Tak, więc w końcu mogę to oznajmić. Skończyłam 37 tydzień, zaczynam 38. Bez szwu, pessara, z traumą po poronieniu w 20 tc, zagrażającym porodzie przedwczesnym, sterydach na rozwój płuc, 4 różnych bakteriach i 2 grzybkach, antybiotykach, cukrzycy ciążowej. Może to cud, a może medycyna - ja stawiam na to drugie - bez medycyny cudów nie ma

Nawet lekarze w Krakowie zdziwieni (ale zadowoleni), że wszystko idzie tak dobrze, no i że bez szwu się udało donosić, a ja żartowałam, że pewnie trzeba będzie jeszcze poród wywoływać

Aha, potomek waży ok 3 kg, jak na ciążę cukrzycową to świetna waga. Skurczów nie mam i nie miałam do tej pory, tylko więzadła się boleśnie rozciągają, wobec czego mam czasem problemy z chodzeniem, ale radzę sobie. Za dwa tygodnie termin następnego ktg, o ile dotrwam - boję się liczyć na więcej, niż do tej pory już dostałam