Dodaj do ulubionych

Do "zamartwiajacych sie" ...

27.04.05, 12:37
Niestety krotko pobylam na forum ciaza. Moja kruszynka przestala sie rozwijac
w 7 tc.
Na kilka dni przed poronieniem bylam w okropnym napieciu nerwowym. Nagle
ustapily tzw "objawy", zmniejszyly mi sie piersi, zmalal apetyt, w dodatku
dolaczyly sie klucia w dole brzucha. Poczatkowa euforia ciaza przerodzila sie
w apatie i lek o ciaze. Warczalam na meza, kiedy pytal jak czuje sie jego
zona "przy nadziei"... Podswiadomie czulam, ze cos jest nie tak, staralam
przygotowac na najgorsze.
Az ktoregos wieczora, kiedy po raz kolejny lzy trysnely bez powodu, poczulam
okropne wyrzuty sumienia. Jesli teraz nie wierze w Ciebie, moje Malenstwo, to
co bedzie pozniej ? Przytulilam sie do meza i podziekowalam, ze od poczatku
wierzyl w nasze dziecko. Poczulam sie, jak zla matka, histeryczka, ktora
swoje nerwy, jak jad, przelewa na bezbronne malenstwo.
Kilka dni pozniej moje obawy potwierdzily sie. Usg wykazalo, ze Okruszek nie
rozwija sie, brak akcji serca. Zapisano mi tabletki poronne, ale nie musialam
ich brac, bo tego samego dnia zaczelam krwawic... Dziwne, bo zaledwie kilka
godzin po usg. Tak jakby moje cialo bezposrednio podlegalo psychice - w
momencie, kiedy pogodzilam sie z utrata - po prostu zaczelo sie poronienie...
Przepraszam za ten watek na forum Ciaza. Caly czas przesladuje mnie pytanie -
do jakiego stopnia utrata tej ciazy powiazana byla z moimi watpliwosciami,
stresem, w jaki sama sie wprowadzilam ?
Obiecuje sobie, ze w nastepnej ciazy bede ufna i spokojna...
Tylko, ze to nie jest takie proste...
Obserwuj wątek
    • kapoosta Re: Do "zamartwiajacych sie" ... 27.04.05, 12:42
      Nie obwiniaj siebie. Przecież chciałaś tego dziecka. Nie obiecuj sobie, że
      następnym razem będziesz się mniej zamartwiać, bo pewnie tak nie będzie. Każda
      z nas na swój sposób się denerwuje, czy wszystko będzie dobrze, to normalne.
      Oczywiście bez przesady. Odpocznij trochę i życzę powodzenia w przyszłych
      staranich o dwie kreski na teście.
      • ade1 Re: Do "zamartwiajacych sie" ... 27.04.05, 14:14
        jak dla mnie nie wiedze tu zadnej twojej winy, zupelnie. Ciekawe co bys mowila
        gdybys wogole sie nie interesowala ciaza a bys poronila, zapewne mialabys sobie
        za zle ze sie nie przjmowalas ciazą. Jak umarła moja Mama to myslalam ze nie
        dalam z siebie wszystkiego ze moze cos zaniedbalam, teraz wiem ze dalam z
        siebie 101% ze zrobilam wszystko co w mojej mocy, tylko ze na pewne sprawy
        niesetety nie mamy wplywu. Tak to juz jest ze to Bog o tym decyduje a nie my.
        Nie obwiniaj się, nie szukaj przyczyny, tak widocznie musialo byc. Zycze
        powodzenia
    • t.omi Re: Do "zamartwiajacych sie" ... 27.04.05, 12:46
      strasznie mi przykro...
      ja jestem w 6tc... ale musi by ć wszystko dobrze
      i wierze ze kolejnym razem bedzie wszystko dobrze i od poczatku ciesz sie tym
      maleństwem, bo to jest cud, który pewnie lada chwila na nowo pojawi sie w Twoim
      brzuszku,
      trzymaj sie i usmiechu i radości zycze, bedzie dobrze
    • aga43214 Re: Do "zamartwiajacych sie" ... 27.04.05, 12:47
      Twoje obawy wogle nie wplynely na utrate ciazy! towogle nie ma zwiazku! Przykro
      mi , ze Ciebie to spotkalo, ja tez poronilam pare miesiecy temu, ale to czy sie
      obawiasz czy nie, czy zyjesz w stresie czy nie nie ma wplywu na poronienie!
      • marica79 Re: Do "zamartwiajacych sie" ... 27.04.05, 14:25
        Muszę przyznać, że czuję się podobnie...
        Bardzo pragnęłam dziecka. Tak bardzo, że aż nie wierzyłam, że może we mnie
        zaistnieć. Kiedy po 2 cyklu starań na teście zobaczyłam 2 krech nie mogłam
        uwierzyć, że to się dzieje na prawdę. Zaraz pojawiła się dręcząca myśl, że
        stanie się coś złego. I stało się w 9tc. Też mam do siebie żal, że nie
        wierzyłam w mojeą Pesteczkę.... Strasznie mi jej brakuje...
        Myślę, że stres może w jakiś sposób wpływać na dziecko, ale nie do tego
        stopnia, żeby wywołać poronienie... Sama nie wiem...Może po prostu matka
        wyczuwa kiedy coś jest nie tak z jej maleństwem i stąd te złe myśli... Też
        sobie obiecałam, że następnym razem postaram się myśleć pozytywnie!!! Mam
        nadzieję, że się uda!
    • babalaba Re: Do "zamartwiajacych sie" ... 27.04.05, 15:41
      Ja jestem w 29tc. Przykro mi, że stało sie, jak się stało. Piszę, bo nie
      powinnaś mieć wyrzutów sumienia. Sama początek przeżywałam strasznie;
      psychicznie - nerwica z depresją, ataki płaczu, furii, zalewy łez i radości na
      przemian. Mimo, że to dziecko drugie, zaplanowane, "wypracowane". Nie zadręczaj
      się - to były hormony. Poczekaj pół roku, postaraj się raz jeszcze smile
    • mzn1 Re: Do "zamartwiajacych sie" ... 27.04.05, 16:11
      moja przyjaciolka zamartwila sie z podobnego powodu. Tyle ze zaszla w ciaze
      krotko po porodzie pierwszego dziecka i bylo to dla niej szokiem. Pozniej
      powiedziala mi ze nie chce jeszcze dziecka, ze nie jest gotowa. i stalo sie
      poronila we wczesnym okresie ciazy. Od tego czasu obwiniala sie, ze to przez
      nia , ze przez to ze nie chciala, ze dziecko czulo. Wiesz wydaje mi sie, ze
      jednak tak nie jest do konca. Bo czy rodzilyby sie dzieci w rodzinach
      patologicznych gdzie nie sa chciane? A co z matkami, ktore bardzo pragno
      dziecka a nie moga miec bo czesto nastepuje poronienie. Sadze,ze nie powinnas
      sie zadreczac. powinnas moiec w sercu swoja kruszynke i zachowac pamiec o niej.
      Ona napewno by nie chciala by mama zadreczala sie!. wiesz moja szwagierka
      poronila piersza ciaze. pozniej miala 2 dzieci i po 4 latach jak juz nie
      planowala wiecej zaliczyli"wpadke". Teraz zawsze mowi, ze to za to pierwsze,
      ktore poronila, ze przyszlo do niej drugi raz smile).
      Sciskam cieplutko
    • badarka Re: Do "zamartwiajacych sie" ... 27.04.05, 16:56
      angieblue26 napisała:
      > Caly czas przesladuje mnie pytanie -
      > do jakiego stopnia utrata tej ciazy powiazana byla z moimi watpliwosciami,
      > stresem, w jaki sama sie wprowadzilam?
      > Obiecuje sobie, ze w nastepnej ciazy bede ufna i spokojna...
      > Tylko, ze to nie jest takie proste...

      Do żadnego stopnia sad Są rzeczy, na które nie mamy wpływu i pozostaje nam tylko
      pokora wobec Matki nas wszystkich, Natury. Tak musiało być i nie mogłaś tego
      zmienić w żaden sposób.

      przeżyłam dwa poronienia, teraz znowu jestem w ciąży.
      w Wigilię, równo dziesięć dni po zrobieniu testu zaczęłam plamić. W drugi dzień
      Świąt plamienia nasiliły się i byłam pewna, że już po ciąży... Siedzieliśmy
      razem z moim mężem i płakaliśmy oboje. Próbowaliśmy jakoś przyzwyczaić się do
      myśli, że znowu nie wyszło...
      Ale Ignaś nic sobie z tych naszych łez nie zrobił, był zdrowy, silny i wcale
      nie zamierzał nas opuścić. Następnego dnia na usg zobaczyłam jego bijące
      serduszko.
      Łzy i smutek nie są w stanie wywołać poronienia, uwierz, choć pusto i boli. Nie
      jesteś niczemu i nikomu winna. I będziesz jeszcze w ciąży. I urodzisz zdrowe
      dziecko. Na pewno.
      • angieblue26 Re: Do "zamartwiajacych sie" ... 27.04.05, 17:59
        Dziekuje Wam wszystkim za cieple slowa i wsparcie.
        Nie wiem skad to poczucie winy, ciagle wyrzuty sumienia...
        Zdaje sobie sprawe, ze to zadreczanie sie nie pomoze w dalszych staraniach o
        dziecko, a przede wszystkim - nie zwroci mi mojego Okruszka.
        Pozdrawiam Was bardzo serdecznie,
        Ola
        • mala00 Re: Do "zamartwiajacych sie" ... 28.04.05, 11:19
          O Boże to straszne co się stalo.myślalam o tobie i wyczekiwalam informacji ale
          tej się nie spodziewalam.Kochanie bardzo mi przykro i bardzo dobrze wiem co
          czujesz ja przecież przeszlam przez to nie raz.Życzę ci byś dlugo nie musiala
          czekać na kolejną ciażę.caluję cię cieplo Mala i Cudaczek 17tyg i 6dni.
          • angieblue26 Do Mala00 :-) 28.04.05, 14:12
            Dziekuje Ci za dobre mysli smile) Mam nadzieje, ze wkrotce bedzie okazja, zeby
            wrocic na to forum smile) Tym razem obiecuje, ze zostane tu cale 9 miesiecy smile)
            Caluje,
            Ola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka