Dodaj do ulubionych

Dzieci nie są trendy

10.03.05, 13:10
dobrze powiedziane, jedyne co można dodać to pewien aspekt
historyczno-socjologiczny: cywilizacje, które przestają doceniać potomstwo,
giną. Teraz gdy dziecko staje się przeszkodą, zagrożeniem, przeczymy swojemu
człowieczeństwu, i żadne dyrdymały o trudnościach ekonomicznych tu nie pomogą.
Czy naprawdę jest tak ciężko? czy sto, tysiąc lat temu nie było gorzej?
Walczymy o lepszy świat, poziom życia podnosi się nieporównianie wysoko w
stosunku do poprzednich pokoleń, dzięki którym my istniejemy, a traktujemy
kwestię potomstwa jak inwestycję ekonomiczną. Zaczynamy wyceniać swoje życie?
A na ile wyceniasz swoje? zapłacę ... tongue_out
Obserwuj wątek
    • m.poznachowska Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 13:32
      podpisuje sie dwoma rękoma pod tym tekstem, sama jestem rocznik 1973 i mam
      trójkę dzieci, otaczają mnie znajmomi tego samego pokroju co w artykule, na
      szczęście niewiele mnie to zajmuje... pozdrawiam wszystkie rodzinki 2+3 i
      więcej...
      • bolek9910 Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 15:24
        Czy autora artykulu przeraza to, ze byc moze wkrotce Polska moze stac sie
        krajem cywilizowanym? Takim w ktorym rodzice sa odpowiedzialni za swoje dzieci
        i jakosc ich zycia, no i maje tyle potomstwa ile sa w stanie sami utrzymac na
        przyzwoitym poziomie jak tez ktoremu sa w stanie zapewnic przyzwoite
        wyksztalcenie i mozliwosci zarobkowe na przyszlosc? To nie konsumpcjomizm, lecz
        upadek glupoty i poczatek normalnosci. Jesli ten trend sie rozwinie to za 50
        lat Polacy nie beda pariasami i posmiewiskiem Europy.
        Tak, to jest normalna kolej rzeczy zdobyc wyksztalcenie, mieszkanie i srodki do
        zycia a nastepnie robic dzieci!!! Niestety, autor(ka) artykulu nie moze tego
        przyswoic. W jego opinii jest w porzadku, ze mamy wciaz do czynienia z ludzmi
        ktorzy maja po 25 lat, nie maja pracy ani kwalifikacji aby takowa dostac, nie
        maja gdzie mieszkac ale za maja troje lub wiecej dzieci i uwazaja, ze im sie
        nalezy opieka, pomoc, mieszkanie, etc. Otworzcie jakakolwiek gazete lub TV -
        przynajmniej dwa-trzy razy w tygodniu kolejne ofiary takowego myslenia jecza
        na swoj los: nikt nie pracuje, jestemy chorzy, mamy tabun dzieci i chcemy
        mieszkania, zarcia, ciuchow(ino fajnych), wody, samochodu i piniedzy!!!!!
        I Bozia nam da, a jak nie Bozia to te bogacze to maja po jednym-dwa dzieciaku,
        bo jak nie to my pojdziem, zlejem ich i zabierzem to co nam sie nalezy... A w
        ogole to co une takie przemadrzale
        • andaba Czy ktoś czasami myśli... 10.03.05, 15:40
          Jak by to wyglądało, jakby wszyscy mieli doktoraty? Kto wywoził by śmieci,
          przetykał kanały, mył gary w knajpach itp... Takie zawody są potrzebne, pewnie
          bardziej niż rzesze biurokratów, ale niestety słabo opłacani. To co? Maja nie
          mieć dzieci? Niestety niektórzy nie są w stanie zarobić na mieszkanie
          własnościowe, choćby pracowali 24 h/dobę. I to wina racze państwa, a nie
          wielodzietnych darmozjadów.
        • procesor Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 20:28
          bolek9910 napisała:
          > Jesli ten trend sie rozwinie to za 50 lat Polacy nie beda pariasami i
          > posmiewiskiem Europy.

          Rzeczywiście, nie będą.
          A jeszcze pięćdziesiąt i .... w ogóle Polacy nie będą.... (istnieć).
      • angelika_20 Re: Dzieci nie są trendy 11.03.05, 03:56
        Ja jestem za bzykaniem się na lewo i prawo z kim popadnie. W końcu musi być
        jakaś tania siła robocza która nas utrzyma w przyszłości. A jeśli będę miała
        dużo bachorów i mało kasy na ich utrzymanie, to jak dorosną pozabijają się na
        wzajem - taki będą miały pęd do luksusu. I ja jako emerytka będę żyła z ich
        podatków smile
        Tak więc w imię przyrostu naturalnego wielkiej ojczyzny drogie
        panie "przytulajmy" się do mężusiów bo im więcej fasolek tym lepiej dla nas smile
        • gzwolinski Re: Dzieci nie są trendy 22.03.05, 10:04
          twój post jest idiotyczny, albo jest bezdennie głupi(a), albo prowokujesz wink Nie
          licz, że przy takim podejściu i wychowaniu twoje dzieci za kilkadziesiąt lat
          będą chciały cię utrzymywać ...
    • ingeborga Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 13:34
      Och jak ja lubie takie jednostronne teksty...
      Czy zaraz zaczna sie przesladowania samolubnych bezdzietnych/rodzicow tylko
      jednego dziecka? Nie kazda kobiete stac psychicznie i ekonomicznie na siedzenie
      w domu z 3 dzieci, czy tak trudno o odrobine tolerancji?
      • umghhh Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 16:54
        atrykul mnie ubawil. Powoli stajemy sie coraz bardziej samolubni i konumpcyjnie
        nastawieni - ha ha ha.
        Dodajmy ze *powoli* stajemy sie coraz bardziej agersywni i pozbawieni
        jakiejkolwiek mysli o wspolnocie w ktorej dzieci sie wychowuja poza rodzina.
        Oczywiscie w spoleczenstwie w ktorym liczy sie tylko *sukces* i to pojmowany
        jako mozliwosc kupienia jeszcze jednej rzeczy, wyjazdu na jeszcze fajniejsze
        wakacje do jeszcze drozszego (takiego samego jak wszystkie inne) hotelu nad
        cieplym morzem, w spoleczenstwie takim liczba dzieci spada. To oczywiste
        przeciez dziecko to dodatkowe obciazenie. A juz sam fakt ze dzieciak nawet jak
        zdrowy to przeciez kupe robic musi budzi takie obrzydzenie wsrod moich
        znajomych ze nic w tym dziwnego ze zadne z nich (no prawie) dzieci nie ma.
        Ja tez liczylem i mi nie wychodzilo ale manie dziecka to nie jest decyzja
        ekonomiczna albo przynajmniej nie jest to decyzja w ktorej glownym elementem
        wplywajacym na decyzje jest ekonomia. Gdyby tak bylo biedni nie rodzili by
        dzieci wcale.
        Nie jest to zreszta ani nic zdroznego ani dramat. Spoleczenstwa (szczegolnie te
        40 milionowe) nie upadaja z powodu braku dzieci a raczej z innych powodow.
        Oczywiscie jak ktos chce moze na ewentualne matki i ojcow wplynac. Na to sa
        sposoby. Ale do tego potrzeba czegos wiecej niz kolejnego programu i kolejnego
        urzedu.
        Moze dodam tu jeszcze jedna moja obserwacje. To ze dzieci ma sie teraz albo z
        przypadku (wskotek rozpowrzechnienia antykoncepcji coraz mniej) albo prawie
        wcale to jest w gruncie rzeczy dobrze. Do wychowania dziecka potrzeba jest
        czegos co ja bym okresli moze niezbyt slusznie jako dojrzalosc. A tej w wyscigu
        szczorow w jakim bierzemy udzial brakuje. Alternatywnie naiwnosc (w dobrym
        znaczeniu tego slowa) tez dziala. ALe te przeciez ludzie dysponujacy tymi
        cechami to wlasnie naiwniacy albo ludzie pozbawieni ambicji- czyz nie?

