andaba Re: Mąż przy porodzie 08.05.05, 18:53 też bez sensu. jak będzie chciał to się zgodzi sam, a zmuszanie nie ma sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
mamahanki Re: Mąż przy porodzie 08.05.05, 18:55 tez mi sie wydaje ze nie ma sensu przekonywac, no chyba ze za pomoca drugiego faceta ktory byl przy porodzie swojej zony. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi67 Re: Mąż przy porodzie 08.05.05, 18:58 Ja rodziłam dwa razy sama i było mi smutnoTeraz rodze z mężem Tatuś boi się myśle że bardziej niż jaAle myśle że nas to jeszcze bardziej scemtuje i nasz związek.A i jeszcze jedno wiadomo że poród to nie śliczny ani miły widok ale jesteśmy ze sobą na dobre i na złe.Bardzo kocham mojego męża i chce żeby choć raz był zemną przy porodzie Pozdrawiam Gabi 25 tc Ps.Powiem Ci że czsem nie trzeba namawiać to samo przychodzi do świadomości faceta Odpowiedz Link Zgłoś
kotka.szrotka Re: Mąż przy porodzie 08.05.05, 19:20 Jak nie chce to jest nic nie warty mięczak. Miłość miłością, ale w takich chwilach mężczyzna jest potrzebny, jak będziesz kiedyś chora to też cie opuści bo nie znosi widoku cierpienia. Nie będzie ani dobrym tatusiem ani mężem. Współczuję męża. Wszyscy znajomi rodzili razem i żaden tatuś nie żałował, mieli świadomość pomagania żoneczce, płakali ze szczęścia. Nie rozumiem dziewczyn, które nawet wolą rodzić same, może boją się, że mąż okaże się babą. Ja dla testu powiedziałam, że nie, nigdy, wstydzę się, ale mąż kategorycznie stwierdził, że musi być przy mnie i dzieku i inczej sobie nie wyobraża. Przecież wszystkie kobiety rodzą już z mężami i trochę wstyd gdybym miała być tak zdana tylko na siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
ruda773 Re: Mąż przy porodzie 08.05.05, 19:58 Dzieki za odpowiedź, ale nie musisz od razu nas obrażac. Lepiej było wcale nie odpisywac. A jeśli nie rozumiesz kobiet, które wolą rodzic same...Cóz. Jeśli sie nie ma nic mądrego do powiedzenia, chyba lepiej milczec. Dzięki za słowa współczucia, ale osobie szcześliwej nie są potzrebne )) Odpowiedz Link Zgłoś
marmia Re: Mąż przy porodzie 08.05.05, 19:39 Witaj, moj maz tez bał sie jak ognia jak tylko wspominałam ze chce razem to uciekał i sie wymigiwał ale jak przyszło co do czego pierwszy sie wyrywał do przecinania pepowiny. urodziłam niepełne łozysko wiec miałam łyzeczkowanie na 30 minut zaraz po samym porodzie maluszka dostał tatus i zostal z nim zamkniety w oddzielnym pomieszczeniu. trzymał go przez 30 minut na gołej skurze i mysle ze to były (pomimo ze stresujace bo był przerazony malenstwem) teraz najpiekniejsze chwile i pomimo roku od tego wydarzenia nadal to wspomina jak był pierwsza osoba z jaka maluszek suie oswajał. teraz napewno nie da mi urodzic drugiego dziecka samej! samo sie ułozy jak przyjdzie co do czego pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
mzs15 Re: Mąż przy porodzie 08.05.05, 19:44 najlepiej namów go na rozmowę z ojcem, który był przy porodzie swojego dziecka (ale z takim, który mile to wspomina)A swoim wyglądem się nieprzejmuj. Od momentu pojawienia się pierwszych skórczy masz tyle czasu, żeby się zrobić na piękność (bez makijażu i malowania paznokci rzecz jasna) Pozdrawiam i powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
aniazurawska Re: Mąż przy porodzie 08.05.05, 19:59 Witam! Ja bedę rodziła raczej sama. I nie podzielam zdania że mam męża "babę" lub że jest zły, albo że z nim coś nie tak. Wręcz przeciwnie jest bardzo opiekuńczy, kochany, przejmuje się mną i dzieckiem i jest odpowiedzialny. A że akurat tak wyszło żę przy porodzie pewnie nie bedziemy razem nie umniejsza jego miłości do mnie i dziecka! Jeśli wyjdzie tak że jedank będziemy razem rodzić to na pewno nie bedę sie go wstydziła, w różnych sytuacjach intymnych sie widzieliśmy nie mamy jakiś oporów. Na pewno swojego męża za bardzo nie przekonuj bo to może tylko pogorszyć sprawę.Faceci nie lubią takich nacisków. Pozdrawiam i mam nadzieję że będzie dobrze nawet bez męża przy porodzie.Ania i 38tc Odpowiedz Link Zgłoś
anielka25 Re: Mąż przy porodzie 08.05.05, 20:09 Nie wiem co ci poradzić ale napisze ci jak było u mnie. Ja jestem 2,5 miesiąca po porodzie. Chciałam rodzić sama i mój mąż też nie chciał być przy porodzie. Jak przyszło co do czego to go poprosiłam żeby został i został. Nie był do końca bo wyszedł w ostatniej fazie porodu ale przez kilka godzin bardzo mi pomógł i podtrzymał mnie na duchu. A druga sprawa że mimo wsztsko bardzo nas to do siebie zbliżyło. Odpowiedz Link Zgłoś
qlinka Re: Mąż przy porodzie 10.05.05, 18:12 mój chłopak też ma pewne obawy, zupełnie tak jak ja co do jego obecności przy porodzie, jednak pokazałam mu zdjęcia z porodu z gazety, po czym stwierdził, że nie jest tak źle, jak sobie wyobrażał, a zdjęcia były naprawdę konkretne!!!, więc może spróbuj w ten sposób. Pozdrawiam Marta i Oliwier Odpowiedz Link Zgłoś
gabi67 Re: Mąż przy porodzie 09.05.05, 06:49 Dajcie sobie czasKażda znas jest inna i każda czego innego potrzebuje przy porodzie rodziłam dwa razy sam i myślałam że mąż przy porodzie nie jest potrzebny.Ale z perspektywy czasu bardzo chce aby był przymnie Gabi 25 tc Odpowiedz Link Zgłoś
elmika Re: Mąż przy porodzie 09.05.05, 09:26 Droga "Ruda" Mogę Ci napisać z mojego doświadczenia, że przy porodzie synka był ze mną mąż, ale to on naciskał, ja nie do końca chciałam. Było dobrze, bo miałam z kom pogadać, jak skurcze nie były zbyt silne. Natomiast później, gdy skurcze zrobiły się naprawdę mocne, było mi zupełnie obojętne, czy jest... Myślę, że możesz wziąć ze sobą do szpitala swoją mamę, albo koleżankę "(najlepiej taką, która ma już swoje dziecko) - obecność drugiej osoby pomaga. Nie musi byc to przecież mąż!!! A z kolei więź między Tobą a mężem, czy między mężem a Waszym dzieckiem nie pojawia się na sali porodowej - do tego i tak trzeba sporo czasu. Myślę, że mężowie nie uczestniczący w porodach są tak samo dobrymi ojcami, jak ci, którzy uczestniczą - bo to po prosty nie ma znaczenia. Dużo lepiej jest, gdy mąż będzie Ciebie wspierał zaraz po porodzie (czekał na wiadomość za drzwiami kliniki )), potem odwiedzał Was, pomagał przy Maleństwie po powrocie do domu niż, żeby uczestniczył "na siłę" bo teraz taka moda. Pozdrawiam ciebie bardzo serdecznie, Elmika (Mateusz 6,5 lat, Aniołek VIII/2004, Niespodzianka 30tydz) Odpowiedz Link Zgłoś
justin301 Re: Mąż przy porodzie 09.05.05, 12:33 J powiedziałam mojemu męzowi, że jeżlei chodzi o poród to sama sie nigdzie nie wybieram)) Na szczęście załapal o co chodzi i stwierdził, że idzie ze mną, żebym nigdzie nie uciekła ani nikogo nie pobiła. Ma nadzieję, że możejakos da radę. Wszyscy jego koledzy z pracy byli, to on tez przecież da radę. a jeden z jego nienormalnych kolegów nawet przyniósł zdjęcia z porodu do pracy, więc mój mąż już chyba wszystko widział. Zobowiązał się nie robić nam żadnych zdjęć. Warto chyba z mężem pogadać o obawach i otym ,że jego obecność może się przydać. powodzenia w negocjacjach. Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek Re: Mąż przy porodzie 09.05.05, 09:48 witam, moj sam chce, ale jeszcze 2 zajecia na szkole rodzenia, no i wiadomo ze w trakcie moze mu sie odmienic; ale jak lezalam na patologii, lezala dziewczyna ktorej maz mowil nie ja nie rodze z nia, wogole mowy nie bylo bo niby sie krwi boi, ona byla juz po terminie, 3 dnia wzieli ja na wywolanie, co sie okazalo? akurat maz dojechal jak zaczynala rodzic i zostal razem z nia, wiem ze byla przeszczesliwa, a on dumny bardzo i ma z czego, ale na pewno nic na sile..mysle ze warto mezowi podsunac fachowa literature ze to nie sama krew, tak naprawde to najbardziej Ci bedzie potrzebny na poczatku, by potrzymac za reke, zwilzyc usta bo pic nie wolno, przy parciu przytrzymac glowe do klatki, przeciez juz na sam porod moze wyjsc...poszukaj w necie jakies fajne relacje po porodach dziewczyn i daj mezowi poczytac, mysle ze pomoze, pozdrawiam,Agnieszka 33tc Odpowiedz Link Zgłoś
aagulek Re: Mąż przy porodzie 09.05.05, 09:54 przypomnialo mi sie gdzie jest cos fajnego, forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=18626637&v=2&s=0 wypowiedz kimota z 14 marca Odpowiedz Link Zgłoś
isia_50 Re: Mąż przy porodzie 09.05.05, 10:08 Mój Mąż też na początku nie chciał (mdleje przy pobieraniu krwi), ale ja przekonywałam, że samej jest ciężko, jakby coś się działo to on jest tym "trzeźwo myślącym", widzi co się dzieje, jak mnie traktują itd. Gdzieś w połowie ciąży, po rozmowach z innymi tatusiami po porodach rodzinnych zaczął się przekonywać, że pierwsza faza porodu tak, najwyżej na samo parcie wyjdzie. Potem była wspólna szkoła rodzenia i film z porodu, który do końca go przekonał, 5 par razem miało łzy w oczach gdy dziewczyna z filmu urodziła, więc jak mój Mąż podsumował co to dopiero będzie jak się urodzi Jego dziecko. Był ze mną od początku do końca i nigdy mu tego nie zapomnę, podtrzymywał na duchu, dopingował, nosił statyw z kroplówką, pomagał zejść i wdrapać się na łóżko, a na koniec niemal na siłę przyciągnął położną, bo nie chciała uwierzyć, że już mam skurcze parte, a ja już naprawdę rodziłam (5 minut wcześniej było rozwarcie 6 cm, a tu nagle pełne). Pierwsze nasze wspólne zdjęcie zrobione przez lekarkę pediatrę to ja z córą jeszcze połączoną pępowiną na moich piersiach i Mąż nad nami ze łzami w oczach (jeden jedyny raz widziałam Go wtedy płaczącego). Z perspektywy czasu wiem, że bez niego byłoby mi bardzo źle. Teraz czekamy na drugą dzidzię, nie chodzimy już do szkoły rodzenia, ale nie ma w ogóle tematu oczywiste jest, że będziemy razem. Jeśli Ci bardzo zależy, może takie posty przekonają Twojego Męża. Pozdrawiam Iza 24 tc acha, Mąż nadal mdleje jak mu pobierają krew... Odpowiedz Link Zgłoś
mikaa25 Re: Mąż przy porodzie 09.05.05, 10:53 rewelacyjny opis isia 50, az mam łzy w oczach.... moj maz też mdleje na widok krwi i tez ma duze opory, pierwszy trymestr mowil ze absolutnie nie wytrzyma i nie chce zeby pielegniarki sie nim zajmowaly a nie mną - fajny wykret, bylo mi bardzo przykro, nawet nie chcial na ten temat rozmawiac. Powiedzialm ze bedzie mi potrzebny, ze pielegniarki nie stoja nad kobieta i czasem sie przyda zeby je zawolac jak sie cos bedzie dzialo, ze chcialabym miec porod rodzinny itd ... i nie naciskałam. 2 trymestr sam powiedzial ze chce mi pomoc i bedzie przy mnie wiec umowilismy sie ze w koncowym etapie wyjdzie, ( faceci po prostu malo wiedza na temat porodow - maja tylko szczatkowe informacje jak wpadly przypadkiem kiedys do ucha, nie lubia patrzec jak sie komus cos dzieje) teraz zaczyna sie 3 trymestr a moj mąż powiedzial ze boi sie ale chcialby zobaczyc jak mala przychodzi na swiat i przeciac pepowine, no i jako pierwszy kazal mi sie dowiedziec o szkoly rodzenia, mowiac ze na pewno by mi sie przydala... - sam do tego dojrzeje, nie naciskaj go, powiedz tylko jak bardzo bedzie ci potrzebny, naswietl mu jak wyglada porod i ze przyda ci sie masaz pleckow, pomocna dlon przy wchodzeniu do np wanny, oraz ktos kto wezwie pielegniarke jak sie cos zlego bedzie dziac, jestem przekonana po jakims czasie po takiej rozmowie jak spytasz czy mozesz na niego liczyc to on odpowie ze tak ) Odpowiedz Link Zgłoś
aniarad1 Re: Mąż przy porodzie 09.05.05, 11:37 Mój mąż był ze mną. Chcieliśmy tego oboje. Cały czas trzymał mnie za rękę, nie dałam mu sią ruszyć, bo tylko w ten sposób czułam się bezpieczna i mniej obolała. Pod koniec pomagał położnym przytrzymywać moje nogi, które odmówiły posłuszeństwa i nie mogłam ich przycisnąć do siebie sama. Bardzo mi pomógł. Krwi nie widział ani innych"nieatrakcyjnych" elementóe, bo jak pisałam, stał przy głowie i trzymał moją rękę. Zbliżyło to nas do siebie, i drugi raz też chcę rodzić z mężem. Ania P.S. A teściowa się obawiała, że on zemdleje. Miewał takie przypadki przy pobieraniu krwi...Ale poród - to co innego Odpowiedz Link Zgłoś
ellap Re: Mąż przy porodzie 09.05.05, 12:05 Ja nie wyobrażam sobie aby mąż opuścił mnie w chwili kiedy go potrzebuje. Tak, opuścił, bo w ten sposób bym to odebrała. Nie był może zachwycony, ale też szczególnie nie protestował. Zdaje sobie sprawe że sa osoby które nie chca rodzić z meżem, ale ja do takich nie należę. Też wolałabym nie być obecna przy porodzie mojego dziecka - bo to nie ładny widok, , ale nie bardzo sie da Wiec "ucieczka" ojca dziecka bo obawia sie widoku żony w bólach, krwi, łożyska (skreślić niepotrzebne) jest dla mnie nie do przyjecia. W końcu to NASZE dziecko, wiec jeśli jego obecnosć pomaga mi je urodzić, to znaczy że powinien tam być. DLA MNIE to kwestia odpowiedzialnosci, empatii i partnerstwa. Pozdrawiam Ela PS To co napisałam jest wyłacznie moim odczuciem i zdaje sobie sprawę że nie wszyscy podzielają moje poglądy na poród rodzinny. Ja jeden mam już za soba i drugi też planujemy we dwoje. Nie potrafie sobie wyobrazić aby mogło być inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
maciopek1 Re: Mąż przy porodzie 09.05.05, 18:56 Bardzo mnie ucieszyła twoja opowieść. Jesteśmy w 24 t.c. i oboje z męzem chcielibysmy przeżywac poród razem,tyle tylko, że podobnie jek twój mąz mój ma dośc powazny problem z widokiem krwi. Rzeczywiście mdleje. Ostatnio skaleczył się w palec i prawie padł i prawdę mówiąć mam troche stracha czy sobie poradzi - a on biedaczek to odpiero. Z jednej strony wiem , że będzie mi bardzo potrzebny i w ogóle nie wyobrażam sobei, że mogłoby go tam nie być bo to przeciez najważniejszy i najpiekniejszy moment w życiu, a z drugiej boje się, ze rzeczywiście zemdleje i zostanę tam całkiem sama z jakimiś obcymi lekarzami bo niestety nie bardzo mam kogo innego zabrać ze sobą On tez przezywa dylemat - zalezy mu tak samo jak mi, poza tym nie chce chyba nawalić, zostawić mnie samej w takiej sytuacji, ale wiem że się boi, że sobie nie da rady, że nie stanie na wysokości zadania. Nie namawiam go absolutnie i jesli w ostatnim momencie powie, ze nie czuje się na siłach to zrozumiem, ale w głębi duszy mam nadzieję, że podobnie jek u ciebie okaże się, ze emocje wezmą górę i krew okaże się zupełnie nieistotna. Pozdrawiam serdecznie wsyztskie mamusie i tatusiów. Odpowiedz Link Zgłoś
isia_50 Re: Mąż przy porodzie 09.05.05, 19:48 Jeśli mogę coś jeszcze dodać, to: - tak naprawdę tej krwi wcale nie jest dużo, ja plamiłam, ale miałam nadżerkę; - kiedy jest krew, w czasie skurczy partych to mąż jest najczęściej przy Twojej głowie (mój pomagał mi przygiąć ją do klatki piersiowej), no chyba, że na koniec tak jak w moim przypadku gdy ukazała się główka i położna spytała czy chcę dotknąć, pierwszy był... Mąż - jak rozmawiałam z lekarzem przed pierwszym porodem to panowie najczęściej są przejęci sytuacją i mój gin nie miał jeszcze przypadku omdlenia tatusia odkąd prowadzi porody rodzinne (radził tylko zabrać kanapki dla tatusia i coś do picia, bo z tego powodu prędzej może zrobić mu się słabo) Pozdrawiamy wszystkie Mamusie i Tatusiów Iza 24 tc Odpowiedz Link Zgłoś
ewusia13 Re: Mąż przy porodzie 09.05.05, 12:24 mój mąż był ze mną przez całą noc gdy miałam skurcze, nie wyobrażam sobie tej nocy bez niego!!! bardzo mi pomógł szczególnie psychicznie, jego obecność była dla mnie tak ważna. jednak tuż przed "finałem" mój mąż stwierdził,że musi wyjść. zresztą braliśmy to pod uwagę już przed porodem bo widok krwi nie działa na niego zbyt dobrze, chociaż to nie dlatego wyszedł. na moim porodzie prawie nie było krwi, wszystko czysto i bez komplikacji, jednak dla niego świadomość,że za chwilę zostanie ojcem była tak stresująca, ze musiał wyjść na korytarz a wrócił gdy moja córa leżała już na moim brzuchu. było super, polecam jak nie da rady to zawsze może wyjść!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
j04nn4 do ruda773 przeczytaj koniecznie!!!! 09.05.05, 12:39 Moja kochana, po pierwsze w ktorym tyg ciąży jesteś???. Opowiem ci moja historie, mój mąż na początku ciązy jak spytałam sie go czy będzie ze mna przy porodzie, odpowiedział NIE spytałam dlaczego on stwierdził, że on boi sie krwi i widoku tego wszystkiego pozatym kobiety od lat rodziły same i było dobrze. Poczułam sie strasznie dotknieta tym płąkać mi sie chciało jak to, był przy robieniu dzidzi tak samo jest ona moja jak jego, a on nie chce byc bo co, bo to rola baby a facet to tylko ma spłodzić. Poszłam do kolezanki i jej sie poskarżyłam, powiedziała poczekaj nie naciskaj zaczniecie chodzić do szkoly rodzenia zmieni mu sie. Tak tez zrobilam nie zaczynałąm tego tematu wogóle, ale nie nastawiałam sie, że sie przełąmie pamiętam sytuacje gdy kuzyn obciął sobie palce moj maż mało nie zemdlał. Razem przeszliśmy przez 3 miesiące wymioty bądz co bądz moj maż slyszał moje jęki z ubikacji i moje wymioty. Jak ktos sie go pytal mówił, że nie bedzie, nie chce. Zaczęliśmy szkołe rodzenia, gdzie położne wręcz wmawiają panom JAK MOŻECIE SAMI SIEBIE POZBYWAĆ TAK PIĘKNEJ CHWILI JAK NARODZINY WASZEGO DZIECKA !!!!!! Po woli jego zdanie jakby zaczęło sie zmieniać, jak ktoś sie pytał mówił juz ze nie wie jeszcze. Widziałam postępy i cierpliwie czekałam, powiedziałam mu tak, że bardzo mi zależy zeby był chociaż przy 1 i 2 fazie porodu gdzie nie ma krwi, aby mi podał wode aby pomasował aby pożartował by pomógl skupić sie na oddechu. Ostatnio byli u nas męza wójowie i ciocia położna pyta i jak Wituś, będziesz przy porodzie spojrzał sie na mnie i mowi TAK bede ale nie wiem czy wytrzymam do końca, ciocia sie pyta czemu nie odpowiedział juz, że boi sie krwi tylko z nerwów, że mnie będzie bolało a on nie będzie mógł mi pomóc. Teraz jestem w 32 tyg i mąż chodzi za mna odkąd widać brzuch męzczyzni sa wzrokowcami dla niego ciąza jak jej nie widać to apstrakcja, jak widać wie, że ona jest mój mąż całuje mój brzuszek mówi do niego. Nie pozwala mi nic dzwigac szybko chodzic masuje mi stopy, łydki, uda, plecki i mówi ostatnio do mnie, wiesz kochanie musimy od rodziców wziaść ten przyżąd do masażu, bo jak mnie juz reka zaboli od masowania na porodówce to będe tym działał. Teraz juz mówi, że razem będziemy rodzic, jak widzisz facetowi pod wpływem czasu wspólnego przeżywania ciaży zmienia się. Dużo też dało opowiadanie jego kolegów ktorzy byli przy porodach swoich dzieci, jakie to cudne uczucie zobaczyć główke przeciąc pępowinę. Jestem bardzo szczesliwa, że on chce, ale gdyby nie chciał nie ciągnełabym go na siłe ale miałabym żal do niego pozdrawiam Asia i 32 tyg Majcia PS zabieraj go do gin na wizyty ja mojego zawsze biore, tym malym krokiem pokazujesz mu, że ciąża to wspólny stan Odpowiedz Link Zgłoś
mobiadek Re: 09.05.05, 16:08 Z moim nie-mężem rozmowa była krótka: On: Kochanie, chciałbym być przy porodzie. Ja: Hm, to dobrze, że chociaż jedno z nas chce tam być Tak więc nie trzeba było przekonywać itd. Ale stwierdzenie, że facet, który nie chce być przy porodzie, to zły mąż, ojciec i w ogóle zakała, to mocno nie na miejscu. To sprawa bardzo delikatna i indywidualna. Podobnie jak stwierdzenia: ja cierpię, to patrz i cierp ze mną, bo to nasze dziecko. Heh, dziewczyny, litości ... Odpowiedz Link Zgłoś
machacha Re: do ruda773 przeczytaj koniecznie!!!! 10.05.05, 18:18 Ja powiedzialam, ze sama nie pojde. Moj maz zreszta chcial byc przy obydwu porodach. Bylo to dla nas naturalne. Nie wyobrazam sobie porodow bez niego. Strasznie mi pomogl w tych chwilach. To najcudowniejsze przezycie i ciesze sie ze moglam je dzielic z najblizszym mi czlowiekiem. Powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
sonnja1 Re: do ruda773 przeczytaj koniecznie!!!! 12.05.05, 18:02 Ha! Moj mezulek najpierw sie opieral, tez z gatunku mdlejacych an widok krwi, jak wiekszosc facetow zreszta. Pod koniec ciazy nabral ochoty. I co? I bylo tak: Ja jeczalam z bolu, upocona jak swinia, a on sobie smacznie wcina kanapki gapiac mi sie miedzy nogi. Twardziel, co? I wszystko widzial: i krew, i jak "sikalam" przez cewnik, i lozysko w calej okazalosci i nawet (lojej) troche kupki, ktora wyprodukowalam w trakcie parcia. Za to mnie jego obecnosc przeszkadzala, ale wcale nie dlatego cobym sie krepowala (a ktoraz to rodzaca mysli o konwenansach????) ale jego glaskanie po glowie mnie denerwowalo. No i gadal do mnie podczas gdy ja sie chcialam skupic na instrukcjach poloznej, wiec mi przeszkadzal. Na koniec kazalam mu sie zamknac. ps. dodam iz po tych wszystkich "przyjemnosciach" mezus bynajmniej nie unika seksu, czego czesto obawiaja sie kobiety. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
emma_euro_emma Re: Mąż przy porodzie 09.05.05, 19:47 Wiesz, Ruda, mój mąż też absolutnie nie chciał. Fakt, że źle znosi widok krwi i krzywdę bliskich, ale to chyba nie było powodem. Bardziej to, że się obawiał, że nabierze (dosadnie mówiąc) obrzydzenia do mnie lub dziecka. Poruszyliśmy ten temat dotychczas ok. 3 razy, bo nie chciałam nalegać, ale delikatnie dawałam mu do zrozumienia i sugerowałam, jak bardzo mi zależy. Trzech jego kolegów mu mówiło, że ma koniecznie iść, bo oni byli i to jest super. Nadal go to nie przekonywało. W końcu uświadomiłam sobie, że mój mąż chyba nie za bardzo zdaje sobie sprawę, jak to wygląda (ja tak naprawdę też nie, ale bardziej niż on). I z jego wypowiedzi zrozumiałam, że on sądzi, że będzie stał nade mną kilkanaście godzin, patrzył, jak ja cierpię i jak krew leje się po ścianach i krzyczał cały czas: "Przyj, przyj!" (tak, jak to nieraz na filmach bywa). Więc uświadomiłam go, że przez większość czasu to nie będzie ani krwi, ani żadnych takich okropieństw, że jest potrzebny do tego, żeby być przy mnie, ponieważ zdarza się, że kobieta przez długi czas pozostawiona jest sama sobie, więc mąż może być potrzebny chociażby do tego, żeby w razie czego zawołał kogoś i ogólnie wszystkiego dopilnował. Kiedy wyjaśniłam to mojemu mężowi, to chyba trochę urósł, że tak mu ufam i że wierzę, że wszystkiego będzie w stanie dopilnować. Teraz już wie, że musi stanąć na wysokości zadania, a ewentualnie przy skurczach partych może wyjść (o tym oczywiście też go poinformowałam). Mając taką "możliwość wycofania się" chyba poczuł się bardziej bezpieczny. Jestem w 37 tc i mój mąż jest zdecydowany, żeby rodzić razem. Do szkoły rodzenia nie chodziliśmy. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
fizula Re: Mąż przy porodzie 10.05.05, 00:22 Mój mąż nie miałby czasu zemdleć ponieważ: #masował mnie; #pomagał wchodzić do wanny; #pomagał z niej wychodzić; #podawał ręcznik i wycierał mnie; #podawał picie; #odpowiadał za mnie na pytania położnej; #mierzył długość skurczów; #zakładał mi skarpetki; #przypominał o oddychaniu; #pomagał we wchodzeniu na samolot (czyt. fotel gin.); #i wiele innych Pewnie dlatego nie miał czasu zajmować się sobą i zastanawiać się: zemdleć czy nie zemdleć ;o) Odpowiedz Link Zgłoś
iks_75 Re: Mąż przy porodzie 10.05.05, 12:07 Nie każdy mąż chce być przy porodzie. Uważam, że jest to sparwa bardzo delikatna i indywidualna. Dlatego nie nalegaj, nic na siłę. Być może zmieni zdanie. jeśli zaś boisz się być sama, to może zdecyduj się na tak zwane wykupienie położnej. Nie będzie ci bliską osobą, ale za to bedzie fachowcem i będzie wiedziała co ci doradzić i jak pomóc. Mój mąż nie chce być przy porodzie. Na początku byłam na niego wściekła, ale po kilku rozmowach zrozumiałam jego obawy i przestałam nalegać. W zamian zdecyduję się chyba na "swoją położną", abym nie została zostawiona sama sobie, o co bardzo się boję. Raczej nie polecam rodzenia z mamą, siostrą czy koleżanką (choć nie mam takich doświadczeń). Obowiązkowa obecnośc męża przy porodzie to raczej moda, z którą nie należy przesadzać. Nie każdy za tą modą musi podążać, a jeśli nie podąża to nie znaczy, że jest gorszy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aniarad1 Re: Mąż przy porodzie 10.05.05, 13:26 je sli chodzi o mnie to nie była moda. Bardzo się bałam pierwszego porodu, moją mamę bardzo źle potraktowano kiedy rodziła mnie i chciałam koniecznie mieć bliską osobę przy sobie. I obecność męża rzeczywiście bardzo mi pomogła. Mam koleżanki, które nie chcę aby mąż byl z nimi przy porodze. I rozumiem je. To sprawa bardzo indywidualna, ale nie sądzę, żeby to wynikało z podążania za modą. Mąż też ma prawo do zdecydowania czy chce czy nie chce uczestniczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
arorat4 Re: Mąż przy porodzie 10.05.05, 14:30 Mój mąż był pzry porodzie i jest to najlepsza rewelacyjna mozliwość ostatnich czasów. Na początku też nie chciał, ale dla dobra Mamy i dziecka zgodził się. Dzisiaj nie darował by sobie, gdyby go nie było. Nieświeżo piszesz? Powiem bardzo nieświeżo, wręcz tragicznie, ale to wszystko nic w porównaniu z cudem narodzin. Odpowiedz Link Zgłoś
wlekliczka krew na ścianie, flaki w zlewie... :D 10.05.05, 18:59 dla mnie tekst, że mąż źle reaguje na krew, dlatego lepiej, żeby nie był przy porodzie to głupie roztkliwianie się. Kto tu jest facetem? A co on robi, jak zatnie sobie nożem paluszek? Mdleje, pada na ziemię i tak krwawi jak świnka pół godziny, aż żona wróci i opatrzy mu ranę? Co innego, kiedy mówi się prawdę: facet boi się, że nie da sobie rady i stchórzy, ucieknie z porodówki, zemdleje. Albo uważa, że rodzenie to odwieczna domena kobiet. Albo uważa, że uczestniczenie w porodzie jest niemęskie (to zwykle wpływ męskiego środowiska, w którym się obraca) Wyobraźnia działa i może twój mąż słysząc, że poród to okropny wysiłek, że tną ci krocze, dziecko jest w śluzie itp. ma wizję porodówki jako rzeźni, a porodu jako zarzynania zwierzaka... krew na ścianie, flaki w zlewie itp. Nie jest tak źle, na porodówce nie będzie jedynym facetem - lekarze od rodzących lub od dzieci często są płci męskiej. A poza tym można wybrać rozwiązanie połowiczne, jak to zrobił znajomy tzn. obiecał żonie być do momentu parcia. Nie chciał przecinać pępowiny i być przy szyciu krocza. W trakcie porodu stwierdził, że to nic strasznego, zdecydował się zostać, ale nie przecinał pępowiny. A jaki był dumny, kiedy jemu pierwszemu w ramiona lekarz podał dziecko Mówi, że jakby go nie było, wiele by stracił. Teraz czuje się dużo bardziej męski! A żona jest przeszczęśliwa, że ma w domu takiego MENA. Odpowiedz Link Zgłoś
deser_t Re: krew na ścianie, flaki w zlewie... :D 12.05.05, 08:16 "krew na ścianie, flaki w zlewie" ROTFL ))))) wlekliczka - jeśli kiedykolwiek będe leżeć na porodówce, to na pewno będę się trząść ze śmiechu przypominając sobie Twój tekst Odpowiedz Link Zgłoś
joanekjoanek Re: Mąż przy porodzie 12.05.05, 13:15 A ja Wam opowiem, co mnie najbardziej zaskoczyło ze wszystkich spraw związanych ze wspólnym porodem. Obawy miałam różne - że będzie długo trwało, więc się zmęczy i wkurzy; że zacznie robić awanturę całemu personelowi za to, że ja cierpię; że w ogóle sobie pójdzie (bardzo źle reagował na moją ciążę, w kwestii "dziecko" zachowywał się... hmm, w bardzo trudny sposób), itede. A tymczasem nic z tych rzeczy. Mój mąż przez cały poród zajmował się wyłącznie aktywnym, skupionym i czułym wspieraniem mnie oraz pomaganiem. A potem opowiadał o swoich doznaniach - mnie, rodzicom i przyjaciołom. I przy tych opowieściach ja spadłam ze stołka. Wiecie, co zrobiło na nim największe wrażenie? To, że gdy dziecko wychodziło z kanału rodnego, miało wydłużoną głowę i wyglądało całkiem jak kosmita! Nad tym rozwodził się najdłużej, jaki to niesamowity widok, że on już wie, skąd się biorą pomysły twórców głupich filmów sci-fi - z porodów przecież! te wszystkie kosmiczne stwory wyglądają dokładnie jak rodzące się dziecko! Dzielił się jeszcze wrażeniami z wyglądu łożyska ("jakie to było wielkie!! trzy razy takie jak on! taka wielka wątroba!). I to właściwie były główne jego punkty zainteresowania. Faceci są przedziwni, przysięgam. Samo zdziwienie jego reakcjami było dla mnie wspaniałą przygodą. Pozdrawiam, Joanna z Glutusiem-Kosmitą Odpowiedz Link Zgłoś
isia_50 Re: Mąż przy porodzie 12.05.05, 16:16 joanekjoanek świetne, uśmiałam się czytając Twój post Iza Odpowiedz Link Zgłoś
beata9923 Re: Mąż przy porodzie 12.05.05, 16:05 mój mąż był przy pierwszym porodzie,przy drugim podziękował bo stwierdził że te porody -a rodziłam 7 lat temu w Bielańskim-niczym nie przypominają porodów rodzinnych,że czuł się jak intruz,przez 145 godź porodu nawet wody mu nie zaproponowali a przecież w wielu rzeczach ich wyręczał i bardzo mi pomogła jego obecność przy drugim porodzie nie był i jutro szykuje się trzeci i już nawet nie pytała bo zgadzam się z nim,choć wiem że każdy szpital jest inny i trochę się pozmieniało ale szanuję też jego uczucia Odpowiedz Link Zgłoś
aga5556 Re: Mąż przy porodzie 12.05.05, 21:51 Mój mąż był.Nie namawiałam.Nie odradzałam. Zostawiłam decyzję jemu. Samo to w nim narosło od "nie będę" "do chcę być". Zanim jeszcze byłam w ciąży, opowiadał często, że gdzieś czytał o mężu, który po porodzie przestał sypić z żoną. Nie pomógł mi w sensie np. masażu-nie działało, ale psychicznie tak. Ale gdyby go nie było też byłoby ok.Sypiać ze mną nie przestał-jest nawet lepiej. Po porodzie stwierdził, że to co pokazuja na filmach jak wyglądają porody nijak ma się do rzeczywistości. Wiem, że on jest zadowolony, że sie jednak zdecydował. Ale myślę, że najlepiej nic nie sugerować. Odpowiedz Link Zgłoś
iii30 Re: Mąż przy porodzie 12.05.05, 22:21 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=10679356&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
kaska.to Re: Mąż przy porodzie 13.05.05, 01:29 witam, ja zostawilam decyzje mojemu mezowi,podjal ja sam,ze chce byc przy mnie,a dopiero wtedu mu powiedzialam,ze bedzie mi potrzebny i bardzo sie ciesze. a propos wczescniejszych postow...nie rozumiem w takiej sytuacji slowa 'wstyd" w kontekscie -przed mezem w czasie porodu-Ruda, jak rowniej, to chyba kotka.szarotka napisala,ze wstyd jak meza nie bedzie, bo wszyscy tak rodza.a przepraszam bardzo maz ma byc dla mnie przy porodzie czy dla znajmoych, rodziny itp. itd. bo tak wypada???? Kacha border="0" src="tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;18;28/st/20050716/dt/6/k/45b4/preg .png"></a> Odpowiedz Link Zgłoś
pimpek_sadelko Re: Mąż przy porodzie 13.05.05, 07:54 nie naciskaj na meza. nie kazdy moze zniesc taki "widok". my rodzimy razem, moj maz porody juz widzial, kilka nawet odebral. ciesze sie, ze bedzie ze mna, bo sama bym sie bala. pomysl nad kims bliskim, kto bedzie z Tob: mama, siostra, przyjaciolka itd. Odpowiedz Link Zgłoś