ann.80
02.01.07, 08:47
może ktos mi poradzi - z góry dzięki.
Mieszkam razem z mężem w mieszkaniu, które należy do jego matki (teściowa
przebywam chwili od kilku lat za granicą - opiekuje się chorą siostrą). W tym
mieszkaniu jestem niezameldowana, zameldowany jest tylko mąż. Od samego
początku nie czułam ciśniania na przemeldowanie się; zameldowana jestem w
innej dzielnicy tego samego miasta w domu moich rodziców, którym stan rzeczy
nie przeszkadza. Zresztą remontujemy piętro wraz z poddaszem tego domu, więc
za góra dwa lata będzie odwrót, czyli domeldować będę musiała mojego męża.
Wszystko było pięknie dopóki... nie urodziłam dziecka. Bo ono... z urzędu (?)
zostało zameldowane w miejscu, gdzie zameldowana jest matka czyli ja! Kiedy
przy wypisie dostałam książeczkę zdrowia dziecka i zobaczyłam adres...
normalnie szok. Myślałam - głupiia- że ktoś mnie zapyta ... Oczywiście
urzędowo dziecko też jest zameldowane razem ze mną,czyli u dziadków, bez mojej
zgody, a nawet przy próbach sprzeciwu. Szok.
Ale w sumie byłoby mi wszystko jedno, gdyby nie to, że teraz wszystkim sie
muszę tłumaczyć - dlaczego akurat ta przychodnia, dlaczego ten szpital...
Koleżanka straszy mnie, że schody się dopiero zaczną, gdyby tak dziecko chcieć
posłać do żłobka. A ja chciałabym zameldować dziecko "z tatusiem"...
Ktoś coś wie na ten temat? I czemu jest tak, jak w temacie. pozdrawiam