hyris
18.04.05, 09:18
W 17 tyg. z różnych przyczyn zmieniłam lekarza. U tego nowego byłam już 3
razy (zaleca wizyty co 3 tyg.) i mimo pozytywnych opinii, które o nim
słyszałam, sama mam mieszane uczucia. Badanie na fotelu miałam tylko raz
(druga wizyta) i to przy okazji, bo przypomniałam mu, ze wspominał na
poprzedniej, ze trzeba zrobic badanie czystości pochwy. Geeralnie w czasie
wizyty ogląda tylko wyniki moich badań i przepisuje recepty. Ja w ciąży czuje
się bardzo dobrze, ale troche się boję, ze możemy (ja i lekarz) cos
przeoczyć. Bo gdybym np. nie przycisneła go o to badanie czystości, to by nie
wyszlo, ze mam drożdzycę (zero obiawów). Teraz jestem 25/26 tydz. i jeszcze
mi nie zalecił badania poziomu glukozy - a ja nie wiem czy zapomniał czy
zrobi to przy następnej wizycie (mnie sie przypomniało jak juz od niego
wyszłam, bo bym go zapytała). Na ostatniej wizycie musiałam go przymusić,
żeby zaczął mi uzupełniać karte ciązy, bo wpisy skończyły się 11 tyg, temu.
Rozumiem, ze mozna mieć wstret do papierkowej roboty, a byc super lekarzem -
martwi mnie jednak to, ze mnie nie bada i prawie wszystko kwituje:zajmiemy
sie tym w bardziej zaawansowanej ciązy. Zaczynam się martwić, że to tylko
wymówka. Za wizyte płace sporo, więc oczekiwałabym więcej zainteresowania
(takiego, ktorego nie musze wymuszać). Z drugiej strony wolałabym już nie
zmieniać lekarza. Napiszcie co o tym myślicie na podstawie waszych
doswiadczeń z bycia prowadzonymi w ciąży. Pozdrowienia dla wszystkich.