Dodaj do ulubionych

Nacięcie krocza - po raz tysięczny

01.08.10, 17:48
Jakie macie doświadczenia z porodu? Chodzi mi konkretnie o nacinanie
krocza. Ja przy pierwszym porodzie byłam nacięta, szyta i długo nie
mogłam dojść do siebie. Rana goiła się przez kilka tygodni, tyle też
trwały krwawienia.
Chciałabym teraz odmówić nacinania, ale z drugiej strony boję się że
popękam mocno, co podobno jest jeszcze gorsze niż bycie naciętą. Chociaż
spotkałam się raz z wypowiedzią, że nacięcia zazwyczaj są większe i
głębsze niż naturalne pęknięcia.
Proszę o wypowiedzi. Wiem że żadna z Was nie oceni jaki może być mój
poród, ale podzielcie się swoimi doświadczeniami.
Obserwuj wątek
    • miska83 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 01.08.10, 18:02
      ja bylam nacieta przy pierwszym porodzie.polozna zrobila to podczas
      skurczu wiec nic nie czulam.lek zszyl rewelacyjnie-nastepnego dnia ja
      moglam normalnie siedziec.teraz poprosze o ochrone ale nie za wszelka
      cene.
      dziewczyny ktore ni byly naciete tylko popeklay...jak to u was bylo?
      ja nie wspominam zle i mysle ze teraz tez bym poszla na to jesli
      bedzie tak akoniecznosc.boje sie ze jak sama popekam to moze byc
      gorzej niz przy nacieciu ale tak naprawde nie wiem jak to jest czy
      jest wtedy gorzej czy lepiej??podlanczams ie do zalozycielki watkusmile
      • ania87-2 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 01.08.10, 19:58
        Ja wprawdzie jeszcze nie rodziłam, ale na szkole rodzenia położna mówiła o
        nacinaniu krocza. Ja nie chciałam o tym słyszeć, bo uważałam, że jak popękam tak
        będzie, ale jak usłyszałam, że popękać mogę wzdłuż aż do odbytu(wiem, że to
        przeraźliwie brzmi) to będę miała jeszcze gorsze kłopoty...
        Więc chyba to mi przemówiło do rozsądku i chyba dam się naciąć...
        Choć słyszałam, że niektórzy wcale o to nawet nie pytają i nacinają bez wiedzy
        czy zgody kobiety.
      • rupiowa Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 25.08.10, 19:53
        przy pierwszym porodzie bylam nacieta bardzo gleboko bo musieli ratowac dziecko,
        mimo ze zostawili potem jeden szew staly przez niedopatrzenie i mialam z nim
        niewielkie klopoty to rana sie goila szybko. Pierwsze 2-3 dni ledwo siedzialam,
        potem bylo juz tylko lepiej. Przy drugim porodzie peklam delikatnie (3 szwy) i
        to byl dramat - rana goila sie kolo 2 miesiecy, poniewaz peklam w kierunku
        odbytu klopoty z zylakiem wysuwajacym sie z owego mialam ponad pol roku od
        porodu, musialam lykac koszmarnie drogie tabletki na uszczelnienie zyl i
        stosowac kremy. Jakbym miala mozliwosc wyboru to bym sie zgodzila na naciecie
        ile trzeba ale to tez sprawa indywidualna.
    • ognista998 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 01.08.10, 20:35
      zawsze możesz spróbować odmówićwink jeśli bęziesz w staniewink

      ja popczułam naicęcie jak nieprzyjemnie szczypanie, a potem to już interesowałam
      się parciem a nie kroczem, natomiast zszywanie korcza po porodzie........gorsze
      niż sam poród.....i dla mnie było trudne do wytrzymania......

      ale dobę po porodzie zaczęłam ćwiczyć Kegla i teraz (ponad 3 tygodnie po
      porodzie) to już wgl nie czuję, że tak było nacinane. codziennie ile wlezie
      ćwiczę Kegla w sumie uważąm że wcale nie taka tragiedia nacięcie
      krocza.......gorszy strach jak samn zabiegwink
      • ania87-2 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 01.08.10, 20:46
        Ja to się bałam jak usłyszałam o tym nacinaniuwink I powiedziałam, że nie dam się
        naciąć, ale po przemyśleniu nie jedna już to przeszła i jakoś dała radę to i ja
        damwink
        • drugi-misio Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 01.08.10, 21:10
          Nacięcie krocza to teraz raczej norma,nie ma się czego bać bo to jest tylko jakby lekkie uszczypnięciesmileLepiej się dać pokroić niż popękać,bo zazwyczaj kobieta pęka w stronę odbytu a nacięcie robią w drugą stronę.Ja przy pierwszym dziecku nie wstawałam z łózka przez 2 tyg i najmniejszy ruch sprawiał mi ból,a po drugim porodzie wstałam już jak mnie przewieźli na salę poporodową bo musiałam siusiu zrobićwink
          • monnap Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 02.08.10, 19:41
            Co za bzdura, naciecie to tylko norma w Polsce, a teorie o peknieciu
            glosza tu wszystkie naciete laski, ktore nie maja zadnej wiedzy na
            temat ochrony krocza. DO pekniecie nie dochodzi prawie nigdy gdy
            polozna wie jak chronic krocze tzn pozwala rodzacej na pozycje
            wertykalna a nie lezenie plackiem, wie kiedy rodzaca ma przestac
            przec oraz kiedy to naciecie jest naprawde potrzebne. Kity wam
            wciskaja poniewaz tam gdzie rodzicie nie chroni sie krocza i latwiej
            jest straszyc niz zabrac sie do pracy.POza tym jakbyscie mialy na
            ten temat fachowa wiedze i statystyki na temat pekniec w innych
            krajach to byscie takich glupot nie powtarzaly.
            • ania87-2 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 02.08.10, 21:14
              Ale czemu od razu taki bulwers? Jak miałaś inne doświadczenie to się z nami nią
              podziel, my chętnie posłuchamy.
              A nie pomyślałaś może, że właśnie taki wątek jest założony bo nie każda ma
              fachową wiedzę i statystyki na ten temat? Po to właśnie jest forum-żeby się
              podzielić informacjami a nie komentować z góry zdanie i doświadczenia innych.
              Żenadasad
              • madzioreck Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 03.08.10, 00:27
                To może ja napiszę spokojniej wink Chodzi o to, że wybór nie polega na: ciąć albo
                pozwolić pęknąć, tylko na: ciąć albo chronić krocze. Cięcie jest mniej
                pracochłonne dla personelu medycznego, ochrona krocza wymaga nieco pracy,
                zainteresowania, czy pozwolenia kobiecie rodzić w wybranej przez nią pozycji, na
                przykład wertykalnej, a nie kazać jej leżeć plackiem, bo tak położnej wygodniej.
                Pozycja leżąca niespecjalnie sprzyja rodzeniu. Szkoda, że nie każą kobitkom
                rodzić stojąc na rękach wink
                • brokeen27 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 24.08.10, 20:39
                  Witam. Ja podobnie jak zalozycielka watku nie wspominam dobrze
                  naciecia. Naciecia nie czulam wogole bo odbylo sie podczas
                  skurczu,zszywanie na żywca więc niezbyt przyjemne, ale najgorsze
                  bylo potem. Przez ponad tydzien nie moglam usiąść zeby cos zjesc ani
                  nakarmic dziecka(tylko na lezaco). Rana byla dosyc duża a zszyta
                  byle jak tylko 3 szwami, więc ściśnięta na maksa. Po kilku dniach
                  okropnego bólu doszlo do tego ze prawie nie moglam chodzić, utykalam
                  na jedną nogę, która byla calkiem zdrętwiala i obolala. Rany w
                  szpitalu nikt nie raczył obejrzec dopiero po głośnych protestach
                  męża kiedy nie dawalam rady wziąść dziecka na rece bo strasznie
                  plakalo. Na moje prośby odpowiadano tylko że musi bolec.
              • monnap Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 03.08.10, 19:04
                Tak mialam inne doswidczenie i zenada jest gloszenie informacji
                zupelnie neizgodnych z prawda. Jak sie ma polozne wyksztalcone w
                socjalu, ktore strasza peknieciem i jest to powielane na forum po
                tysiac razy to mnie to mi rece opadaja, szczegolnie jak laski mowia,
                ze przeciez naciecie to nic takiego, no zajebiscie, to sobie
                regularnie nacinajcie cipki bo przeciez szybko sie goi, innych
                przeslanek medycznych do tego zabiegu nie ma. To po prostu
                ciemnogrod, ktory juz dawno powinien zostac wykorzeniony a nie
                powielany.
                • memphis90 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 09.08.10, 11:40
                  Przepraszam, ale nie oglądałaś porodów wypowiadających się tutaj kobiet, więc
                  nie masz podstaw do wyrokowania która miała przesłanki medyczne do nacięcia, a
                  która nie.
            • malazabka.de Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 20.08.10, 22:09
              rodzilam w DE, w szpitalu, w ktorym tnie sie 3% kobiet i bylam ciata
              (porod trwal niespelna 15 min. i dziecko mialo spora glowke), nikt
              nie pytal mnie o zdanie, nic nie czulam (uslyszalam tylko dzwiek
              nozyczek-do dzis go pamietam), po cieciu moj gin powiedzial, ze
              wlasnie mnie nacieli, bo bylo to konieczne i ze pozniej pogadamy (bo
              wlasnie jest zajety wyciaganiem dziecka ;-P), no i gdy doszlo do
              tego "pozniej" to wytlumaczyl mi, ze grozilo mi pekniecie odbytu
              (mozliwe uszkodzenie zwieracza-czyli popuszczanie kupy) i dlatego
              zecydowal sie na ciecie...
              ... wsyzstko zalezy od sytuacji, mozesz poprosic polozna albo gin,
              zeby nacinali tylko w razie koniecznosci...
              ...dodam jeszcze, ze moja siostra byla za pierwszym razem nacinana,
              a za drugim nie-pekla w miejscu starego naciecia


              pozdrawiam
    • betty842 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 01.08.10, 20:45
      Ja również przy pierwszym porodzie byłam nacięta ale nie wspominam
      tego jakoś dramatycznie.Ogólnie uważam że było ok.Ale teraz,będąc w
      drugiej ciąży zamierzam POPROSIĆ położną o ochronę krocza.Ale jesli
      będzie uważała za konieczne to może ciąć.Zdam się na nią.No chyba,że
      trafię na jakąś zacofaną jędzę to pewnie na nic się zdadzą moje
      prośby.No ale z tego co wiem to w szpitalu gdzie rodzę wszystkie
      położne są fajne-poza jedną (mam nadzieję że na nią nie trafię).
    • kameleon_f1 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 01.08.10, 21:54
      newt jak się nie zgodzisz na nacięcie a będzie zagrożenie dla dziecka np.
      niedotlenieniem to nikt ciebie nie będzie słuchał. może ci pomoże w
      pozostawieniu decyzji osobom które zajmują się porodami nie od wczoraj historia
      mojej kuzynki która rodziła w Irlandii: tam w TZW. STANDARDZIE nie nacina się
      krocza to i jej nie nacieli ale miała pęknięcie do odbytu II/III stopień z
      nietrzymaniem stolca włącznie. po co ci oprócz konieczności opieki nad dzieckiem
      opieka dodatkowa opieka nad samą sobą? jak się przyjmiesz do porodu lub jeśli
      masz możliwość wcześniej porozmawiaj z położną czy da się sprawdzić czy masz
      podatne na rozciągnięcie krocze, może tak będzie i nie będziesz nacięta smile ja
      czekam na drugi poród przy pierwszym byłam nacięta, córka miała 4000 do tego
      zaraz po tym jak "wyszła" miała główkę jak stożek tzn niepołączone kości czaszki
      nałożyły się na siebie żeby mogła się urodzić- pomyśl co by mogło być jakby mnie
      nie nacieli??? niedotlenienie-porażenie mózgowe, pęknięcie krocza i bóg jeden
      wie co jeszcze... JA TAM ZDAM SIĘ NA DOŚWIADCZENIE POŁOŻNEJ Z MINIMUM 15 LETNIM
      STAŻEM bo innych nie ma w szpitalu w którym chcę urodzić.
      Napewno nie wyrażę zgody na to żeby poród odbierała jakaś siksa po szkole która
      się uczy, albo jakiś lekarzyna który ma akurat praktyki na położnictwie bo
      akurat na to mamy wpływ i nigdzie w prawie pacjenta ani w obowiązkach nie jest
      napisane, że musisz się na to zgodzić żeby w szpitalu klinicznym patrzyło na
      twoje krocze kilkunastu studentów czy uczennic smile
      Życzę tobie podjęcia właściwej decyzji i lekkiego porodu.
      • malunia_pl Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 01.08.10, 22:02
        Widzisz, mi właśnie chodzi o ten konflikt pomiędzy naszymi starymi
        zwyczajami a przesłankami medycznymi.
        Przy pierwszym porodzie położna (wcale nie młoda siksa) ciachnęła mnie
        skalpelem bez uprzedzenia. Owszem, nie bolało, ale szwy miałam za
        przeproszeniem wszędzie, nawet przy samym odbycie. A dziecko było małe
        (niecałe 3 kg), właściwie ułożone i przypuszczam że mogłoby się odbyć
        bez tego nacinania.
        • eelenaa Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 01.08.10, 23:27
          A gdzie byś chciała mieć szwy?Przy łokciuwinkTo nie waga dziecka decyduje o nacięciu krocza,ale rozciągliwość szyjki.Jak położna widzi,że trzeba to ciacha.I dobrze,że nie uprzedzają o nacięciu krocza bo jak by mnie położna najpierw zapytała o zdanie,to pewnie nastawiłabym się już psychicznie na ból a tak czułam tylko lekkie uszczypnięciesmile
      • monnap Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 02.08.10, 19:51
        Nie no od razu niech cie chlasna na zapas. To ze jakas tam babka
        popekala po odbyt to zasluga niefachowego personelu - szczegolnie
        jak sie rodzi na lezaco i nacisk na odbyt jest bardzo duzy, jesli
        chodzi o niedotlenienie to w dzisiejszych czasach monitoruje sie
        zachowanie plodu i matki podczas porodu aby nie doszlo do
        niedotlenienia, na pewno nie jeswt to spowodowane ochrona krocza, a
        zbyt pozna reakcja personelu. Jesloi chodzi o skladanie sie kosci
        czaszki podczas porodu to jest wlasnie norma i nie masz sie tym co
        ekscytowacd. Ja tez urodzilam ponad 4 kg dziecko, ogolnie trojke
        dzieci i nie bylam nigdy nacinana.
        • eelenaa Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 02.08.10, 21:06
          Nie twierdzę,że mają ciachać wszytkich jak leci,rozumiem kobiety które nie zgadzają się z takimi metodami.Ja po prostu byłam nacinana i nie robię z tego aferysmile
    • iwonagos Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 01.08.10, 22:22
      Ja miałam nacięcie. Masakra. Poród nie bolał nic, ale położna ciachnęła w złym momencie, czułam jakby ktoś mnie mieczem albo tępym nożem rżnął. Ból nie do zniesienia! Szycie jeszcze gorsze. Jednak w moim przypadku nie było innego wyjścia. Dziecko małe - 2200, wcześniak (miesiąc szybciej), miękka głowka, pierwszy poród sn (wcześniej cc).
    • laurels Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 01.08.10, 22:43
      Rodziłam na żelaznej, gdzie jak wiadomo panuje ochrona krocza. Ja w
      trakcie porodu pękłam (podobno nie tak strasznie). Po porodzie
      zostałam od razu zszyta, zaznaczam że szycia nie czułam wogóle (co
      mnie bardzo dziwiło, ale tak było). Po porodzie od razu wzięłam
      prysznic i korzystałam z toalety bez bólu. Funkcjonowałam bez
      zarzutu. Jednakże trzeba przyznać, że szew odrobinę ciągnął przez
      kilka dni i dało się go wyczuć przy dłuższym staniu. Szwy miałam
      rozpuszczalne, także po kilku dniach po prostu wszystko się zagoiło.
      Generalnie jestem za ochroną krocza, jednakże w przypadku gdyby
      położna zdecydowała lub naciskała, że trzeba ciąć to absolutnie nie
      ma się co wykłócać, bo konsekwencje pęknięcia mogą być większe niż
      nacięcie.
      • vivien222 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 02.08.10, 09:09
        Ja mam takie same doświadczenia jak poprzedniczka. Również rodziłam
        na Żelaznaj. Nacięcie było dość małe i zagoiło się w kilka dni.
        Żadnych późniejszych konsekwencji.
    • misia9944 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 02.08.10, 09:14
      Witam
      ja mialam podobnie nacieli mnie- chyba z 3 tyg nie umialam na dupie
      siedziec wspominam to strasznie.
      • dierra Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 02.08.10, 10:04
        JA bardzo nie chciałam być nacinana, ćwiczyłam, chodizłam na basen, stosowałam
        masaż, ale nie udało się. Powiedziałam, ze nie chciałabym ale albo zabrakło mi
        sił do parcia albo tak musiało być. Nacięcie nic nie bolało, szycie też nic a
        nic (powiedziałam lekarzowi żeby czekał aż znieczulenie zacznie działaćsmile W
        godzinę po porodzie byłam w pełni sprawna, lekarz zapewnił mnie że cięcie jest
        malutkie. Potem troszkę szwy ciąglnęły ale dwa tygodnie po jeździłam już na rowerze.

        Generalnie szkoda, że się nie udało bez nacięcia ale ważne że syn zdrowy !
    • boo-boo Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 02.08.10, 11:49
      Pierwsze dziecko 4100 bez nacinania-minimalne pęknięcie, rana w ogóle mnie nie
      bolała, dzisiaj nie ma śladu i nie ma o czym pamiętać.
    • boo-boo Wypowiedź położnej 02.08.10, 11:52
      forum.gazeta.pl/forum/w,548,114618108,114769172,Re_hydrazine.html
    • patoga Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 02.08.10, 11:53
      Nacinali. Młoda była duża. Nacięcie poszło dalej i popękałam w środku.
      Szycie póki znieczulenie działało było ok. Nogi mi uwiązali pasami i
      ostatnich kilka szwów szło już na żywo. Nic fajnego. A potem wszystko
      bolało jak cholera i goiło się opornie. Długo dochodziłam do siebie.
      Siadanie to był koszmar. Teraz kolejne w drodze i spodziewam się
      powtórki niestety. Zastanawiam się jak łatanie im pójdzie, bo ponoć
      nacinają tam gdzie poprzednio.
      • eelenaa Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 02.08.10, 12:17
        Po pierwszym porodzie rana po nacięciu strasznie się paprała,więc położna przepisała mi Solcoseryl - Lek przyspiesza gojenie się ran, ułatwia powstawanie nowego nabłonka. Zmniejsza bolesność rany i obrzęk wokół rany. Poprawia odżywianie komórek sąsiadujących z komórkami uszkodzonymi.Ten żel na prawdę zdziałał cudawink
    • dynema Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 02.08.10, 13:42
      Masz racje - chyba tysieczny watek na ten temat - poszukaj stare
      wpisy na forum, byl taki watek gigant gdzies z rok temu, sporo
      linkow do stron informacyjnych.

      Sprawa jest jasna - jest to zabieg, zabieg ratujacy zycie i zdrowie
      matki w dramatycznych okolicznosciach kiedy porod nie przebiega
      normalnie, czyli jest to niewielki odsetek sytuacji. Tak samo jak
      uzycie proznociagu czy cesarskie ciecie. Powinny byc to rzeczy,
      ktore sie robi w sytuacjach dramatycznych i w ostatecznosci.

      Ale to co sie dzieje w Polsce - rece opadaja, wpisy w tym watku
      takze reprezentuja ten beton. Myslenie te mozna porownac do
      propagowania usuwania wyrostka na zapas - bo jeszcze kiedys zrobi
      sie stan zapalny.
      • anettchen2306 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 02.08.10, 16:48
        Zgadzam sie! Moj pierwszy porod i naciecie - bez pytania, bez
        uprzedzenia. Efekt "uboczny"? Minelo 10 lat a miejsce naciecia i
        szycia baaaardzo czasem boli, zwlaszcza w czasie miesiaczki lub na
        zmiane pogody. O bolesnych dlugo stosunkach juz nie wspomne.
        Normalnie siadac po tym pierwszym porodzie zaczelam jakis miesiac
        albo i pozniej po nim. A pierwsze slowa lekarza zdejmujacego
        szwy: "A kto tak pania paskudnie ponacinal i polatal?"
        Porod drugi, bez naciecia, choc dziecie wieksze od pierwszego.
        Samoistne niewielkie kontrolowane pekniecie, na ktore polozna
        zalozyla dla "swietego spokoju" dwa szewki, samorozpuszczalne.
        Moglam od razu siedziec, nic nie ciagnelo "na dole", ba, wychodzilam
        ze szpitala w jeansach wink) Nic nie musialam "wietrzyc", przemywac
        roznymi specyfikami etc jak po pierwszym razie. Pekniecie w zupelnie
        innym miejscu niz pierwsze naciecie i szycie. To pierwsze
        odczuwam "doskonale" az po 10 latach od jego wykonania. Pekniecia
        samoistnego i szycia po nim nigdy nie odczuwalam.
        • miarka71 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 02.08.10, 20:39

          Pisałam to już ,ale jeszcze raz wkleję. Kiedy byłam w ciąży
          nasłuchalam się o nacięciu ,że nie boli bo przy
          parciu tak naciąga się skóra że nie ma tam czucia...Bóle porodowe
          były cholernie bolesne ,ale nie krzyczałam tylko pojękiwałam, poród
          trwał 6 godzin myślałam, że juz nic gorszego nie może mnie spotkać,
          ale kiedy położna nacieła mnie, to tak wydarłam gębę ,że musiał mnie
          słyszec cały szpital, ból był okropny na samo wspomnienie tego boli
          mnie w tym miejscu,Położna po chwili mnie przeprosiła bo zamiast
          przeciąć mnie w najwyższej fazie skórczu ciachneła mnie na początku,
          nie wspomnę, że póżniej ani usiąść ani chodzić nie dało rady.Mineło
          już
          siedem lat i myślę ze czas na drugie dziecko ,ale panicznie się
          boję ,powiedziałam sobie, że tym razem jak będę rodzić (jak
          zdecyduję
          się na ciąże)to nie dopuszczę do tego, aby jakaś menda zbliżyła się
          choć na centymetr do mnie z nożyczkami.Wiem że można ochronić krocze
          innymi sposobami i nie trzeba ciąć ,ale dla niektórych położnych tak
          jest łatwiej bo skracają sobie czas , bo po co pomęczyć się troszkę
          dłużej, lepiej ciachnąć i można jeszcze na serial zdążyć
    • madziulla.w Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 02.08.10, 20:37
      z tego co wiem to zazwyczaj przy drugim porodzie nie nacinają - chyba że jest
      jakiś problem (zbyt duże dziecko itd)
    • kamelia04.08.2007 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 03.08.10, 09:15
      nie byłam nacieta, mimo że były kleszcze w uzyciu. Pekłam trochę, rana się
      szybko zagoiła i nie babrała się.

      Co do peknięcia to zależy, jak pekniesz tylko trochę, to nacięcie jest gorsze,
      nacięcie jest lepsze jesi cie ochroni przed peknięciem az po odbyt, takie
      głebokie peknięcia sie rzadka zdarzaja, jednak robia za dobry straszak
    • julkacebulka Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 03.08.10, 11:20
      Jestem doskonałym przykładem betonowego podejścia do sprawy. Udałoby mi się
      prawdopodobnie urodzic bez nacięcia, może z lekkim pęknięciem lub otarciem, bo
      współpraca z położną szła mi bardzo sprawnie. Pod koniec starałam się nie przeć
      tylko zgodnie z poleceniami młodej położnej pozwolić główce samodzielnie się
      wysunąć. Wszystko było ok, do momentu aż weszła oddziałowa i bez skrupułów
      chwyciła za nożyczki i mnie ciachnęła. Nie uczestniczyła w porodzie, nie pytała
      o zgodę, nie chciała nawet usłyszeć jak przebiegały poprzednie godziny porodu -
      ona po prostu weszła i jak po taśmie niczym maszyna tnąca nacięła mi krocze.
      Rodziłam w pozycji półsiedzącej i miałam pełne zaufanie do położnej, nie
      widziałam, że do gry wchodzą nożyczki, bo akurat miałam zamknięte oczy, ale
      nacięcie odczułam dość mocno. I odczuwam je do dziś, bo czuję się niesłusznie
      okaleczona i potraktowana przedmiotowo. Pomijam już kiepsko gojącą się ranę,
      trudności w codziennym życiu i wygląd krocza (gdy zerknęłam na nie w lusterku,
      to nie ukrywam, że łzy same mi pociekły po twarzy), ale czuję również jakby te
      nożyczki wycięły mi w psychice szramę, która goić będzie się dużo dłużej niż
      fizyczne obrażenia.
      Macierzyństwo jest piękne, ale to, że kobieta, aby zostać matką musi poddać się
      rytualnemu nacinaniu przez zacofane położne jest karygodne!!!
      • zonajana Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 03.08.10, 18:38
        Mialam chronione krocze, lecz kiedy jednak po 2 h partych, ja zaczelam opadac z
        sil, a dziecku zaczelo spadac tetno, dostalam wybor: kleszcze, vacuum czy tez
        jedno naciecie i wypchniecie dziecka. Sama zdecydowalam na naciecie. Naciecie
        troche bolalo, szycie bolalo jak diabli, chyba gorzej niz porod, mimo, ze mialam
        znieczulenie. Ale zszyta bylam rewelacyjnie, na drugi dzien siedzialam, tydzien
        po porodzie jezdzilam na rowerze, nic nie ciagnelo, slicznie sie zagoilo, bez
        wietrzenia, smarowania. Szwy rozpuszczalne.

        W moim szpitalu tnie sie tylko wtedy kiedy trzeba, priorytetem jest ochrona krocza.
        • ginag Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 04.08.10, 12:56

          To niestety smutny polski fakt. Mozna probowac chronic krocze, ale
          czesto decyzja o cieciu zapada troche na zapas, bo w Polsce panuje
          ogolne przekonanie, ze kobieta na pewno popeka az po odbytniceuncertain

          Z tego co slysze od znajomych rodzacych za granica tam nie nacina
          sie tak chetnie i kobiety rzeczywiscie pekaja, ale pekniecia zwykle
          sa nieduze i lecza sie szybciej niz naciecieuncertain

          Pozostaje szukac poloznej znajacej sie na ochronie krocza i liczyc,
          ze sie udasmile

          • malwa51 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 07.08.10, 12:32
            Nie nacinano mnie - rodzilam za granica. Popekalam na w sumie 12
            szwow; pochwa i peryneum. Szwy rozpuszczalne, znieczulono przy
            szyciu. Ale co ciekawe, wcale nie poczulam,ze pekam (nie mialm
            znieczulenia przy porodzie). Dowiedzialam sie o tym po fakcie, sama
            spytalam czy nie peklam, bo byl to pierwszy dzidzius wink
            Miejsca pekniecia nie bolaly, nie pamietam tez problemow z
            siadaniem, nic nie ciagnelo i nie bolalo smile
            • annie_laurie_starr Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 07.08.10, 12:52
              Mnie nacieli przy pierwszym porodzie. W ogole nie czulam naciecia (natomiast
              bolalo mnie przebicie pecherza plodowego) - po porodzie zszyto mnie w
              znieczuleniu szwami rozpuszczalnymi. Potem przez prwaie dwa tygodnie chodzilam
              z bolacym kroczem i podpaskami, ale wszystko sie unormowalo i to miejsce gdzie
              bylo szyte nie daje mi sie we znaki. Na poczatku moj maz byl przerazony
              wygladem tego zszytego naciecia, ale potem zaczelo wygladac normalnie.

              Z kolei moja kolezanka pierwsze dziecko urodzila bez naciecia i nawet nie pekla.
              Rodzila na Zelaznej w W-wie i tak tam zdecydowali by byla chyba dobrze
              rozmasowana. Sama nie wiem szczegolow natomiast porow wspomina swietnie i bol
              pipy jej bardzo szybko przeszedl.
              • elske Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 07.08.10, 16:26
                Przy pierwszym porodzie miałam nacięcie, pozniej nałożono mi 3 szwy.
                Drugi poród bez nacięcia, ale dziecko się zaklinowało i rozerwało mnie przy
                wyciąganiu Młodego (nie było już szans na cięcie krocza).Lekarz nie wiedział jak
                mnie zszyć .
          • madzioreck Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 26.08.10, 05:52
            > To niestety smutny polski fakt. Mozna probowac chronic krocze, ale
            > czesto decyzja o cieciu zapada troche na zapas, bo w Polsce panuje
            > ogolne przekonanie, ze kobieta na pewno popeka az po odbytniceuncertain

            Najlepsze jest to, że w szpitalach, gdzie tak postępują, nie widzą albo nie chcą
            widzieć związku między pękaniem/koniecznością cięcia a waleniem po żyłach
            oksytocyna, rodzeniem z tyłkiem w górze, przeczącemu grawitacji itd. sad Pewnie
            po prostu im się nie chce w wielu wypadkach, to im ma być wygodnie, a nie rodzącej.
    • titerlitury Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 07.08.10, 17:50
      rana po nacięci goiła sie około tygodnia
    • memphis90 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 09.08.10, 11:37
      Ok, ochrona i masaż krocza przez położną to była najbardziej nieprzyjemna część
      porodu. Miałam ochotę wręcz kopnąć położną, żeby zabrała łapy i przestała mnie
      dręczyć wink Skończyło się nacięciem, w ogóle go nie poczułam, choć doskonale
      widziałam lekarza nachylającego się z nożyczkami - więc wiedziałam co się
      święci. Po nacięciu, na tym samym skurczu główka wreszcie wyszła i urodziłam.
      Krocze zagoiło się pięknie, nie ma nawet śladu po nacięciu. Więc IMO fajnie,
      jeśli można cięcia uniknąć, ale z drugiej strony- nie demonizuję, jesli musi
      zostać wykonane.
      • papuga_5 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 09.08.10, 15:51
        Ja rodzilam w kraju gdzie sie bez potrzeby nie nacina krocza, zadna z
        moich rodzacych kolezanek nie byla nacinana. Jak trafily na
        beznadziejnych lekarzy to mialy powazne pekniecia, jak mialy lepsza
        opieke to nie mialy pekniec. Ja niestety mialam male pekniecie i
        naciecie krocza bo byla taka koniecznosc, moje dziecko zaczepilo sie
        ramieniem w mojej miednicy i lekarz podjal taka decyzje nie pytajac
        mnie o zgode. Jak sie pozniej zapytalam to powiedzial ze to bylo
        konieczne i musial to zrobic dla dobra dziecka i mojego. Ja akurat
        bylam znieczulona wiec nie mialam bolu przy cieciu ani przy szyciu.
        Mimo znieczulenia poczulam pekniecie zanim jeszcze lekarz mnie
        nacial. Moje ciecie goilo sie dobrze i szybko nie mialam z tym
        problemow, juz w tym samym dniu moglam siadac, bolalo ale nie bylo
        zle, na drugi dzien bylo juz lepiej nawet moglam kucnac. Pekniecie
        troche dluzej czulam ale tez lekko bardziej pieczenie niz bol no ale
        mialam male pekniecie. Po wyjsciu ze szpitala juz moglam normalnie
        chodzic. A co do krwawienia to trwalo u mnie dlugo ale to raczej nie
        jest zwiazane z cieciem tylko z oczyszczaniem sie macicy. Nie wiem od
        czego to zalezy jak sie goi ale moze od organizmu a moze tez zalezy
        jak zrobia ciecie. Ja bylam nacieta czyms co wygladalo jak nozyce.
        Oczywiscie wolalam nie byc nacieta ale mam zaufanie do swojego
        lekarza ktory jest bardzo doswiadczony i mysle ze bylo to konieczne,
        czasami nie mamy wyboru.
        • jmk22 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 11.08.10, 13:03
          Jak chodziłam w ciąży też się bałam porodu i nacięcia, ale jak zaczęła się akcja
          tak ja zaczęłam się śmiać, nie leżałam tylko spacerowałam. kucałam itp. i tak
          naprawdę jak już były skurcze parte to się położyłam, po chwili poczułam lekkie
          szczypanie i to było nacięcie. Później wszystko było ok, tylko 1 szew był za
          mocno ściśnięty i bolał aż do wyjęcia. Poza tym ok.
          • shanice21 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 19.08.10, 21:01
            u nas na szkole rodzenia położne mówiły że nacięcie krocza nie boli
            ale ja poczułam to ciecie, na dodatek polano mnie czymś co cholernie
            piekło, w tym momencie nie kazano mi przeć a główka dziecka
            wystawała do połowy, skupiałam się na tym pieczeniu i nie parciu a
            położna proponowała żebym główkę dotknęła, to była krótka lecz
            nieprzyjemna chwila. siusiu zrobiłąm bez problemu ale jeden szew
            miałam mocno zaciągnięty i później mi się trochę paprał ale wszystko
            jest ok, prawie 4 m-ce po porodzie.
            • marcik.f Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 19.08.10, 21:13
              To i ja sie dopisze, o na swiezo "po" jestem. Rodziłam pierwszy raz. W Polsce. W
              Policach. Nie nacięto mnie smile Córeczka, fakt faktem, nieduża, bo 3160 i główka
              32 cm obwodu. Miałam tylko kilka otarć, które troszke piekły przy siusianiu, ale
              nic poza tym. I tak patrząc na Wasze wpisy stwierdzam, że jestem szczęściarą. Z
              reszta po porodzie leżałam w sali z trzema dziewczynami, które niestety nacięto.
              Zbyt fajnie to one nie miały sad

              Dodam jeszcze, że sama słowem sie nie zająknęłam o ochronie krocza, bo było mi
              wszystko jedno. Chciałam tylko, żeby cały ten poród wreszcie się skończył. Mąż
              za to czuwał i poprosił położną, żeby nie nacinała. I nie nacięła. I jestem jej
              za to dozgonnie wdzięczna, bo cała ciąże strasznie mnie to przerażało.
              • marcik.f Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 19.08.10, 21:15
                A, nie stosowałam żadnych ćwiczen ani masaży, ani olejków i innych tego typu
                pie...t. Bo za leniwa jestem.
                • madziab83 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 25.08.10, 16:49
                  Poczytajcie sobie forum dobry poród, tam było wiele takich wątków.

                  Tak na szybko - rodziłam 2 razy w Polsce, 2 razy bez nacinania.

                  Pierwszy poród córka 3350, 58 cm, gł 34, klatka 34, faza parcia 30 min - lekkie
                  otarcia
                  drugi poród syn - poród pośladkowy, faza parcia 10 minut- 3800, 64cm, gł 38,
                  kl.36 - lekkie pęknięcie na 2 szwy.
                  W obu przypadkach biegałam po szpitalu 2h po porodzie, siedziałam bez problemu.
                  Także można, kwestia zaangażowania personelu i wcale nie trzeba za to płacić,
                  wystarczy wyraźnie zaznaczyć swoje oczekiwania i znaleźć odpowiedni szpital.
                  • loganmylove Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 25.08.10, 21:20
                    Pierwszy poród-bardzo typowy, na leżąco z nacięciem. Goiło się dośc długo ale
                    nie było jakoś bardzo źle, siadanie sprawiało dyskomfort. Drugi-świetna położna,
                    znakomicie poprowadzona akcja, dziecko 4kg urodziło się niewymęczona, obeszło
                    się bez nacięcia-połóg wspominam super-od razu na chodzie, trzy godziny po
                    porodzie siedziałam po turecku i karmiłam bo tak mi było wygodniej.
    • sueellen Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 25.08.10, 22:04
      nie byłam nacinana, dzien po porodzie pomaszerowalam do domu w dzinsach, ale nie
      rodziłam w Polsce.
      • brand_new29 Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 26.08.10, 15:57
        sueellen napisała:

        > nie byłam nacinana, dzien po porodzie pomaszerowalam do domu w
        dzinsach, ale ni
        > e
        > rodziłam w Polsce.

        Nie wiem jak ta wypowiedź ma pomóc?
        Ja byłam nacinana, goiło sie bardzo ładnie i szybko może dzięki
        temu, że kilka razy dziennie podmywałam się Tantum Rosa tak jak
        polecił mi lekarz.
    • erba Re: Nacięcie krocza - po raz tysięczny 26.08.10, 19:56
      W szpitalu, w którym rodziłam, krocze rodzącej jest chronione, nie ma czegoś takiego jak rutynowe nacięcie. Ja niestety miałam pęknięcie II stopnia, ale nie poczułam kiedy to się stało. Szycie trochę bolało, ale generalnie czułam wielką ulgę, że już po wszystkim. W połogu nie potrzebowałam żadnego koła do siedzenia, może w pierwszych dniach coś tam lekko bolało, ale bez przesady.
      Po 6 tygodniach gin powiedział, że po porodzie i pęknięciu śladu nie ma. Aha powiedział też, że nacięcia trudniej się goją.
      Wydaje mi się, że warto mieć przy porodzie naprawdę dobrą położną, która będzie wiedziała jak profesjonalnie odebrać poród.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka