Dodaj do ulubionych

Zwroty w sklepach

28.04.06, 11:30
Witam,
zdarzyło mi się nie dalej jak tydzień temu, że zobaczyłam śliczną torbę w
sklepie Solar. Poprosiłam o odłożenie, bo ciut droga była i chciałam się
zastanowić, czy warta. Po dwóch dniach zdecydowałam się, nazbierałam kaski i
poszłam. Oglądałam ją pod różnymi światłami i za każdym razem miała inny kolor
(różne odcienie białego - od prawie niebieskiego po szary). Myślę sobie:
dziwna sprawa, nie wiem, czy będzie mi pasowac do ubrań, trzeba przymierzyć.
Pytam sie ekspedientki, a ona mi na to, że nie ma zwrotów, tylko wymiana na
inny towar taki sam cenowo, lub droższy! No to poprosiłam o rozmowę z
kierowniczką, bo chciałam rzeczywiście torbę kupić, ale nie w ciemno. Ta na to
że takie są zasady. Ok. Ale pytam się czy można odstąpić od nich na pół dnia,
bo tyle zajmie mi przymierzenie torby i ewentualne jej zwrócenie bez zamiany
na siłę na cos innego. Nie!
Rozmowa była długa i coraz głośniejsza. Byłam juz wkurzona, bo torba nie
kosztowała 5 zł. i babka po prostu mogła mi iść na ręke, ale..., no własnie
nie wiem co?
Tłumaczyłam, że nie przyniosę mojej szafy do tego sklepu, a babka na to, że mi
ją odłoży i jeszcze mogę się zastanawiać. Ale co to za zastanawianie się na
sucho? smile
Normalnie bym odpuściła, ale coś we mnie wstąpiło i się zaparłam smile Poprosiłam
ją o wykonanie telefonu do szefostwa (usłyszałam, że sama sobie mogę
zadzwonić, bo ona nie będzie!!!) i przedstawienie sprawy, może od nich otrzyma
decyzję. Tłumaczyła mi, że jak zrobi raz wyjątek, to później inne się zlezą smile))

Koniec końców, jak widziała, że musi coś zrobić: albo rzeczywiście zadzwonic
do szefa w Poznianiu, albo dać mi możliwość zwrotu - wybrała to drugie smile
Ucieszyłam się, poniosłam torbe do domu. Poprzymierzałam, pasuje (!!!). A ja
mam poczucie zrobionej afery bez powodu, chociaż...
Jak myślicie? Nie jestem oblatana w prawie konsumenckim, ale czy nie ma
takiego przepisu o możliwości zwrotu? Wierzyć mi się nie chce, żeby to tylko
regulowały sobie same sklepy! Taki H&M, czy Zara, czy inne mają 30 dni(!!!!)
na rozmyslenie się, a kiedyś to nawet widziałam, że kobitka nie miała
paragonu, ale ciuch miał metkę i też przyjęła!
Rozrzut fatalny.


Joanna
Obserwuj wątek
    • spacey1 Re: Zwroty w sklepach 28.04.06, 11:51
      Prawo nie gwarantuje mozliwości zwrot. Tak, zwroty w niektórych sieciach to
      tylko i wyłącznie ich decyzja podyktowana względami marketingowymi.
      • madziaaaa Re: Zwroty w sklepach 28.04.06, 11:57
        Nie trzeba było naciskać, ona tam tylko pracuje i niewiele od niej zależy,
        takie ma wytyczne i już. Inna sprawa, czy była przy tym miła.
        • jomamma a jednak mogła zadecydować, bo tak zrobiła :) 28.04.06, 16:58
          ...
    • e_r_i_n Re: Zwroty w sklepach 28.04.06, 12:02
      Dziewczyna wykonuje polecenie. Kiedys byl przepis dajacy prawo zwrotu rzeczy
      nieuzywanej w ciagu 14 dnmi (chyba), ale teraz juz on nie obowiazuje. Mozliwosc
      zwrotu zalezy tylko od decyzji wlasciciela sklepu.
      Nie podziwiam smile
      • jomamma Odp. 28.04.06, 17:04
        Odpowiem tak: pani kierownik decyduje o tym, czy komuś zrobi ten wyjątek, czy
        nie. I ona (jak widać) zrobiła to właśnie. Nie widze powodu, dla którego osoba,
        która może wykonywac takie ruchy nie mogła ich wykonać dla mnie! A skoro tak
        zrobiła, to znaczy, że może. I tyle. Niepotrzebna tylko była ta cała dyskusja,
        bo to nieprzyjemne dla obu stron.

        (a ja akurat siebie, niedołęgę, podziwiam za ten nagły atak asertywności smile))
        J.
        • paula_mb Re: Odp. 29.04.06, 10:43
          Sluchaj najwazniejsze,że raz: przekonałas się,ze potrafisz być asertywna i
          walczyć jakby co, a dwa,ze nabyłas fajna torebkę smile
          p.s. ale nie chciałabym być w roli tej kierowniczki sklepu wink))
    • hratli Re: Zwroty w sklepach 28.04.06, 12:13
      kazdy ma inny charakter, a o tym, czy zrobilas jej podstawnie awanture, czy
      nie - sama siebie ocen smile

      mi by w zyciu nie przyszlo robic takiej afery z powodu torebki, ubrania itp.
      mam swiadomosc wlasnej szafy i takie decyzje latwo mi przychodza. a swoja droga
      wspolczuje tej kierowniczce, pracownicom. sama pracuje w miejscu, gdzie slysze
      rozne wywody na temat tego, co "gora" wymyslila.

      A zara, czy h&m sa to miedzynarodowe koncerny, nie robi im roznicy zwrot, skoro
      sprzedaja towar w wielkich ilosciach. tak jak ktoras z dziewczyn napisala -
      wzgledy marketingowe.
      • fizia-kulawa Re: Zwroty w sklepach 28.04.06, 15:06
        mój sklep nie przyjmuje zwrotów. A niepocieszonego tą zasadą klienta zawsze
        pytamy "a czy pan by chciał kupić nowy towar, czy ten zwrócony po kilku dniach
        przez innego klienta?" no i klient nigdy nie chce
        • jomamma Re: Zwroty w sklepach 28.04.06, 17:09
          fizia-kulawa napisała:

          > mój sklep nie przyjmuje zwrotów. A niepocieszonego tą zasadą klienta zawsze
          > pytamy "a czy pan by chciał kupić nowy towar, czy ten zwrócony po kilku dniach
          > przez innego klienta?" no i klient nigdy nie chce


          Jeszcze raz piszę: po dwóch godzinach, nie po kilku dniach... To róznica kolosalna.
      • jomamma Re: Zwroty w sklepach 28.04.06, 17:08
        Oczywiście: każdy ma inny charakter smile Rozumiem, że pokłóciłabys się o ...pralkę?
        A nie wiem, czy chodzi tu o względy marketingowe, tylko o normalne ludzkie
        zrozumienie. Bo dwie godziny nikogo by tu nie zbawiły...
        • hratli tjaa 28.04.06, 19:22
          nie poklocilabym sie o pralke, samochod, wiadro, torebke, mlotek itp. ot po
          prostu nie mam takiej natury. wchodze do sklepu i wiem co chce, zdarza mi sie
          nie mierzyc ubran. o torebkach nie wspomne.
          po prostu nie mam w naturze wyklocania sie czy jak to mozna nazwac (mowienie
          podniesionym glosem) o jakikolwiek towar.
    • herkam Re: Zwroty w sklepach 28.04.06, 12:42
      Witam!
      odnośnie zwrotów, sprawa jest uregulowana dość jasno:
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060303/prawo/prawo_a_8.html
      Sprzedawca nie musi przyjąć zwrotu
      Klient może oddać do sklepu pełnowartościowy towar tylko wówczas, gdy zgodzi
      się na to sprzedawca. Sklep nie ma jednak takiego obowiązku.

      Jedna z naszych czytelniczek Marta Michalska kupiła buty z najnowszej
      kolekcji, towar jak najbardziej pełnowartościowy. Po kilku dniach chciała je
      zwrócić. Nie używała ich, nadal miały nawet nalepki z cenami na spodzie.
      Zachowała też paragon. Sprzedawca jednak poinformował ją, że zgodnie z
      przepisami nie przyjmuje zwrotów. Powoływał się na ustawę o szczególnych
      warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie kodeksu cywilnego (Dz.U. z
      2002 r. nr 141, poz. 1176 ze zm.). - Chciałabym wiedzieć, czy sklep nie
      powinien wcześniej informować klienta, że nie przyjmuje zwrotu towaru - pyta
      pani Marta.

      Podobne wątpliwości mają inni klienci. - Kupiłam w supermarkecie kierownicę do
      komputerowych gier wyścigowych. Podczas płacenia zostałam poinformowana o
      możliwości zwrotu w ciągu 7 dni bez podania przyczyny. Wiem, że nie ma takiego
      przepisu, ale ponieważ towar nie spełnia moich oczekiwań, chciałam go zwrócić.
      Nieuprzejma kierowniczka sklepu zarzuciła mi kłamstwo. Czy wobec tego nie
      istnieje coś takiego jak umowa słowna? - pyta zawiedziona internautka na forum
      dla konsumentów.

      Przekonanie o możliwości zwrotu pełnowartościowego towaru bez podania przyczyn
      nie jest bezpodstawne. Przywilej taki mieli konsumenci pod koniec PRL i na
      początku lat 90. Na życzenie kupującego zgłoszone w sklepie przed upływem 5 dni
      od daty sprzedaży można było dostać zwrot pieniędzyza oddany towar. Musiał on
      być jednak nieużywany, bez uszkodzeń i zabrudzeń, z pełnym pakowaniem
      fabrycznym i oznaczeniem. Przywilej ten nie obowiązuje jednak już od 15 lipca
      1995 r. Mimo to wiele osób jest błędnie przekonanych, że możliwość swobodnego
      zwrotu towaru w ciągu 5 dni nadal istnieje.

      Coraz więcej Polaków wyjeżdża też za granicę i w wielu państwach Europy
      Zachodniej spotyka się z powszechną praktyką przyjmowania zwrotów. Uważają
      więc, że takie zwyczaje powinny też obowiązywać w Polsce. Są nawet przekonani,
      że wymusza je prawo unijne. Tak jednak nie jest.


      Tyle na temat polskiego prawa. Natomiast co do robienia afer w sklepie. Do tego
      są zdolni tylko Polacy a dokładniej Polki.
      Każda firma posiada własne zasady, w oparciu o które działa. Pracownicy firmy
      stosują się do nich, zgodnie z założeniem, że każdy klient traktowany jest
      równo. Dzieje się tak w dobrych firmach. Nie może byc tak, że jednemu klientowi
      idzie się na rękę a drugiemu nie, bo w tym momencie to nie fair... i zasady nie
      mają sensu.

      A afery robione w sklepie... świadczą tylko o kulturze człowieka....
      Pozdrawiam,
      Kamila


      --------------------------------------------------------------------------------



      Kiedy można zwrócić zakup

      Tylko w dwóch sytuacjach klient może zwrócić pełnowartościowy towar bez podania
      przyczyn. Po pierwsze gdy umowę zawiera się poza lokalem przedsiębiorstwa (np.
      na specjalnie zorganizowanej wycieczce połączonej z komercyjną prezentacją albo
      u akwizytora). Po drugie w wypadku zakupu na odległość (np. przez Internet, w
      sprzedaży wysyłkowej itp.), ale nie dotyczy to wszystkich towarów. Skuteczna
      rezygnacja jest możliwa, jeśli w ciągu 10 dni od zawarcia umowy złożymy
      sprzedawcy pisemne oświadczenie w tej sprawie.


      Tylko w dwóch sytuacjach klient może zwrócić pełnowartościowy towar bez podania
      przyczyn. Po pierwsze gdy umowę zawiera się poza lokalem przedsiębiorstwa (np.
      na specjalnie zorganizowanej wycieczce połączonej z komercyjną prezentacją albo
      u akwizytora). Po drugie w wypadku zakupu na odległość (np. przez Internet, w
      sprzedaży wysyłkowej itp.), ale nie dotyczy to wszystkich towarów. Skuteczna
      rezygnacja jest możliwa, jeśli w ciągu 10 dni od zawarcia umowy złożymy
      sprzedawcy pisemne oświadczenie w tej sprawie.






    • koala500 Re: Zwroty w sklepach 28.04.06, 14:16
      Współczuje wszystkim eskpedientkom że muszą obsługiwać takich buców!!
      • jomamma Re: Zwroty w sklepach 28.04.06, 17:13
        koala500 napisała:

        > Współczuje wszystkim eskpedientkom że muszą obsługiwać takich buców!!


        Och, ślicznie Ci dziękuję! Z tym, że ja jej absolutnie nie naubliżałam, jak Ty
        teraz mi. Super kobitka smile)))
    • paula_mb Re: Zwroty w sklepach 28.04.06, 14:26
      Tak jak napisały Ci dziweczyny....sprzedawca nie ma obowiązku przyjęcia zwrotu.
      Jest to zupełnie logiczne. Płacisz za torbę powiedzmy 200 zł, ekspedientka musi
      ją nabić na kasę fiskalną. W tym momencie płaci od tej torebki 22% Vatu i 19%
      podatku. A Ty pewnie chciałabys zwrot calej sumy 200 zł....no wlasnie.....
      Gdyby tak klienci robili to 90% sklepów poszloby z torbami. Pomijając fakt,ze
      nie zabrakloby klientek, które sobie coś włożą i oddadzą potem.
      Jesli sprzedawca stwierdzi ( jak H&M czy ZARA),ze stać go na takie eksperymenty
      to ich sprawa.
      Uwazam,ze awantura w sklepie w tym wypadku była całkowicie nie na miejscu.
      • anna_geras no ale najwazniesze,ze torba pasowala... 28.04.06, 14:32
        gdyby wszyscy chcieli tak kupowac i przymierzac w domu (buty, torebki a moze
        meble do koloru scian) i zwracac do sklepu to niezly burdel by sie zrobil.
        Paskudna i rozwydrzona z ciebie klientka.
        • top123 Re: no ale najwazniesze,ze torba pasowala... 28.04.06, 14:44
          Czesc. Ja mieszkam w Stanach i tutaj mozna zwrocic w sklepie praktycznie
          wszsytko. Kiedys stalam w kolejce do zwrotu a przede mna kobieta oddawala paste
          do zebow. Z tymi zwrotami to jest praktyczne. Chodze z moja 4miesieczna corcia
          kupic ubranie, wiec nie mam mozliwosci przymierzenia ( Mala jest w nosidelku na
          szelkach).Biore kilka rzeczy co mi sie podobaja, mierze w domu a co mi sie nie
          podoba to oddaje.
          Pozdrowienia.
          • e_r_i_n Re: no ale najwazniesze,ze torba pasowala... 28.04.06, 14:57
            Tez uwazam, ze takie zwroty czasami sie przydaje smile W tygodniu nie mam czasu
            ciagnac syna na zakupy, wiec w ulubionym sklepie w drodze do domu kupuje cos,
            co mi sie podoba, a jak nie pasuje - mam mozliwosc oddanie.
            Ale przepisy sa jakie sa i nie mozna wyzywac sie na sprzedawczyni, ze sie ich
            trzyma.
        • jomamma Re: no ale najwazniesze,ze torba pasowala... 28.04.06, 17:20
          anna_geras napisała:

          > gdyby wszyscy chcieli tak kupowac i przymierzac w domu (buty, torebki a moze
          > meble do koloru scian) i zwracac do sklepu to niezly burdel by sie zrobil.
          > Paskudna i rozwydrzona z ciebie klientka.


          No pewnie smile)) I do tego jeszcze chce mieć torebkę smile)) Śmieszne jest to, co
          piszesz. To tak, jakbyś nigdy nie chciała mić nic ładnego. A może właśnie tak
          jest, co? Nie oceniam.
          A o takie potraktowanie pokusiłam się po raz pierwszy w życiu. Okropnie mnie to
          rozwydrzyło smile)), chyba się nie pozbieram....
          Naprawdę, żałość serce ściska od takich komentarzy... Obrończyni Solara smile
          • fizia-kulawa Re: no ale najwazniesze,ze torba pasowala... 28.04.06, 17:35
            jomamma napisała: "Jeszcze raz piszę: po dwóch godzinach, nie po kilku
            dniach... To róznica kolosalna."

            Owszem. I nawet gdybyś ty mi przyniosła mój towar po 10 dniach, to pewnie bym
            się dla ciebie zgodziła na takie ustępstwo. Ale ja cię znam z forum, z tego
            wątku chociażby. Popatrz teraz z pkt. widzenia sprzedawcy, czy np właściciela
            firmy. Przychodzą do ciebie setki klientów. Nie znamy ich. Niektórzy są fajni,
            uczciwi, niektórzy są niesłowni, nieuczciwi. Na początku prowadzenia firmy
            starałam się nieba klientom przychylić. Często kosztem swego czasu,
            dezorganizacji mojej pracy itp.itd. Sama też jestem klientką i wiem jak
            chciałabym być sama potraktowana. Z biegiem czasu jednak. W miarę jak zaczęły
            moją firmę spotykać przygody z nieuczciwymi klientami zaczęłam zmieniać swe
            postępowanie. Tak jak kiedyś z zasady ufałam klientom tak teraz z zasady im nie
            ufam. Za dużo mnie ta ufność finansowo kosztowała i zrobiłam prosty rachunek
            zysków i strat. Mniej tracę przez to, że stracę klientkę na torebkę np. przez
            to, że jej na dwie godziny nie pożyczę tej torebki (zakładając nawet, że już
            nigdy u mnie ta klientka nic nie kupi i jeszcze rozpowie znajomym, że jestem
            okropna) niż na tym, że jej zaufam i narażę się na ewentualne ryzyko jakiejś
            nieuczciwości z jej strony.
            W codzienności firmowej spotykam się z ludźmi, których znam niby latami,
            pracujemy razem na jednym piętrze, znamy się, lubimy, ja się godzę na sprzedaż
            na raty mojego produktu, ale nie przez firmę kredytową a przez siebie (żeby
            było znajomej taniej) a ona do dziś mi tych rat nie spłaca i nie przeszkadza
            jej to, że ją nagabuję raz na rok, by oddała moje pieniądzecrying((
            W normalnym życiu takie sytuacje z nieuczciwymi ludźmi zdarzają się rzadko, ale
            w życiu firmowym, gdy dziennie spotykasz setki a przynajmniej dziesiątki osób,
            z którymi dokonujesz jakiś transakcji - szansa na spotkanie nieuczciwego
            klienta jest baaaardzo duża. Jeśli firma jest wielka i stać ją na podejmowanie
            takiego ryzyka, to proszę bardzo. Sama robię zakupy w hipermarketach, gdzie
            wszystko mogę zwrócić. Ale nie dziwię się małym firmom, lub firmom dużym, w
            których zarobki personelu są uzależnione od ewentualnej nieuczciwości klientów;
            (((.
            Oczywiście zdarzają się klienci, którym na dzień dobry tak dobrze z oczu
            patrzy, że często ulegam jakimś nietypowym prośbom (pod warunkiem, że mam na to
            czas i siły).
      • spacey1 Re: Zwroty w sklepach 28.04.06, 16:18
        Oczywiście, że nie ma obowiązku przyjmowania zwortów, ale znowu nie pisz takich
        rzeczy! Przecież za zwroty przysługuje zwrot podatku VAT! Firmy wysyłkowe mają
        obowiązek przyjmowania zwrotu w ciągu 10 czy 14 dni (nie pamiętam dokładnie) i
        myślisz, że nie mogą tego VATu odliczyć??? W takiej sytuacvji moja firma
        rzeczywiście poszłaby z torbami.
        zarówno VAT jak i podatek dochodowy płaci się od sprzedaży netto!
        • spacey1 Re: Zwroty w sklepach 28.04.06, 16:21
          aha, zresztą 19% to nie od sprzedaży tylko od zysku. Tak więc na pewno nie od
          wartości tej torebki.
          • paula_mb Re: Zwroty w sklepach 29.04.06, 10:13
            Boze wiem,ze od wartosci netto ( scislej powiedziałabym,ze Vat płaci się
            dosłownie od MARŻY handlowej, a podatek od Marży handlowej z odjętym juz Vat-
            em),wiem tez,ze mozna to odliczyć, ale jest to zwyczajny KŁOPOT dla sprzedawcy.
            Pisałam ogólnie, wiem,ze Solar to bogata firma i ma księgowych, ale przepisy
            obowiązują wszystkich jednakowo.Jesli ktos prowadzi sobie sam mały sklep i sam
            prowadzi ksiegowość, bo go nie stac na księgowego i sprzeda w miesiącu 100
            rzeczy, z czego 50 rzeczy zwrócą mu upierdliwi klienci no to sorry. Gośc utonie
            w papierach, paragonach zwrotnych,odliczeniach i rozliczeniach. Domy wysyłkowe
            to CO INNEGO i o ile wiem obowiązują ich inne przepisy chyba niż zwykłe
            sklepi,bo klient widzi towar tylko w katalogu !!! Nie moze go zobaczyć, ani
            dotknąć na żywo- to co innego niz w sklepie.
            • paula_mb i jeszcze zapomnialam... 29.04.06, 10:39
              ....dodać,ze dlatego pani w sklepie powiedziała autorce wątku,ze wymieni jej na
              towar taki sam cenowo lub droższy,bo wtedy autorka dopłaciłaby tylko róznicę i
              sklep zapłaciłby dodatkowy vat i podatek od róznicy i bez kłopotu.
              Jesli chiałaby wymienić na towar tanszy to juz w grę tez wchodza rozliczenia,
              na które nie każdy ma ochotę.
              Ja kiedys pracowałam w sklepie i mialam podobną sytuację. Klient uparł się na
              zwrot towaru, zadzwoniłam do szefa....powiedział,ze moze mu zwrócić kasę
              pomniejszona o Vat i podatek od swojej MARŻY. Gosc się zgodził na to. Po prostu
              szef nie miał ochoty na grzebanie sie w papierach. Sadze,ze gdyby autorce pani
              w sklepie zaproponowała rówzniez zwrot pomniejszony o Vat i podatek od marazy
              to autorka już by nie przystała na to.
              I to miałam na mysli piszac,ze chciałoby się odzyskac całą sume pieniędzy, a
              nie to,ze nie wiem,ze mozna odliczyć.
              smile
    • maniolka05 Re: Zwroty w sklepach 28.04.06, 17:26
      Ja pracuję w sklepie gdzie sprzedaję np. golarke męska elektryczną, depilator
      czy frytkownice i u nas zwrotów nie ma,bo kto by chciał kupić używaną
      golarkę??? To dobra wola sklepu i ludzi jeśli zgodzą sie na coś takiego. A ja
      sie dość nasłuchałam za taki przepis i jeszcze zostałam wyzwana w sklepie przez
      pana ok. 50-tki że jestem głupia i wredna a do tego sie nie znam na prawie
      handlowym... Więc ja dziekuje bardzo i jeśli ja sie pytam czy mozna w razie
      czego zwrócić jakąś rzecz a usłyszę że nie to się zastanawiam 50 razy a nie
      robię awantury!!! Postaw sie w roli sprzedawcy!!!
      • emango Re: Zwroty w sklepach 28.04.06, 18:10
        Jakiś czas temu prowadziłam sklep. W sprawie zwrotów zadzwoniłam do Biura
        Rzecznika Praw Konsumenckich. Pani mi powiedziała, żebym nie bawiła się w
        wypożyczalnię ciuchów.
        Mimo to wprowadziłyśmy zasadę, że można oddać nienoszoną rzecz, z metką i
        koniecznie z paragonem w ciągu tygodnia. Ale to była tylko i wyłącznie nasza
        dobra wola.
        • mamaemmy Re: Zwroty w sklepach 28.04.06, 18:53
          to tylko w Polsce jest taka postawa sprzedajacych,pamietajacych jeszcze czasy
          PRL i towarow spod lady,gdzie laskawa pani sprzedajaca cos komus sprzedala.
          Ale teraz inne czasy,trzeba walczyc o klienta.A czasem isc na ugode.
          Latwo sie wymadrzac na forum :och jaka jestes nieuprzejma,jak mozna zrobic
          awanture...Lepsza sluszna awantura w sklepie,niz wieczne pouczanie drugiego.Ale
          pewnie dziewczyny poczuly sie lepiej po tymwink
          • paula_mb Re: Zwroty w sklepach 29.04.06, 10:16
            LEPSZA SŁUSZNA AWANTURA W SKLAPE NIŻ POUCZANIE DRUGIEGO...
            Zgadza sie....SŁUSZNA AWANTURA...ta była całkowicie NIESŁUSZNA, wiec pouczenie
            jest tu jak najbardziej na miejscu big_grin
            • fizia-kulawa Re: Zwroty w sklepach 29.04.06, 10:31
              wiecie co, ta dyskusja nie powinna mieć w ogóle miejsca. Jest wolny rynek.
              Jeśli klientowi nie podobają się zasady panujące w sklepie, to w nim niech nie
              kupuje. Z kolei sprzedawca zawsze ponosi konsekwencje swych zasad. Jeśli są
              złe, to mniej zarobi, lub nie zarobi nic. Proste.
              Ciągle mam w pamięci swojego klienta, który przyszedł kupić x, to x mógł kupić
              w każdym innym sklepie podobnym do mojego, ale uparł się by x kupić u mnie.
              Przez kilka godzin narzekał na rzekomą złą jakość x, na złą jakość obsługi itp.
              itd. W końcu go poprosiłam, by nie kupował u nas tego x, bo jak widać nie
              będzie zadowolony. On się uparł i chciał kupić. No i tak się przepychaliśmy w
              prośbach, ja go prosiłam, by nie kupował, a on prosił o x, bluzgając przy tym
              na jakość x i jakość obsługi. Jeszcze bym zrozumiała, gdybym była jedynym
              sprzedawcą x, ale w tamtej sytuacji mógł kupić wszędzie. Klienta czasem trudno
              zrozumieć
              • paula_mb Re: Zwroty w sklepach 29.04.06, 10:47
                Zgadzam sie z Tobą....jesli komus się nie podobają warunki zakupu to powinien
                nie kupowac, a nie bluzgac w sklepie.
                To tak jak z każą inną umową...wezmy np. telefony komórkowe, skoro nie
                odpowiadaja mi warunki, abonament i ilośc minut to idę do innego salonu, a nie
                rzucam się w sklepie i kazę im to zmieniac na moje osobiste potrzeby, wg.
                mojego widzimisię.
    • masara25 Re: Zwroty w sklepach 30.04.06, 12:50
      Najgorsze jest to,że takich klientów jest coraz więcej...warto czasami
      pomyśleć,że Pani Sprzedawczyni mało ma do powiedzenia w tej kwestii i np. ma
      też szefa oszołoma,który nie życzy sobie telefonów do siebie za każdym razem
      jak rozkapryszona klientka sobie tego życzy.
      Ludzie bądżcie w sklepach ludzcy, bo tam też pracuja ludzie...
      • paula_mb Re: Zwroty w sklepach 30.04.06, 17:57
        DOKŁADNIE!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka