Dodaj do ulubionych

Poród na Karowej a studenci

18.11.04, 22:21
Witam,

zamierzam rodzić na Karowej, gdyż mam cukrzycę. Ostatnio dowiedziałam się, że
w czasie porodu są zawsze obecni studenci. Czy to prawda?
Czy mogę sama zadecydować o ich obecności? Jakie macie doświadczenia.

Pozdrawiam

Ania

Obserwuj wątek
    • keskowa Re: Poród na Karowej a studenci 18.11.04, 22:39
      to prawda, tam przy porodzie jest niemalże tłoczno, ale zdaje się że można
      decydować o tym gościńcu, niestety nie miałam czasu się nad tym zastanawiać, bo
      na salę przyjechałam już z 7cm rozwarciem i już było mi wszystko jedno, czy tam
      są jacyś extra goście, a wszystko trwało 20 minut.
      pozdrawiam
      • kuhelkowa Re: Poród na Karowej a studenci 18.11.04, 22:46
        ja tez rodzę na karowej, z tego co wiem mamy praw do pogonienia studenciakow
        gdzie pieprz rosnie nie mam zamiaru pokazywac mjego krocze wiekszej ilosci osob
        niz to koniecznewink
    • kuhelkowa Re: Poród na Karowej a studenci 18.11.04, 22:55
      nasze prawo do tego zastrzega art. 36 ustawy o zawodzie lekarza o poszanowaniu
      godnosci i intymnoci pacjantawink znalazlam
    • zeberr Re: Poród na Karowej a studenci 18.11.04, 23:16
      Zawsze masz prawo odmówić tej przyjemności studentom. Skończyłam medycynę i
      wiem, jak jest studentowi przykro, kiedy ciągle nic nie może zrobić i zobaczyć.
      Ale sama za nic w świecie nie zgodziłabym się, żeby oni na to patrzyli,
      zwłaszcza, że najczęściej odbywa się to tłumnie, czyli np cała grupa, powiedzmy
      kilkuosobowa (lub więcej). I nie daj się zwieść pogróżkom i tekstom: "Musi się
      pani zgodzić, przecież to jest klinika". Dawniej była taka zasada, że kiedy
      pacjent przychodził na klinikę, automatycznie łączyło się to ze zgodą na udział
      w procesie diagnostyczno-leczniczym studentów. Teraz już tego na szczęście nie
      ma, ale nadal wielu pacjentów o tym nie wie i godzą się na wszystko pod
      naciskiem smile
      Pozdrawiam i życzę szczęśliwego porodu smile
    • myszunia9 Re: Poród na Karowej a studenci 18.11.04, 23:22
      Hej. Studiuję medycynę i powiem Wam, że z naszego studenckiego punktu widzenia-
      pewnie gdybyśmy mogli, to wolelibyśmy to wszystko oglądać na "jakimś
      symulatorze"-GDYBY OCZYWIŚCIE TAKI BYŁ.My też jesteśmy przerażeni za każdym
      razem, ale przeciez gdzieś musimy się nauczyć.Więcej odwagi!Jestem z Wami.
      P.S.Osobiscie jest mi żal,pacjętek, które rodzą przy nas.Sama ,gdybym była na
      ich miejscu, też czułabym się nie swojo.Pozdrawiam.
      • lula11 Re: Poród na Karowej a studenci 19.11.04, 13:26
        Witaj,
        a ja rodziłąm an Karowej i w mojej sali było pusto, połozna tylko zagladała a
        kiedy juz czulam ,ż ebędę przec mąż musial biec po lekarza bo w poblizu nikogo
        nie było....
        Ale może dlatego ,że było wtedy święto !!! 15 sierpniasmile)

        Agata,13 tc
        mama Oli i Julii.
        • malmac Re: Poród na Karowej a studenci 19.11.04, 17:25
          ale to byly wakacje! nie dziwne że bylo studentów, bo wtedy nie ma zajęć...smile
          • lula11 Re do malmac 20.11.04, 08:28
            Wiem,że były wakacje, jednak i w wakacje studenci mają parktyki, później na sale
            połoznicze przychodzili z lekarzami.
            Zreszta studiowałam pedagogikę i w wakacje też praktyki odbywałam bo w roku
            akademickim brakowało na nie czasu.

            Agata.
    • jaque Re: Poród na Karowej a studenci 19.11.04, 21:12
      Mamy prawo nie zgodzić się na obecność studentów - ale z własnego doświadczenia
      wiem, że na Karowej bywa z tym trudno... Sporo na ten temat dyskutowałam ze
      swoją położną przed porodem (płaciliśmy za indywidualną opiekę) a i tak bałam
      się, że
      mój RODZINNY poród (za który zresztą szpital pobiera opłatę!) nie do końca taki
      będzie.
      Na szczęście sprawa rozwiązała się sama - synek postanowił pojawić się na
      świecie w niedzielę, więc w szpitalu nie było ani jednego studenta.
    • szaszaszasza Re: Poród na Karowej a studenci 19.11.04, 23:21
      rodziłam na karowej w końcu maja w asyście 4 studentów. było bardzo w porządku.
      nie byli namolni i bardzo starali się pomóc. już po przyjściu tośki na świat
      przychodzili kilka razy dowiedzieć się czy wszystko w porządku i czy nie mogą
      jakoś pomóc. odwiedzali też nas na oddziale noworodkowym. bardzo sympatycznie
      też mi sie z nimi rozmawiało podczas szycia krocza (co było najgorsze z całego
      porodu). rozmowa ta pomogła mi dojść do siebie. chyba dzięki niej szybciej się
      pozbierałam. następnym razem też chętnie będę rodzić ze studentami w tle. oni
      są naprawde fajni.
      • kasia011 Re: Poród na Karowej a studenci 19.11.04, 23:29
        ja rodzilam na Karowej w czerwcu i tak sie zlozylo ze nie bylo zadnego studenta
        tylko ja, maz, polozna i pchajaca sie na swiat Olasia, ale osobiscie moze bym
        sie czula skrepowana ich obecnoscia ale zrozumialabym ze musza tam byc bo
        przeciez tez musza sie gdzies tego nauczyc, prawda?? jak maja sie nauczyc
        zawodu nie majac praktyk?? student tez czlowiek, a czasami nawet lepszy niz
        czlowiek wink)
    • kreskaa Re: Poród na Karowej a studenci 20.11.04, 11:22
      Tez bywalam w czasie studiow na porodach i najsprytniejsze byly chyba mamy
      ktore w czasie czekania na pelne rozwarcie powiedzialy ze najwyzej 2 studentow.
      Dwoch nigdy nie przeszkadzalo a ze nie bylismy w grupie bardziej skupialismy
      sie na pacjentce. no i mama nie denerwowala sie ze ma komus mowic czy wymagac
      ze nie chce towarzystwa, bo taka ugoda byla przyjmowana przez prowadzacych
      zajecia ze zrozumieniem. powodzenia
      • bkoniecz Re: Poród na Karowej a studenci 20.11.04, 14:16
        rodzilam na Karowej bez studentow (bo byly wakacje...) ale ostatni moj pobyt na
        patologii byl w asyscie studentow. No i postanowilam, ze o ile nie ma ich za
        duzo na raz to moga i zobaczyc i zbadac. No moze tylko zszyc bym sie nie dala.
        Wynika to glownie z tego, ze oni sa milsi i bardziej ludzcy niz wiekszosc
        lekarzy, no i gdzies sie musza tego nauczyc. Bo jak my sie nie
        damy "popodgladac" to kto bedzie kiedys leczyl nasze corki?
    • szyszunia75 Re: Poród na Karowej a studenci 20.11.04, 14:50
      Ja rodziłam na Karowej w sobotę rano i nie było ani jednego studenta. Ale nie
      miałabym nic przeciwko temu. Całą ciążę chodziła m do lekarza na Karowej, tam
      miałam robione wszystkie badania, także USG i uważam, że te wizyty, w któych
      brali udział studenci były dla mnie najlepsze. Lekarz był wnikiliwy i wszystko
      tłumaczył, studenci bardzo się satrali, byli mili, przejęci, w sumie często
      więcej się dowiadywałam od nich niż od gina. Gdyby nie stażystka chyba
      oszalałabym podczas kolejnego USg u dr Gardyszewskiej - to zimna,nieuprzejma
      lekarka, która uważa, że pokazywanie ekranu z obrazem dziecka to idiotyzm i
      przesada, nie chce mówić, czy z dzieckiem wszystko odobrze, nawet płeć
      zdradziła niechętnie. Stażystka za to odpowiadała na wszystkie moje pytania
      (prosząc o potwierdzenie lekarkę, którą chyba nawet zaskoczyło to, że można tak
      porozmawiać z pacjentką), pokazałą ekran, tłumaczyła mężowi co pokolei widać i
      gdzie jest buzia smile Do dziś ją mile wspominam, choć moja córeczka jest na
      świecie juz od 8 miesięcy (dziś skończyła smile
    • o-cool-istka Re: Poród na Karowej a studenci 21.11.04, 09:20
      Aniu,
      Skończyłam medycynę parę lat temu. Doskonale pamiętam zajęcia z położnictwa. To
      prawda, lekarze dość ostro reagowali, gdy pacjentki nie życzyły sobie obecności
      studentów, tłumacząc to właśnie tym, że skoro zdecydowała się pani rodzić w
      klinice... Jak jest teraz - nie wiem.
      Chciałabym jednak, by rodzące w klinikach panie zdawały sobie z czegoś sprawę.
      Lekarze w klinikach poza normalną pracą mają mnóstwo dodatkowych obowiązków -
      zajęcia ze studentami, posiedzenia, prace naukowe. W efekcie to bardzo
      zabiegana i zapracowana grupa zawodowa. Podczas porodu to własnie my - studenci
      przebywaliśmy non stop z rodzącymi kobietami. Pamiętam, że masowaliśmy je po
      krzyżu, gdy tego potrzebowały i zajmowaliśmy rozmową, gdy czuliśmy jak bardzo
      są przerażone. Do dziś nie zapomnę pewnej 16 - letniej dziewczyny.
      Sama rodziłam za studiach otoczone gronem znajomych i bardzo to sobie chwalę.
      Naprawdę, uwierzcie kobiety, studenci to nie gapie z ulicznej łapanki, którzy
      zacierają ręce z uciechy, że sobie popatrzą...
      Serdecznie pozdrawiam, głowa do góry,
      o-cool-istka
    • wij-drewniak Re: Poród na Karowej a studenci 21.11.04, 14:35
      Pamiętajcie, że wasi wyselekcjonowani, wybrani, przeegzaminowani pod każdym
      kątem lekarze specjaliści, u którycjh prowadzicie swoje ciąże i być może z
      którymi będziecie rodzić też BYLI studentami. I nigdy nie staliby się uznanymi
      i cenionymi przez was specjalistami, gdyby wasze poprzedniczki były równie
      kategoryczne co wy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka