mroova
09.11.04, 16:18
Zachęcona opiniami o badaniu usg 3d w szpitalu Raszei w Poznaniu, wybrałam
się na to badanie, pierwszy raz w 20 tygodniu ciąży - bo jak podaje
literatura, to najlepszy czas na zbadanie narządów dziecka, a przy okazji
możliwość ujrzenia i zapisania na zawsze trójwymiarowego obrazu wyczekanej
buźki. Poprosiłam więc lekarza o pokazanie mi i nagranie tego widoku.
Usłyszałam, że on już jest za stary na takie nowoczesne zabawy. Zapłaciłam
więc 20 zł, za "zwykłe" usg i mocno rozczarowana poszłam do domu, z
wydrukowanym zdjęciam przekroju główki (chyba, bo pan doktor w zasadzie nie
odezwał się w czasie badania i nie objaśniał co widzę i co mi drukuje). Dziś
wybrałam się znów (ciekawość zwyciężyła nad obawą, że takie badanie nie jest
obojętne dla dziecka) - zachęcona opowieścią w szkole rodzenia, że to ważne i
dokładne badanie, że bada się tzw. przepływy i że trwa ok 40 minut. Doktor, o
którym pisały "forumowiczki" akurat został wezwany do porodu - zupełnie to
rozumiem i chciałam poczekać, ale tonem nieznoszącym sprzeciwu zaproszono
mnie na badanie do kogoś innego. Trwało niecałe 10 minut, na 3d nie dało się
przejść z powodu niewgranego programu (dziś aparat wrócił z naprawy), na cd
nie dało się nagrać, bo jakieś problemy z dyskiem, a kosztowało 50 zł (tyle
co cena 3d)za nagranie na kasecie video. Znów wyszłam rozczarowana. Już
trzeci raz nie wybiorę się tam na badanie, bo za każdym razem czuję się
nabita w butelkę i traktowana jak piąte koło u wozu.