        Brak dzieci to syndrom chorego spoleczenstwa. Ono nie jest chore dlatego ze nie
        ma dzieci ale nie ma dzieci dlatego ze jest chore.


        molim was

        //
      • ikkebra Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 17:09
        Dokładnie!!!!!!
        Co za stek stereotypów!!!
        Jasne, pomidorowa instant, co jeszcze?
        Wrzody, poczucie wypalenia zawodowego itd
        Boze..............
        Świat nie jes czarno biały
    • jatopola Expert Wszechrzeczy Pani Środa 10.03.05, 13:41
      Widzę, że Pani Środa robi karierę jak nie przymierzając Pan Profesor Janusz
      Czapiński niegdyś - w każdej sprawie daje głos. Nawet o dzieciach - no proszę.
      Abyśmy mieli pełne spektrum opinii, należy jeszcze spytać Panią Profesor
      Szyszkowską i Panią Feministkę Agnieszkę Graff.
      • andaba Naprawdę jest tak źle? 10.03.05, 13:45
        Bo ja tego nie widzę, wokół same wielodzietne rodziny, w najgorszym razie z
        dwójką dzieci. Nie znam nikogo bezdzietnego z wyboru - słowo daję, właściwie
        nie znam nikogo kto ma jedynaka, chyba, że ów jedynak ma mniej niż rok...
    • milosnikkota Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 13:46
      Uuu, jak ja lubię takie artykuły. Zastanówmy się, wychodzi na to ,że ci co nie
      mają trójki dzieci są : wygodniccy, nietolerancyjni, szowinistyczni,
      egoistyczni, oderwani od rzeczywistości, jedzą zupy instant do których
      dolewają oliwę do sałaty, są pracoholikami, tchórzliwymi stworzeniami
      przywiązanymi do zewnętrznych symboli statusu materialnego,
      konsumpcyjnymi debilami, wyjeżdżającymi na wczasy wyłącznie zza granicę, gdzie
      ciągle dzwoni im komórka, mają traumatyczne wspomnienia i bogatych dziadków,
      jak chorują to od razu z powikłaniami, nie słuchają księdza, ba chyba nawet
      nie wpuszczają go do domu, bo ksiądz ocenia na podstawie tego co widzi na
      ulicy, a nie w domu. Jedyne co – to są trendy.
      Rozumiem, że autorka, która trendy nie jest, dokonała obiektywnej oceny osób,
      które mają czelność żyć inaczej niż ona. I cool.
      • sowikoj Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 15:29
        Niestety to prawda. Autor ma racje po prostu. moi znajomi sie dziwią, ze
        rezygnuje z pracy dla dziecka drugiego skoro mam dobra pracę. Uogólnia to
        prawda - ale jest to niestety smutny trend naszego pokolenia.
        rocznik 1972
    • elza78 Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 14:19
      dobor naturalny to madra rzecz i dziala bez naszej wiedzy, ludzie ktorzy beda
      mieli mniej dzieci mniej genow przekaza potomstwu i ogolem spolecznosci,
      wychodzi z tego ze poprostu "nie powinni sie rozmnazac" glupota wymrze sama...
      dzieci to naturalna sprawa, pogon za wszelka cene za sukcesem i wygodnictwo nia
      niestety nie jest, wiec bardzo dobrze, i podziekujmy naszym wspanialym
      politykom dbajacym o dobro kobiet za skrocenie urolpow macierzynskich bo w
      koncu dziecko okrutnie dysktryminuje kobiete, w ogole dyskryminuje rodzicow w
      oczach innych, dziecko to zawsze "wpada" bo przeciez w dzisiejszych czasach kto
      chce je miec...
      spoko, kazdy ma wybor (wylaczajac tych co chca ale niestety nie moga bo to
      dramat) i postepuje wedlug swoich jakichs tam wartosci, trzeba byc
      tolerancyjnym, ale "bezdzietni z wyboru" pomyslcie o tym ze jak bedziecie
      stetryczalymi samotnymi staruchami to wlasnie moje dzieci beda lozyc na wasze
      utrzymanie...

      "A W MOJEJ GLOWIE SLONC MILIONAMI KARUZELA NOCY LSNI
      NA NIEJ JESTESMY SAMI ...JA...I...TY..."

      lilypie.com/days/050617/4/25/1/+10/.png
      • milosnikkota Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 14:49
        Gdyby sprawa z genami była taka prosta, to geniuszom rodziłby się geniusze, a
        tak nie jest. Wielu artystów czy wybitnych naukowców miało dzieci, i wcale nie
        stało się tak, że dzieci te również osiągały wybitne sukcesy.
        Dziwnym trafem "głupota nie wymiera" a można by rzec, że ma się świetnie.
        Najczęściej zresztą na małą ilość dzieci decydują się właśnie ludzie
        wykształceni i dobrze sytuowani, a raczej rzadko są oni głupi.

        Piszesz, że każdy ma wybór, a z drugiem strony wyraźnie oceniasz tych, którzy
        dokonują wyborów innych od twojego.

        Z tym łożeniem na utrzymanie "samotnych staruchów" (na marginesie, jakie ty
        wartości przekażesz stwoim dzieciom, postaraj się nie wyrażać obraźliwie o
        ludziach starszych, każdy się przecież starzeje).
        Zanim twoje dzieci będą łożyć na ich utrzymanie można by rzec, że teraz oni
        łożą na twoje dzieci, a to w formie płatnego macierzyńskiego, zasiłków
        rodzinnych, finansowania służby zdrowia, szkolnictwa itp.
        • andaba Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 14:54
          Na twoje dziecko nikt nie łoży? Nie bierzesz macierzyńskiego, nie korzystasz z
          bezpłatnej służby zdrowia, nie poślesz dziecka do państwowej szkoły?
          • izzunia Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 15:16
            hmmm mimo iz place wszystkie chore stawki (swego czasu nawet bylo to w podwojnej wysokosci) z panstwowej sluzby zdrowia nie korzystam - szkoda mi mojego zdrowia, a co do macierzynskiego... za jakis czas mnie czeka, oczywiscie o ile ZUS sie nie dopatrzy jakichs "nieprawidlowosci" w skladkach. Po za tym - kurcze po to placi sie skladki, zeby pozniej cos z tego miec. jak widze ile kasy idzie na zus z pensji mojego meza, to mnie trafia, szczegolnie, ze z tego ZUS dokladnie nie ma nic.
          • milosnikkota Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 15:17
            Andoba, zauważ że odpowiadam na post elzy78, która pisze tak:

            > ale "bezdzietni z wyboru" pomyslcie o tym ze jak bedziecie
            > stetryczalymi samotnymi staruchami to wlasnie moje dzieci beda lozyc na wasze
            > utrzymanie...

            Nie od dziś wiadomo, że systemy ubezpieczeń społecznych oparte na tzw. zasadzie
            solidarności pokoleń, mają coraz mniejszą rację bytu.
            W dużej mierze również dlatego, że ludzie coraz dłużej żyją.

            Sądze jednak, że powodem urodzenia dziecka/ci przez elzę nie była chęć
            spłodzenia wyrobników pracujących na czyjąś emeryturę.
            Warto również zauważyć, że ona i jej dzieci także korzystają z systemu w jakim
            przyszło nam żyć. Więc chyba nie ma co zarzucać komuś tego co samemu się czyni.
            • andaba Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 15:20

              milosnikkota napisała:


              Warto również zauważyć, że ona i jej dzieci także korzystają z systemu w jakim
              > przyszło nam żyć. Więc chyba nie ma co zarzucać komuś tego co samemu się
              czyni.



