Drogie Kobietki!
Ogarnęła mnie totalna schiza, wręcz panika. Nie wiem skąd to się wzięło, od
kilku dni czuje paniczny, paraliżujący strach o to, że coś się dzieje
niedobrego, że zaraz urodzę... Byłam niedawno u lekarza, było wszystko ok,
szyjka zamknieta, wyniki ok, zupełnie nic niepokojącego. Od 2 dni mam
praktycznie cały czas twardy brzuszek, czuję nawet kłucia w podbrzuszu, takie
lekkie, niezbyt bolesne, a także w pochwie, wydzielina mleczna, dośc rzadka,
biorę no spę i leżę, leżę, leżę... Kiedy chwilkę poleżę brzuch robi się
miękki, ale na krótko. Gdy tylko wstaję, przejdę kilka kroków - znów twardy
Wizyte mam we wtorek, ale ten strach jest tak paraliżujący - napiszcie czy to
bardzo niepokojące objawy, czy tak jest zwykle, czy Wy tez tak macie? Nie
wiem kiedy powinnam ewentualnie pojechać do szpitala, nie chciałabym tam
panikować, ale z drugiej strony boję się, że coś przeoczę, że będzie za
późno

Wybaczcie tą histerię, ale to moja 1 ciąża, boję się, że z powodu czynnego
toxo mogę urodzić nagle, przedwcześnie.