We wtorek, planowe cięcie. Córa śliczna i zdrowa. Nie zaczęłam rodzić wcześniej, tak jak się bałam

Wszystko poszło gładko. Samo cięcie to chwila moment. Uczucie wyszarpywania dziecka z bezwładnego ciała jest dosyć kosmiczne ale da się przeżyć.
Ból po jest, owszem. Ja jechałam na kroplówkach p/bólowych ok 12 godzin a potem jeszcze czopki przez kolejne 2 doby. Blizna goi się bardzo ładnie ale oczywiście trochę ciągnie.
Nie ominęła mnie przyjemność nawału więc siedzę z kapustą na cyckach, ale doba kryzysowa już za mną!
I muszę przyznać, że na widok swojego osobistego pasożyta każdy mięknie... I to jak!!!!