ania_jubi
29.08.11, 11:32
tak jak już pisała wcześniej sanpja urodziłam
18.08 o 18 godzinie wzięłam standardowo już tabletkę fenoterolu, jednak po niej skurcze nie zmalały a wręcz się zaczęły nasilać. Stwierdziłam, że nie będę jechać szybko do szpitala, bo już się do tych skurczów przyzwyczaiłam, a jak pojadę to dostanę dożylnie fenoterol i będę leżeć do terminu, a 2-latek w domu. Postanowiłam poczekać 3h i wziąć kolejną tab. (tak po 3h mogłam zrobić). Niestety przed wyczekiwaną godziną 21 poszły mi wody Pozostało jechać do szpitala rodzić.
Wody poszły w ilości minimalnej - sączyły się. W szpitalu dyżurny lekarz stwierdził, że wody są w ilości minimalnej, ale wystarczającej do podtrzymania ciąży. Z resztą miał wątpliwości czy to były wody. (przerwałam mu drzemkę ). Postanowił podać mi dożylnie fenoterol w celu podtrzymania dalej ciąży. Pielęgniarka mnie uspokoiła, że jak to jednak były wody to fenoterol nie da rady. No i nie dał.... jednak Pan dr X stwierdził, że jeszcze spróbuje podać mi czopek wyciszający ... czopek pomógł na 3h. O 5 rano skurcze wróciły i były już bardzo intensywne, nie bolesne ale wyczuwalne. Pan dr X stwierdził, że on za godzinę idzie do domu a za 2h będzie moja lekarka, która się mną już zajmie na porodówce. O 7 dr szybko wzięła mnie na badanie. Rozwarcie już było na 4c, i wody poniżej normy - sączyły się całą noc. No i wylądowałam na porodówce. Niestety przez fenoterol dożylni moja szyjka zgłupiała. Rozwarcie bardzo powoli postępowało, ale ona zamiast mięknąc twardniała. Dostałam więc coś na szyjkę i oksytocynę na przyspieszenie bo zaczęli się martwić, że już za długo to trwa. Niestety przez fenoterol w nocy te leki nie zadziałały. Lekarka już wytyczyła cesarkę o 8 dnia następnego.
Po odłączeniu kroplówek poszłam do pokoju i po godzinie zaczęłam rodzić. niestety szło to bardzo opornie przez te leki. O 20:40 urodziłam wcześniaczka Franka, waga 2680g, 51cm długi, 32 cm główka. Był to 36tc 0dni. Poród od pójścia wód trwał 24h. Pod koniec porodu zaczęło zanikać tętno więc postraszyli mnie VACUM i jak to usłyszałam małego wypchnęłam na świat Przestraszyli mnie i się zmobilizowałam Jako, że mały został uznany za wcześniaka już miał odjęte 2 pkt APG a do tego problemy z serduszkiem i zmęczeni eporodem - dlatego tylko 6pkt. Po porodzie pojechał do inkubatora. O 23 powiadomili mnie i męża, że mały źlee oddycha. Pani dr od noworodków oceniła, że poród za długo trwał, wcześniaki powinny się rodzić do 24h i przez to min. urodził się z zapaleniem płuc. O 1 w nocy zostałam powiadomiona o jeszcze gorszym stanie małego. O 2 były już przygotowane wszystkie papiery do transportu małego do Poznania - zamówiony był śmigłowiec. Mały jednak pokazał jaki to jest silny i o 2:30 stan się znacznie poprawił. Rano oddychał już o niebo lepiej....
Przez jego stan zdrowia i żółtaczkę fizjologiczną spędziliśmy w szpitalu 8 dni. W sobotę wyszliśmy zdrowi do domu. W domu 2-latek strasznie stęskniony i ogólnie bałagan w domu
Mały silny Franek już się do nas uśmiecha i już umie przekręcać główką na boki a ma dopiero tydzień! Dzisiaj główkę podnosi do góry. Jest niesamowity!
Pozdrawiamy!