Czytam rozne watki na tym froum i niestety musze zabrac glos, choc pewnie
naraze sie na krytyke wielu z was. Ale co tam, trzeba bronic swoich
pogladow

.
Widzialam juz wiele watkow, w ktorych jakosc lekarza prowadzacego ciaze
ocenia sie na podstawie jego gotowosci do wystawiania, powiedzmy sobie prawde
prosto w oczy, lewych zwolnien lekarskich. Pisze o lewych zwolnieniach, czyli
takicg wystawiantch osobom, ktorym po za zmeczeniem nic nie dolega, nie o
takich, ktore maja nieszczescie ze ich malenstwo na jakimkolwiek etapie ciazy
jest zagrozone.
Wkurzamnie to z wielu wzgledow, przede wszystkim dlatego, ze jest to
nieuczciwe, jest to, nazwijmy rzecz po imieniu, oszustwo na niekorzysc
wszystkich oplacajacych ZUS, jeden z powodow, dla ktorych w POlsce placimy
tak wysokie skladki. Wkurza mnie to rowniez dlatego, bo uderza we wszystkie
kobiety w wieku rozrodczym, ktore staraja sie funkcjonowac na rynku pracy -
bo jakos trudno mi sie dziwic pracodawcy, ze nie chce nas w takiej sytuacji
zatrudniac.
Jestem teraz w 2 ciazy, w pierwszej bylam jeszcze na studiach. Wredy,
przygotowujac sie do czasu po narodzinach Babelka, zrobilam oprocz
przedmiotow z 3 roku takze kilka z 4, zeby potem miec wiecej czasu dla
dziecka. Obecnie jestem w 12 tygodniu i mecze sie straszliwie - mdlosci
doprowadzaja mnie do szalenstwa i ciagle chce mi sie spac. Ale szczerze
mowiac nie wpadlo mi do glowy, zeby brac zwolnienie - wiem zreszta z
doswiadczen weekendowych, ze kiedy jestem w domu, to jest jeszcze gorzej, tak
jakby moj organizm zdawal soebie sprawe, ze teraz moze mi dac popalic. Nie
pisze tego po to, zeby sie popisywac, jaka jestem dzielna, tylko dlatego, ze
wierze, ze spedzona aktywnie ciaza sluzy zdrowiu fizycznemu i psychicznemu
matki.
Natomiast nie sluzy takiemu dobru wyludzanie falszywych zwolnien lekarskich...
Pozdrowienia
Kicia