Witam! Mój narzeczony przebywa za granica od roku w kraju nie
należącym do Unii Europ. Dwa lata temu otrzymał wyrok w zawieszeniu,
ale mógł wyjechac za granicę. Jeden wybryk to był, nigdy przedtem
mój nie miał do czynienia z policją. Po otrzymaniu wyroku nastraszył
się nie na zarty, że nawet z domu wychodził tylko ze mną, żeby w coś
go nie wplatali - bo wiadomo jak ktos ma wyrok w zawieszeniu to
wystarczy, że w złym miejscu się znajdzie i bedzie pierwszym
podejrzanym. Dzisiaj zostałam wezwana na policję w spr mojego
narzeczonego -prawdopodobnie jest o coś oskarzony (podejrzany)- nie
mogli mi powiedzieć, bo nie jestem stroną. Pytali się czy wiem kiedy
wraca itd. Oczywiście kazali przekazać jemu, aby wstawił się bo
wtedy będzie potraktowany ulgowo, a tak beda musieli wysłać za nim
list gończy czy coś w tym stylu. Rozmawiałam z moim o tej sprawie,
ale on tak jak ja nie mamy zielonego pojęcia o co chodzi. Mój nie za
bardzo chce przylatywać, bo ma tam bardzo dobra prace, a nie
wiadomo, czy jak przyleci to go nie zatrzymają. Pojechał tam bo ja
mu prace znalazłam, a nie żeby sam jej szukał w celu ucieczki z
kraju. Dzieki tej pracy jakoś stajemy na nogi. Policjant bardzo sie
zdziwił, jak usłyszał, że mój już był na urlopie w Polsce (pół roku
temu) - więc chyba jakby sie ukrywał to by spokojnie tu nie
przylatywał? Proszę mi poradzic, czy moge wynająć adwokata, żeby
dowiedział sie o co chodzi? jak to wszystko pozałatwiac. Bardzo się
boimy, że mojego zamkną. A juz tak zaczęło się nam dobrze układać w
życiu