Dodaj do ulubionych

Donosiłam :)

13.09.11, 16:11
Tak, więc w końcu mogę to oznajmić. Skończyłam 37 tydzień, zaczynam 38. Bez szwu, pessara, z traumą po poronieniu w 20 tc, zagrażającym porodzie przedwczesnym, sterydach na rozwój płuc, 4 różnych bakteriach i 2 grzybkach, antybiotykach, cukrzycy ciążowej. Może to cud, a może medycyna - ja stawiam na to drugie - bez medycyny cudów nie mawink
Nawet lekarze w Krakowie zdziwieni (ale zadowoleni), że wszystko idzie tak dobrze, no i że bez szwu się udało donosić, a ja żartowałam, że pewnie trzeba będzie jeszcze poród wywoływać big_grin
Aha, potomek waży ok 3 kg, jak na ciążę cukrzycową to świetna waga. Skurczów nie mam i nie miałam do tej pory, tylko więzadła się boleśnie rozciągają, wobec czego mam czasem problemy z chodzeniem, ale radzę sobie. Za dwa tygodnie termin następnego ktg, o ile dotrwam - boję się liczyć na więcej, niż do tej pory już dostałam smile
Obserwuj wątek
    • maggieeee Re: Donosiłam :) 13.09.11, 16:43
      Wspaniale!gratuluje!
      • ewikowa Re: Donosiłam :) 13.09.11, 19:37
        mega gratulacje!!!!!! teraz gleboki oddech i chwila na rozluznienie przed porodemsmile rewelacja!!
    • krolowa_kier Re: Donosiłam :) 14.09.11, 10:23
      Ehh dziewczyny, wczoraj po raz pierwszy próbowałam wykąpać się normalnie, tzn. nie prysznic 5 minut na klęczkach (bo szyjka, bo bakterie, bo to, bo tamto,, tylko relaksującą kąpiel, o jakiej marzyłam od miesięcy, w nagrodę, że donosiłam. I nie da się - kręgosłup mi nie pozwala - co za ironia, no indifferent
      Patrzę na ten mój suwaczek i nie mogę uwierzyć, że już niedługo ten "wielki dzień", właściwie to w każdej chwili może nastąpić. Jakoś to do mnie nie dociera. Dodatkowo jeszcze stresuje mnie fakt, iż w karcie mam wpisane, że "poród w klinice położnictwa i perinatologii", czyli Kraków, a ja nie mam jak/z kim jechać. Nie wiem jak to rozwiązać, u siebie w mieście mogę wezwać karetkę, do szpitala 5 min. jazdy, a do Krakowa ponad godzina, i to w sprzyjających warunkach, bez korków etc. I co tu zrobić?
      • m-o-n-i-k-a-82 Re: Donosiłam :) 14.09.11, 22:49
        Super wieści smile
        a szpitalem się narazie nie przejmuj, rozkoszuj się tą chwilą, w której okazało się, że ciąża donoszona smile
        • aleksa51 Re: Donosiłam :) 16.09.11, 13:56
          Ja mając moje doświadczenie pojechałabym najbliżej. Ta klinika to ze względu na cukrzycę? Bo jeśli tak to myślę, że nie ma takiej konieczności. Waga dziecka wskazuje, że pięknie radziłaś sobie dietą i nie powinno nic maluchowi być.
          Gratuluję i witam w gronie "po leżeniu". A teraz odpoczywaj i delektuj się spokojem, bo ja teraz mam niezły armagedon...i tęsknię, może nie do samego przymusu leżenia, ale do spokojniejszych dni, do odpoczynku.
          • ewikowa Re: Donosiłam :) 17.09.11, 20:20
            WIELKIE ale to WIELKIE gratulacjesmile
          • krolowa_kier Re: Donosiłam :) 18.09.11, 13:42
            Hmm, no tak, cukrzyca, oprócz tego miałam kiedyś operację ginekologiczną, w wyniku czego mam jeden jajnik, no i dwa poronienia, więc mój lekarz uważa, że to wszystko razem predysponuje mnie do porodu na Kopernika. A tam mi mówili, że skoro jestem ich pacjentką (rozpływając się w uśmiechachwink to wpiszą mi w kartę poród w ich klinice. No i klops.
            A ja już nie leżę, tylko chodzę, na ile mogę (bo cięęęęęężko mi, więzadła się rozciągają, boli w pachwinach), a w poniedziałek nawet umówiłam się do fryzjera big_grin Na farbowanie i cięcie, coby jak człowiek wyglądać, mając niemowlę w domu chyba będzie ciężko się wyrwać gdziekolwiek smile Ten fryzjer trzyma nas w dwupaku, bo powiedziałam dziecku, żeby nie ważyło się pojawiać zanim się nie ufarbuję big_grin
            • gumkoleon Re: Donosiłam :) 20.09.11, 16:16
              O, następna doleżana smile Dawno tu nie zaglądalam, a tu proszę, same sukcesy smile
              Gratuluję przeogromnie smile
              A szpital? Chyba bym nie ryzykowała takiej podróży dalekiej, chyba że porod umowiony i wywoływany by był, to co innego. A w tej sytuacji pędziłabym chyba do najblliższego.
