Dodaj do ulubionych

A ja mam nietypowy problem!

14.04.04, 12:04
Mój mąż ma dosyć moich zmiennych stanów. Nie potrafi zrozumieć, że to ciąża
tak na mnie wpływa, że drażnią mnie rzeczy, które kiedyś były mi obojętne, że
raz płaczę z byle powodu a za minutę się śmieję. Mówi, że jestem dla niego
niemiła, opryskliwa (pewnie ma rację), i że nie mogę swoich humorów ciągle
tłumaczyć ciążą. To dopiero 12 tydzień (od OM) i on mówi, że ja go
psychicznie wykańczam. Boi się, że co nie zrobi to i tak wg mnie będzie źle!
I powiedzial wczoraj, że zastanawia się nad odejściem. Może i dobrze. Po co
mi ktoś, kto nie potrafi mnie zrozumieć. Specjalnie zostaje dłużej w pracy,
wie, że ja teraz padam zmęczona spać o 21 i dopiero wraca do domu jak ma
pewność, że już leżę w sypialni. W sumie widzimy się 15 min dziennie. Kocham
go i dlatego ryczę dzisiaj od rana jak bóbr. On twoerdzi, że też mnie kocha i
nasze dzieciątko. Może faktycznie powinien odejść. Dla mojego i fasolki
zdrowia psychicznego no i oczywiście dla dwojego. Sama nie wiem. Źle mi i
tyle. Nie mam z kim o tym pogadać. Dlatego tu piszę.
Obserwuj wątek
    • atlantis75 Re: A ja mam nietypowy problem! 14.04.04, 12:42
      Witaj Jakasiku smile
      To co napisałaś, sprawiło że, mówiąc trywialnie, opadła mi kopara. Nie znam twoich
      stosunków z mężem, dlatego nie chcę wydawać pochopnie niesprawiedliwych opinii.
      Ale jedno muszę Ci napisać: jestem totalnie zaskoczona, że bliski człowiek, ojciec
      dziecka w trudnej sytuacji mówi, że zastanawia się nad odejściem. I to tylko z
      powodu kłopotów, które niewątpliwie niesie ciąża. Zmienne nastroje spowodowane
      są burzą hormonalną. Być może u Ciebie to wszystko ujawinia się ze zdowjoną siłą,
      dlatego raz płaczesz raz się śmiejesz, niektóre rzeczy Cię drażnią. Dobrze, że
      zdajesz sobie z tego sprawę. Nie tylko ciężarówkom zdarza się nie trzymać emocji
      na wodzy i w gniewie powiedzieć kilka ostrych słów. I wtedy słowo przepraszam i
      rzeczowe wytłumaczenie zachowania - oddala nieporozumienia i sprawia, że ludzie
      stają sią sobie bliżsi, właśnie dlatego, że radzą sobie w trudnych sytuacjach.
      Małżeństwo to nie tylko radości, ale też problemy. Np. problemy ze stanem
      emocjonalnym ciężarnej. Kochający mąż powinien starać się pomóc, albo chociaż
      zrozumieć, a nie mówić, że może odejść! W takiej sytuacji?! Tzn. odejść na 9 mies. i
      wrócić? A gdy dziecko się urodzi, gdy będzie płakać po nocach, gdy będziesz
      zmęczona padać na twarz - to też odejdzie, bo mu będzie przeszkadzało Twoje
      marudzenie i płacz dziecka?
      Myślę, że Twój stan emocjonalny to nie tylko sprawa ciąży, ale też brak wsparcia ze
      strony ojca dziecka, wracanie do domu o godz. 21 i 15 min. rozmowy. Masz prawo
      czuć się odrzucona, szczególnie teraz gdy nie do końca rozumiesz, co sią z Tobą
      dzieje. Jakisiku, nie obwiniaj się. Wybierz się do lekarza, być może jest jakiś sposób
      (może farmakologiczny) by złagodzić nieco atak hormonów. Staraj się kontrolować
      swoje emocje, a przynajmniej komunikować mężowi jak się czujesz, np. jest mi sumtno
      i przykro, bo wracasz z pracy późno. Mam wrażenie, że mnie unikasz, a ja
      potrzebuję twojego wsparcia.
      Jeżeli mąż Cię kocha, to na pewno zrozumie, że komunikat o odejściu to nie jest
      metoda na Twoje smutki i nerwy. Może wybierzcie się do poradni małżeńskiej? Może
      porozmawiajcie z parami, które mają już dzieci, by dowiedzieć się jak sobie radzili z
      problemami. Nie myśL kategoriami: może jednak on powinien odejść? Już teraz
      ryczysz jak bóbr, więc czy to na pewno wpłynie lepiej na wasze relacje, stan
      psychiczny Twój i zdrowie dziecka? Trzeba zmierzyć się z problemami, chociaż
      ciężko. Porozmawiaj z mężem. Postarajcie się naprawić wasze relacje. To normalne,
      że czasami ludzie czują się osaczeni sytuacją, która ich przerasta. Grunt, to
      zrozumieć problem i starać się mu zaradzić, a nie uciekać...
      Mam nadzieję, że osiągniecie porozumienie. Potrzebny Ci teraz spokój ducha i
      wsparcie bliskich ludzi.
      Jeżeli napisała coś, co Cię uraziło to przepraszam. Ale skomentowalam tylko
      sytuację, którą opisałaś.

      Ściskam Cię serdecznie, głowa do góry, złe humory z czasem miną!
      Atlantis smile





      jakasik napisała:

      > Mój mąż ma dosyć moich zmiennych stanów. Nie potrafi zrozumieć, że to ciąża
      > tak na mnie wpływa, że drażnią mnie rzeczy, które kiedyś były mi obojętne, że
      > raz płaczę z byle powodu a za minutę się śmieję. Mówi, że jestem dla niego
      > niemiła, opryskliwa (pewnie ma rację), i że nie mogę swoich humorów ciągle
      > tłumaczyć ciążą. To dopiero 12 tydzień (od OM) i on mówi, że ja go
      > psychicznie wykańczam. Boi się, że co nie zrobi to i tak wg mnie będzie źle!
      > I powiedzial wczoraj, że zastanawia się nad odejściem. Może i dobrze. Po co
      > mi ktoś, kto nie potrafi mnie zrozumieć. Specjalnie zostaje dłużej w pracy,
      > wie, że ja teraz padam zmęczona spać o 21 i dopiero wraca do domu jak ma
      > pewność, że już leżę w sypialni. W sumie widzimy się 15 min dziennie. Kocham
      > go i dlatego ryczę dzisiaj od rana jak bóbr. On twoerdzi, że też mnie kocha i
      > nasze dzieciątko. Może faktycznie powinien odejść. Dla mojego i fasolki
      > zdrowia psychicznego no i oczywiście dla dwojego. Sama nie wiem. Źle mi i
      > tyle. Nie mam z kim o tym pogadać. Dlatego tu piszę.
      • esturka Re: A ja mam nietypowy problem! 14.04.04, 14:39
        nic dodać nic ująć....atlantis trafni bardzo oceniła sytuację

        trzymaj się maleńka i nie poddawaj terrorowi ze strony męza...napewno jest
        rozwiązanie...wystarczy po nie sięgnąć...

        powodzeniA...będzie DOBRZE !!!

