Dodaj do ulubionych

40tc i nadal nic...:(

06.12.04, 13:24
hejka...mamuski ...jestem juz tak zmęczona że nic sie nie dzieje ...cała
ciaza bez objawowa...powinnam sie cieszyc...ale marze juz aby moja córeczka
wyszła ,zeby mi spac nie dawała w nocy itd. a nie cisza...kopie a i owszem
ale gdzie te skurcze ??? ja mam termin na sobote w 36 tc ona juz wazyła 3100
i podobno wg pomiarów mogłaby wyjsc 2 grudnia ...ta sie cieszyłam a tu teraz
mam tylko przygnebienie i zawiedziona jestem...buuu
Czy któras z was 40 tc. tez sie tak czuje ...?
Obserwuj wątek
    • mviks 100% ta sama historia :)-40tc i nadal nic...:( 06.12.04, 13:36
      Czesc Martuszka,
      ja to samo 2 grudnia, naturalny termin porodu, moj lekarz mowil ze na 100%
      wlasciwy bo Male juz takie duze ok 3,5-4kg. A ja nic, czwartek przeszedl i nic
      sie nie dzieje. Kurcze tak sie nastawilam ze nie bedzie zadnych opoznien a tu
      Dzidzia wcale nie ma ochoty n aopuszczenie mamy cieplego brzusia. Laze po
      schodach, w domu juz wszystko wysprzatane zaczelam z tymi brodawkami ale
      szczerze mowiac nie za bardzo mi sie to podoba, bardzo irytujace- nigdy tego
      nie lubialam w lozku smile Teraz w koncu moze dzisiaj wykorzystam meza ktory do
      tej pory sie nie dal bo mial za duzo spotkan i ba l sie ze pokryja sie z
      porodem ( on nie jest taki zly, poprostu parktyczny smile)
      Tak wiec jestem z Toba calym sercem. Jak tylko slysze ze inne urodzily to mnie
      zazdrosc bierze, ja swietna forma zero odchodzacych korkow. Czuje sie az za
      dobrze.
      smile Magda i Malenstwo
    • iza123 Re: 40tc i nadal nic...:( 06.12.04, 13:38
      No witam,
      Doskonale Cię rozumiem. Ja zaczęłam 40 tydzień i powiem szczerze, że też już
      powoli zaczynam fiksować. Moja córunia tez do małych nie należy i tez bardzo
      chciałabym żeby już wyszła. A tu nic takiego się nie dzieje, brzuch nadal
      wysoko, zadnych skurczy. Najgorsze jest to, że wcześniej przez jakieś 4,5
      tygodni musiałam uważać bo było sporo skurczy, łykałam ten wstretny fenoterol,
      żeby je uspokoić. A teraz nic. Energii mam aż nadmiar, wysprzątałam już
      mieszkanie, chodzę na długie spacery, zakupy pod choinkę zrobione i już nie
      bardzo wiem co ze sobą zrobic! Powiem szczerze, że ja nawet w ogóle nie boję
      sie tego porodu, bólu i wszystkiego co z tym związane, za to żyć mi nie daje
      niepokój o dziecko, że cos nagle może się stać. I jakos nie moge tych mysli
      odpędzić.
      Ale cóż pozostaje nam uzbroić się w cierpliwość i czekać....
      na te nasze skarby.

      Trzymajmy się jakoś. Pozdrawiam serdecznie i dużo ciepłych mysli zyczę.
      Iza
      • martuszka13 Re: 40tc i nadal nic...:( 06.12.04, 13:46
        Dzęki za otuche ...mi nawet sie sprzątac nie chce ...a zakupy odpadaja bo nigdy
        nie lubiłam a teraz tym bardziej zaobojetniałam ...jakby mnie depresja zimowa
        dopadła ...sad
        no tak nasze dzieciaczki maja juz swoja osobowosć...smile)) to nam dadza póxniej
        popalic jak juz włonie takie krnabrne ...smile

        a skąd jestescie i gdzie rodzicie?

        ps. dzisiaj dostałam smsa ze moja kolezanka miala na 27 grudnia i wczoraj miała
        cesarke ....i przede mna dziecko zdrowe ...
        • mviks Re: 40tc i nadal nic...:( 06.12.04, 13:55
          JA NA STELE MIESZKAM Z MEZEM W ESTONII, W TALINIE TAK WIEC TROCHE DALEKO, NO I
          RODZE TEZ TUTAJ.
          JA TEZ ZA ZAKUPAMI NIE PRZEPADAM, LAZE NA SPACERY ALE NIE W GORKI BO MOESZKAM
          NA WYSOKOSCI 10M N.P.M WIEC TROCHE TRUDNO SIE TU ZMECZYC. CO INNEGO JAKBYM BYLA
          W RODZINNYM MIESCIE- KRYNICA GORSKA TAM TO BYM JUZ CHYBA BYLA PO PORODZIE smile
          MAGDA
        • mviks A JESZCZE TE TELEFONY OD RODZINKI I PRZYJACIOL.. 06.12.04, 13:57
          NO JESZCZE MNIE DOBIJA ZE CO CHWILE KTOS DZWONI I CZY TO JUZ???
          A CZEMU NIE?
          CZY WSZYSTKO W PORZADKU?
          AAAAAAAAAA.......TE MOJE MALE SZCZESCIEsmile
    • aniagarsztka Re: 40tc i nadal nic...:( 06.12.04, 14:48
      Oj dziewczyny jak miło, że nie jestem sama. Ja również mam termin na tę sobotę
      tzn 11 grudnia i na razie nic. Ciąża bezobjawowa, żadnyuch mdłości nie miałam,
      nawet zaczęłam wątpić czy jestem w ciąży, chociaż i test i lekarz potwierdzili,
      że tak. Co wieczór gdy układam sie do snu, mam problem aby zasnąć, bo zaczynam
      sie w siebie wsłuchiwać. To moje drugie dziecko więc spodziewam się podobnych
      objawów co za pierwszym razem. W ciągu dnia zawsze jest jakieś zajęcie więc nie
      mam czasu na wsłuchiwanie się w siebie, zresztą i tak nie słychać by było jak w
      nocy, gdy wszystko wydaje sie głośniejsze. Synek kopie jak diabli i oby tak
      dalej, ale już bym chciała zobaczyć jak wygląda. Myślę, że będzie podobny do
      tatusia. Ostatnio widziałam w "Mamo to ja" takie śliczne zdjęcie malutkiego
      chłopczyka i pomyslała, że mój też będzie taki. Dwa tygodnie temu ważył 3100 g
      więc waga teraz jest jak najbardziej odpowiednia do urodzenia. Moja córeczka
      urodziła się w przeddzień terminu, który ja sobie wyliczyłam, wieczorem więc
      właściwie jak najbardziej o czasie. Czy teraz też tak będzie?? Na dodatek w
      sobotę, kiedy mam termin moja córeczka ma iść na zabawę mikołajkową i nie wiem
      czy wysłać z nią tatusia czy babcię (będziemy z mężem rodzić razem, tak jak za
      pierwszym razem). Pozdrawiam gorąco i życzę cierpliwości.
