zefirek1612
30.12.11, 13:51
Pewna firma windykacyjna twierdzi, że zakupiłam wysyłkowo książkę ,albo płytę, sama już nie wiem co, w 2006 roku. Podają nawet adres pod jaki poszła przesyłka i ja tam rzeczywiście mieszkałam ale w 2008 roku, przez 6 miesięcy. Więc nie bardzo wiem czego ode mnie chcą?
Nagabują telefonami, wysyłają e-maile, straszą KRD ("mój" dług jeszcze się nie łapie bo nie ma kwoty 200 zł), każą sobie podać adres zamieszkania żeby pisma wysyłać.
Przy tym jak proszę o szczegóły to twierdzą że podać nie mogą, pytam jak to się stało że zostawił mi ktoś przesyłkę bez opłacenia jej to na mnie krzyczeć zaczynają że to ja powinnam wiedzieć. Co robić? Zapłacić dla świętego spokoju? To jakieś 70 zł jest...