marianka.m Wczoraj podsłuchiwaliśmy z mężem naszego maluszka 07.04.05, 09:44 Mam w domu stetoskop, nie taki z prawdziwego zdarzenia, lecz zwykłe "słuchawki" od starego ciśnieniomierza. Ilekroć usiłowałam podsłuchać swoje słonko, moich uszu dochodziły jedynie: przelewanie, pluskanie, podobne do ruchów jelit. Wczoraj jednak udało nam się wyraźnie posłuchać bicia serduszka dzidziusia! Miarowe puk-puk, dwa razy szybsze od uderzeń mojej pompy. Widać udało mi się przystawić "mikrofon" w dobrym miejscu. Niesamowite wrażenie, naprawdę! Mój mąż żartował potem, że od tej pory zacznie się moja kolejna schiza - nie słyszę bicia serca, zaczynam panikować. Odpowiedz Link Zgłoś
paris4 Re: Wczoraj podsłuchiwaliśmy z mężem naszego malu 07.04.05, 10:02 Ni właśnie z tego powodu nie mam w domu stetoskopu, bo jakbym nie "złapała" tętna to sama bym chyba zawału dostała. To nie na moje nerwy)) Wystarczająco adrenalinę podnosi mi brak ruchów synka)) Odpowiedz Link Zgłoś
marianka.m Re: Wczoraj podsłuchiwaliśmy z mężem naszego malu 07.04.05, 10:08 E tam, uspokoiłabyś się właśnie natychmiast po usłyszeniu bicia serca synka. Odpowiedz Link Zgłoś
dagu75 O perfumach i troche strachu 07.04.05, 13:54 Co do perfum, to te na alkoholu sa bezpieczne, trzeba tylko uważać, bo często pod wpływem słońca, ale i hormonów w ciąży na skórze w miejscu psikania mogą zrobić się plamy, które mogą nie zejść. A teraz wczorajszy dzień Dostałam telefon od kuzynki męża, mieszkającej bardzo blisko. Okazało się, ktoś z rof=dziny, taka jakby siostrzenica mojego męża, z którą my sie nie spotykamy , ale wizytuje ją moja teściowa ma gruźlicę. To małe piwoko. Otóz moja mama była u niej w szpitalu w poniedziałek, wiedząc, że ona ma te chorobę i jejt ona w sadium sporego zaawansowania.Ręce mi opadły, rozryczałam sie na maksa. jak można byc tak nieodpowiedzialnym?Synowa w ciąży i troje małych dzieci w domu.( nad nami mieszka szwagier)mama wiedziała, że ta dziewczyna ma gruźlicę, ta kretynka miała skierowanie do szpitala już w styczniu na badania, bo było podejrzenie, o tym mama wiedziała, a jednak tam łaziła. Mój lekarz, inny lekarz i pani w laboratorium na szczęście mnie uspokoili, że wrodzona poszczepionkowa odpornośc, dobre odzywianie, itp, że małe zagrożenie, ale przecież strach zawsze zostaje. Przeraża mnie brak wyobraźni. Jak wróciłam do domu powiedziałam mamie, że zachowała sie nieodpowiedzialnie. Nakrzyczała na mnie, że panikuję. Odpowiedziałam, że przynajmniej mam wyobraźnię. Spadam dalej pracować. Daga Odpowiedz Link Zgłoś
dzia74 Re: O perfumach i troche strachu 07.04.05, 14:07 Daguś, ja miałam identyczna sytuacje tyle ze z rózyczka. Dodam jeszcze ze ja tej paskudnej choroby nie przechodziłam nigdy, a same wiecie jak niebezpieczna ona jest w ciazy. Na szczescie obyło sie na strachu, okazało sie ze dziecko ktore podejrzewalismy o rozyczke mialo zwykle uczelenie na antybiotyk. Odetchnełam wtedy z ulga !!! Dagusiu, nie panikuj, wszystko bedzie dobrze a mamie nalezal sie niezly opieprz. Ty masz prawo panikowac, bo to Twoje dziecko i takie hasła w stylu "panikujesz" doprowadzaja mnie do szewskiej pasji. Mocno trzymam kciuki zebyś była zdrowiutka i maluszek równiez. Usciski Anka Odpowiedz Link Zgłoś
paris4 Re: O perfumach i troche strachu 07.04.05, 14:07 Daga no faktycznie ręce opadają. Moje otoczenie też jest niestety takie wyluzowane - moja soistra wybierała się do mnie z grypą a jak zaproponowałam żeby przyszła jak się wyleczy to się obraziła. To, że chcemy chronic maluszki w brzuchach a Ty masz do tego córcię poza brzuszkiem)) nie jest według mnie objawem histerii czy przewrażliwienia. Nasze otoczenie samo powinno nas chronic przed takimi historiami. Trzymaj się na pewno będzie dobrze skoro lekarz tak mówi. Postaraj się nie denerwowac. Odpowiedz Link Zgłoś
dagu75 Re: O perfumach i troche strachu 07.04.05, 14:14 dziekuje za podtrzymanie mnie na duchu. Daga Odpowiedz Link Zgłoś
7venezia nasza dieta.... 07.04.05, 17:51 hej, hej - jak z Waszymm jedzonkiem? Czy jecie wszystko co powinna jesc kobieta w ciazy? ja nie ale gdybym miala sie stosowac do rad np z ksiazki w oczekwianiu na dziecko to musialabym jesc duzo wiecej i duzo czesciej niz tego potrzebuje... Np mleko pije bardzo rzadko, czesciej jem jogurty, jajka sporadycznie i nie codziennie mieso, owoce - glownie jablka (mam jakas jazde na ich punkcie od miesiaca), czasem banana ale warzywa to juz nie czesto sa na moim talerzu. A jak jest z Wami? Odpowiedz Link Zgłoś
j04nn4 Re: nasza dieta.... 07.04.05, 18:15 heheheh ja tez mam jazde na jablka od jakis 2 miesiecy dobre pozatym czasem szklanka mleka jakis jogurt jem ser plesniowy od 2 dni bo dwa dni temu na szkole rodzenia byl temat co jesc i zapytalam sie czy mozna jesc feta i plesniowy polozna spytala dlaczego nie mowie doszly mnie sluchy ze bakterie moga przejsc do plodu ona rozesmiala sie i powiedziala czego to ludzie nie wymysla jestem 20 lat polozna i nigdy o tym nie slyszalam pozatym ostatnio mam jazde na truskawki mieso zwlaszcza gotowane w zupce bo jestem zupiara a i marchewki ze 3 dziennie czasem pomarancza banan jem czesto bo co 2 godzinki a malo zeby nie miec zgagi na szczescie nie mam ale czasem cofa mi sie jedzenie do buzi bo macica jest juz tak duza ze zoladek jest ucisniety i moga juz cofac se tresci zoladkowe orzeczy czasem czekoladke bo mam zabronione od lekarza kawe kapuczino zbozowa pije duzo wody czasem moja kochana kokakolke hehe lody czasem pozatym od poczatku ciazy nie jem rosolu bo jak wymiotowalam po rosole to teraz sam zapach mnie zabija hehe pozdrawiam asia i 27 tyg brzusio Odpowiedz Link Zgłoś
7venezia Re: nasza dieta.... 07.04.05, 18:23 to mnie ciut uspokoilas a, na lody tez mam czesto chetke, nie powiem Odpowiedz Link Zgłoś
kajka76 Re: pytanko 07.04.05, 18:56 dziewczyny mam pytanko kiedy kupujecie lozeczko i wozek?? generalnie juz mam wybrane ,ale nie wiem czy moge juz kupowac czy nie? pozdrawiam,kasia Odpowiedz Link Zgłoś
jolanda79 Re: pytanko 08.04.05, 18:58 Super dziewczyny,że juz nadszedł czas kupowania rzeczy dla dzidziusiów! To bardzo fajny czas,mnie niestety te zakupy tym razem ominą -wózek mam po synku kupowany był 2 1/2 roku temu,łóżeczko też.Aha wóżek kupiliśmy a właściwie dostaliśmy jak byłam w 9 mies ale łóżeczko kupiliśmy na przełomie 6 -7 .Myślę ,że to nie za wcześnie zwłaszcza ,że pod koniec ciązy jest się już tak ocięzałym ,że wcale ochoty się nie ma na bieganie po sklepach.Warto więc i namawiam na rozejrzeniu się za czyms co później będzie Wam się i podobało i Wam dobrze służyło pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
paris4 Re: nasza dieta.... 07.04.05, 20:00 Ja na początku ciąży jadłam tragicznie - mało i niezdrowo. Teraz nadal moja dita pozostawia wiele do zyczenia, ale od kiedy mam anemię to staram się pilnowac. Nadal zadarza mi się jeśc chipsy, pizzę, KFC pic Colę - nie mam z tego powodu specjalnych wyrzutów sumienia)) Mleka nie pije w ogóle, jogurty sporadycznie. Sery pleśniowe owszem, fetę też. Owoce - no codziennie coś tam zjem - zwłaszcza kiwi mi smakuje. Od kiedy wiem o anemii staram się jeśc więcej mięsa - szczególnie tego czerwonego, jem dużo zielonego całe szczęscie lubię szpinak)) Zaczęłam także jeśc buraki, natkę pietruszki. No i oczywiście słodycze pod każdą postacią - ostatnio mam hopla na punkcie lodów)) Ogólnie zbytnio nie świruję na punkcie diety. Bez przesady. Jednak ze względu na tą anemię muszę się troszkę pilnowac. Odpowiedz Link Zgłoś
anja.m30 Re: nasza dieta.... 08.04.05, 19:16 Hej dziewczynyAja mam jazde na kanapki najrozniejsze czyli duzo pieczywa wciagam i ciasta co niestety odbija sie na wadze Z rzeczy zalecanych niestety niewiele. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
ania19707 Jeszcze o wózku 07.04.05, 19:38 Mój pierwszy dzidziu miał wózek firmy „nieznana” za całe 300 zł, było to 5 lat temu. Chcę Wam opowiedzieć jego historię. Kupiony na dwa tygodnie przed pojawieniem się dzidziusia. Wychował najpierw mojego synka, następnie powędrował do szwagra i wychował dziewuszkę. Wrócił do nas na dwa tygodnie i przemierzył z nami drogę pieszej pielgrzymki na Jasną Górę ( tak ze 250 km) wioząc niespełna trzyletniego szkraba. Później szybciutko pojechał z powrotem do szwagra, gdyż tam pojawił się kolejny smerfuś i wybawił jeszcze i jego. Przetrwał prawie 6 lat o jednych rzemykach. Stracił trochę kolory, bo był granatowy w żółte misie, dlatego planuję kupić nowy, podobny w podobnej cenie. Piszę to dla pokrzepienia tych, których nie stać na wózek za ponad tysiąc złotych. Zwykłe wózki też są dobre i mają coraz to więcej bajerów mniej lub bardziej przydatnych dla naszych pociech. Nie chciałabym jednak, aby moja wypowiedź została potraktowana jako krytyka drogich, firmowych wózków. One na pewno mają wiele zalet. Jestem natomiast przekonana, że w zwykłym wózku też da sie wychować dzidzia. Pozdrawiam wszystkie Mamusie. Anka Odpowiedz Link Zgłoś