      Ania i Kacperek
      • madzia9916 Re: 40tc i nadal nic...:( 06.12.04, 15:28
        Witam, ja tez mam termin na 11 grudnia. Tak w myślach to marzyłam, by na
        Mikołaja być z córunią w domu, ale nic z tego...Narazie żadnych skurczy, mam
        się dobrze, włażę codziennie pare razy na to cholerne 4 piętro i nic...Córunia
        kopie i dobrze jej u mamusi, 3 tyg. temu ważyła 2900.Dam jej czas do 17-tego,
        potem ide na ochotnika do szpitala, co by w święta byc w domku w trójkę suspicious
    • paula7601 Re: 40tc i nadal nic...:( 06.12.04, 16:32
      U mnie miną termin był na 4 grudnia, ja też nie mam obiawów żadnych skurczy,
      tylko pachwiny mnie bola. dzidzia jest malutka tydzień temu ważyła 2800.
      Jak nic sie nie edzie dziło do piątku mama skierowanie na KTG i zobaczymy czy
      jeszcze czekamy.
      Doktor dała mi skierowanie do szpitala na wszelki wypadek jak by sie coś
      zaczeło w nocy a tu nic. Mi też a ni żade czopy nie mówiąc o wodach
      odchodzących.
      Ja nie mam pojęcia czy mam chłopca czy dziewczynkę z meżem bedziemy mieć
      niespodzianke.
      pozdrawiam
      paula
      • sobeautyfull Re: 40tc i nadal nic...:( 06.12.04, 19:43
        Witam!
        Miło wiedzieć ,że nie jest się samym..Ja mam termin na 12 , ale dziecko uwaga!
        waży już 4kg. Tymczasem żadnych skurczy, czopa itp. Za to przedwczoraj w
        przeciągu paru godzin kompletnie popękała mi skura na brzuchu- taka miła
        niespodzianka na koniec.. chyba sfiksuję od tego czekania.
        • martuszka13 Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 10:57
          Ja nadal oczekujaca...sfiksowałam to ja chyba juz tydzień temu ...wczoraj na
          KTG ...córeczka raz sie poruszyła...a tetno 140 ...nawet do 150 nie
          dochodziło...jestem przygnebiona ...sad a wasze dzieciaczki jakie maja tetno ??
          czy sa jeszcze takie ruchliwe czy juz ospałe jak moja córeczka ???
          • joahna Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 11:18
            ja miałam termin na 5-6 grudnia...i nic...czekam... mała sie rusza - raz mniej
            raz wiecej - jedno i drugie mnie denerwuje... na ktg ide dopiero w piatek - tak
            ustaliłam z połozna z Żelaznej, dzisiaj oststnia wizyta u ginki - moja ginka
            jest małomówna, ale postaram sie wydusić z niej jakies informacje...
            mam okropny humor, chce mi sie płakać, zastanawiam się co zrobić, żeby bóle się
            zaczeły...
            boję się, że w piątek zostawią mnie na patologii...
            chyba nie napisałam nic pocieszajacego...
            pozdrawiam
            Joahna
            • sobeautyfull Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 11:28
              Joahna!
              Nie wiem czy to Cię pocieszy, ale jakiś czas temu leżałam dość długo na
              patologii i z tego co zauważyłam to "przeterminowane" które tam trafiały nigdy
              nie leżały tam dłużej niż dobę, jakoś tak chyba szpital na nie działał ,że
              zaczynały rodzić nawet bez wywoływania, więc może u Ciebie będzie podobnie. U
              mnie też po staremu , potwornie swędzą mnie rozstępy na brzuchu. W piątek ktg i
              badanie, jutro zamierzam ostro popracować nad przyspieszeniem jakiś skurczy, bo
              perspektywa kolejnego tygodnia ciąży kompletnie mnie załamuje.
              • martuszka13 Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 11:47
                czy tzn. ze jak sie bedzie po terminie to mozna isc do szpitala albo cie tam
                zatrzymują ???moja ginekolog badała mnie ostatni raz 34 tc. czy powinnam ja
                zmusic do badnia...??? a co sie dzieje jak jest po terminie...jak zwolnienie
                działa ...bo tak jak pisałam lekarka oznajmiła mi ze nie da mi kolejnego co mam
                zrobic...?
                • joan_w Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 12:10
                  Czesc smile
                  Mialam termin na 06.12 myslalam ze bedzie wspanialy prezent dla meza na Mikolaja ... a tu nic.Skurcze pojawiaja sie tylko od czasu do czasu.Maluszek daje sie niezle we znaki.Porobilam porzadki,wszystko przygotowalam na jego przyjscie ale najwidoczniej dobrze mu u mamy w brzuszkusmileJesli nic sie nie bedzie dzialo to we wtorek mam sie zjawic w szpitalu na patologii ale jakos wizja pobytu tam mnie przeraza.Tetno bobaska 144.
                  Pozdrawiam serdecznie.
                  Joanna i Dominik (40tyg. + 2dni)
                  • martuszka13 Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 12:16
                    ja nawet skurczy nie mam ...przynajmniej niewiem jak one wyglądają ...sad
                    poprostu totalnie bezobjawowo ...sad to mnie dobija ta cisza ....
    • justynann2 Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 13:07
      ja termin miałam na 1.12, ale 21.11 miałam regularne skurcze i od 8 rano do 20
      byłam na pordówce a potem przenieśli mnie na patologię ponieważ cała akcja
      ustała. Następnego dnia wipisałam się na własne żądanie bo nic się nie działo a
      warunki w tym szpitalu były dla mnie tragiczne. Mówili mi że poród może być za
      3 godziny i równie dobrze za 3 dni a tu minęły prawie 3 tygodnie i nic. Jeśli
      do niedzieli nic się nie wydarzy to w poniedziałek do szpitala (innego)i we
      wtorek wywoływanie. Więc się pocieszam, że do wtorku na pewno urodzę. Ja to
      teraz wogóle staram się nie myśleć, bo jeszcze tydzień temu myślałam że
      zwarjuję, a teraz jest lepiej. Pozdrawiam i nie myslcie samo przyjdzie (do mnie
      na pewno do wtorku smile).
      • miss2 Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 13:15
        A ja juz myślałam że tylko ja tak mam. Termin na jutro a szyjka długa i brak
        rozwacia. Chyba się wścieknę . Próbowałam już wszyskiego ( chodzenie po
        schodach 5 piętro, sprzątanie, spacery i " używanie" męża ) nic nie działa.
        Dziś piję olejek rycynowy jak to nie pomoże to chyba nigdy nie urodzę.
        Pozdrawiam
        • martuszka13 Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 14:01
          Czy powinnam isc do lekarza na badanie zeby sprawdził czy szyjka macicy jest
          ok. bo mnie meczy to czekanie ..a jak twarda to znak że jeszcze poczekam i moge
          cosik innego porobic a nie myslec tylko ze jak sie ruszę gdzies na miasto to
          moze akurat wtedy mi wody odejdą...
    • joahna Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 14:04
      dziewczynki kochane!!!
      staram sie nie cieszyc z nieszczęścia innych, ale teraz cieszę się, że nie
      jestem sama w tych mękach oczekiwania NA PORÓD!!!!
      staram się tłumaczyc sobie, że zobacze dziecko, że będę szczęśliwa...ale to
      moje pierwsze dziecko i wizja porodu mnie przeraża - okropna jest ta
      nieuchronność - wiesz, że urodzisz - musisz - ale kiedy? za godzinę, jutro
      Boże to męka!!!!
      pozdrawiam
      Joahna
      • martuszka13 Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 14:06
        Ja czekam na ten ból ....smile) upragniny i wyczekiwany ...smilea tu czytam własnie
        jade rodzic ....bo mam 4 cm rozwarcia ale skurcze słabe ...a u mnie nic...jak
        ja jej zazdroszcze...wiem ze to okropne ale jej zazdroszcze ...smile a skąd ona
        wiedziała o 4cm rozwarciu ??smile
        • joahna Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 14:33
          pewnie powiedział jej ginekolog na badaniu...
          ja dziś tez mam badanie i mnie pewnie powie,m że tam sie nic nie dzieje
          wszystko szczelnie zaklejone...
          jak wrócę z badania to napiszę, czego sie dowiedziałam
          pozdrówki
          joahna
          • martuszka13 Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 14:45
            a mi lekarka powiedziała 2 tyg. temu ze spotkamy sie 2 ce po
            porodzie ...niewiedziałam ze powinnam isc jeszcze przed porodem ale sie wybiore
            do tej małpy ...wrrrr
            • aniagarsztka Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 15:09
              dziwna ta Twoja ginekolog. Mój spotyka sie ze mną co tydzień od 4 tygodni.
              Przecież tętno płodu trzeba sprawdzać co tydzień po 36 tygodniu. Pytałaś o
              szyjkę i rozwarcie, ja od dwóch tygodni mam szyjkę prawie całkowicie skróconą i
              1,5 cm rozwarcia. I jak na razie nic.
              Ania i K.
              • martuszka13 Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 15:22
                ja chodze na KTG raz w tyg. i tylko słysze że jest dobrze od lekarza ze
                szpitala bo moja lekarka nie zna sie na wydrukach KTG sad w sobote mam
                termin ...jedyne co mam to białawe upławy ...moze powinnam sie do niej przejśc
                i kazac sie zbadac ???? na siłe ...bo ona mnie prowadzi od 25 tc. i raz mnie
                tylko badała 34 tc. a reszte to tylko morfologie sprawdzała ...nawet mnie nie
                badała tylko pobrała wymaz z szyjki ...hmmm...chyba ją zabiję...
    • aniagarsztka Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 14:55
      Ja wczoraj byłam u mojego ginekologa na ostatniej wizycie i on mi powiedział,
      że:
      1. chodzenie po schodach jest skuteczne tylko w przypadku już rozpoczętych
      skurczów, czyli działa to na przyspieszenie przyjścia na świat dziecka a nie na
      przyspieszenie terminu porodu.
      2. "Używanie męża" jest nieskuteczne jeśli macica nie jest jeszcze gotowa.
      Wynika z tego moje drogie, że i tak musimy czekać na decyzję naszych maluszków.
      jak sie cos zacznie to dopiero wtedy można cos przyspieszać. Ale spróbujcie
      (jak już przyjdzie wasz czas) chodzić w czasie skurczów! Ha! Trzeba mieć dużo
      zapału i wytrzymałości. Zapewniam że w moim przypadku chciało sie tylko skulić
      na kanapce.
      Osobiście punkt drugi mam już za sobą i nic. Dzisiaj będę jeszcze próbować,
      może moja macica będzie już gotowa. W końcu to tylko 3 dni do terminu porodu.
      Jesli nie, będę próbować dalej.
      Martuszka ty się boisz porodu bo pierwszy raz rodzisz, a wyobraź sobie jak może
      się bać kobieta, która już wie co to jest i że jest to nieuniknione.
      Ale co tam. Mój bobas waży już około 3700 g! Najważniejsze, że jest zdrowy. I
      tak już niedługo się spotkamy, tak czy owak. Lekarz dał mi czas do piątku w
      przyszłym tygodniu i jak nie to na patologię. Zapewniam, że tam nie trafię.
      Wiem, że to miejsce tez jest dla ludzi, ale musi tam być niesamowicie
      przygnębiająco.
      Pozdrawiam gorąco.
