Gość: fynn
IP: *.*
09.10.02, 11:12
Mąż kupił mi spodnie. W domu kiedy przymierzałam odkryłam że na jednej z nogawek są poważnie zaciągnięte. Za 2 dni wysłałam Pawła ze spodniami do działu reklamacji ( o zgrozo sama nie pojechałam bo to daleko i zostałam z synem). Wrócił zdenerwowany i powiedział że za 2 tygodnie ma przyjechać. Podał mi kartę reklamacyjną.. Zastanawiam się czy nie można tego było załatwić na zasadzie rękojmi.. Teraz pytania:Jeżeli pojedziemy za 2 tygodnie i przypuśćmy że spodni nie będzie.. czy mżęmy oczekiwać zwrotu pieniędzy?Czy mam obowiązek między czasie (tych 2 tygodni ) dowiadywać się co się dzieje z towarem?Czy sprzedawca może przedłużyć okres gwarancji?I teraz:Jeśłi nie uwzględnią reklamacji bo stwierdzą np że to moja wina i sama to zaciągnęłam albo że wada nie jest duża - czy wtedy mogę się powołać na kwestię rękojmi i czego mogę żądać.. Co zrobić jeżeli będą chcieli wymienić spodnie a nie ma ich już na sklepie i zaprzestano produkcji..Byłabym wdzięczna za odpowiedź.