              Chociaż ja też będę musiala się nad podobną decyzją zastanowić, bo do szpitala, w którym teraz leżę i chciałabym rodzić mam około 30 min. Biorąc pod uwagę moją szyjkę i ewentualne czekania na męża, któey będzie musiał dojechać z pracy teżbędzie jakaś godzinka smile Urodzę w aucie jak nic wink
    • krolowa_kier Re: Donosiłam :) 27.09.11, 10:17
      A my nadal w dwupaku tongue_out Zawzięło się dziecko i wyjść nie chce, chyba na złość wszystkim chce urodzić się w terminie i ani dnia wcześniej big_grin
      • aleksa51 Re: Donosiłam :) 27.09.11, 10:44
        Ale fryzjer był? Nie polecam takich zabiegów z noworodkiem. No, może zależy jaki komu egzemplarz się trafi. Ja się w ostatnią środę zmobilizowałam do farbowania odrostów - robię to sama w domu. No i siedzę, a dzieć tak łądnie śpi, co nie często mu się zdarza, więc mówię, że to ten moment. Rozrobiłam farbę i co? I koniec ładnego spania, wrzaski. A tu trzeba farbę zużyć od razu. Nie dość, że co chwila starałam się uspokoić wrzeszczące dziecię to jeszcze pralka mi się spierniczyła.
        Reasumując- zastanów się, bo może jeszcze jakaś kosmetyczka albo coś....
        • krolowa_kier Re: Donosiłam :) 27.09.11, 12:53
          Byłam u fryzjera kilka dni temu (wreszcie wyglądam jak człowiek), bo wiem, że z noworodkiem to można sobie o wyjściu na kilka godzin jedynie pomarzyć. Do kosmetyczki nie chodzę, robię sobie sesje pielęgnacyjne w domu, bo nie mam szczególnych problemów ze skórą, peelinguję się sama, męża też wink Byłam w bibliotece uzupełnić zapas lektur (mam fazę na kryminały), no i czekam...aż potomek da znać, że chce zmienić miejsce zamieszkania wink
    • sanpja Re: Donosiłam :) 28.09.11, 11:27
      gratulacje kiss
    • krolowa_kier Re: Donosiłam :) 29.09.11, 15:11
      No i jesteśmy nadal w komplecie, nic się nie dzieje, odesłali mnie z Krakowa z powrotem do domu big_grin Mam się zjawić do kontroli w dniu przewidywanego porodu, czyli za 5 dni. Nie wiem dziewczyny, ale to moje dziecko chyba się zawzięło, chyba trzeba będzie wziąć się za mycie okien albo cuś, bo nie zapowiada się, żeby chciało szybko wyjść big_grin
      • ewikowa Re: Donosiłam :) 30.09.11, 18:33
        od poloznych wiem, ze czesto tak jest!smile Jak juz szyjka moze sie rozwierac i dziec rodzic, to ona dopiero zaczyna rozumiec, ze chodzilo o to, zeby sie NIE rozwierala - i glupia zaczyna dzialac jak powinnawink
      • sanpja Re: Donosiłam :) 01.10.11, 13:22
        Ja sie tak wziełam za roboty i potem żałowałam, bo zaczęłam rodzić jak byłam bardzo zmęczona.
        Lepiej daj sobie spokój.
        Seks pomaga smile
        • krolowa_kier Re: Donosiłam :) 05.10.11, 12:23
          Nie pomaga... uncertain
    • krolowa_kier Re: Donosiłam :) 05.10.11, 12:30
      Znowu mnie wczoraj odesłali uncertain Z terminem na 12.10 na porodówke !
      Jestem zmęczona, zła, obolała, mam kłopoty ze spojeniem łonowym (bardzo boooooli), a szyjka niegotowa, dziecko się nie chce obniżyć, no cudnie po prostu uncertain Przejście kilkuset metrów to dla mnie wyczyn (a musiałam wracać wczoraj z Krakowa busem), jestem zdesperowana i próbuję tych wszystkich sposobów na przyśpieszenie porodu i nic. Nie próbowałam jeszcze mycia okien i podłóg tylko, ale jestem gotowa na wszystko uncertain
      • maggieeee Re: Donosiłam :) 05.10.11, 12:35
        Nieee. No szok. Popatrzcie na ciazowego leżakkaawink
        Buziaki.
        • aleksa51 Re: Donosiłam :) 07.10.11, 10:38
          Krolowa jak masz jakieś delikatne, nawet niebolesne skórcze to rób w trakcie nich szerokie przysiady podtrzymując się czegoś rękoma- wtedy dzieć poważniej napiera na szyjkę i jeśli przez to nie zacznie się szybko poród to przynajmniej jak już się zacznie to będzie szybciej.
          Trzymam kciuki. To już nie potrwa wiecznie. A po porodzie zobaczysz jaka ulga przy chodzeniu, a nawet przy przekręcaniu się z boku na bok w łóżku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka