnie o tym, że moim zdaniem nie mają dziwnego zapachu smile Nigdy nie
                wsadzałam nosa w nieprane ale z daleka nic nie czuję.
                • maciej65pll Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 22:04
                  tak czytałem ten watek i nie mogę zrozumieć jednego, czy wszystkie obrończynie
                  tych szmateksów maja kompleks "metki". Czy każdy ciuch musi beć opatrzony
                  markową metkę, mało istotne robi się to że te szmaty są smierdzące i normalny
                  zdrowo myślący człowiek omijałby je z daleka a dotknąłby co najwyżej kijem aby
                  odrzucić to z powrotem na śmietnik...
                  Ciekaw jestem czy waszym męzom także kupujecie takie szmaty w tych lumpeksach,
                  jesli tak to "respect" a kondolencje dla małżonków i dzieci że maja tak
                  ekonomiczne mamusie...
                  Czy nie prościej kupić nowe ubranie w Tesco lub na bazarku gdzie może nie ma
                  metki made in... ale taka rzecz jest nowa i napewno nigdy nie noszona.
                  • fankajanka Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 22:32
                    Kupuję w ciucholandach, bo to lubię- rzeczy dla siebie, dzieci i dla męża (
                    choć rzadko udaje mi sie dla niego cos kupić). Nie czułam nigdy, żeby
                    smierdziłay, ale i tak przecież je piorę, logiczne chyba? A co do tych nowych
                    bazarkowych , tescowych czy innych tez nigdy nie wiadomo ile osób je wymacało,
                    przymierzało na gołe ciało ( może z pryszczmi albo łuszczycą) albo nawet nosiło
                    parę dni i oddało, no nie??
                    • maciej65pll Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 22:50
                      kobieto sama sobie zaprzeczasz, może przed wciśnięciem "wyślij" przeczytaj choć
                      raz to co piszesz... łuszczyca, pryszcze i inne syfy to domena lumpeksów a nie
                      normalnych sklepów. W szmateksach "stołują" sie tacy pryszczaci i zaszczani
                      jego moście... tekst pod tytułem że w sklepie ktoś przymierza na gołe ciało
                      jest wyssany z palca, już sobie wyobrażam jak w tesco lub na bazarze matka
                      zakłada na rozebrane dziecko nowe ciuchy...
                      Swoja wypowiedzią potwierdzasz tylko, że jestes jedną z "dotkniętych" epidemią
                      ciuchów z metką...
                      A przy okazji to żeby pozbyć sie łuszczycy to musisz wygotować takie rzeczy w
                      ponad 100*C, a przypuszczam że twoja pralka raczej nie daje takich
                      mozliwości...

                      Pozdrawiam rodzinkę pryszczatych
                      • czarna_maruda Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 22:58
                        Od kiedy łuszczycą można się zarazić ?big_grinDDD
                        • hipopotamama Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 23:03
                          czarna_maruda napisała:

                          > Od kiedy łuszczycą można się zarazić ?big_grinDDD

                          Od kiedy maciej przymierza ubrania tongue_out
                          • limonka_3 Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 23:09
                            O rany, czepiacie się. Wiadomo, że na używanym łatwiej np. o bakterie odporne
                            na działanie temperatur niższych niż 60 stopni C.
                            Jednak najgorszy jest ten zapach...

                            • limonka_3 Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 23:10
                              A mówiąc o łuszczycy pewnie miał na myśli chorobowe zmiany skórne wink
                              • limonka_3 Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 23:11
                                A w ogóle o ŁUSZCZYCY napisała fankajanka!!! A nie Maciej...
                                • czarna_maruda Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 23:14
                                  A właśnie że Maciej też
                                  "A przy okazji to żeby pozbyć sie łuszczycy to musisz wygotować takie rzeczy w
                                  ponad 100*C, a przypuszczam że twoja pralka raczej nie daje takich
                                  mozliwości..."
                                  Ta wypowiedź sugeruje że łuszczyca jest zaraźliwa
                                  A to Twój mąż,że go tak bronisz? ;DD
                                  • fankajanka Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 23:42
                                    Własciwie o tej łuszczycy napisałam tylko dlatego, żeby uświadomić, że kupując
                                    nowe ubranie nie wiemy ,ile osób wczesniej je miało na sobie- może nikt, a może
                                    20, co z tego, że każda po 5 minutsmile ?? Nowe ubrania przymierzam,na bazarku
                                    też, zdarza mi sie nawet przymierzać biustonosze i w marketach i w markowych
                                    sklepach ( choć zwykle na bieliznę i jesli kupuję to piorę przed pierwszym
                                    włożeniem, a to dlatego, że często w sklepach bielizna jest przymierzaba
                                    właśnie wprost na ciało). proponuję więcej luzu- kto nie chce nie kupuje, ja
                                    nikogo nie namawiam, nawet mi to pasuje, bo większa szansa, że sama znajdę coś
                                    oryginalnegosmile
                    • sowa73 Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 22:58
                      A co do tych nowych
                      > bazarkowych , tescowych czy innych tez nigdy nie wiadomo ile osób je
                      wymacało,
                      > przymierzało na gołe ciało ( może z pryszczmi albo łuszczycą) albo nawet
                      nosiło
                      >
                      > parę dni i oddało, no nie??

                      Jasne. Za to w lumpeksie zawsze nowiutkie.
                  • mruu1 Re: zgadzam się - ohyda 04.03.07, 14:01
                    "Metka" - oznacza wysoką jakość. Wolę kupić w lumpeksie dobrej jakości ciuszki,
                    niż na bazarze i po kilku praniach wyrzucić. Kupuję też w "normalnych" sklepach
                    porządne jakościowo ciuchy, ale frajda dużo mniejsza. Nie wchodzę do lumpeksów
                    w których śmierdzi i gdzie trzeba grzebać. O ile mi wiadomo, ciuchy sprowadzane
                    z zagranicy muszą być dezynfekowane.
              • hipopotamama Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 22:48
                "Charakterysztyczny zapach" to nic innego jak dezynfekator. Martwiłabym się
                gdyby tego zapachu NIE było.
                Pozdrawiam.
                • limonka_3 Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 23:07
                  I ręce się po tym kleją...
                  Wiem, bo raz próbowałam, za namową koleżanki, coś sobie "wygrzebać". Po 15
                  minutach miałam dość.

                  Wiecie co? Ja jeszcze zrozumiem jak ktoś ma mało kasy albo jest np.
                  projektantem lub hobbystą. Ale normalnie zarabiających osób - "szperających" by
                  wygrzebać właśnie "metkę"- nie rozumiem...

                  No ale fakt: wszystko jest dla ludzi smile Ja: dziękuję, ale nie.
                  • hipopotamama Re: zgadzam się - ohyda 03.03.07, 23:12
                    Ehhhh to nie zawsze chodzi o metkę. Z "metkownic" to ja też szydzę. Bo w swej
                    małomiasteczkowości i tak zazwyczaj nie rozróżniają niczego poza Nike i
                    Adidasem,a prawdziwe metki wiszą i wiszą i wreszcie musi się sklep firmowy w
                    okolicy otworzyć, żeby mogły zaświecić "dobrą firmą" smile
                    Wprawna szmateksiara w dwie sekundy wie czy warto grzebać czy odpuścić bo się
                    ręce pokleją. Szkoda, że źle trafiłaś...
                    • czarna_maruda Hipciu 03.03.07, 23:14
                      święte słowa, zgadzam się z Tobą
    • bea116 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 03.03.07, 10:31
      Myślę, ze są lumpeksy i lumpeksy. Np.koło mnie jest taki, gdzie mamy odają rzeczy po swoich dzieciach w komis, sa to przeważnie dobre marki, niezniszczone i czasami kupuja coś fajnego kolorowego i markowego za 1/2 ceny sklepowej. Ale ten sklep to wyjatek. W pobliżu jest jeszcze chyba ze trzy inne i po pierwszych próbach kupienia tam czegokolwiek zrezygnowałam - smród, bo nie zapach, niedoprane rzeczy zwalone na kupę. Trochę czułam sie tak jakbym grzebała w lepszych śmieciach.Nie nalezę do osób, które leżą na pieniądzach ale raczej wolę trochę poczekać i kupować na wyprzedażach, czasem na zapas. Np ostatnio kupiłam dla córki kurtkę zimową na przyszły rok - cena 69 zł zamiast dwustu paru.
      Ale oczywiście każdy ma wolny wybór i to w sumie dobrze.
      • kropkacom Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 04.03.07, 01:04
        Od ciuszków z bazarku wolę sto razy rzeczy dobre jakościowo z lumpka.

        PS.Jeżeli już się czepiać - osoby kupujące w sklepach Next, Zara czy innych to
        niby za metką nie lecą?

        • florka007 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 04.03.07, 07:59
          W moim przypadu tu nie chodzi o metkę jako taką, tylko po to by dziecko
          chodzilo w ciuszkach Nexta czy Nike ale o to, że te rzeczy świetnie się noszą i
          piorą.
          Rzeczy na bazarku maja to do siebie, że po wyjęciu z pralki często nadają się
          tylko na smietnik bo tracą kształ i fason albo kolor znika.
          Rzeczy H&M, NEXt czy innych dobrych firm często pierze się w temp. 60 stopni
          więc świetnie się dopieraja i nie ma co porównywac ich jakości z bazarkowymi.
          Ja kupuje zarówno w sklepach jak i w szmateksach - mając dziecko w wieku
          przedszkolnym szkoda mi jest kupic bluzeczkę za 40zł by dziecko przy pierwszej
          wizycie w przedszkolu ją poplamiło a niestety tak się zdarza bardzo często.
          Oczywiście w szmateksie nie zawsze się "trafi" na to co potrzeba - więc trzeba
          dokupić w normalnym sklepie ale dzięki temu, że część ubrań uda mi się malej
          kupic taniej to i stac mnie na resze porządnych firmowych ciuszków.
          Druga sprawa to to że są szmateksy i szmateksy i nie ma co ich porównywać - u
          mnie np. w jednym często kupie ciuszki, które jeszcze wiszą na wieszakach np. w
          H&M(fakt, że mieszkam w mniejszym miescie i dociera do nas wszytsko z lekkie
          poślizgiem :o) ).

        • aleksandra1977 Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 04.03.07, 14:13
          A ja odwrotnie - jeśli akurat w moim budżecie pustki, to wolę kupić nową rzecz,
          niekoniecznie najlepszej jakości. I nie robi mi różnicy, czy jest metka, czy
          nie ma. Ważne, że to świeża rzecz, a nie założona po kimś.
          Na droższe rzeczy nauczyłam się oszczędzać i dobrze mi z tym.
          Lumpeksom mówię zdecydowanie "dziękuję!".

          > PS.Jeżeli już się czepiać - osoby kupujące w sklepach Next, Zara czy innych to
          > niby za metką nie lecą?
          Tu chodzi nie o to, że kupują nowe rzeczy z metką. Chodzi o wyszukiwanie
          markowych ubrań w lumpeksie i dowartościowywanie się w ten sposób.
          • kropkacom Re: Lumpeks, second-hand shops,... - OHYDA! 04.03.07, 15:26
            aleksandra1977 napisała:
            > Tu chodzi nie o to, że kupują nowe rzeczy z metką. Chodzi o wyszukiwanie
            > markowych ubrań w lumpeksie i dowartościowywanie się w ten sposób.

            Nie widzę różnicy czy ktoś biega po markowych sklepach za metką czy w lumpeksach
            wyszukując rzeczy konkretnych firm. Parcie takie samo. Jedyna różnica to
            zasobność portfela(choć często nie). Ja wiem jednak że większości z jednej i
            drugiej strony chodzi o jakość a nie o logo na ciuszku. A bazarek to żadna jakość.
          • basiast2 Re: Lumpeks, second-hand shops,... 04.03.07, 16:03
            Ja również lubię kupować w lumpeksach ale mam swoje ulubione i nie do każdego
            wejdę ze względu na czystość, a córka jest ubrana ładnie nie kupuję każdej
            pierwszej lepszej bluzeczki, ale zwracam uwagę czy jest w b.dobrym stanie jakiej
            firmy i czy jest w ładnym modnym fasonie a ubranka wypiorę wyprasuję i są w
            takim stanie że nawet szkoda mi zakładać ich na co dzień tylko na wyjścia,
            spacery i nie kupuję drożej jak 1-2 zł za sztukęsmile) kombinezon na zimę również
            udało mi się kupić firmy ladybird za 12 zł (na allegro widziałam taki sam za 45
            zł) i w super stanie nic nie zniszczony a przede wszystkim w modnym kolorze i
            fasonie a nie w jakieś obciaciachowe kwiatki czy kratkę bo takie rzeczy przede
            wszystkim większości kojarzą się ze szmateksami! a oszczędzone pieniądze na
            ubrankach mogę przeznaczyć na nową zabawkę.

            Natomiast nigdy bym nie kupiła używanych butów!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka