Gość: EwG
IP: *.*
15.03.02, 08:18
Ostatnio w prasie pojawiły się symulacje naszych przyszłych emerytur. Wstrząsające; Niezależnie od wyboru funduszu emerytalnego nasze przyszłe dochody będą stanowić niewielki ułamek tego, co zarabiamy dzisiaj. Nie jest to pocieszająca perspektywa, w obliczu wydłużania jeszcze czasu pracy. Podobno kobiety mają pracować do 65 roku życia.W związku z tym nasunęły mi się następujące spostrzeżenia:1. Dlaczego już w założeniach nowy system emerytalny przewiduje tak niskie wysokości emerytur? Czy to nie świadczy źle o konstrukcji tych rozwiązań? Czy to zła organizacja funduszy?2. Dlaczego kobiety są zawsze traktowane gorzej? Tu chodzi mi już nie tylko o emerytury, ale i o polisy ubezpieczeniowe itp. Przy takiej samej wysokości składek kobiety są mniej uposażone, otrzymują mniejsze wysokości świadczeń. Gdzie jest równouprawnienie? Kobiety wszak pracują zwykle więcej niż na jednym etacie. Bo obok oficjalnego jest jeszcze dom i dzieci, i pewnie wiele innych rzeczy. Ciągle przecież pokutuje u nas zasada, że kobieta nadaje się tylko do kuchni, dzieci i kościoła (niezależnie od kolejności). Mężczyzna przychodząc do domu ma wolne, a u nas wszystko się dopiero zaczyna. Może część z Was zaprotestuje, bo zdarzają się coraz częściej mężowie, którzy pomagają w domu. Ale jest to chyba raczej pomoc kierowana. Inna sprawa, że kobiety zwykle otrzymują niższe wynagrodzenia, nawet na takich samych jak mężczyźni stanowiskach. Wśród bezrobotnych jest większość kobiet!3. Pozostaje nam tylko uczestnictwo w III filarze. Ale czy jest sens oszczędzać całe życie, jeśli brak jest perspektyw osiągnięcia jakiegoś realnego dochodu w przyszłości? Nie mówię już o inflacji, bo jeśli znów byłaby wysoka, to nic już nam nie pozostanie. A MOŻE SĄ JAKIEŚ INNE ROZWIĄZANIA???Czy ktoś wie?Ewa mama Michała (II i III filar + polisa ubezpieczeniowa na dziecko z funduszem inwestycyjnym)PS. A co w razie utraty pracy? Nikt przecież nie daje gwarancji zatrudnienia do wieku emerytalnego. Jestem nauczycielem i nie jestem pewna czy moje gardło (i psychika) wytrzyma do tego czasu.