        gorąco podrawiam!!!
    • ania.k26 Re: A ja mam nietypowy problem! 14.04.04, 12:43
      Jej dziewczyno, to jakaś niemożliwa sytuacja.
      Nie weiem nie znam twojego meża nie chce tez oceniac, ale tak nie może byc. Jak
      to on uważa , że jesteś dla niego opryskliwa i niemiła?!!! Co sytuacja, go
      przerasta? On nie wytrzymuje? a jak wytrzyma jak przyjdzie dziecko i będzie
      płakało calą no a ty będziesz się zajmowała więcej dzieckiem niz nim? Też
      będzie uważał, że dziecko jest niemiłe bo nie daje mu spać i sytuacja jest nie
      do wytrzymania?
      Nie moge tego zrozumieć. To ty przeciez przez ten krótki okres przez te 9
      miesięcy jestes najważniejsza i tobą trzeba się opiekować a nie nim, bo on, jak
      myslę , jest dorosłym i zdrowym facetem, głową rodziny, któremu urodzi się
      dziecko. Niech na odrzuci swoją męską dumę i zajmie się tobą, to w końcu też
      jego dziecko.
      No a ty może spróbuj nad sobą trochę panować i wyluzuj troche, wiem co mówię,
      bo ja od początku ciązy (teraz 13 tydzień( też jestem dla swojego męża kawał
      cholery, ale się staram.
      I pogadaj z nim, on nie może uciekać od ciebie kiedy tylko coś mu nie
      podpasuje, bo jest za ciebie i dziecko odpowiedzialny (ty za niego zresztą też).
      Duzo siły, cierpliwości i zdrowia, i gwarantuję ci nie będzie ci lepiej bez
      niego, bo jak go kochasz to będziesz tęsknić.
      Pozdrawiam
      ania
    • jakasik Re: A ja mam nietypowy problem! 14.04.04, 13:08
      Macie dziewczyny rację w 100%. Chciałam już nie raz z nim porozmawiać, ale
      każda moja próba wytłumaczenia mu czegokolwiek kończy się tak samo. On zamyka
      się w sobie a ja sama nakręcam się własnymi słowami. W końcu wybucham placzem i
      koniec rozmowy. Mówiłam mu, że mi też te moje "humorki" nie bardzo się
      podobają, i że próbuję nad nimi panować. Boję się, co będzie jak urodzi się
      dziecko, więc może faktycznie lepiej żeby odszedł. Mam wspaniałych rodziców,
      którzy na pewno mi pomogą. Mam pracę i wiem, że będzie na mnie czekała po
      macierzyńskim. Może jednak sama dam radę temu wszystkiemu sprostać. Boję się
      kolejnej rozmowy, bo one w rezultacie do nieczego nie prowadzą. Powiedził mi
      jeszcze wczoraj, że jeśli się kogoś kocha, to się go tak nie rani jak ja to
      robię. Może ona ma rację. Jeju, ale wam marudzę! Przepraszam, ale do mamy z tym
      nie pójdę, nie chcę żeby się martwiła.
      • nesla Re: A ja mam nietypowy problem! 14.04.04, 13:18
        Dziewczyny dobrze pisza, wiec wydrukuj co napisaly i podaj do przeczytania
        mezowi, niech przeczyta opinie kogos z boku, obiektywnego, bez emocji, mysle ze
        moze troche zmienic stanowisko.
        Ty tez powinnas sie ze swojej strony postarac troszke panowac nad swoimi
        reakcjami, policz do 10 zanim sie uniesiesz, probuj obrozic w zart swoj stan i
        swoje humory, my z mezem tak robimy i oboje smiejemy sie z siebie nawzajem smile

        Pozdrawiam
        Nesla
      • majkagra Re: A ja mam nietypowy problem! 14.04.04, 13:23
        Jakasiku! Uważam, że poza nielicznymi wyjątkami faceci nie są normalniwink
        jestem już (jeku!) 9 lat mężatką i chyba 20 razy miałam ochotę po prostu wyść z
        domu i nie wrócić. A po chwili okazywało się, że tak naprawdę nie możemy żyć
        bez siebie i rany się jakoś goiły, choć w pamięci przykrości pozostały.Wiesz,
        tem okres jest strasznie trudny zarówno dla nas kobiet - jak i dla mężczyzn -
        myślę, że Twój Mąż jest po prostu słaby psychicznie i przerasta Go nagła zmiana
        nastrojów i tp. - choć nie tłumaczy to oczywiście Jego zachowania. Jakasiku,
        pomyśl więcej o sobie, zajmij się czymś intensywnie i patrz na Męża jeśli
        bedzie mówił jakieś głupoty - jak na biedną sierotkę, która nie potrafi sobie
        sama poradzić ze sobą. Ja wypróbowałam metodę trochę słodkiej, bezradnej
        idiotki - choć głupia chyba nie jestemsmile)) i pewnie wiele z Was nie zgodzi sie
        z takim podejściem - ale patrzę na facetów jak na stwory z innej planety -
        wcale nie przestając kochać Mężasmile Pamietaj, że po burzy przychodzi słońcesmile
        Pozdrawiam
      • matizka Re: A ja mam nietypowy problem! 14.04.04, 13:24
        Hej,

        dziewczyny udzielaja mądrych i obrych rad. ja ze swej strony mogę powiedzieć,
        że to trochę przejdzie. Moja mama powiedziała mi, że na początku byłam
        niemożliwa. We mnie hormony tak szalały, ze zupełnie nie pamiętam nawet tych
        naszych kłótni, a przede wszystkim o co były ( a potrafiłam leżeć na podłodze i
        zanosić się płaczem), ale przeszły! gdzieś tak koło 18 tygodnia (chyba koniec
        pierwszego trymestru) - znacznie szybciej niż mdłości!

        Teraz też czasem się martwię, smucę, ale jest już spokojniej.

        Może podrzuć męzowi jakieś książki o kobiecie w ciąży, niech z kimś pogada, kto
        ma małe dzieci (żeby jeszcze pamiętał jak to było), żeby wiedział, że to w
        miarę normalne.

        Myślę, że to po prostu trzeba przetrwać, a takie słowa o odejściu to często
        puste gadanie, tyle, że rzeczywiście rani.

        Trzymajcie się

        M.
      • atlantis75 Re: A ja mam nietypowy problem! 14.04.04, 13:30
        jakasik napisała:
        >Mam wspaniałych rodziców,
        > którzy na pewno mi pomogą. Mam pracę i wiem, że będzie na mnie czekała po
        > macierzyńskim. Może jednak sama dam radę temu wszystkiemu sprostać.


        Jakasik, wybacz pytanie, ale ile jesteście po ślubie?
        I czy mąż chciał tego dziecka?
        • jakasik Re: A ja mam nietypowy problem! 14.04.04, 13:52
          Ślub braliśmy w sierpniu 2003r. Decyzja o dziecku była wspólna. smile
          • atlantis75 Re: A ja mam nietypowy problem! 14.04.04, 14:02
            jakasik napisała:

            > Ślub braliśmy w sierpniu 2003r.

            To tak jak my! smile)) Chyba Cię pamiętam z jakiś forów ślubnych...


            >Decyzja o dziecku była wspólna. smile

            To wszystko będzie dobrze! Nawet nie myślcie o rozstaniu!
            smile))
            • jakasik Re: A ja mam nietypowy problem! 14.04.04, 14:17
              Też Cię pamiętam smile Tym bardziej mi miło, że zechciałaś napisać parę słów.
      • ania.k26 Re: A ja mam nietypowy problem! 14.04.04, 13:31
        Kochan on musi z toba porozmawiać , nie ma migania się.
        Tak z ciekawości ile twój mąż ma lat bo (przepraszam ) ale wygląda mi na 17wink
        Nie potrzebnie to napisałam, przepraszam, nie czuj się urażona proszę i
        porozmawiaj z nim
        Ania
      • malika5 Re: A ja mam nietypowy problem! 14.04.04, 13:33
        Mnie zastanawia jedno: twoje stwierdzenie, że lepiej by było żeby on odszedł.
        Być może wcale nie chcesz z nim być, nie wiesz jak to skończyć i wykorzystujesz
        ciążę żeby zmusić go do odejścia? To może dziać się podświadomie. Dwa razy
        powtórzyłaś pytanie do nas czy rzeczywiście nie było by lepiej gdyby on
        odszedł. Ja uważam, że nie, lepiej by było gdyby został. Przyjrzyj się też
        swojemu postępowaniu, może rzeczywiście go ranisz? Ja wiem, że ciąża to jest
        burza hormonalna, ale człowiek potrafi panować nad emocjami, można wyrażać
        złość, nawet agresję nie raniąc nikogo. Zastanów się co Cię naprawdę łączy z
        tym człowiekiem- jeżeli go kochasz, to zagryź zęby, idź na spacer- stłum w
        sobie jakoś tą złość, może Wasz związek przetrwa. Musisz wziąść pod uwagę, że
        on też się czuje niepewnie z powodu tego, że będzie tatusiem. A jeżeli uznasz,
        że nie chcesz z nim dłużej być, to chyba uczciwiej jest po prostu zerwać
        związek, niż manipulować nim tak, by odszedł i jeszcze czuł się winny, że
        porzucił żonę w ciąży.
        Powodzenia i wszystkiego najlepszego.
        Malika i 38 tyg. Kuba
    • isma Re: A ja mam nietypowy problem! 14.04.04, 14:09
      Jakasik,
      byc moze Twoj maz podswiadomie zastosowal jedna z lepszych metod - przeczekac.
      Te wieczorne powroty, o ile nie sa powodowane "czym innym", to jest calkiem
      nieglupie schodzenie z drogi kulistemu piorunowi, jakim czesc z nas w ciazy sie
      staje. Nie boj nic. Za kilka tygodni hormony opadna, seks bedzie bezpieczny dla
      dziecka, a fantastyczny wink)), wszystko sie unormuje, zobaczysz.

      A co do wplywu nerwow na zdrowie dziecka - oczywiscie, lepiej ich unikac. Ale
      mysmy sie z moim kochanym mezem klocili w czasie poczatkow ciazy OKROPNIE, raz,
      z racji szalejacych hormonow, dwa, z racji zazdrosci mojego meza (o ciezarna,
      komiczne, nie?), trzy, z racji roznic kulturowych (maz jest cudzoziemcem).

      Przeszlo jak reka odjal, jest idealem ojca, a coreczka jest najpogodniejszym
      dzieckiem pod sloncem, co mozna zobaczyc na zalaczonych obrazkach wink)).

      A napisz na priv, jak bys sie chciala obszerniej wyplakac.
      • aninia1 Re: A ja mam typowy problem! 14.04.04, 17:15
        Witam,
        Ja tez mialam humory.I to jakie.A pozniej mi sie robilo GO zal.Albo chcialo mi
        sie smiac.Sama szlam i przepraszalam.Sama siebie nie lubie jak taka jestem.
        Nie raz musialam sie wyplakac w samotnosci.Takie oczyszczenie.Pozniej zmeczona
        szybko zasypialam a w nocy szybko zapominalam o co szlo i przytulalam sie do
        NiegosmileJak przyszedl do sypialni oczywiscie,bo wtedy najczesciej zasypial
        przed telewizorem.Czesto budze sie w nocy (wiecie o co chodzi)musialam go
        zaganiac do lozeczka smileTak jest do
        dzisiaj.A poklocic sie mozna o wszystko smileZreszta na pewno znasz takie "punkty
        zapalne",postaraj sie tego unikac i pamietaj ,ze ojciec dziecka tez ma duzo na
        glowie a ta cala ciaza to tez stres i dla Niegosmile
        Zycze pogody ducha ,duzo usmiechu i radosc,duzo slonca i zadnych klotni.
        Pozdrawiam
        ania i Malenstwo
        Ps.Co ma do tego czy ojcice dziecka jest mezem czy nie?
    • yessa Re: A ja mam nietypowy problem! 14.04.04, 18:20
      Witaj,
      nie wiem czy dobrze uda mi się przelać na ekran moje myśli, ale chyba troszkę
      rozumiem Waszą sytuację. Sama jestem już na progu ósmego miesiąca więc ten
      pierwszy okres z burzą hormonów mam już za sobą.
      A myślę tak: Ty na pewno źle się czujesz i za wszelką cene starasz się to
      uzewnętrznić, chcesz być w centrum zainteresowania. Przecież mdłości nie widać
      na zewnątrz, nie widać zgagi itp. symptomów ciąży. Nikt nie wie jak bardzo bolą
      Cię piersi i jakie masz obawy przed rychłym zniekształceniem figury. Ty
      cierpisz, więc Twój mąż też powinien. A przynajmniej powinien wiedzieć i czuć
      Twoje cierpienie. A On? On zupełnie przeciwnie nie czuje Twoich dolegliwości,
      On tylko czuje Twoją agresję. Mówisz, że jesteś w ciąży, że spodziewacie się
      dziecka? Ale przecież tego nie widać!! Mój mąż długo, długo powtarzał mi "i tak
      nie wierzę!". Było to stwierdzenie żartobliwe, oboje się z tego śmialiśmy, ale
      myślę, że miało głęboki podtekst. I właśnie w tym pierwszym okresie ciąży i
      tylko wtedy miewaliśmy jakieś tam kłótnie. Podsycane przeze mnie (bo przecież
      ja biedna i nieszczęśliwa, a On mnie nie rozumie....) i przez Niego (bo nie
      rozumiał moich fochów, nagle sie zmieniłam stałam się agresywna, niemiła...).
      A sytuacja normowała sie w miarę wzrostu mojego brzusia, w miarę kolejnych
      badań USG i ginekologicznych (na które go zawsze ciągnęłam ze sobą), w miarę
      przybywania leków przepisywanych przez mojego gina, które musiałam zażywać.
      Stopniowo zaczął wierzyć, wierzyć i rozumieć.
      Droga jakasik, spróbujcie przetrwać ten ciężki okres. Jeśli rozmowy kończą się
      kłótniami (a jestem pewna że tak jest, przecież musisz przekonać go o swoim
      poświęceniu...), nie rozmawiajcie. Po prostu bądź, zaciśnij zęby i bądź. Jestem
      pewna że stopniowo zrozumie, uwierzy i zacznie Ci być podporą.
      Moja obecna ciąża jest drugą, w pierwszej nie mogłam liczyć na swojego męża
      (eksmęża), później zostałam z dzieckiem sama. I również pomagali mi rodzice, na
      których zawsze mogłam liczyć. Teraz mam nową rodzinę i jestem szczęśliwa, że
      swoim szczęściem dzielić się mogę z ukochanym mężczyzną. Nie chciałabym być
      sama.
      Nie poddawaj się, kobieta jest silna i na pewno sobie poradzi, ale czy warto?
    • kasia9641 Re: A ja mam nietypowy problem! 14.04.04, 18:38
      Hej!
      Uważam, że potrzebna jest Wam szczera rozmowa. Niech każde z Was powie
      spokojnie o swoich odczuciach itd. Nie obwiniajcie się, ale powiedzcie sobie co
      Was boli, niepkoi, denerwuje... Rozstanie według mnie jest ostatecznością.
      Myślę, że wszystko się ułoży smile
    • jakasik Re: A ja mam nietypowy problem! 15.04.04, 07:16
      Jeszcze raz bardzo Wam wszystkim dziękuję za słowa otuchy i podsuwanie pomysłów
      na lepsze jutro.
      To co wczoraj się stało dało mi dużo do myślenia. Nie będę opisywała
      szczegółów, bo to raczej nadaje się na formu depresja. Ale było źle. On po
      prostu chciał zrobić coś strasznego...
      Właśnie przyjechałam do pracy po 4 godzinach snu i mam pustke w głowie.
      Rozmawialiśmy wczoraj po jego ... powrocie do domu i postanowiliśmy zacząć
      wszystko od nowa. Mam nadzieję, że będzie lepiej.Znam go 6 lat i nie
      wiedziałam, że jest tak słaby psychicznie. Widzę, że muszę moje fanaberie
      ciążowe schować częściowo do kieszeni i zacząć wschłuchwać się w jego
      pragnienia. Oj, ale noc!!!
      Boję się, czy wczorajszy stres nie zaszkodził fasolce. Nic mnie nie boli, więc
      mam nadzieję, że z nią wszystko OK.
      Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznie
      Kasia
      • malika5 Re: A ja mam nietypowy problem! 15.04.04, 08:48
        Kasia, trzymam za Was kciuki. Bądź dla niego wyrozumiała i on też niech będzie
        dla Ciebie, to się uda. Wiesz nie ma nic piękniejszego niż dwoje kochających
        się ludzi, czekających na wspólne dziecko. To tak strasznie zbliża... Mi się
        wydawało, że kocham swojego męża (jesteśmy razem od 8 lat), ale to co do niego
        czuję teraz, przerosło wszystko co do niego czułam wcześniej. Życzę Ci tego
        samego i w ogóle wszystkiego najlepszego. Trzymaj się! I zaglądaj na forumsmile)
        Malika i 39 tyg. Kuba

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka