belfi
23.05.05, 19:35
Syn urodził się w zamartwicy. Dowiedziałem się tego od żony, która usłyszała
tę wiadomość od pielęgniarki w trakcie porannego obchodu. Ktg wykazywało
normalne tętno do ostatniej chwili, chociaż mam wrażenie, że tuż przed porodem
spadało poniżej 100. Położna z pomocnicami wymieniały szeptem jakieś uwagi,
usłyszałem "o cholera". W pierwszej minucie synek dostał 2 punkty w skali
Apgar, a w następnych minutach już 8 punktów. Ta mniejsza liczba punktów
wynika chyba z tego że żona dostał zastrzyk pt. Dolargan (nie wiem czy dobrze
napisałem). Pani doktor mówi, że wszystko jest w porządku, ja też obserwuję
synka i nie widzę żadnych niepokojących objawów. Je, a jak nie doi to reiwach
podnosi i się awanturuje.
Czy możecie mnie utwierdzić w przekonaniu, że wszystko jest i będzie OKI?