              No właśnie TO miałam na myśli!!! Tyle, ze w stosunku do Ciebie, a nie Elzy...
              • milosnikkota Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 15:34
                Słonko, przeczytaj sobie jeszcze raz wszystko od początku.

                Nie ja zarzucam bezdzietnym, że moje dzieci będą na nich pracować, jak również
                nie zarzucam rodzicom, że korzystają ze świadczeń, na które składają się
                wszyscy podatnicy (w tym także ci, którzy nie mają dzieci).

                Poprostu uważam, ze takie argumenty są bez sensu, bo żyjąc w państwie, gdzie
                budżet opiera się na podatkach, trudno w którymś momencie nie skorzystać z
                czegoś do czego dokładają się wszyscy płacący podatki.

                • elza78 Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 15:51
                  chyba dziewczyny troche poplynelysmy "nie w te manke" zgadzam sie ze nie sposob
                  nie korzystac ze swiadczen, ale tez trudno jest mi powiedziec aby panstwo
                  otaczalo mnie jakas wspaniala opieka o bog wie jakim standardzie...
                  ale nie o tym byla mowa...
                  wracajac do dzieci wkurza mnie to, ze promuje sie tak model zachowan w mediach
                  i generalnie zewszad atakuja nas wtrety, ze miec duzo, to jest zle, ja mam w
                  nosie to ze ktos chce miec jedno, ok, moga byc rozne przyczyny, np bol porodowy
                  itp zniecheca kobiete do posiadania wiekszej ilosci dzieci... niewazne
                  mnie denerwuje ze naszemu wspanialemu panstwu jest "na reke" aborcja, jest "na
                  reke" eutanazja, jest "na reke" zmniejszony przyrost naturalny, z tego wzgledu,
                  ze mniej ludzi = mniej swiadczen pobieranych, ale o tym, ze mniej skladek
                  placonych do budzetu nikt juz nie pomyslal..., z reszta co tam, taki dziadek z
                  nowotworem lepiej jak sam sie usunie na wlasne zyczenie ze sceny niz by mu
                  dawac nowoczesne leki p-bolowe, opieka paliatywna nie przynosi w koncu
                  zyskow... tylko same straty... w koncu dziadek skladek nie placi..., to samo z
                  aborcja i zachecaniem do plodzenia jedynakow, przeciez panstwo przez te pol
                  prawie roku musi utrzymywac ta "baba z dzieckiem" i to zupelnie za darmola...
                  bo kobieta na macierzynskim skladek przeciez nie placi, a potem tez nie wiadomo
                  co bedzie, wroci do pracy, i wypowiedzonko po tygodniu... wiec lepiej promowac
                  takie a nie inne postawy...
                  ja nie pisze ze chce miec dyszke dzieci, poprostu denerwuje mnie okrutnie jesli
                  ktos probuje dla wlasnych korzysci manipulowac czyjas opinia lub czyims
                  zyciem...
                  chodzi o to aby posiadanie lub nie posiadanie dzieci bylo tylko i wylacznie
                  naszym wyborem a nie wyborem naszego portfela czy wyborem tych co nam mowia ze
                  to nie trendy...
                  i na tym wlasnie polega wolnosc...
                  ale zeby miec wybor najpierw trzeba miec swiadomosc...
        • elza78 Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 15:23
          dobra dobra, moja wypowiedz miala raczej byc takim "czarnym zartem" w kwestii
          stetryczalych staruchow smile miala tylko naturalistycznie uzmyslowic niektorym ze
          niestety do tego wszyscy zmierzamy, wiec sie tak o to nie goraczkujmy
          tak czy siak repartycyjny system zusowski czegos takiego jak niz demograficzny
          nie przetrzyma to jest pierwsze, drugie to to, ze jesli inteligentni ludzie
          decyduja sie na mniej dzieci to jest to dramat z tego powodu ze bedziemy
          mieli "glupie spoleczenstwo", ale looz, tak sie ludziom wmawia, ze
          wielodzietnosc z wyboru jest "be" ja jeszcze szczerze mowiac nie widzialam aby
          rodzic z jedynakiem byl dyskryminowany w jakis tam sposob w przedszkolu np, za
          to zdarzalo mi sie uslyszec rozne historie na temat "dzieciorobstwa" od mojej
          mamy jakie sprzedawane byly przez panie wozne w jej przedszkolu na temat ludzi
          wyksztalconych ktorzy maja piatkeczke dzieciaczkow z wyboru... maja bo ich stac
          i nie dlatego ze sa dzieciorobami, ale jak ktos ma powyzej dwojki, to trzeba go
          wytykac palcami... takie mamy czasy, w sumie o to przeca chodzi, zeby polakow
          bylo mniej i na dodatek zeby byli glupi, zeby mial kto lopata machac u niemcow
          i francuzow i smieci smieciarka wozic za marne grosze...
          co do mnozenia sie glupoty to jest tez takie powiedzienie "glupich nie sieja..."
          napisalas:

          > można by rzec, że teraz oni
          > łożą na twoje dzieci, a to w formie płatnego macierzyńskiego, zasiłków
          > rodzinnych, finansowania służby zdrowia, szkolnictwa itp.

          to mam pytanko, na co ja w takim razie co miesiac place "kasiore" do zusu, moj
          maz tez, na co ida podatki ktore oplacamy?? bo rodzina ktora spodziewa sie
          dziecka jakos nie jest automatycznie zwolniona od placenia skladek i podatkow?
          wiec na moje dziecko ja sobie z mezem teraz pracuje sama... bo tez placimy
          skladki, za to za lat 20 pare kiedy mlodych polakow bedzie mniej oplaty na zus
          musza wzrosnac bo kto bedzie karmil emerytow ktorymi my wtedy bedziemy?? to
          chyba logiczne ze nasze dzieci...
          • milosnikkota Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 15:48
            elza78 napisała:

            > ale looz, tak sie ludziom wmawia, ze
            > wielodzietnosc z wyboru jest "be" ja jeszcze szczerze mowiac nie widzialam
            > aby rodzic z jedynakiem byl dyskryminowany w jakis tam sposob w przedszkolu
            > np, za to zdarzalo mi sie uslyszec rozne historie na temat "dzieciorobstwa"
            > od mojej mamy jakie sprzedawane byly przez panie wozne w jej przedszkolu na
            > temat ludzi wyksztalconych ktorzy maja piatkeczke dzieciaczkow z wyboru...

            to jest właśnie wybiórczość uwagi, dostrzegasz to co jest problemem dla ciebie.
            Komentowany artykuł obraża właśnie rodziców z jednym dzieckiem, ale ty
            twierdzisz, że tego nie widziałaś w przedszkolu, więc tego nie ma.

            Osoby piszące takie artykułu są dokładnie takie same, jak te, które szydzą z
            rodzin wielodzietnych. I tak np. często grube piszą o dyskryminacji i
            prześladowaniu, jednocześnie nazywając chude "wieszakami".


            > to mam pytanko, na co ja w takim razie co miesiac place "kasiore" do zusu,
            > moj maz tez, na co ida podatki ktore oplacamy?? bo rodzina ktora spodziewa
            > sie dziecka jakos nie jest automatycznie zwolniona od placenia skladek i
            > podatkow?
            > wiec na moje dziecko ja sobie z mezem teraz pracuje sama... bo tez placimy

            Aha, ty na swoje dziecko płacisz sama.
            Taki bezdzietny to na co w takim razie płaci, bo wychodzi z twojego
            rozumowania , że ani na własną emeryturę, ani na cudze dzieci.
            • elza78 Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 15:56
              jenyyyyy skonczmy z tymi skladkami smile
              bo sie juz smiesznie robi hihi, co do problemu jedynactwa czy wielodzietnosci,
              to jak na razie mnie to nie dotyczy, ale wydaje mi sie, ze jeden glos autorki
              artykulu przeciwko takiemu modelowi rodziny jak 2+1 tonie w morzu glosow
              obrazajacych ludzi ktorzy maja powyzej dwojeczki...
              "dziecioroby" to okreslenie przeciez powszechnie znane za to chyba nie ma
              pogardliwego okreslenia dla rodzicow jedynaka... to chyba o czyms swiadczy,
              poprostu autorka artykulu dowodzi faktu ze w polsce lansowany jest taki a nie
              inny system wartosci, ze wiecej jak dwa jest zle smile
              • andaba Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 16:01
                Nawet kiedyś piasałam na emamie, czemu wielodzietni są potępiani, to podobno
                nie są, natomiast są rodzice jedynaków. Miłe, ze ktoś niemający dzieci widzi
                jak jest.
                • elza78 Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 16:18
                  wiesz, mowi sie ze dzieci to dar, ja mam jeszcze wybor czy zostane przy
                  jedynaku (na razie sobie siedzi w moim brzuchu) czy bede miala ich wiecej, ale
                  nie powinno sie oceniac kogos zle datego ze ma piatke dzieci, kiedys norma byla
                  rodzina wielodzietna, moj pradziadek mial z prababcia jedenastke dzieci i co,
                  byl dzieciorobem?? wszystkie wychowal na porzadnych ludzi, wszyscy otrzymali
                  wyksztalcenie, pradziadek mial wielki majatek, w szostke koni do kosciola
                  zajezdzal w niedziele i nikt go palcami nie wytykal ze ma tyle dzieciakow, a
                  teraz sie na odwrot porobilo, ze jak masz powyzej dwoch to jestes dzieciorob i
                  sie nie potrafisz zabezpieczyc... nikt nie moze dostrzec tego, ze niektore
                  kobiety walcza o swoj sukces z pazurami, poswiecaja sie pracy kosztem
                  macierzynstwa, a inne spelnienie odnajduja wlasnie w zaciszu domowego ogniska
                  wychowujac gromadke dzieciakow... jeszcze inny model probuje pogodzic jedno z
                  drugim bo przy pomyslnych wiatrach i zyczliwosci ludzi jednak sie da, choc jest
                  trudno, recepta jest taka:
                  niech kazdy sobie zyje wedle swojego systemu, byle polityka mediow nie wpajala
                  w ludzi niecheci do kogokolwiek
                  • andaba Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 16:20


                    elza78 napisała:



                    niech kazdy sobie zyje wedle swojego systemu, byle polityka mediow nie wpajala
                    > w ludzi niecheci do kogokolwiek
                    >


                    Amen!
            • mika_forum Re: Dzieci nie są trendy 17.03.05, 13:28
              Dodam, ze mamy jedno dziecko i poczulam sie bardzo urazona tym artykulem. Nie
              jestem pracoholikiem, uwielbiam gotowac.
              Mamy jedno dziecko bo tak chcielismy, taki jest nasz idealny model rodziny.
        • kicia72 Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 20:45
          Popieram w całej rozciągłości!Jeżeli dzieci naszej przedmówczyni pójda na
          studia państwowe niepłatne to ciekawe z czyich pieniędzy?Albo nie daj Boże
          wylądują na bezrobotnym...
          W tej całej dyskusji śmieszy mnie jeden argument traktowanie przedmiotowo
          dzieci-mieć po to, żeby na stare lata podały przysłowiowa szklanke wody-mam
          koleżanke która pracuje w domu starców-większość staruszków którzy tam
          przebywają ma rodziny,dzieci,wnuki...
    • ggosia1 Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 14:36
      Łatwo powiedzieć. Sama jestem w ciązy z drugim dzieckiem, ale zdaję sobie
      sprawę, że było, jest i będzei trudno. Jeżeli chce sie samemu dziecko
      wychowywać (a nie zostawiac na 10 godz z opiekunką- kosztująca prawie połowę
      mojej pensji-a źle nie zarabiam na kobietę- czy też babcią- a do tego trzeba ją
      mieć i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia..., być z nim, kiedy jest
      bardzo małe, a później w przedszkolu kiedy zaczyna chorować)to trzeba z czegoś
      zrezygnować..i to nie koniecznie z zabawy... Zadaję sobie pytanie- dlaczego?
      ale na nie nie ma odpowiedzi. Ja wybrałam swoje priorytety, ale nie jest mi
      łatwo zrezygnować z tego, że jestem osobą niezależną, cenioną... Nie
      oceniałabym tak ostro innych, może lepiej, że ci, którzy chcą tak intensywnie
      powiększać PKB nie unieszczęśliwiają dzieci, starając się im to odkupić drogimi
      zabawkami i super szkołą...
    • mila333 Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 14:46
      Autorka artykułu zapomniała, niestety, o ludziach, którzy nie mają dzieci,
      bo... nie mogą ich mieć. Niemożliwe, żeby nie było takich par w jej otoczeniu -
      statystycznie z niepłodnością boryka się w Polsce co 4-5 para. To przykre, że w
      tak opiniotwórczym (w tematyce dzieci) periodyku z reguły bagatelizuje się ten
      temat.
      • mila333 Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 14:49
        I mało profesjonalne.
      • elza78 Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 15:31
        co do nieplodnosci, porownajmy ceny lekow stosowanych w leczeniu nieplodnosci
        (np luteina, duphaston) do cen refundowanych przez nasze wspaniale panstwo
        srodkow antykoncepcyjnych....
        tak wyglada u nas polityka "prorodzinna":
        piguly za dyszke, luteinka za stowke... jak nie ma kaski to niech poroni, a co
        tam, jednego mniej.... brutalne acz prawdziwe...
        (sorry jesli kogos urazilam)
      • ikkebra Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 17:18
        Jako osoba dotknieta takim dramatem chcę wtracić jezscze jedno:
        czesto ludzie tacy jak ja udają że nie chcą mieć dzieci.
        Wiec taka duża liczba znajomych Autorki, którzy niby są wygodniccy, to połowa z
        nich najprawdopodobniej nie może ich mieć, tylko to ukrywa
        Niesttey wiem coś o tym sad
    • ciemna1 Dzieci są trendy 10.03.05, 14:53
      ale czy zdecyduję się na kolejne dziecko (mam syna 1,5)jeżeli jestem jedynym
      żywicielem rodziny (a to ja chodzę w ciąży, rodzę i karmię). Moge miec nawet 3,
      ale pod warunkiem, że nie będę musiała chodzić do pracy, zajmowanie się dziećmi
      jest b.przyjemne.Nie chcę znowu stracić najpiękniejszych chwil z pierwszego
      roku życia mojego dziecka, tylko dlatego, że Państwo jest zbyt biedne by
      macierzyński trwał 12-18 m-cy.
      • pklark Re: Dzieci są trendy 10.03.05, 15:07
        Dzieci nie są trendy ( patrz dane o ujemnym przyroście) i sądze ,że w
        najbliższych dziesięcioleciach sie to nie zmieni.Nie chcę aby ktos
        stwierdzil ,ze intensywnie to rozmnazaja sie tylko rodziny patologiczne ale COŚ
        w tym twierdzeniu jest- po prostu kobiety wyksztalcone,pracujace ,bawiące sie
        nie chcą miec dzieci i już ( poza wyjątkami potwierdzajacymi regulę).Co nas
        czeka ? To co się dzieje np. we Francji - malo dzieci bialych dużo kolorowych (
        prosze tylko nic nie mówić o rasiżmie - ja zauwazam fakty....) i stopniowe
        wymieranie spoleczeństwa czysto polskiego.....
        • ikkebra Re: Dzieci są trendy 10.03.05, 17:20
          Nie generalizuj
          Jestem młodą, wykształconą, pracującą i bawiącą się kobietą.
          I nie mogę ich mieć I miliony mi podobnych
          Wieć nie generalizujmy "nie chcą"
    • naels Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 15:05
      Niby czesciowo zgadzam sie z autorka artykulu, ale wytykanie palcami rodzicow
      jedynakow jako samolubnych, bezmyslnych, wygodnickich, konsumpcyjnie
      nastawionych leni jest nie tylko obrazliwe, ale swiadczy o tym, ze autorce
      chyba zabraklo wyobrazni. Dzisiejsi rodzice rzeczywiscie czesto inwestuja w
      niewielka liczbe pociech, ale czy w gre wchodzi wylacznie lenistwo? a moze maja
      na mysli glownie dobro dziecka i jego przyszlosc? Autorka jakos nie widzi
      zwiazku miedzy tym, ze na jedno miejsce pracy "czeka tłum panienek z dwoma
      fakultetami, gotowych ziemię gryźć, i to za pół pensji" a tym, ze zatroskany
      rodzic na dziecko "chucha i dmucha, posyła do najlepszego przedszkola w mieście
      (1000 złotych miesięcznie, w tym balet, angielski, francuski i możliwość
      obejrzenia w internecie, co robi dziecko), a potem do najlepszej szkoły". Czy
      autorka sugeruje, ze moja milosc rodzicielska i poczucie odpowiedzialnosci
      powinno sie przejawiac w urodzeniu szostki dzieci, pozniej zas ciaglego
      odejmowania im od ust, odmowienia im prawa do dobrej edukacji (bo za co?)
      i godziwego startu w doroslosc, a pozniej obseerwowanie ze stoickim spokojem,
      jak wegetuja na zasilkach?
    • mkrysiewicz Nic dziwnego.. 10.03.05, 15:26
      ..sama mam 25 lat, pracę na czas określony i za mało oszczędności żeby kupić
      mieszkanie a wynajęcie to topienie pienędzy w błocie, jak uda się zdobyc umowę
      na czas nieokreślony i uwić własne gnaizdko za zaoszczędzone pieniądze to też
      już będzie za późno na ciążę bo po trzydziestce trudniej o zajście i mniejsza
      szansa na zdrowe dziecko.. a wszystko rozbija się znowu o kasę, smutne ale
      prawdziwe

      ..mieszkam w Polsce..
    • smooczyca Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 15:47
      nie rozumiem w czym problem ?

      bo chce zyc wygodnie ? na odpowiednim poziomie dla siebie i dla swojego
      jednego dziecka ?

      mam w imie spoleczenego obowiazku zamienic adidasy na trampki z Tesco ?

      moze warto skonczyc z jakas chora martyrologia matko-polkowa i pozowlic ludziom
      decydowac o sobie, a nie zmuszac do prokreacji jednoczesnie skazujac ich
      wylaczenie z zycia kulturalno-towarzyskiego ?

      porownywanie Polski do Francji jest niestostosowne i chybione chociazby ze
      wzgledu na roznice w sytuacji materialnej tych dwoch krajow - a to podstawa
      jakiejkolwiek rozmowy .....
      • sowikoj Re: Dzieci nie są trendy 17.03.05, 13:59
        Moim zdaniem sytuacja materialna ma tak naprawdę niewielkie znaczenie. Miec
        dzieci to ogromny wysiłek (praca, wychowanie, zapewnienie minimum uczucia i
        bytu)i wielu młodych ludzi jest zbyt leniwych by sie wysilic na
        długoletni "kierat". Naprwde do zycia potrzebne są niewielkie srodki, a wiele
        milości, cierpliwosci i taktu ze strony nas rodziców, by wychować pieknego
        duchem czlowieka. Wiele osob po prostu poprzesaje na 1-2 dzieci, bo wolą samemu
        korzystac z życia (wycieczki, luksusowe samochody itd.) cenia rzeczy
        materialne, a niedoceniają byc możze kontaktów miedzyludzkich. I chyba tu
        właśnie lezy głębszy problem. Bo przecież wiekszość z nas uzna, że dobra
        materialne to nic złego i słusznie sie nam należą. Nie neguję, jednak dla mnie
        to ta sama kwesti co wybór mieć czy być. I do tego sprowadza się wiekszość
        powyższych wypowiedzi.
        I.
    • piotralski1 Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 15:55
      Dzieci nie są trendy bo trendy być nie mają. Jeśli mogę coś wnieść do
      górnolotnej dyskusji nad artykułem składającym się w 99% z truizmów i pytań
      retorycznych to pytania:
      -ile dzieci ma autor?
      -po co niektórzy szanowni dyskutanci cytują powyższy tekst artykułu nie wnosząc
      własnych treści?
      -czy ktokolwiek słyszał o tym że dzieci to ludzie tacy jak my a nie jakieś
      dziwne byty określane mianem "MOJE DZIECKO"?
      • andaba Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 16:03
        piotralski1 napisał:

        > Dzieci nie są trendy bo trendy być nie mają. Jeśli mogę coś wnieść do
        > górnolotnej dyskusji nad artykułem składającym się w 99% z truizmów i pytań
        > retorycznych to pytania:
        > -ile dzieci ma autor?
        > -po co niektórzy szanowni dyskutanci cytują powyższy tekst artykułu nie
        wnosząc
        >
        > własnych treści?
        > -czy ktokolwiek słyszał o tym że dzieci to ludzie tacy jak my a nie jakieś
        > dziwne byty określane mianem "MOJE DZIECKO"?


        A tak konkretnie to o co Ci chodzi? Bo jakoś nie rozumię?
    • umargos Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 17:17
      Nie bedą trendy, dopóki nie zmieni się system podatkowy i nie będzie
      dalekowzrocznej polityki państwa, nastawionej właśnie "prodzieciowo".
      Czekam z ustęsknieniem, czekam i pewnie się nie doczekam, systemu, w którym
      podatek w gospodarstwie domowym rozlicza się podług "pogłowia". Wtedy, pomimo,
      że osoba samotna płaci wyższe podatki, to jest jakaś sprawiedliwość, bo osoby
      posiadające na utrzymaniu dzieci, maja prawo zapłacić podatek niższy. Dla
      każdego jasne jest, że ma większe wydatki. A kiedy zapłaci podatek niższy,
      dodam z WŁASNYCH pieniędzy, mniej bedzie potrzebował z tzw. budżetu państwa.
      Sama chciałabym mieć przynajmniej pięcioro, szanse mam najwyżej na trójkę...i
      to nie dlatego, że są czy nie są trendy...chcę, bo lubie dzieci, bo chce mieć
      dzieci, bo kocham moją córkę i chcę żeby miała rodzinę jak największą (więcej
      ludzi do kochania)...a na więcej, chyba, że bliźniaki się trafią nie starczy
      czasu, bo za późno zaczęłam.
      • dvoicka Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 18:49
        wlasnie jestem na tym etapie zycia, ze zastanawiam sie czy juz
        i jestem bardzo rozdarta
        przyznaje, ze jest we mnie wiele wygodnictwa ale tez boje sie o przyszlosc.
        ale musze tez powiedziec, ze zdaje sobie sprawe, ze wiekszosc trudnosci da sie
        przezwyciezyc i ze jestem w stanie wychowac dzieci, natomiast mam wiele
        kolezanek, ktore daly sobie wmowic, ze zeby miec dziecko trzeba miec mnostwo
        kasy, bo krew pepowinowa, firmowy wozek i ubranka, lekcje angielskiego, dobra
        niania i basen dla niemowlakow sa takie drogie.
        trendy jest kupic wiekszosc wyprawki w najdrozszych sklepach albo nie kupowac
        jej wcale.
      • jop Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 19:49
        > Nie bedą trendy, dopóki nie zmieni się system podatkowy i nie będzie
        > dalekowzrocznej polityki państwa, nastawionej właśnie "prodzieciowo".

        To w takich Stanach, gdzie np. nie ma w ogóle urlopu macierzyńskiego, ludzie chyba w ogóle powinni przestać się rozmnażać.

        > Czekam z ustęsknieniem, czekam i pewnie się nie doczekam, systemu, w którym
        > podatek w gospodarstwie domowym rozlicza się podług "pogłowia".

        Jasne, a najlepiej wprowadzić bykowe dla starych kawalerów.

        > (więcej ludzi do kochania)

        Albo do nienawidzenia się, wieloletniego rozstrząsania żalów "a bo jej to babcia dawała zawsze lepszego lizaka" oraz walki na kły i pazury o mizerne resztki schedy po rodzicach.
        • umargos Re: Dzieci nie są trendy 11.03.05, 04:15
          jop napisała:

          > To w takich Stanach, gdzie np. nie ma w ogóle urlopu macierzyńskiego, ludzie
          chyba w ogóle powinni przestać się rozmnażać.

          Rzecz nie w urlopach tak naprawdę...ale przykład chociażby Francji czy Szwecji
          pokazuje, że owszem, dalekowzroczna polityka procentuje.
          >
          > > Czekam z ustęsknieniem, czekam i pewnie się nie doczekam, systemu, w któr
          > ym
          > > podatek w gospodarstwie domowym rozlicza się podług "pogłowia".
          >
          > Jasne, a najlepiej wprowadzić bykowe dla starych kawalerów.
          Nie. Ale system podatkowy, w którym są progi, w zależności od obciążeń
          finansowych konkretnego gospodarstwa domowego, wydaje mi się sprawiedliwy.
          >
          > > (więcej ludzi do kochania)
          >
          > Albo do nienawidzenia się, wieloletniego rozstrząsania żalów "a bo jej to
          babci
          > a dawała zawsze lepszego lizaka" oraz walki na kły i pazury o mizerne resztki
          schedy po rodzicach.

          Ja mam dobre wzory i tego nie muszę się obawiać :o)))))
    • joanna666 Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 18:18
      Takich rodzin, jakie opisuje autorka, jest w Polsce stosunkowo niewiele. W
      Warszawie na pewno jest to widoczne zjawisko, ale np. w Katowicach? Jaka jest
      oficjalna średnia krajowa wynagrodzenia? Co z rzeszą ludzi (często
      wykształconych i wartościowych pracowników), którzy przez kilka miesięcy nie
      otrzymują pensji lub zarabiają po kilkaset zł? Trudno sie dziwić młodym ludziom
      szukajacym pracy po kilka miesięcy w najlepszym przypadku, że nie myślą o
      założeniu rodziny.
      A tak nawiasem to w Agorze stażysta zarabiał kilka lat temu za cały miesiąc
      zasuwania od rana do nocy 400 - 500 zł brutto (na umowę o dzieło - czyli bez
      żadnych świadczeń w przypadku np. złamania nogi podczas pracy). Nie wiem, jak
      jest teraz (koleżanka po dwóch latach olała możliwość takiej "kariery"), ale
      chyba nie lepiej. Zapewne w międzyczasie nie postarała się o dziecko z wygody i
      z chęci życia w luksusie... Jutro ją zapytam, hi, hi...
    • minka5 Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 19:16
      Dla mnie w tej dyskusji jest za duzo przeliczen ekonomicznych. Nie wierze, ze
      jak Bog dal dziecko, to i da na dziecko, ale przeciez nie mozna wzystkiego
      tylko przeliczac. Macierzynstwo/ojcostwo to przede wszystkim ogromna wewnetrzna
      potrzeba. Jak ktos nie ma tej potrzeby, albo jest zaspokojona po jednym
      dziecku, wowczas dorabiana jest ideologia typy ekonomicznego. A ci ktorzy
      dopiero po szostym dziecku, czuja sie spelnieni, tez musza sie bronic przed
      opiniami.
      Nie wydaje mi sie, ze ktos w ogole powinien dorabiac jakakolwiek ideologie do
      swoich wyborow. To jest prywatny wybor - wszyscy placimy podatki, ale dziecko
      najbardziej obciaza rodzicielska kieszen. Nie ma chyba nigdzie sytuacji, ze
      para posiada potomstwo, ktore jest nastepnie w wiekszosci na utrzymaniu panstwa.
      Dzieci to zwykle wyrzeczenie, rowniez ekonomiczne.
      A swoja droga - kto z nas mial w dziecinstwie wszystko - i drogie zabawki i
      zagraniczne wczasy i... i....i.... A czy ktos z tej racji jest/byl naprawde
      nieszczesliwy?
      Przeciez chyba istota dyskusji o dzieciach powinna dotyczyc kwestii CO moge dac
      mojemu dziecku emocjonalnie a nie tylko ZA ILE.
      • farfala1 Re: Dzieci nie są trendy 11.03.05, 21:10
        Mam osmioro rodzenstwa. rodzicow rzeczywiscie nie bylo stac na wszystko ale
        jakos znam trzy jezyki obce ktorymi wladam biegle (2 uczylam sie w szkole,
        jednego sama, pozniej dorabialam niankowaniem, myciem okien itd na kursy),
        skonczylam prestizowe studia w Paryzu (wygralam stypendium). Rodzenstwo moze
        sie pochwalic podobnymi sukcesami. A jak nam dobrze ze soba razem, a jak
        rodzicom dobrze z nami. LUDZIE CZY WY WYOBRAZACIE SOBIE JAKA JEST RADOSC JAK MY
        SIE WSZYSCY SPOTYKAMY, JAK SOBIE POMAGAMY NAWZAJEM. NIE WY SOBIE TEGO PO PROSTU
        NIE WYOBRAZACIE, BO GDYBYSCIE (CO NIEKTORZY) MIELI TAKA WYOBRAZNIE JUZ DAWNO
        ZWERYFIKOWALIBYSCIE SWOJE PRIORYTETY
    • jop Re: Dzieci nie są trendy 10.03.05, 19:54
      Potwornie płytki artykuł. To jakby napisać, że wszyscy posiadający dzieci są nieodpowiedzialnymi dzieciorobami, którzy wpadli, bo wstydzili się w kiosku o gumkę poprosić, a teraz próbują sobie racjonalizować wpadkę i opowiadają wszystkim, jak to świetnie.

      Prawdziwe przyczyny nieposiadania dzieci rzadko są ekonomiczne. Jak ktoś naprawdę bardzo, bardzo chce, to mu nie przeszkadza krótki macierzyński, VAT na ubranka, mizerna pensja, małe mieszkanie, a nawet partner nie do końca taki, jakiego się wymarzyło. Mówienie komuś "nie stać nas" jest po prostu uprzejmą formą powiedzenia "nie twoja sprawa, odwal się".
    • andrzej.musial :) 10.03.05, 20:17
      nas jest piecioro. Moze nie mialem wlasnego pokoju i nie kazda moja zachcianka
      zostala spelniona. Jednak dostalem cos innego. Dostalem samodzielnosc i
      motywacje do dzialania. Wiedzialem, ze nie wolno grymasic bo kolejka po
      dokladke obiadu byla gotowa skorzystac z mojej 'chwilowej niedyspozycji'. I
      nauczylem sie dzielic z innymi. Nie musialem na sile szukac przyjaciol bo
      mialem ich cala czworke w domu. A warunki? Dzis koncze prestizowe dzienne
      studia z perspektywa uzyskania zachodniego dyplomy, opanowalem 3 jezyki obce i
      kazdy z mojego rodzenstwa zmierza w podobnym kierunku. A kiedy moi rodzice
      zaczynali to w zaden sposob nie byli pewni czy podolaja. I dzis ich podziwiam
      - za odwage. I nie pietnuje niczejego wyboru - kazdy ma prawo do swojej
      decyzji - nie nazywajmy jednak rodzin wielodzietnych patologia czy
      ciemnogrodem a ludzi nie majacych dzieci nie oskarzajmy o egoizm. Nie
      nazywajmy spadku dzietnosci postepem spolecznym ale rownoczesnie pracujmy nad
      swiadomym rodzicielstwem (bynajmniej nie tylko srodki antykoncepcyjne do tego
      sluza). Szanujmy sie nawzajem i szanujmy wyobry innych. Nie nazywajmy nigdy
      nikogo darmozjadem, bo moze sie okazac, ze dzieki uporowi i ambicji jego
      dzieci osiagna o wiele wiecej niz 'zaplanowane i przemyslane z jasna wizja
      zapewnionej przyszlosci'. Bo moze sie okazac, ze to one beda oplacac co po
      niektore jeszcze emrytury dzisiejszych bezdzietnych. Nie stawiajmy na nikim
      krzyzyka i nie szufladkujmy ludzi wedlug dochodu. Nie bazujmy na stereotypach.
      Ja juz dzis wiem, ze chce miec wiele dzieci. I chce im zapewnic dobra
      przyszlosc, ale chce im dac przede wszystkim siebie i przyklad swojego zycia.
      Chce aby widzialy mnie na codzien, nie tylko w weekend. Wcale nie mam zamiaru
      przeciazac ich dodatkowymi zajeciami, bo wiekszosc z nich swiadczonych w
      Polsce jest na tak zalosnym poziomie, ze tak naprawde szkoda pieniedzy. Chce
      ich nauczyc samodzielnosci, dac im zalazek mysli, ktora sami rozwina. Chce ich
      nauczyc niezaleznosci i umiejetnosci wyrazania sowich opinii i sadow. I nie
      mam zamiaru otwierac arkusza kalkulacyjnego i przed kazdym poczeciem robic
      niezbednych kalkulacji, gdzy zycie juz nie raz nauczylo mnie, ze myslenie
      dzisiejszymi kategoriami jest czesto zgubne. To, ze dzisiaj pracujesz, nie
      oznacza, ze zawsze bedzie tak samo. Trzeba planowac, ale trzeba brac poprawke
      na zdarzenia losowe. Zycie jest zbyt kruche aby wyrazic jest matematyczna
      formula. Uwazam jednak, ze jak najbardziej chec posiadania dziecka powinna byc
      przemyslana. Jednak przemyslana innymi kategoriami. Trzeb najpierw sobie zadac
      pytanie, czy ja chce przyjac dziecko aby je wychowac i wspoluczestniczyc w
      procesie tworzenia nowej jednostki, czy tez chce sobie sprawic nowy gadet,
      ktory spelni moje ambicje i niczym nowy dom czy samochod bedzie doskonale
      wygladal przed znajomymi. Na koniec chcialem pozdrowic zarowno wszystkie
      rodziny wielodzietne, ktore czesto borykaja sie z brakiem akceptacji w
      spoleczenstwie i niewybrednymi docinkami ze strony 'uswiadomionych', jak i
      rowniez rodziny bezdzietne, czy to z wyboru, czy z koniecznosci, ktore rowniez
      czesto przezywaja rozterki z powodu braku akcpetacji. Jezeli mamy byc
      szczesliwi w naszym kraju, to nauczmy sie nawzajem szanowac i nie narzucajmy
      nigdy nikomu za wszelka cene naszego 'jedynie slusznego' punktu widzenia.
      Pozdrawiam
      • echtom Re: :) 10.03.05, 22:43
        Przeczytałam Twój post z zazdrością. Ja jestem jedynaczką wychowaną wśród
        dorosłych i od paru lat spełniam swoje marzenie o domu pełnym dzieci i zwierząt.
        Zakładając rodzinę od razu zaplanowałam dwójkę dzieci, a jak przytrafiło się
        trzecie, też jakoś się zmieściło w życiowym "biznesplanie". Z czasem dorobiłam
        się jeszcze dwóch kotów, więc nietrudno sobie wyobrazić, jakie mam w domu
        zamieszanie, ale przynajmniej czuję, że toczy się w nim prawdziwe życie. Nie
        jest to idylla - wiadomo, że im więcej osób w domu, tym więcej konfliktów.
        Dzieci często się kłócą, co doprowadza mnie do rozpaczy, choć podobno jest
        normalne u rodzeństwa, ale chwile, gdy się dogadują i robią coś razem,
        wynagradzają wszystko. Uważam, że właśnie ludzie wykształceni i w miarę
        ustabilizowani materialnie powinni mieć więcej dzieci, bo sytuacja, w której
        oni mają jedno lub wcale, a lukę demograficzną wypełniają mieszkańcy
        popegeerowskich wiosek i pijacy w podmiejskich melinach, na pewno nie jest dla
        społeczeństwa korzystna. No i ktoś musi też "popracować" za te pary, które nie
        mogą mieć dzieci lub co najwyżej jedno ze względów zdrowotnych, za co przeciez
        nie można ich winić. Obawiam się, że to , co piszę, będzie źle odebrane, bo
        myślenie o dzieciach i rodzicielstwie w kategoriach społecznych, a nie
        indywidualnych, też nie jest trendy. A za kilkadziesiąt lat dojdziemy do tego,
        że opiekować się nami i pracować dla nas będą kolorowi imigranci, a my jeszcze
        będziemy mieć im za złe, że tu są.
      • khucz Re: :) 10.03.05, 23:39
        dziękuję. właśnie przed chwilą utuliłam mojego synka, bo przyśniło mu sie coś strasznego i potrzebował na gwałt mamusi...to ważne być Komuś potrzebnym. Teraz śpi sobie w sypialni moich dwóch facetów, których kocham nad życie, a ja walczę ze swoimi emocjami, które wpedzają mnie w kozi róg... zrozumieja mnie chyba tylko kobiety, które były w takiej sytuacji: pomimo dwóch fakultetów i niezłego cv- od pół roku szukam pracy... chcę bardzo wrócić do życia zawodowego, bardzo nie chcę rozstawać się z moim Synem na więcej niz kilka godzin dziennie. Pewnie wiele z Was powie, że to zakrawa na schizofrenię, ale odkąd jestem mamą nic juz nie jest dla mnie oczywiste. Boje się życia kurczaka domowego, boję się że gdybym teraz zaszła w druga ciąże, to juz nigdy nie znajdę satysfakcjonującej pracy...nie chcę rodzić dzieci i po 3 miesiącach zostawiać ich z niania, nie chcę żeby moje dziecko było jedynakiem, nie chcę być tylko zoną i mamą. Czy to wszystko w ogóle da się jakos pogodzić?????????
        • andaba Re: :) 10.03.05, 23:46
          Podejrzewam, ze trudno pogodzić. Dobrze, ze ja nie miałam takich dylematów...
      • pentera Re: :) 11.03.05, 00:08
        Wreszcie jakis sensowny głos w tej burzy. Większość moich znajomych nie ma
        dzieci, bo nie ma z kim ich mieć. Z najróżniejszych powodów są sami. Niektórzy,
        bo się uczyli i teraz pracują np. w Angli sprzatają niektórzy, bo grymasili,
        niektórzy po prostu nie mają szczęścia i tyle i do pracy, nie mówiąć o
        założeniu rodziny...to jest wyższy stopień wtajemniczeniasmile Ja kończyłam studia
        dzienne "z dzieckiem przy piersi" - jak mówił mój promotor, teraz sobie piszę
        doktorat, tak dla siebie, robię parę innych rzeczy, ale marzy mi się większa
        rodzina, nie tylko jedna para małych łapek, która przyklejona, słucha bajki.
        Ubawiła mnie kiedyś wypowiedź jednej z dziewczyn 32 lata ( znajoma koleżanka)
        pracuje w UM, ona odkłada decyzję o dziecku jak najpóźniej, bo robi "karierę",
        a ja sobie pomyślałam- przekładająć papierki, za 800 zł. Dziecka nie da się
        przeliczyć na pieniądze i chyba dobrze. Bycie matką, czy ojcem, nie jest
        zarezerwowane dla każdego. Natomiast osoby, które nie mogą mieć dzieci
        biologicznych, mogą pomóc innym jeśli oczywiście chcą, w końcu "nie ta matka co
        urodziła, a ta co wychowała".
        • hanna26 Re: :) 11.03.05, 02:34
          Kiedy zaszłam w moja drugą, wymodlona, wyczekaną ciążę, usłyszałam od znajomej
          z pracy pełne współczucia: "Dwoje dzieci... no, ja współczuję...". A na moja
          lekką uwagę, że naszym ideałem jest troje, a tzn., że w przyszłości będziemy
          chcieli mieć jeszcze jedno - spojrzała na mnie takim wzrokiem, jakby nie była
          pewna, czy sobie z niej nie kpię.
    • charliew wolę słuchać New Order "here to stay" niż płaczu 10.03.05, 21:00
      bobaska. chociaż bobaski kocham nad życie, ale "here to stay" jeszcze bardziej
    • akle2 Mam wrażenie, ze autorka tekstu nie wie... 10.03.05, 21:00
      w jakich czasach żyje. Naprawdę nie dla wszystkich jest to wygodnictwo i nie
      wszyscy mają panią do sprzątania, podczas gdy sami się smażą na plaży we
      Włoszech... Nie powiem nic odkrywczego, że o pracę trudno nawet wyskształconym
      poliglotom i bez szemrania wykonuje się polecenia szefa, nadgodziny, etc.
      Sama mam 32 lata, pracuję jak osioł studiując jednocześnie zaocznie i nie wiem
      naprawdę kiedy uda mi sie spełnić marzenie o dziecku, które przecież samą
      miłością, powietrzem i energią słoneczną nie żyje. Zastanówcie sie drogie
      panie, co piszecie...
    • debilka007 Re: Ja bym ku.. miała dzieci, ale jak ku.. mam w 10.03.05, 22:12
      Ja bym ku.. miała dzieci, ale jak ku.. mam wychowywać dzieci, gdy nie mam
      własnego mieszkania?
      Brak dzieci bierze się z odpowiedzialności młodych ludzi, którzy nie chcą ku..
      wychowywać dzieci po wynajętych kątach i skazywać je na przyszłość w tym
      popieprzonym kraju...
      • gzwolinski dobry nick... 22.03.05, 10:14
        ... i tłumaczy twój post.
    • peachess Dzieci nie są trendy i co z tego? 10.03.05, 23:16
      jest dokładnie tak jak artykuł opisuje. I co w tym złego? przecież katastrofy
      demograficznej nikt z nas nie dożyje.

      dotychczas sądziłam że głównym problemem polskiego narodu (bo nie moim) jest
      niechęć do posiadania dzieci w ogóle. tymczasem w powyzszym tekście podnosi się
      poprzeczkę krytykujac posiadanie TYLKO jednego potomka.
      czy wy czasem za dużo nie wymagacie?....
      • ankas70 Coś w tym jest 10.03.05, 23:52
        Sama jestem w drugiej ciąży i chyba na trzecią się nie zdecyduję. Pierwsze
        dziecko urodziłam w 31 roku życia po 10 latach intensywnej pracy. Dalczego tak
        późno bo wcześniej nie trafił się człowiek który by spełniał kryteria bycia
        właściwym ojcem i mężem. A takie miałam wymagania i potrzeby. Myslę ze wiele
        kobiet zdecydowałoby sie na dzieci wcześniej gdyby miały prawdziwych meżczyzn
        obok siebie. Pracuję w dość specyficznym środowisku - podobno kształtujacym
        opinie społeczną , w którym większośś osób to rozwódki, panny z dziećmi ,
        single płci męskiej w róznych stanach. Mało kto żyje w stałych zwiazkach.
        Jeśli mają dzieci to góra jedno. A z drugiej strony znam wiele rodzin
        wielodzietnych ( od 3 do nawet 7 dzieci) i muszę stwierdzic że ci ostatni
        zmagają się z komentarzami płynącymi zewsząd: Po co tyle dzieci, lub co to nie
        mogli uważać. Jak ktoś nie ma ochoty na dzieci zgoda jego prawo, ale dlaczego
        tak mocno drażnią rodziny wielodzietne. Przyznam się, zę chodząc teraz z
        wielkim brzuchem do pracy widzę na sobie te spojrzenia a i słysze komentarze a
        kiedy następne? Moze to kwetsia środowiska w ktorym przyszło mi przebywać?
    • mifka Re: Dzieci nie są trendy 11.03.05, 00:05
      ja twierdze, ze ludzie dzis maja mniej dzieci i pozniej sie na nie decyduja nie
      dlatego, ze nagle nam spoleczenstwo zachorowalo albo cos takiego tylko dlatego,
      ze :
      1 dzis mamy wybor i nie zachodzimy w ciaze po kazdym stosunku
      2 w dzisiejszych czasach rodzicie poswiecaja dziecku znacznie wiecej czasu niz
      np sto lat temu
      moja babka dawala dzieciakowi smoczka z cukrem zeby sie nie darl gdy ona w polu
      zasuwala (wychowala tak siedmioro),
      a jej matka, matka jej matki itd systematycznie faszerowaly dzieciaki makiem
      zeby jakos sobie radzic z ta cala gromada
      w wieku szesnastym tylko jedno na dziesiecioro dzieci dozywalo drugiego roku
      zycia (wyobrazcie sobie ile dotrwalo do wieku doroslego)
      ja tam wole miec tylko dwoje (choc gdyby mnie bylo stac to pewnie i z czworke
      bym miala)i poswiecic im tyle czasu ile na prawde potrzebuja, wyksztalcic je i
      dac im dobry finansowo poczatek zycia tak aby same mogly cieszyc sie
      macierzynstwem bez obaw finansowych.
      nie dziwie sie ludziom, ktorzy nie chca miec dzieci-wspolczesne spoleczenstwo
      naklada na rodzicow ogromna presje, rodzice maja wiecej obowiazkow niz praw
      zwiazanych z rodzicielstwem. poza tym wielu ludzi po prostu nie nadaje sie na
      rodzicow a jesli nimi zostana to potem same z tego nieszczescia.nie sztuka
      bowiem jest rozmnazac sie jak krolik ale wychowac dzieci na madrych i dobrych
      ludzi. a to trudnosc dla niektorych nie do pokonania.
      poza tym ja tam wole europe z jej malym przyrostem naturalnym niz takie chiny-
      jak myslice ile ludzkie zycie jest warte w tym kraju? a spojrzcie na "dzieci
      Gangesu"- nie chcialabym by moje zylo w takich warunkach. jestem wiec bardzo
      wdzieczna wszystkim egoistom, dzieki ktorem rodze na nieprzepelnionych
      porodowkach i mam mozliwosc wybrania najlepszej szkoly dla moich dzieci (a nie
      tej gdzie jest jeszcze miejsce).
      • echtom Re: Dzieci nie są trendy 11.03.05, 09:20
        Dlaczego w takich dyskusjach popada się w skrajności - albo jedno dziecko, albo
        siedmioro? Myślałam, że rozmawiamy o optymalnej liczbie 2-3 dzieci - tyle
        wystarcza do reprodukcji prostej, bo więcej nam w kraju na pewno nie potrzeba.
    • pijotr666 Re: Dzieci nie są trendy 11.03.05, 03:15
      I dzieki bogu. Juz i tak jest nas za duzo i rodzimy sie jak muchy z jajeczek. 10
      lat bez ani jednego dziecka pomogloby swiatu w stu procentach. I wszyscy mieliby
      co jesc. Jestem za nietrendy narybkiem.
    • dzaklina Re: Dzieci nie są trendy 11.03.05, 03:36
      niezle - kobieta chce isc do pracy - zle , chce miec dzieci - tez nie za
      dobrze ...... i jak tutaj zyc ;0
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka