batajot
25.02.05, 09:50
Wczoraj miałam wizytę u gina i wróciłam załamana. Lekarz stwierdził, że moę
mieć początki gestozy!!! Miałam podwyższone ciśnienie (160/80) i ślad białka
w moczu. Innych objawów zatrucia ciążowego nie mam, żadnych obrzęków i
nadmiernego przybierania na wadze.
Lekarz kazał mi unikać wysiłku dużo leżeeć i nie pozwolił mi ćwiczyć na
szkole rodzenia.
A najgorsze jest to, że przepisał mi lek na obniżenie ciśnienia o nazwie
Dopegyt. W domu przeczytałam ulotkę i stwierdziłam, że nikt mnie nie zmusi do
brania tego leku. Na ulotce napisane jest, że nie można wykluczyć uszkodzenia
płodu i stosowanie leku u kobiet w ciąży wymaga rozważenia czy spodziewane
korzyści przewyższają możliwe ryzyko. A poza tym ten lek wchodzi w interakcje
z imnnymi lekami m.in. z żelazem, które biorę, żelazo hamuje wchłanianie tego
preparatu i w ciąży może wystąpić rzucawka.
Strasznie się męczę i nie wiem, czy powinnam zastosować się do zaleceń gina i
brać to świństwo? Lekarz kazał mi się zgłosić po tygodniu na kontrolę
ciśnienia.
Dziewczyny poradźcie mi coś, czy któraś z Was brała coś takiego, albo miała
gestozę. Jak u Was przebiegało leczenie i jakie miałyście objawy?
Dodam, że to dopiero początek 34tc.