Dodaj do ulubionych

narodziny roksanki.

19.04.04, 16:36
wszystko zaczelo sie w polowie marca. w 37 tc trafilam doszpitala z
cisnieniem. polozna sprawdzila rozwarcie i mialam 1cm. wiec powiedzian mi ze
urodze w ciagu tygodnia. ale jak dalej bede miala cisnienie to porod mi
wywolaja. po tygodnyu zlapaly mnie bole. i poechalam do lekarza. sprawdzono
mi rozwarcie.bylo 3 cm i dziecko bardzo opuszczene. wiec powiedziano mi ze
urodze w ciagu dnia. ale nagle wszystko minelo. i przyszlo mi znow czekac. i
nie bylo to latwe. siedzialam i wsluchiwalam sie w siebie. i tak minelo 5
dni.w sobote odszedl mi czop. ale wiedzialam ze juz niedlugo. namowilam meza
na obiad w restauracji bo wiedzialam ze to ostatni raz moge wyjsc' i zjs'c
cos' niedobrego (zamierzalam karmic piersia). no i chcialam pojehac na
spacer. ale maz powiedzial ze pojedziemy w niedziele wiec wrocilis'my do domu
i tu mnie wzielo na sprzatanie. skonczylam o 10 wieczorem. siadlam i poczulam
lekkie skorcze. poniewaz mialam te skorcze juz od 2 tyg spokojnie poszlam
spac. ale ciagle budzilam sie w nocy. zaczynalam patrzec na zegarek ale
wkrotce zasypilam. rano wstalam i dalej mialam skurcze z interwalem w 5-7
minut. wstal maz i ja zaczelam namawiac go na spacer. ale on stwierdzil ze
moge zaczac rodzic i lepiej by bylo gdybym zostala w domu. w koncu kiedy go
namowilam poszlam ubrac sie, nachylilam sie zeby wyjac spodnie i w tym
momencie cos cieplego polecialo mo po nogah. ale nie bylam pewna czy to wody.
jednak pojechalam do szpitala sprawdzic. w szpitalu bylam po 9 rano. okazalo
sie ze to byly wody i zostawino mnie tam. podlaczono mni ktg. po chwili
stwierdzono ze mam za slabe skurcze i dostalam kropluwke z oksytocyna.(nie
planowalam przebiegu porodu ale wiedzilalam ze nie chce kroplowki i jak
bedzie bolalo chce do dzakizi). wiec zaczelo soe dziac nie tak jak ja
planowalam. ale pozwolono mi chodzic co jakis czas. musze przyznac ze
chodzenie bardzo mi pomagalo. ale po chwili kazali mi sie klasc i skurcze sie
nasilaly. zapytalam sie czy moge pojsc do dzakuzi ale powiedziano mi ze
niemoge bo mam kroplowke przyspieszajaca i musze byc podpieta pod ktg. mial
czas. bolalo coraz bardziej. na znieczulenie bylo zawczesnie. (tak oni
twierdzili. mowili ze prawie niemam skurczy. poznie okazalo sie ze monitor po
prostu ich nie lapal) tetno dziecka zaczelo spadas' wiec podlaczono mi
monitory wewnetrzne i tu skurcze podskoczyly. odrazu zgodzili sie dac mi
znieczulenie. wybralam epidural. jak juz przywiezli caly sprzet okazalo sie
ze anestezjolog jest zajety i musze poczekac 20 minut. to byl najdluzszy
czas. wydawalo sie ze to trwa wiecznosc. wczesniej sprawdzono mi rozwacie
bylo 4 cm po 15 min bylo juz 8. przyszedl anestezjolog i dostalam swoj
epidural. i zrobilo mi sie tak dobrze. bol minal. czulam skurcze ale
bezbolesne. maz uspokol sie i zdrzemnal sie. po godzinie mialam 9 cm.
podlaczono mnie znow do oksytocyny. po chwili rozwarcie bylo pelnym i
pozwolono mnie przec. bylo okolo godziny 6 wieczorem. cale parcie zzajelo mi
1,5 godziny. epidural odlaczono. ale jeszcze starczylo mi zeby nie czus bolu.
i o 19.37 urodzila sie moja coreczka. mi na brzuh polozyli ta mala ciepla
istotke. i sie poryczalam. do tej pory jak o tym pomyslie zaczynam ryczec ze
szczescia.(no i musze powiedziec ze jak zobaczysz swoje dziecko to zapominasz
o bolu) po chwili wszedl maz. naczas parcia wyszedl z pokoju (nie znosi
widoku krwi, no i nie chcialam zeby mi zemdlal. ale caly czas byla przy mnie
kolezanka). znow kazali mi przec i wyszlo lozysko. bardzo sie zdziwilam ze
nie trzeba bylo mnie szyc gdyz nastawialam sie ze bede cieta okazalo sie ze
obeszlam sie bez ciec i pekniec. i to dzieki poloznej podczes parcia caly
czas mi masowala i rozciagala krocze. no i mialam szczescie bo gdy rodzilam
trafila mi sie znajoma polozna i pielegniarka (chodzilam do niej na szkolke
rodzenia). caly personel byl bardzo mily. po tym jak dziecko zwazono
pozwolili mnie nakarmic coreczke. o 9 przewieziono nas do pokoju po
porodowego. dwie godziny po porodzie moglam juz normalnie chodzic. maz
pojechal do domu spac. dziecko w szpitalu bulo caly czas zemna. wypisano nas
w poniedzialek o godzinie 9 wieczorem. wiec caly pobyt w szpitalu wraz z
porodem zajal 36 godzin.
tak 28 marca przyszla na swiat nasza coreczka. 3596g i 56 cm. 9/9 w skali
apgar. teraz mamy 3 tygodnie. roksa jest bardzo pogodnym dzieckiem i nie
sprawia mamusi klopotow.
Obserwuj wątek
    • comevorrei Re: narodziny roksanki. 19.04.04, 16:41
      nasze zdjecia sa na stronie
      www.eva.ru/passport/comevorrei
      www.eva.ru/passport/39112.htm
      • walizkaplus1 Re: narodziny roksanki. 19.04.04, 21:08
        gratulacjesmile) sliczna dzidziasmile
        pozdrawiam
        walizka
        • comevorrei Re: narodziny roksanki. 19.04.04, 22:53
          dzieki.
    • aniutek Re: narodziny roksanki. 19.04.04, 23:53
      smile
      sliczna dziewuszka
      wszystkiego najlepszego :smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka