Dodaj do ulubionych

Czekamy na Lilyth :-))

23.06.04, 13:52
Właśnie sobie obliczyłam, że już powinna być po. A miała takie obawy czy
naturalny z kleszczami czy jednak cc... Ciekawe jak było.

Czekam Lilyth smile) wracaj i pisz.
Obserwuj wątek
    • lilyth Urodziłam synka :)))))) - dłuuuugie 23.06.04, 18:16
      Hej smile)))))))))))

      A ja już jestem 12 dni po smile)
      Mój synek się pospieszył. Napisałam króciutko, więc może teraz coś więcej o
      moim porodzie...

      Termin był na wczoraj (przedwczoraj wg drugiego lekarza), a tymczasem ja już 3
      czerwca dostalam skurczy. Hmmmm... Po oleju rycynowym - nie będę ukrywać wink
      Akurat tego dnia miałam wizytę u ginki, która stwierdziła że rodzę! A mnie
      skurcze całkiem minęły i zamiast do szpitala, pojechałam na uczelnie i zdałam
      ostatni egzamin smile
      Do poniedziałku skurcze pojawiały się coraz częściej ale nieregularnie - co 30
      minut, 15, 5... znowu 30 i tak w kolko. Lekarz na izbie przyjęć
      stwierdził: "Rozwarcie na 1,5 cm. Może się rozbuja" i położył mnie na
      porodówce, ale coś mi się nie wydawało że już. Po kilku godzinach i ktg
      przenieśli mnie na patologię ciązy (?). Leżałam do Bożego Ciała - 3 dni i się
      wściekałam. Od leżenia skurcze całkiem przeszły, długi weekend, lekarzy nie ma,
      wszyscy na przepustkach a ja mam leżeć! No i wyszłam w ten czwartek na własne
      żądanie o 12 ze szpitala.

      No i o 20:00 już byłam z powrotem smile))

      Skurcze co 3 minutki(wciąż nie do końca regularne) i 3 cm rozwarcia. Głupio mi
      było wracać, ale bolało dość mocno i stwierdziłam że do rana nie wytrzymam. A
      co najlepsze do końca powtarzałam, ze plecy mnie tak cholernie bolą bo te łóżka
      w szpitalu na patplogii były za miękkie i zarwane wink)

      Lekarz który był przy wypisie jak mnie zobaczył po tych paru godzinach -
      myślałam że ze śmiechu kwiknie. Podłączył ktg, obejrzał i stwierdził: "no to
      dziś w nocy panią urodzimy". A skurcze wciąż nieregularne i jakby słabsze...

      Golenie i lewatywa... Nie było źle, pielęgniarka była miła i nie naciskała, a
      ja i tak już byłam tak przejęta i przerażona że na wszystko się zgadzałam.

      O 24:00 weszliśmy z mężem na porodówkę. I nagle zaczęło booooooooooleć!!!! Od
      razu powiedziałam że chcę zzo, ale położna stwierdziła, że przecież tak dobrze
      mi idzie, a zzo to ryzyko vacuum albo kleszczy. Stanęło na tym że przyjdzie
      zaraz lekarz i poda mi coś dożylnie.

      Bolało, nie będę ściemniać. Właściwie wszystko trwało tylko 2 godzinki ale za
      to intensywne. Czułam się nieprzytomna, skurcze prawie nie mijały, nie mogłam z
      bólu oddychać, stać. Pamietam tylko że chodziłam po salce i przy każdym skurczu
      łapałam podpórkę pod nogę przy łożku smile

      Po godzinie z 3 cm już 6. "Idzie pani jak burza" mówiła położna. lekarz
      przyszedł, coś podał, nie pomogło. Rozwarcie robilo się błyskawicznie. Położna
      zrobiła mi chyba masaż szyjki - ten osławiony, koszmarny masaż. Robiła go w
      trakcie skurczu, który i tak był bolesny, wiec nie zrobiło mi to różnicy.

      W końcu już przy pełnym rozwarciu pękł pęcherz i od tego momentu zrobiło się
      miło. Skurcze ucichły.Położna mówiła żeby przeć (trochę za wcześnie chyba).
      I w 4 czy 5 partych maluch wyskoczył smile) Trochę byłam zestresowana i
      zapomniałam oddychać, tak pewnie bym sie w 2 lub 3 zmieściła. Niesamowite
      uczucie gdy położna w trakcie parcia położyła moją dłoń na wychodzącej
      główce... smile I trochę mniej miłe gdy maluch wyszedł do połowy a mnie się
      skończył skurcz i lekarz kazał czekać do następnego (nie posłuchałam smile

      A potem polożyli mi na brzuchu moją kruszynkę. Był maleńki i śliczny. Nie
      płakał więc pediatra zabrała go zaraz do sprawdzenia. Oddychał, ale chyba cały
      poród przespał smile)) i nie chciał się dobudzić. Dopiero gdy usłyszał głos męża
      otwrzył ślipka smile Apgar dostał 8-9-10, właśnie za to że był taki zaspany.

      A na mnie spłynęło takie Szczęscie w czystej postaci....

      Lekarz zszywal mnie w znieczuleniu miejscowym (niestety musiał naciąć przy
      ostatnim skurczu, ale starał się najpierw tego uniknąć). Rozmawialiśmy miło a
      ja stwierdziłam że już mogę następne rodzić smile Nie będę pisać tu o moim mężu -
      poza jednym: po prostu nie wiem jak bym to bez niego przeżyła. Był
      najwspanialszy.

      Mój Michaś śpi teraz obok w łóżeczku a ja jeszcze nie mogę uwierzyć ze to ja go
      urodziałam smile Nie zdawałam sobie sprawy jak wiele w życiu to zmienia...

      Dziękuję wszystkim jeszcze raz za wsparcie na Forum. Życzę tym, które jeszcze
      przed - lekkiego porodu i takiego szczęścia jak moje dzisiaj. Do naszego
      spotkania na forum Niemowlę smile

      Ps. Aha i jak po porodzie bedzie wam ciężko, to pamietajcie: szwy nawet
      rozpuszczalne zdejmuje się w 5-7 dobie po porodzie i wtedy świat znów staje sie
      piękny wink

      • muress Re: Urodziłam synka :)))))) - dłuuuugie 23.06.04, 18:22
        gratulacje smile))))))))
      • ethomas Re: Urodziłam synka :)))))) - dłuuuugie 23.06.04, 19:23
        smile))

        No to gratulacje !!! Spóźnione, ale jednak smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka