Dziewczyny, piszę, bo może któraś z Was miała podobnie i mogłaby mnie
uspokoić...
Pierwsze KTG miałam dokładnie tydzień temu (37tc) i nie wyszło najlepiej.. to
znaczy Dzidziuś nie ruszał się przez pierwsze pół h i tętno miał w okolicach
140, później przyszła położna, potrząsła mi brzuchem i widocznie Maluch się
obudził, bo przez kolejne pół h były już i ruchy i dużo większe wahania
tętna: 120-170. Jednak lekarz kazał mi powtórzyć badanie na następny dzień i
wyszło ok - tętno 120-165 + czkawka na początku badania i ok. 12 ruchów
później.
A dzisiaj znowu kaplica

Wahania tętna wynosiły 140-145 (czyli prawie ciągła
linia), a ruchów w ogóle nie czułam - lekarz nie był zadowolony

Powiedział,
że nie chce jeszcze wysyłać mnie do szpitala i mam się zgłosić o 17-tej na
powtórzenie badania. Rozryczałam się tam, bo podejrzewam, że o 17-tej badanie
będzie takie samo, bo mój Misio w ogóle nie rusza się zbyt wiele (sumując
jest to może 0,5 na 24h)! Cały czas mówiłam o tym lekarzowi, a On dopiero
teraz przyjął to do wiadomości i nawet trochę się przejął. Strasznie się boję
o Małego

Załamałam się kompletnie

Serduszko Mu bije, ale teraz zaczęłam
się bać, że może jest chory i dlatego tak słabiutko się rusza?? Buuuuuu

Pocieszcie mnie, proszę!