      Ania i Kacperek
      • martuszka13 Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 15:04
        no własnie najgorsze ze ja sie nie boje porodu ...ja nie chce byc zaskoczona...:
        ( ciekawe czy mozna samemu zbadac swoja szyjke macicy samemu czy jest miekka
        itd ?
        • aniagarsztka Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 15:16
          Oj ty faktycznie świrujesz, ale rozumiem Cię. Chyba nie można samej tego
          stwierdzić. Myslę, że lepiej weź sobie dobrą książkę i wciągnij sie w czytanie,
          to zajmie czas.
          Może banalne , ale u mnie skutkuje. najlepiej weź cos niezbyt ciężkiego, ja
          sobie właśnie czytam Rozbuchaną wyobraźnię Olivii Joules - Helen Fielding tej
          od Bridget Jones. Idealna na odciągnięcie uwagi od niepojawiających się
          skurczów. martwi mnie tylko fakt, że prawdopodobnie wystarczy mi tylko do jutra
          bo tak mnie wciągnęła.
          Hej
          Ania+K.
          • aniagarsztka Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 15:28
            Aha, jeszcze jedno przyszło mi do głowy. Boisz sie, że cie weźmie na mieście
            itp. Zapewniam Cię, że jak cię weźmie to dziesieć razy zdążysz dojechać tam
            gdzie trzeba i zawiadomić kogo trzeba. Poród jak pewnie słyszałaś nie trwa tak
            krótko jak to w filmach pokazują i nie jest tak intensywny z nagła.W poim
            pierwszym porodzie przez kilka godzin miałam skurcze, które czułam ale zupełnie
            mnie nie bolały. Mogłam spokojnie siedzieć w domu, ale ja oczywiście poleciałam
            do szpitala, bo myślałam, że może jestem tą wybraną, która urodzi bez bólu
            (podobno się takie zdarzają). O ja naiwna.
            Na Twoim miejscu nie myślałabym o porodzie tylko prowokowała los wybierając sie
            wszędzie tam gdzie się chce.Oczywiście w ramach rozsądku, np. do znajomych, do
            sklepu, na spacerek itp.
            No to pa
            Ania+ klopsik
    • mviks no i nadal nic 08.12.04, 16:11
      Hej Dziewczyny,
      n i nadal nic. Wczoraj KTG i badanie szyjki, no i zupelnie nie zabieram se do
      porodu. W piatek bedzie pelny tydzien tak wiec bedziemy mysleli o jakis
      prowokacjach ale jak czytalam na forum to nic przyjemego, skurcze jak cholera.
      Tak wiec mAM nadzieje ze cud sie stanie i cos sie ruszy! cZEGO WAM WSZYSTKIM
      ZYCZE!
      MAGDA I MALENSTWO
      • martuszka13 Re: no i nadal nic 08.12.04, 16:27
        ja zabrrałam sie ...ale do sprzątania...w piątek ide do ginekologa na badanie
        szyjki moze cos mi powie ...na razie jestem sprzątaczka...ale jak ja tego nie
        nawidze...sprzątanie...brrrr smile
        • mviks nowy sposob na przyspieszenie 08.12.04, 16:34
          Wlasnie dostalam nowy sposob na przyspieszenie z Estonii. Rozrzucic talie kart
          na podloge i zbierac je jedna po jednej schylajac sie. Chyba to dzisiaj
          wyproboje.
          Matuszka nie wiem czy samemu mozna poznac stan szyjki.
          Magda
          • mery8811 Re: nowy sposob na przyspieszenie 08.12.04, 17:03
            hej, ja miałam termin na 6.12 a tu nic , moj synus jest leniuszkiem. W poniedz
            miałam rozwarcie 1,5, skurcze słabe bardzo, ginek mnie tak zbadał ze naruszył
            szyjke, plamiłam, , wczorakj mnie brzuch bolał jak na okres , i nic, dzis mam
            upłąy taka galaretke rozowa, teraz bezbarwna chyba czop sluzowy sie odkleja ,
            ale nic poza tym sie nie dzieje. lekarz mowi ze moze w kazdej chwili zaczac
            sie , czekam czekam.
          • martuszka13 Re: nowy sposob na przyspieszenie 08.12.04, 20:23
            Juz pozbierałam wszystkie karty ...smile)) jutro tez zrobie a nóz widelec
            zadziała...smile
            • sobeautyfull Re: nowy sposob na przyspieszenie 08.12.04, 21:26
              Witam!
              Ale się uśmiałam jak przeczytałam Wasze posty. A ten numer ze zbieraniem kart
              to już zupełnie mnie rozwalił. Ja dzisiaj wzięłam się za prasowanie , ale bez
              żadnego skutku. Zaraz zaparzę sobie mega porcję herbaty z liści malin- to jak
              narazie jedyna rzecz , która przynosiła chociaż minimalny skutek, tymczasem
              moje ponad czterokilowe maleństwo wypina pupę dosłownie rozrywając mi skórę na
              brzuchu.Pozdrawiam
              • iza123 Re: nowy sposob na przyspieszenie 09.12.04, 10:41
                A gdzie można kupić tę herbatę z LIŚCI MALIN. Wszędzie spotykam herbatki z
                owoców malin w dodatku z domieszką wszytkich innych czerwonych ziółek.

                A ja byłam dzisiaj u lekarza. Głowka wysoko sobie lata nic nie wskazuje na to
                żeby miała się opuszczać. Spaceruję kilometrami w nadziei, że siła ciążenia ją
                to tego skłoni. Ale do tego potrzeba skurczy. A te były wcześniej, widac
                Feenoterol skutecznie je wytłumił, bo teraz cisza. No ale może spacery chociaż
                poprawia mi kondycję.No może jeszcze nogi mi wyzgrabnieją, w końcu to jak
                chodzenie z kilkunastokilogramowym obciążnikiem!!! Poza tym czuję się
                rewelacyjnie, dużo lepiej np niż w 6 miesiacu kiedy dokuczał mi kregosłup i
                zgaga. Najgorszy jest pogarszający się stan brzucha. W zyciu się nie
                spodziewałam, że może byc tak źle i że rozstepów będzie przybywac z dnia na
                dzień w tym ostatnim okresie. Szkoda kasy na te wszystkie cudowne kremy po 100
                PLN co to starczają na 2,3 tygodnie. Jak skóra małoelastyczna to i tak nic nie
                pomoże. Lepiej chyba stosować zwykła oliwkę i oszczędzać na kurację poroztępową
                później.
                A tak a propos czy któras z bardziej doświadczonych mam próbowała jakichś
                zabiegów laserów, etcc i czy to coś pomaga zmniejszyć ich widoczność?

                Trzymajmy się dziewczyny, pogoda dzisiaj ładna więc nastrój też trochę lepszy.
                Pozdrawiam serdecznie,
                Iza
    • anulina Re: 40tc i nadal nic...:( 08.12.04, 22:02
      proponuję seks smile mi 'pomógł ' rozpocząć skurcze porodowe w pierwszej ciąży smile)

      pozdrawiam
      • joan_w Re: 40tc i nadal nic...:( 09.12.04, 10:33
        Czesc kobietkismile
        Ja wczoraj wyprobowalam dwie metody: wykorzystanie mezasmile i olej rycynowy.Obie jak na razie nie przyniosly zadnego rezultatu a olej rycynowy to chyba wcale na mnie nie dziala.
        Pozdrawiam
        Joanna i Dominik (40 tyg. +3 dni)
        • joahna Re: 40tc i nadal nic...:( 09.12.04, 10:52
          Cześć tu Joahna
          wczoraj po badaniu ginka powiedziała, że mam zgładzona szyjkę i że przepuszcza
          palec - podiedziała, że do piątku powinnam zacząć rodzić!...cieszyłam się jakąś
          godzinkę - do momentu rozmowy z moja położną - ona powiedziała, że to może
          potrwać jeszcze z tydzień a wogóle to nie wiadomo...sad
          jutro KTG i decyzja co robimy... a dziś ostatni dzień w pracy.
          pozdrawiam
          Joahna
          nie wypróbowałam męża - odmówił - ale może to dobrze...
          • aniagarsztka Re: 40tc i nadal nic...:( 09.12.04, 12:31
            Seks wczoraj nie dał efektu żadnego. Coś mi sie wydaje, że to pic na wodę.Coraz
            bardziej mam wrażenie, że jedyne co pozostaje to czekać aż dziecko samo
            rozpocznie akcję porodową. Może jak to sobie uświadomię to będzie mi lżej. Z
            tymi kartami to coś mi sie zdaje, że tylko bólu kręgosłupa mogę sie nabawić.
            Czuję się jak wielka amfibia, brak mi już koncepcji na zapełnianie czasu. Dziś
            czwartek a ja mam termin na sobotę. Chyba zacznę robić na drutach albo coś
            takiego. No tak ale siedzieć też za długo nie mogę bo mi niewygodnie. Dobrze że
            chociaż mogę sobie zobaczyć czy u Was coś sie zmieniło. Rozumiem, że żadna z
            wpisanych tu dziewczyn nie zaczęła jeszcze rodzić, a przecież już kilka dobrych
            dni minęło od rozpoczęcia wątku.
            Co jest???
            Ania i pączuszek
            • mery8811 Re: 40tc i nadal nic...:( 09.12.04, 12:46
              u mnie nadal nic szczegolnego sie nie dzieje ( poza tym ze dostałam katar, co
              nie ma nic wspolnego z porodem tylko bedzie mi utrudniał oddychanie)O metodzie
              SEX wywołujacej porod słyszałam pozytywne opinie, ale ja sie nie zdecyduje ,
              duzo chodze, wczoraj pranie wieszałam prasowałam,i NIC, chyba dzis bede karty
              zbierac wink CHCE juz byc po, bo mały mnie rozsadza, tak mu niewygodnie w
              brzuszku. Maria z Poznania
              • juleg Re: 40tc i nadal nic...:( 09.12.04, 13:22

            • martuszka13 Re: 40tc i nadal nic...:( 09.12.04, 20:48
              Hejka...ja nadal nic...pozbierałam karty ...dzisiaj 4 godz. łaziłam po sklepach
              za prezentami ...smile jutro na KTG i potem do gin. aby sprawdził szyjke
              macicy ...bo moja gin. wredna suka nie przyjeła mnie bo ma komplet
              pacjentów...oczywiście napisałam co o niej mysle w ankiecie o placówce Lux
              med ...Ja to mysle że chyba do swiat nie urodze..,.jutro kolejne zakupy ...smile
              • mviks Re: 40tc i nadal nic...:( 10.12.04, 12:36
                Czesc Dziewczyny, kolejny dzien 2w1. Ja juz nie tylko karty, wszystko rozrzucam
                po ziemi i zbieram , przed momentem meza skarpetki po praniu. Zaraz ide do
                mojej gin i mam nadzieje ze cos mnie pocieszy. Skora mnie swedzi jakby calkiem
                sie wysuszyla mam nadzieje ze wod plodowych jest pod dostatkiem.
                Nie moge nigdzie dostac tej herbatki z lisci malin, cholera sad
                Pozdrawiam Was goraco!
                Magda 41+1
              • mviks apropos zakupow :) 10.12.04, 12:38
                Dziewczyny moj maz kazal wam przekazac abyscie uwazaly z tymi zakupami bo
                mezowie pojda z torbami smile ile mozna robic zakupow ten tylko wie kto w ciazy
                jest smile
              • aniagarsztka Re: 40tc i nadal nic...:( 10.12.04, 13:19
                Martuszka nic sie nie martw, do świąt jeszcze dwa tygodnie. Na pewno urodzisz.
                Ja już przeszłam fazę pt. "nie wiem czy cos zaczynać bo może nie skończę" a
                teraz jestem w fazie: robić wszystko co trzeba i nie trzeba, żeby sprowokować.
                Troche to dziecinne, ale co tam. Moja mama musiała przerwać pranie żeby mnie
                urodzić, a prało sie wtedy głównie ręcznie. Właściwie to nie sprawdziłam, czy
                tata po niej skończył czy wysłużył się swoją mamą. I jeszcze wiadra wody nosiła
                w dzień mojego porodu. Podobno jak ją znajomy milicjant (wtedy nie było
                przecież policjantów) zobaczył to ją zrugał, zabrał wiadra i sam zaniósł , te
                wiadra znaczy.
                Podziwiam Cię, mnie nie chce się do sklepów na zakupy iść. Kupa ludzi, którzy
                idą w różnych kierunkach , nie zwracają uwagi na kobiety w ciąży, mało, na
                nikogo oprócz siebie, wjadą na ciebie wózkiem i nawet przepraszam nie powiedzą.
                Poza tym, przeraża mnie ta chęć kupowania, która większości ludzi kojarzy się
                nierozerwalnie ze świętami. Wiem, że i tak będę musiała się wybrać do tego
                przybytku predzej lub później, ale chyba wolę później.
                A wracając do porodu to poprzednim razem to juz byliśmy o tej porze na
                porodówce a tu nic. Synek chyba się czymś przeraził i nie chce wyjść. Wczoraj
                czytałam artykuł gdzie Maria Seweryn wspominała swój drugi poród, który odbył
                się 11 dni po terminie. I wszystko było w porządku. To znaczy oczywiście ona
                przez te jedenaście dni bardzo się przejmowała i denerwowała, ale wszystko
                odbyło sie tak jak należy i dziecko urodziło sie zdrowe. Najważniejsze aby
                nasze pociechy były zdrowe.
                Osobiście wolę poczekać niż rodzić tak jak moje koleżanki, które ostatnio
                obrodziły w dzieci. Jedna miała łożysko przodujące i urodziła półtora miesiąca
                przed terminem, druga urodziła o terminie ale w końcu miała cesarkę i to na
                szybko, bo dziecku tętno zaczęło spadać, trzecia miała rodzić miesiąc po mnie a
                ma już miesięczną córeczkę, niestety jeszcze w szpitalu na izolatce i jeszcze
                tam poleży.
                Myśle, że nie mamy sie czym przejmować.
                Wszystko gra.
                Gorące pozdrowienia dla wszystkich za chwilę mam.
                Ania i Muminek
                • martuszka13 Re: 40tc i nadal nic...:( 10.12.04, 18:55
                  Hejka...byłam dzisiaj na KTG i u gina...ktg ...córeczka spała trzeba było
                  powtarzac ...potem przyzwoicie wyszło ...ale po badaniu szyjka twarda jak
                  skała...wiec jak tak dalej pójdzie to skończe na patologii a potem na swieta w
                  dszpitalu jakby dzicia miał żółtaczke...sad gin proponuje mi pod koniec
                  przyszłego tyg. isc do szpitala i tam chyba mnie juz zostawia...na obrzydliwej
                  patologiii brrrr...wiec musze cos wymyslic ...smile)co mnie jeszcze wkurza ze mam
                  zwolnienie do dzisiaj i lekarze niechca juz dac ...teraz tylko
                  macierzyński ...cholerka jasna moja córcia straci ze mna wspólne dni jak sie
                  szybko nie urodzisaddo d... z takim interesem sad
                  • martuszka13 Re: 41tc i nadal nic...:( 11.12.04, 14:01
                    no to weszłyśmy w 41 tcdzisiaj termin porodu i nadal nic sad może jeszcze cos
                    sie zdazytongue_out)a jak tam u was?
    • mkonkol Re: 40tc i nadal nic...:( 11.12.04, 16:06
      Moja mała również była spóźnialska wink Tak miałam dość, że płakałam niemalże
      codziennie. I pewnego dnia zaskoczyła nas i stwierdziła, że właśnie teraz
      gotowa jest wyjść wink
      Było wesoło wink

      Pozdrawiam i życzę cierpliwości i siły!
      • martuszka13 Re: 40tc i nadal nic...:( 11.12.04, 16:33
        Moja córeczka mało ruchliwa...czasmi czuje jak sie przekca ...wczoraj sie
        kręciła bo miałam kłopoty z oddychaniem a dzisiaj spokojniutka...siedze i pifko
        pije... małe...podobno juz nie zaszkodzi ...a pragnienie mi zgaci smile
        • aniagarsztka Re: 40tc i nadal nic...:( 12.12.04, 14:51
          U mnie także nic. Synek jednak bardzo ruchliwy zwłaszcza około 11 w nocy iedy
          kładę sie spać jest bardzo ruchliwy. Właściwie eliminuje mi możliwość
          zaśnięcia, do tego jeszcze skurcze ... ale w łydkach i lekko zatkany nos.
          Ciekawe, że zawsze wieczorem nos mi sie zatyka i wtedy sapię jak parowóz.
          Kiedyś zasypiałam przykładając głowę do poduszki a teraz zajmuje mi to około
          godziny. Mam w nocy bóle jak przy okresie i nic co choćby przypominało skurcze
          porodowe. Czekam.
          Ania i Spóźnialski.
          • anula291 Re: 40tc i nadal nic...:( 12.12.04, 18:57
            Witam, będąc w 40 tc byłam u lekarza o 11 , lekarz powiedział,że nic się nie
            dzieje, o 15 zaczęłam krwawić skurcze lekkie, o 19 zaczęły odchodzić wody ,o 20
            poszłam do szpitala 0 23.25 urodziłam synka.Także jeszcze tego samego dnia
            urodzilam.ŻYCZĘ wam też tak szybkich porodów.
            • roobaczek Re: 40tc i nadal nic...:( 12.12.04, 19:35
              witam w klubie. 40 plus 2. też mam podły nastrój i wszystkim sie obrywa. to
              moje drugie dziecko. pierwsza spóżniła sie 14 dni - tak jej było dobrze że
              lekarze wywolywali mi oxydocyną poród przez 2 dni - poszło dopiero po 4
              zastrzyku. teraz mam już dość i wymyslam jak ich zmusić by przyjeli mnie
              wcześniej na oddział (- inaczej urodzę w wigilię). Może macie jakies pomysły
              • mviks 41tc i nadal nic...:( 13.12.04, 09:03
                Hej Dziewczyny,
                Matuszka przykro mi ze wizyta u lekarza nie napala Cie optymizmem sad
                Czy Oni nie moga Ci troche pospieszyc tego porodu? Ja dzisiaj ide na
                zaaplikowanie zelu z hormonami na pobudzenie skurczow macicy. Ciekawa jestem
                jak podziala. Z jednej strony moge urodzic dzisiaj a z drugiej za tydzien.
                U mnie kompiele, sex, szampan i karty nie poskutkowaly sad
                Mam nadzieje ze na zelu sie skonczy bo innych srodkow sie boje.
                Powodzonka dla wszystkich i pozostanmy w kontakcie!
                Magda
                • martuszka13 Re: 41tc i nadal nic...:( 13.12.04, 09:49
                  Ja od piątku prawie nie rzomawiam z Mężem ...sadśpimy na końcach łóżka ...ciągle
                  awantury ...o co ? o to że nie posprzątane ...że nie sprzatam iże podobno nic
                  nie robięsad rano sniadanka potem obikadek pod nos ,ogarniam mieszkanko ale to
                  przecieź nic to normalne ...nie pamietam kiedy on zrobił mi cos do jedzonka:
                  (przeszkadzam mu...bo głosno oddycham...bo sie kręce jak mnie dusi ...wszytkim
                  go irytuje nawet swoim wyglądem sadostatni tydz. a ja czuje sie taka skopana :
                  (pewnie jak urodze to zamiast rodzinnego będzie poród samotny...psychicznie
                  samotny sad
                  • mviks Re: 41tc i nadal nic...:( 13.12.04, 09:56
                    Martuszka, moze on tez juz ma dosyc tego czekanai i moze twoj nastroj sie tez
                    na nim odbija. Wiesz facetom trudniej nad soba zapanowac. Moj schowal sie pod
                    mask nic sie nie dzieje i wogole nie zauwaza ze w kazdej chwili mozemy ordzic.
                    Tak mi sie zdaje ze kazdy maz reaguje na przyjscie tego Malenstwa inaczej. Tak
                    wiec nie przejmuj sie nim tylko skup sie na sobie i coreczce. Mam nadzieje ze
                    dostaniesz zwolnienie od swojego lekarza jak wroci, a moze by tak bezplatny z
                    pracy na kilka dni?
                    Napisze popoludniu jak bede nazelowana smile
                    • martuszka13 Re: 41tc i nadal nic...:( 13.12.04, 10:39
                      nie to nie oto chodzi...on taki jest EGOISTA ...lubi władzę i posłuszeństwo i
                      zadnych ulg ...sadjestem juz taka zmeczona ...sadbez życia...gdzie moje Idaho ?:
                      (pewnie sie pogodzimy ale rysa pozostanie...i cos pryśnie ...
                    • martuszka13 Re: 41tc i nadal nic...:( 13.12.04, 13:11
                      napisz mi dokładnie jak to jest byc nazelowana...smile)) czekam na newsy ...smile
                      • mviks Re: 41tc i nadal nic...:( 13.12.04, 13:21
                        Hej,
                        nie nazelowali mnie tzn. oprocz tej tej calej okscydocyny mozna zaczac od zelu
                        z hormonami ktore wywoluja skorcze macicy. Jezli male jest gotowe to powinnien
                        zel zadzialac w ciagu 6h. Normalnie smaruja Ci szyjke macicy.
                        Mi nie posmarowali bo w koncu doszlam do wniosku ze bede rodzila w innym
                        szpitalu tak wiec dali mi skierownie do tego szpitala gdzie chce rodzic.Zrobili
                        KTG no i wrocilam do domu.
                        Kurcze przykro mi co do Twojego meza, gluptok z niego! Dobrze ze urodzisz core
                        ktora bedzie Cie wspierac , mam nadzieje ze malenstwo tez zmieni Twojego faceta!
                        Buziaki
                        • martuszka13 Re: 41tc i nadal nic...:( 13.12.04, 13:24
                          a gdzie postanowiłas rodzić? ja chyba pod koniec tyg.postanowie o żelowaniu bo
                          nie chcę leżec w swięta w szpitalu ...bo jakby córcia miała zółtaczke to
                          mogloby sie tak skończyc..sad
                          • mviks Re: 41tc i nadal nic...:( 13.12.04, 13:41
                            Tak jak Ci pisalam na samym poczatku tej dyskusji mieszkam na stale w Talinie
                            (Estonia) wiec raczej nie ma to znaczenia smile
                            Poprostu chodze do lekarza w prywatnej klinice ale ostatecznie bede rodzic w
                            szpitalu panstwowym - za darmo i pewniejsze, umowilam sobie tylko platna
                            polozna, bo boje sie ze przy skorczach zaczne klnac tylko po polsku inikt mnie
                            nie zrozumiesmile A tak to ona juz mnie zna i chociaz po czesci wie jak chce
                            rodzic itp.
                            Ten zel jets zupelnie naturalny i nie wywoluje takich bolesnych skurczow jak
                            okscydocyna, to jest jakby skondensowana sperma smile Nawet sie smialam ze bede
                            zdradzac meza przez ten zel! Naprawde Ci polecam bo z tego co piszesz na
                            naturalny zel nie masz co liczyc z takim Nabuchodonozorem (czy jak sie to
                            mowilo smile)
                            • martuszka13 Re: 41tc i nadal nic...:( 14.12.04, 16:05
                              hejka...i jak ci idzie ??smile ja nadal 2w1 sad ...niewiesz jak ten zel sie
                              nazywa ? moze mnie nauczysz klnac po estońsku ...bo jaki tam jest język ???smile))
                              • mviks Re: 41tc i nadal nic...:( 14.12.04, 16:33
                                Czesc, j atez nadal 2w1 i jutro ide do szpitala i ciekawa jestem co ze mna
                                zrobia. Nie mampojecia jak sie ten zel profesjonalnie nazywa. No i jest on
                                aplikowany tylko w szpitalu przez lekarza lub polozna.
                                Tak tutejszy jezyk to estonski, cos jak Finski smile Najbargziej popularnym
                                przeklenstwem jest KURAT tzn do diabla, ale tutaj ludzie tak nie klna jak u
                                nas smile wogole ich temperament jest duzo spokojniejszy. Wiec niech sie w
                                szpitalu szczega jak juz sie zacznie smile
                                Pozdrawiam
                                • martuszka13 Re: 41tc i nadal nic...:( 14.12.04, 16:49
                                  a my to jednak potrafimy wiązanke posłać...smile)juz zaczęłam czytac o lisciach z
                                  malin i o masażach z szałwi ..smile ja tez jutro do lekarza i musi cos
                                  wymysleć...jak córcia juz gotowa i rozwinieta to niech wywołuje jak cos jeszcze
                                  potrzeba to poczekamy smilenie smiałabym sie jakbysmy razem urodziły ...smile))
                                  ciekawe czy smski zagranice dochodza bo moze bysmy sobie wrazie co
                                  pusciły ...bo niewiadomo kidy na forum sie spotkamy ...smile co ty na to ?smile
                                  • mviks Re: 41tc i nadal nic...:( 14.12.04, 16:55
                                    SMSy na 100% dochodza wiec podaj mi Twoja komorke to za chwile posle ci smsa na
                                    probe smile
                                    Ja tez chce aby wywolywali jezeli male jest gotowe (nie wiem kto to) ale ma juz
                                    ok 4kg i przeraza mnie jak tak dalej bedzie roslo we mnie to jak ja sobie z
                                    porodem poradze a nie po to robilam obrot zewnetrzny w 36 tyg aby teraz rodzic
                                    przez CC.
                                    Czekam na numer.
                                    • martuszka13 Re: 41tc i nadal nic...:( 14.12.04, 17:03
                                      mój numer to 504 297 639 smile mam nadzieje ze nam sie uda przed swiętami ...
                                    • martuszka13 Re: 41tc i nadal nic...:( 14.12.04, 17:12
                                      mam nadzieje że smsek dotarł do ciebie ...smile
                                      • mviks Re: 41tc i nadal nic...:( 14.12.04, 17:17
                                        Dotarl, dotarl i czekam na dobre wiadomosci od Ciebie!
                                        • martuszka13 Re: 41tc i nadal nic...:( 14.12.04, 17:24
                                          mnie juz dziewczyny nastraszyły że przy tej oksycotynie sa większe skurcze i
                                          moze pokarm sie opóxnic...sad no własnie jak to jest z tym pokarmem czy przy
                                          wywoływaniu on tez jest naturalnie produkowany ...przyspieszona produkcja smile)??
                                          • mviks Re: 41tc i nadal nic...:( 14.12.04, 17:33
                                            Ja tez czytam co tam Ci dziewczyny odpowiadaja i nie wiem co myslec o tym
                                            pokarmie. Wczesniej nie slyszlaam ze okscytocyna ma takie dzialaniesad No ale z
                                            tymi bardziej bolesnymi skurczami to prawda. Ta jedna dziewczyna mowila ze 2
                                            dni jej dwali okscydoceyne i ze male mialo glowke nawet nie w szyjce - cos mi
                                            sie zdaje ze jej male nie bylo wogole gotowe na przyjscie i dlatego problemy z
                                            pokarmem.
                                            Ja mam nadzieje ze zel zadziala. Spytaj koniecznie jutro lekarza czy cos
                                            takiego stosuja.
                                            Moja nadzieja jest taka: zaaplikuja mi zel, pojde do domu i jak juz sie akcja
                                            zacznie wroce do szpitala. Podobno ten zel dziala z szybkoscia jaka jestes
                                            gotowosc organizmu. Jednym to trwa kilka godzin a innym kilka dni.
                                            • martuszka13 Re: 41tc i nadal nic...:( 14.12.04, 18:10
                                              własnie przeczytałam że mój szpital zamykaja ...buuu najpierw Na Solcu
                                              zamkneli bo miałam tam rodzic..teraz na Czerniakowskiej ...ja sie zastrzele...:
                                              ((
    • joan_w Re: 40tc i nadal nic...:( 13.12.04, 09:06
      Czesc dziewczyny.
      Dzisiaj koncze 40 tydzien a synus jakos nie pali sie do tego zeby pojawic sie na swiecie.Razem z mezem siedzimy jak na szpilkach i jedyne co nam pozostaje to cierpliwie czekac.Jutro rano mam zglosic sie na oddziale patologii ciazy co jeszcze bardziej poglebia moj zly nastroj.Mam tylko nadzieje ze w miare szybko podejma jakas decyzje i ze nie bede musiala ostatnich dni przed swietami spedzic na obserwacji.Dodam ze przez ostatnie dwa dni mam silne bole podbrzusza do tego brzuszek robi sie twardy jak skala a w piatek i sobote zaczal sie odrywac czop sluzowy.
      Pozdrawiam i zycze szybkiego i szczesliwego rozwiazania.
      Trzymajcie kciuki.
      Joanna i Dominik (40tyg. i 6 dni)
      • iwcia75 powodzenia 13.12.04, 11:15
        dziewczyny, jestem dopiero w 32 tygodniu,ale czytam Wasz wątek i bardzo Wam
        kibicuje.
        Martuszka, a na swoim "starym" to sie wyżyj,a nie jeszcze bedziesz sie nim
        przejmowac! teraz on ma sie Toba przejmowac! powinien skakac kolo ciebie jak
        kolo jajka! powinnas mu zdzielic porządnie(albo chociaz nawrzeszczec na niego z
        calych sil),a potem wyplakac mu sie w koszule. wtedy on sie bedzie o ciebie
        martwil!
        oczywiscie jesli uwazasz,ze to rady z ksiezyca, to nie stosuj- po prostu ja tak
        postepuje i to mi pomaga poczuc sie lepiej.
        • aniagarsztka Re: powodzenia 20.12.04, 13:27
          HEYKA DZIEWCZYNY.
          a JA NIE PISAŁAM TAK DŁUGO BO RODZIŁAM. To znaczy nie rodziłam przez ten cały
          czas ale siedziałam w szpitalu tydzień. Myslałam że zwariuję.
          Synuś przyszedł na świat 13.12.2004 i wyobraźcie sobie że ważył 4130 gr (nigdy
          bym się nie spodziewała, że urodze siłami naturyu tak duże dziecko) i mial 62
          cm. Przyznajcie , że niezły. Jest śliczny i od wczoraj po południu jesteśmy
          nareszcie w domu. A jeszcze ważne : urodziłam w wodzie. Ale numer, tak jakoś
          wyszło nie planowałam tego. Musze powiedzieć, że chyba lepiej się rodzi w
          wodzie.
          Musze kończyć bo synek wzywa.
          Ania i Kacper
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka