Witam,
zdarzyło mi się nie dalej jak tydzień temu, że zobaczyłam śliczną torbę w
sklepie Solar. Poprosiłam o odłożenie, bo ciut droga była i chciałam się
zastanowić, czy warta. Po dwóch dniach zdecydowałam się, nazbierałam kaski i
poszłam. Oglądałam ją pod różnymi światłami i za każdym razem miała inny kolor
(różne odcienie białego - od prawie niebieskiego po szary). Myślę sobie:
dziwna sprawa, nie wiem, czy będzie mi pasowac do ubrań, trzeba przymierzyć.
Pytam sie ekspedientki, a ona mi na to, że nie ma zwrotów, tylko wymiana na
inny towar taki sam cenowo, lub droższy! No to poprosiłam o rozmowę z
kierowniczką, bo chciałam rzeczywiście torbę kupić, ale nie w ciemno. Ta na to
że takie są zasady. Ok. Ale pytam się czy można odstąpić od nich na pół dnia,
bo tyle zajmie mi przymierzenie torby i ewentualne jej zwrócenie bez zamiany
na siłę na cos innego. Nie!
Rozmowa była długa i coraz głośniejsza. Byłam juz wkurzona, bo torba nie
kosztowała 5 zł. i babka po prostu mogła mi iść na ręke, ale..., no własnie
nie wiem co?
Tłumaczyłam, że nie przyniosę mojej szafy do tego sklepu, a babka na to, że mi
ją odłoży i jeszcze mogę się zastanawiać. Ale co to za zastanawianie się na
sucho?
Normalnie bym odpuściła, ale coś we mnie wstąpiło i się zaparłam

Poprosiłam
ją o wykonanie telefonu do szefostwa (usłyszałam, że sama sobie mogę
zadzwonić, bo ona nie będzie!!!) i przedstawienie sprawy, może od nich otrzyma
decyzję. Tłumaczyła mi, że jak zrobi raz wyjątek, to później inne się zlezą

))
Koniec końców, jak widziała, że musi coś zrobić: albo rzeczywiście zadzwonic
do szefa w Poznianiu, albo dać mi możliwość zwrotu - wybrała to drugie
Ucieszyłam się, poniosłam torbe do domu. Poprzymierzałam, pasuje (!!!). A ja
mam poczucie zrobionej afery bez powodu, chociaż...
Jak myślicie? Nie jestem oblatana w prawie konsumenckim, ale czy nie ma
takiego przepisu o możliwości zwrotu? Wierzyć mi się nie chce, żeby to tylko
regulowały sobie same sklepy! Taki H&M, czy Zara, czy inne mają 30 dni(!!!!)
na rozmyslenie się, a kiedyś to nawet widziałam, że kobitka nie miała
paragonu, ale ciuch miał metkę i też przyjęła!
Rozrzut fatalny.
Joanna