Jestem z każdej strony bombardowana informacjami (dostarczaj wapnia, unikaj wit.a, jedz białko...) i szczerze mówiąc nie wiem jak sobie ułożyć dietę tak aby dostarczała wystarczającej ilości składników odżywczych itp.
Czegokolwiek nie tknę jestem narażona na krytykę

- mam WIELKĄ ochotę na słodycze czy fast foody - niezdrowo, nic ci to nie da (ale ja mam OCHOTĘ

), jem jogurt w pracy bądź piję Kubusia - myślisz, że to jest zdrowe? Sama chemia = popadam w paranoję.
Wniosek - założę gospodarstwo ekologiczne i będę się opychać pomidorami z własnej grządki oraz mięskiem bezstresowo hodowanych owieczek....
Z drugiej strony - to zamknięte koło - jem żeby nie mieć mdłości (dużo jem niestety), a mdłości powoduje większość rzeczy jadalnych, więc często jem te niezdrowe tylko po to aby zwalczyć głód/mdłosci....