edyta.g.25
23.07.06, 21:21
mam problem o ktorym wam w skrocie napisze. 07.06.2006 zginal moj maz w
wypadku samochodowy...no i sie wszystko zaczelo. Walka a glownie jest to
walka o dziecko- czyli o moja teraz 6 miesieczna corke. JA oczywiscie jak
najbardziej - nie zabranialam i nie zabrania msie widywac z mala z tym ze
postawilam warunek ze na noc dziecko ma byc przy mnie. No i sie zaczelo. Oni
oburzeni ze dziecko ma u nich urzadzony pokoik ze zrobili to wlasnie pod jej
kontem i ja nie bede im stawiala warunkow. To jest tak samo ich dziecko i
maja takie same prawa do niej. Dzis mu powiedzialam ze wlasnie jesli chodzi o
mala- to tylko ja mam prawo ustalac reguly- a on ze tu sie myle. Ze oni tez
beda stawiac mi warunki bo maja do tego prawo (caly czas chodz i o dziecko).
Powiedzial ze spotkamy sie w sadzie rodzinnym. Chce byc prawnym opiekunem
dziecka.
Dodam ze na dzien dzisiejszy mieszkam z rodzicami, mam prace, malutka ma
warunki naprawde badzo dobre. Dbam o nia jak tylko mozna najlepiej- dziecko
jest czyste, nakarmione. Niczego jej nie brakuje. Bardzo kocham moja corke i
nie pozwole zeby ktos mi ja odebral . Jest jedyna rzecza ktora mi pozostala
po moim ukochanym mezu- ktora mi jego popier..ni rodzice chca odebrac.
Czy ktos mi poradzi jak mam teraz postepowac? Co oni moga, jakie maja prawa??
Przyznam szczerze ze boje sie teraz dac im mala bo nie jestem pewna czy jak
przyjde to mi drzwi otworza. Sa ludzmi bezwzglednymi i nieobliczalnymi.