Dodaj do ulubionych

ZZO- czy miałyście jakieś komplikacje po tym?

10.03.05, 22:59
Witam,
byc moze wywoluje temat po raz kolejny - ale mam pytanie nt. ZZO - czy
mialyscie po tym jakies komplikacje? kolezanka mi opowiadala ze przed podaniem
ZZO dali jej do podpisu 2 str. A4 z wypisanymi zagrozeniami i dok. ten musiala
podpsiac, ze jest swiadoma, ze cos sie moze zdarzyc.... czy ktorakolwiek z was
miala jakies dolegliwosci po ZZO? czy to nie jest tak ze wiecej jest korzysci
z podania ZZO niz z rodzenia "na zywca"? (w tym ciecia i szycia na zywca....)
ostatnio slyszalam taka glupote, ze z ZZO to juz nie jest porod naturalny i
przez to jest niekorzystny i dla matki i dla dziecka.... Ja chce rodzic z ZZO
mimo zagrozen, a jednego czego sie obawiam to momentu wklucia, zebym sie nie
poruszyla, a mam czasem takie odruchy. Uwazam tez ze nie po to medycyna idzie
do przodu, zebysmy rodzily jak w epoce kamienia lupanego... zreszta kupujac
dzisiaj byle lek w aptece to dostaje sie ulotke o zagrozeniach, komplikacjach
itp..... mysle ze tym samym jest zabezpieczenie sie lekarzy przed procesami,
ze daja takie swistki do podpisu. Kobitki - co wy na to? podzielcie sie swoimi
uwagami.
B i "kuleczka" 22 tc.
Obserwuj wątek
    • blige Re: ZZO- czy miałyście jakieś komplikacje po tym? 10.03.05, 23:35
      Rodzilam ze znieczuleniem (co prawda w wielkiej brytanii i tu to sie nazywa
      epidural, nie wiem czy to polskie zoo, ale bylo w kregoslup) i goraco polecam.
      Nie mialam absolutnie zadnych komplikacji. Niczego tez nie podpisywalam, choc
      procedury moga sie roznic, ale przed zaaplikowaniem pani anestezjolog
      poinformowala mnie dokladnie jak to dziala i ze ewentualne komplikacje sa
      bardzo rzadkie, tak rzadkie ze nawet ich sie nie uwzglednia w statystykach. To
      samo mowili w szkole rodzenia.
      Dzieki temu moj 16-sto godzinny porod (liczac od przyjecia na porodowke)
      wspominam bardzo milo (o znieczulenie poprosilam po 7 godzinie).
      pozdrawiam i zycze szybkiego porodu i zdrowego dzidziusiawink)
      • swkrzemien Do blige 11.03.05, 06:53
        "pani anestezjolog > poinformowala mnie dokladnie jak to dziala i ze
        ewentualne komplikacje sa > bardzo rzadkie, tak rzadkie ze nawet ich sie nie
        uwzglednia w statystykach."
        Przykro mi, ale Pani lekko przesadziła.Jest to nierzetelna informacja.
        Rzeczywiście, powikłania są rzadkie, ale akurat Brytyjczycy uwzględniaja je w
        swoich statystykach i są to statystyki jedne z najbardziej dokladnych i
        rzetelnych na świecie.Właśnie ukazał się kwietniowy numer Br.J of
        Anaesthesiology, w którym omawia się powikłania u rodzących , te
        najgroźniejsze, w latach 2000-2002.Brytyjczycy robią to od 50 lat.Cykle
        zbierania informacji są 3letnie. Rzeczywiście, dajemy do podpisania, jak to
        ujęła forumowiczka, "rózne świstki" od pacjentek i staramy się w miarę
        rzetelnie informować je o możliwych powikłaniach, związanych ze znieczuleniem-
        takie są wymogi i standardy.Nie może być sytuacji,że zdarzy się np. jedno z
        tych rzadkich powikłań i pacjentka może mieć sluszne pretensje, że o możliwości
        takiego powikłania nie została poinformowana.W końcu jest to Jej ciało i Jej
        poród. Jestem jak najbardziej ZA tym, aby kobiety, które chcą rodzić w
        znieczuleniu, bez bólu, miały możliwość odbycia takiego porodu.Pozdrawiam
        • lolalilu Re: Do blige 11.03.05, 10:49
          są też na Starynkiewicza pacjentki, które mimo długiego porodu i proszenia nie
          zobaczyły anestezjologa. Ale w książeczkach zdrowia ich dzieci zostało wpisane,
          że rodziły w zzo... A to niespodzianka.
          • swkrzemien Re: Do lolalilu 14.03.05, 09:47
            Co ma piernik do wiatraka? Co ma obecność anestezjologa na Starynkiewicza i
            podpisywanie formularzy zgodzy czy prośby o znieczulenie?Odnoszę wrażenie, że
            Pani ma obsesje na punkcie tego szpitala, ale dlaczego nie Karowej- gdzie
            formularze -to jest dopiero ksiązeczka i słusznie.Myślę,ze lepiej będzie jeśli
            będzie sie Pani wypowiadała na temat Żelaznej, bo odnoszę wrażenie,że jest
            Pani pracownikiem tego szpitala,podszywającym się pod pacjentkę.Staram się nie
            być niegrzeczną i nie dać się sprowaokować, ale wypowiedzi nie na temat nie
            uchodzą.
            • lolalilu Re: Do lolalilu 14.03.05, 16:50
              Ma to, że jest Pani szefem anestezjologów na Starynkiewicza o ile się nie mylę,
              więc Panią informuję o praktykach jakie zachodzą w Pani szpitalu... W
              odniesieniu do tego co Pani pisze o standardach dotyczących pracy
              anestezjologów.

              Do pracy na Żelaznej niestety nikt by mnie nie przyjął - bo studiuję na
              wydziale nauk humanistycznych - 3 rok... Chyba że miałabym tam sprzątać wink Na
              tyle wysokie są moje kwalifikacje w placówce medycznej.
              • swkrzemien Re: Do lolalilu 14.03.05, 18:39
                Nawet gdybym była szefem anestezjologów na Starynkiewicza,jak Pani to ujęła, to
                nic nie miałabym do tego co wpisują akuszerzy i neonatolodzy do książeczki
                dziecka.Ale jeśli z tej beczki, to ocena dziecka w punktacji Apgar następuje w
                1,3 i 5 ( rzadko w 10)min. po urodzeniu.U mojej bratowej,która 4 lata temu
                rodziła na Żelaznej, dziecko oceniono po 90 min- i wpisano ocenę wg
                Apgar.Sadzę,że jest to gorsza praktyka ( falszerstwo w ocenie dziecka) niż jak
                sądzę pomyłka neonatologów przy wypisywaniu książeczki.Bo to czy miała
                pacjentka zo czy nie w każdym szpitalu NFZ oceniania wg dokumentacji czyli kart
                znieczulenia.Pani studia nijak się mają do wykonywanego zawodu-sporo zarówno
                pielegniarek jak i techników i laborantów studiuje zaocznie i niekoniecznie w
                Akademiach Medycznych.
                • lolalilu Re: Do lolalilu 14.03.05, 19:57
                  oczywiście ma Pani rację - Zelazna jak każda placówka medyczna boryka się z
                  różnymi problemami - jest to między innymi nadmiar chętnych. To oczywiście nie
                  tłumaczy zaniedbania - jeśli do niego doszło. Bo Żelaznej daleko do ideału... A
                  jak Pani sama wie jeśli na dyżurze jest jeden neonatolog a rodzących 7 to
                  trudno mu się rozdwoić - zwłaszcza kiedy jakieś dziecko wymaga interwencji
                  neonatologicznej... Przy prodach domowych wogóle sie nie okresla skali apgar.
                  Zatem z tym fałszerstwem to chyba lekka przesada.

                  Ja niestety nie pracuję na Żelaznej - mam małe dziecko i studiuję dziennie. A o
                  tym, że mało mam do czynienia z medycyną łatwo się przekonać - widać po moich
                  postach, bo o ile znam róznych ludzi na sprawach ściśle medycznych się
                  kompletnie nie znam. Gdybym sie znała wiedziałabym między innymi kto wypełnia
                  książczki zdrowia dziecka. Prawda? Procedury medyczne są mi obce. Co osoba taka
                  jak Pani powinna zauważyć natychmiast. Tak ja ja zauwazyłam kiedyś, że
                  zarządzanie służbą nie jest Pani mocną stroną - co dało się łatwo wychwycić z
                  lektury postów.

                  A sprawa wpisów z zakresu anestezjologii - gdybym była na Pani miejscu - bardzo
                  by mnie zainteresowała. Zwłaszcza, że nie raz opisywała Pani swój zespół za
                  niemal idealny.
                  • swkrzemien Re: Do lolalilu 14.03.05, 21:00
                    Wszedzie, gdzie jest dużo rodzących jest jeden neonatolog i nie dotyczy to
                    tylko Żelaznej.W szpitalu przy ul.Żelaznej nie odbywa się porodów domowych, a
                    jest to publiczna placówka ochrony zdrowia.Nigdy nie opisywałam swojego zespołu
                    jako idealnego, a tylko to,że staramy się trzymać opracowanych standardów
                    postepowania medycznego.Natomiast nic nie mam do funkcjonowania w sensie
                    administracyjnym do żadnego oddziału połozniczego. Tak sie składa,że w mojej
                    rodzinie zarówno mój mąz jak i moje dziecko zarządzają w placowkach medycznych
                    i nie Pani,studiujaca humanistykę, powinna mnie oceniać, nie znając mnie,bo
                    sądzę,że ma jeszcze mniejsze pojecie o tym ode mnie.Chyba,że jest Pani bardzo
                    mocna powiazana z zarządzajacymi Żelazną.Ale wowczas nie sa to pani
                    opinie.Sadzę,że dalsza dyskusja jest bez sensu.Problem pierwotny polegał na
                    powikłaniach zo, a na tym sie Pani nie zna.Żegnam.
                    • lolalilu Re: Do lolalilu 14.03.05, 22:47
                      Sama Pani sobie odpowiedziała na pytanie dlaczego neonatolog pojawił się po 90
                      minutach. A oceniam Panią tak jak Pani mnie - tylko na podstawie postów... I
                      chyba ma Pani straszny kompleks Żelaznej smile) Niestety Pani kolejna spekulacja
                      dotycząca mojej osoby jest chybiona... Proszę sie nie zadręczać. Szkoda Pani
                      cennego czasu.
        • blige do swkrzemien 11.03.05, 12:09

      • pama22 Re: ZZO- czy miałyście jakieś komplikacje po tym? 11.03.05, 18:17
        Ja rodziłam 5 mies temu podpisywałam ale to jest rutynowe.Jestem bardzo
        zadowolona ze znieczulenia nie miałam komplikacji i o ile wiem raczej sie nie
        zdazaja niestety u nas panuja czesto błedne opinie na ten temat.
    • polarna77 Re: ZZO- czy miałyście jakieś komplikacje po tym? 11.03.05, 08:28
      6 tygodni temu rodziłam moje pierwsze dziecko i właśni z zzo i bardzo
      polecam!!! Po 5 godz bolesnych (!!) skurczów miałam tylko 1,5 cm rozwarcia, a
      po podaniu znieczulenia w godzinę i 15 minut Maciek był już na świecie smile). Dla
      mnie wkłucie nie było zbyt bolesne - czuje się takie chrupnięcie, ale
      zakładanie cewnika do kręgosłupa bolało i szarpałam się troszkę, ale nic się
      nie działo. Tuż po porodzie i szyciu wstałam sama i przeszłam do swojego
      pokoju, gdzie do 3 nad ranem gadałam z leżącą tam dziewczyną i od czasu do
      czasu wędrowałam odwiedzić synka. Żadnych skutków ubocznych poza jednym- dzięki
      szybkiemu i miłemu porodowi już planuję rodzeństwo dla Maćka smile))
      Pozdrawiam i życzę szczęśliwego spotkania z Maluchem!
      • czarrrna Re: ZZO- czy miałyście jakieś komplikacje po tym? 11.03.05, 10:35
        Piszę w imieniu koleżanki, która siedzi obok-ja czekając na zzo miałam nagłą
        cesarkę, bo Malutka traciłą tętno-nie zdążyli mi podać już zzo.
        Cytuję koleżankę:"Ja również polecam-rozkosz rodzenia bez bólu z pełną
        świadomością przyjścia na świat ukochanej istotki!!!A moje "powikłania"-bardzo
        lekki ból głowy przez ok 2-3 dni.Jak patrzyłam na moje sąsiadki umęczone
        wielogodzinnym bólem serce się krajało. Ja wstałąm praktycznie za kilka godzin i
        bardzo szybko doszłąm do siebie po porodzie. Teraz znów jestem w ciąży i też tak
        będę rodzić. Oczywiście na Karowej"
        • aprze Re: ZZO- czy miałyście jakieś komplikacje po tym? 11.03.05, 10:43
          Ja też miałam robione zoo i z przykrością muszę stwierdzić, że działało około
          10 min. Wkuwali się dwa razy, dostałam końską dawkę i nic , w końcu lekarze
          stwierdzili, że jestem odporna na znieczulenie. Tłumaczyli mi , że bardzo
          rzadko ale są tacu ludzie na których to nie działa.
          Aga
          • jasmina-sz Re: ZZO- czy miałyście jakieś komplikacje po tym? 11.03.05, 12:21
            Ja nie miałam zzo, ale miałam cc ze znieczuleniem podpajęczynówkowym. Z tego co
            wiem to prawie to samo co zzo (jeśli chodzi o powikłania), tylko wkłuwa się
            jednorazowo i w inną oponę. Niestety pani anestezjolog miała problemy z
            wkłuciem i robiła mi to kilka razy. Po tym miałam tak silne bóle głowy przez 3
            dni, że nawet nie chcę o tym pamiętać. Nie mogłam nawet usiąść na łóżku, a jak
            z kimś rozmawiałam to musiałam mieć zamknięte oczy, bo ból był nie do
            wytrzymania. Jednak po podaniu hektolitrów płynów, po 3 dniach mi przeszło.
            Wiem teraz,że chyba lepsza jest narkoza.
    • just12 Re: ZZO- czy miałyście jakieś komplikacje po tym? 11.03.05, 12:09
      Rodziłam w styczniu z zzo i niestety nie było tak kolorowo!
      Zzo dostałam o godzinie 1:00 przy 3 cm rozwarciu (samo wkłucie nic nie bolało)
      i działało do godziny 5:00. Ten czas wspominam super - czułam, że mam skurcze
      ale nie czułam bólu. Anestezjolog zostawił dla mnie kolejną dawkę
      ale .....lekarka zabroniła mi ją podać bo cytuję "zaraz urodzę a zzo spowolni
      ostatni etap porodu". Mówiła to o godzinie 8:00 a ja urodziłam o ....17:05!!!!!
      Pomijam fakt, że wyłam z bólu i błagałam o znieczulenie,które było w zasięgu
      mojej ręki (strzykawka leżała na stoliku). Ale babsko (przepraszam) było
      nieugięte!
      Co do skutków ubocznych to niestety takowe miałam (podobno jeden przypadek na
      10000 - i na mnie trafiło) - a mianowicie OKROPNY, powtarzam OKROPNY ból głowy,
      który uniemożliwił mi normalne funkcjonowanie!!! Ból utrzymywał sie przez około
      tydzień ale naprawdę był nie do zniesienia - nic nie mogłam robić - tylko leżeć
      bo wtedy ból był mniejszy. Poza tym ciągle huczało mi w głowie. Zawsze mi się
      wydawało, że ból głowy to taki sobie "bólik", ale po moich przeżyciach ze
      stycznia, moje podejście do bólu głowy diametralnie się zmieniło! Najgorszemu
      wrogowi nie życzę!
      Aaaa, i jeszcze przy porodzie dostałam strasznych drgawek - cała się trząsłam -
      lekarka stwierdziła, ze to skutek zzo.
      To tyle - nie odradzam Ci zzo ani nie zachęcam - każda z nas widac inaczej
      reaguje na takie znieczulenie.
      Pozdrawiam i życzę lekkiego porodu
      Justyna
      • czarrrna Re: ZZO- czy miałyście jakieś komplikacje po tym? 11.03.05, 14:52
        Ja miałąm straszne drgawki, całą się trzęsłam, ale po znieczuleniu ogólnem
        (cesarka)...A i te dziewczyny, które ze mną leżały na sali poporodowej, rodziły
        naturalnie bez znieczulenia tez mówiły o tym,że zaraz po porodzie całe się
        trzęsły jakby drgał im każdy mięsień, czyli nie można tego bezpośrednio wiązac
        tylko i wyłącznie z zzo.
        • elza78 Re: ZZO- czy miałyście jakieś komplikacje po tym? 11.03.05, 15:28
          to ze zmeczenia, przeciez porod to ogromny wysilek, czy ze znieczuleniem czy
          bez...
      • iwonady Re: ZZO- czy miałyście jakieś komplikacje po tym? 14.03.05, 14:41
        Drgawki sa najprawdopodobniej skutkiem spadku lub wzrosu (nie pamiętam) poziomu
        adrenaliny....a nie zoo. Tak mówiła położna jednej pacjentce na mojej sali,
        która po porodzie naturalnym miała właśnie drgawki i ją wezwała.
        Ja po zoo nie miałam zadnych, ale to żadnych dolegliwości. Moze dlatego, ze
        poród i tak zakończył się cc w narkozie wiec odczuwałam skutki narkozy..sad
    • iwka901 Re: ZZO- czy miałyście jakieś komplikacje po tym? 11.03.05, 17:16
      hej,
      Ja momentu wkłucia wcale nie czułam, a komplikacje , owszem miałam . Okropny ból
      pleców w okolicy wkłucia przez 2 tygodnie, promieniujacy do klatki piersiowej, a
      przez kilka dni po porodzie duszności.
      Lekarz stwierdził, że znieczulenie " poszło za wysoko" cokolwiek to znaczy...
      Ale na całym oddziale tylko ja miałam takie dolegliwości, może dlatego , że
      robili mi cesarkę w trybie pilnym, ze względu zagrożenie dziecka i podali za
      dużo znieczulenia, żeby zadziałało szybciej.
      Nie chce Cię straszyć, to nie były jakieś straszne powikłania , wszystko już
      przeszło i czuję się świetnie.
      Ogólnie cc z zoo to bajka.
    • sonnja1 Re: ZZO- czy miałyście jakieś komplikacje po tym? 12.03.05, 11:53
      JA po zzo nie mialam zadnych komplikacji, jedynie - jako chyba normalny skutek
      uboczny- bolalo mnie nieco w okolicy wklucia przez kilka tygodni. Bol podobny
      do takiego, jaki ma sie w miejscu siniaka.
      pozdr.
    • black_currant Re: ZZO- czy miałyście jakieś komplikacje po tym? 12.03.05, 11:59
      Nie miałam żadnych komplikacji.

      I powiem Ci, że ja też strasznie się bałam, że się poruszę przy wkłuciu. Ale
      presja psychiczna jest tak ogromna, że będziesz jak z kamienia, zapewniam Cię.
      Mi nawet nie przeszkadzało, że zaczął mi się skurcz.

      ---------------------------------------
      Ania - podwójna mama październikowa smile
      Emilka (1.10.2001)
      Grześ (18.10.2004)
    • atlantis75 Re: ZZO- czy miałyście jakieś komplikacje po tym? 14.03.05, 12:20
      Żadnych komplikacji i niczego nie podpisywałam dotyczącego zzo. Owszem, jak
      przyjmują do szpitala, to dają ogólny papierek do podpisu.
    • bemark76 Re: ZZO- czy miałyście jakieś komplikacje po tym? 14.03.05, 21:32
      Bardzo dziękuję za głosy wsparcia i opinii w sprawie ZZO - co prawda niektórym
      Paniom dysusja "lekko" wymkneła się spod kontroli, ale co tam smile w końcu każdy
      ma prawo głosu. Jeśli o mnie chodzi to chciałam sie tylko przekonać czy dobrze
      robię wybierając poród w ZZO. Głosy "starszych" Pań typu moja teściowa i innych
      z poprzedniego pokolenia są co do tego bardzo krytyczne (nawet spotkałam się
      oburzeniem, że co ja wyprawiam, że chcę rodzić z ZZO) - tamto pokolenie kobiet
      rodziło w bólach bo nie było innego sposobu (moja mama męczyła się z mną 24h),
      nie miały wyboru a teraz, po latach, wydaje im się, że to takie hop siup smile
      medycyna idzie do przodu! Ja nie poddam się bólowi i nie chcę zepsuć sobie
      traumatycznymi przeżyciami tak radosnej i pieknej chwili jaką jest przyjście
      dziecka na świat. Czekam na dalsze opinie.
      B i "kuleczka" 22 tc.
    • justyna_28 Re: ZZO- czy miałyście jakieś komplikacje po tym? 14.03.05, 23:05
      Ja tez miałam zzo 3 lata temu, urodziłam szybko, bez żadnych bólów, nawet parcia
      nie czułam. Tak bardzo zadziałało, że do nastepnego dnia od pasa w dół nic nie
      czułam (aż spadłam z łóżka jak chciałam iść do łazienki). Polecam i teraz w
      kwietniu też sie nastawiam na to znieczulenie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka