dobrze powiedziane, jedyne co można dodać to pewien aspekt
historyczno-socjologiczny: cywilizacje, które przestają doceniać potomstwo,
giną. Teraz gdy dziecko staje się przeszkodą, zagrożeniem, przeczymy swojemu
człowieczeństwu, i żadne dyrdymały o trudnościach ekonomicznych tu nie pomogą.
Czy naprawdę jest tak ciężko? czy sto, tysiąc lat temu nie było gorzej?
Walczymy o lepszy świat, poziom życia podnosi się nieporównianie wysoko w
stosunku do poprzednich pokoleń, dzięki którym my istniejemy, a traktujemy
kwestię potomstwa jak inwestycję ekonomiczną. Zaczynamy wyceniać swoje życie?
A na ile wyceniasz swoje? zapłacę ...