23.06.05, 14:37
wiem, że to może nienajprzyjemniejszy temat, ale chciałam się dowiedzieć jak
jest w waszych szpitalach, czy wszystkie kobitki mają nacinane krocza? Bo ja
się naczytalam , że to nie jest konieczne, a tu w szkole rodzenia przy moim
szpitalu położna powiedziała, że robi się to standardowo wszystkim. No chyba
że któraś rodzi trzeci raz. Jak jest u was?
Obserwuj wątek
    • ruda773 Re: nacięcie 23.06.05, 14:43
      W moim szpitalu nie nacinają, jeśli nie ma takiej konieczności. Najpierw
      oceniają a potem decydują. Tak mówiła nam połozna, a jak jest faktycznie to sie
      okaże wink))
    • budzik11 Re: nacięcie 23.06.05, 14:52
      To zależy od szpitala, może u Ciebie nacinają standardowo wszystkim, dlatego
      tak powiedziała? A swoją drogą, to chyba chciałabym być nacięta, a niżeliby
      miało mi tam wszystko samo popękać, bo podobno łatwiej się zszywa i łatwiej się
      goi jak jest równe nacięcie a nie poszarpana tkanka po pęknięciu. A ból (o ile
      jest, bo czytałam, że już wszystko jest tak napięte, że nerwy nie przewodzą
      impulsów więc też nie czuje się bólu) pewnie jest taki sam.
      • 1jagienka Re: nacięcie 23.06.05, 15:59
        Wprawdzie miałam zzo, ale nie na sam koniec więc bOle parte czułam co najmniej
        doskonale i powiem szczerze, że nie miałam pojęcia, że zostałam nacięta!! Przy
        ogólnym bólu naprawdę tego nie czuć, dopiero jak po jakimś czasie lekarz
        stwierdził, że będziemy szyć i czy mam jakiś wymarzony wzorek to się
        skapowałam. A na szycie lekarz znowu mnie znieczulił więc i to było ok. No a
        potem , nie powiem, trudno usiąść na zadku, ale lekarz przepisał mi ketonal i
        zażywając w rozsądnych ilościach można żyć dalejsmile) A dizś idę na pierwszą
        wizytę kontrolną..
    • magdulka26 Re: nacięcie 23.06.05, 14:56
      U nas tez nie tną standardowo.Starają się chronić krocze jak mogą.Ale jesli
      miałam bym popekać aż do odbytu to niech ciachają smile
      • dariaza Re: nacięcie 23.06.05, 15:04
        no ale właśnie czytałam, że jak się naturalnie popęka to lepiej się goi.
        Chociaż wysdaje mi się to raczej dziwne. Ja wiem że nacinanie nie boli, ale ja
        myślę raczej o szyciu i gojeniu. Jak jest lepiej.
        • magdulka26 Re: nacięcie 23.06.05, 15:09
          Czytałam kiedys cos mądrego,chodzi o to że lepiej mieć peknięcie I lub II
          stopnia ,niz byc nacinanym.Ale lepiej byc ciętym niż mieć pęknięcia III i IV
          stopnia.Więc jesli mam popekac w I lub II stopniu to ok ale w III i IV nie mam
          ochoty.Później sa problemy z trzymaniem stolca.
          • gabi67 Re: nacięcie 23.06.05, 15:19
            Co wy gadacie lekarze prawie zawsze nacinaja pierworódki jdynie w tedy Cie nie
            natna jeśli napiszesz oswiadczenie ze sobie nie zyczysz nacięcia.I jest to
            wtedy na własne ryzyko jeśli popekasz czego ci nie życzesadJa przy syku ważył
            4500 za póżno zostałam nacięta i efekt 24 szwy ból niesamowity i strasznie
            dłógo trwałao szycie i dojście po takim porodzie nie jest wcale takie szybkie
            więc nie mów ze sie łatwiej goji bo nie jest to proste.Córcie rodziłam byłam
            dobrze nacięta efekt jednen szew i slicznie sie zagoiło teraz będziemy rodzic
            trzecią dzidzie i naprawde nawet nie myśle aby urodzic bez nacięcia nie mam
            ochoty popękać.Ale to każdego prywatna sprawa ,a po zatym nacięcia wcale nie
            czuć dopiero przy szyciu smile
    • budzik11 Re: nacięcie 23.06.05, 15:32
      Dariaza, ale przecież jak popękasz sama, to też muszą szyć i też się goi. A
      przez analogię do krawiectwa - łatwiej zszyć coś, co zostało równo przycięte,
      niż wyszarpaną przypadkowo dziurę.
    • saskiaplus1 Re: nacięcie 23.06.05, 15:36
      W moim szpitalu też podobno rutynowo nacinają pierworódki, ale jakoś się nie
      boję - prawdę mówiąc niezbyt się nad tym zastanawiam. Będzie trzeba, to mnie
      natną - położna w szkole rodzenia mówiła, że zwykle to nacięcie jest w
      znieczuleniu miejscowym, na 1-2 szwy, jeśli nie ma komplikacji. I mam nadzieję,
      że ze mną też tak będzie.
      • gabi67 Re: nacięcie 23.06.05, 15:59
        Noski do góry nacięcie nie boli a przy szyciu jest znieczulenie miejscowesmile
      • malina232 Re: nacięcie 23.06.05, 16:41
        www.samozdrowie.interia.pl/kobiece/abc_kobiecosci/news?inf=100023334
        Tu jest cos o nacieciu krocza .Sama juz nie wiem .Opinie sa rozne
    • genevive Re: nacięcie 23.06.05, 17:37
      Nie chcę nikogo martwić ale z cięciem i pękaniem to nie jest taka prosta
      sprawa. Łatwo powiedzieć wolę być nacięta niż pęknąć do odbytu. W moim
      przypadku było tak: ćwiczyłam rowerki i kegielki, masowałam, naciągałam co
      trzeba, do porodu pojechałam po zapoznaniu się z artykułem z prasy
      zagranicznej, że pęknięcia III i IV stopnia sa tak rzadkie, że nie ma sensu
      rutynowo nacinać wszystkich, a dobry lekarz zorientuje się, że będzie krocze
      pękać i to uprzedza dokonując nacięcia. Ponadto położna ze szkoły rodzenia
      przy szpitalu powied ziała, że u nich nie robi się nacięć rutynowo, tylko
      wtedy gdy jest taka konieczność. Pięknie, ale rzeczywistość jest bardzo smutna.
      Położna nie wspomniała tylko, ze te niezbędne przypadki to ... pewnie z 95 %,
      pozostałe 5% to dziewczyny, które po prostu mają szczęście. Ta statystyka
      dotyczy osób, które nie opłaciły lekarza do porodu, bo... wraz z opłaconym
      lekarzem krocza kobiet stają się na tyle rozciągliwe (pewnie coś koło 99,99%),
      że nie trzeba nacinać. W czasie gdy ja byłam na porodówce ta statystyka była
      właśnie taka. Wracając do tego co lepsze nacięcie czy pęknięcie. Wszystko
      zależy od tego jak natną. Ja miałam tę nieprzyjemność, że nacinał mnie na dwie
      raty sam ordynator, który „spieprzył sprawę” – komentarz innego lekarza. Myślę,
      że ciachnął mnie na długość odpowiadającą III stopniu pęknięcia – zdrowo
      zahaczył o pośladek. Do szycia zużyto 3 długości nici. Tyle to trwało, że żeby
      nie słuchać kretyńskich (!!!) komentarzy i odpowiedzi na moje pytania, zaczęłam
      zachwycać się dzieckiem i starałam się nie zwracać uwagi na to co robią ze mną.
      Zapewniam wszystkich, że mimo fajnego porodu, to nacięcie zmarnowało mi miesiąc
      życia i było przyczyną poważnej depresji z powodu bólu, tego, że przez 2
      tygodnie nie mogłam usiąść, przy chodzeniu ciągle mnie obcierała pętelka z
      nitki miedzy pośladkami, a wizyty w toalecie również nie należały do
      najłatwiejszych. W dodatku rozpacz mnie ogarniała jak dziewczyna z opłaconym
      lekarzem 2 godziny po porodzie siedziała na łóżku a ja nawet nie mogłam tego
      zrobić po 2 tygodniach. Nie wiem jak dojechałam do domu samochodem – siła woli
      to jest to. Z drugiej strony lekarze bardzo nie lubią jak się od progu
      woła „nie chcę nacięcia”, bo niektórzy mogą przy takiej upartej pacjentce
      pozwolić jej pęknąć. Etyka w tym zawodzie to rzecz bardzo względna i często
      zależna od zasobności portfela. Tak więc z tymi nacięciami to nie jest taka
      prosta sprawa. Swoją drogą ciekawe od czego zależy długość nacięcia aż po
      pośladki. Ani ja taka wąska, ani dziecko nie było gigantem, myślę, że było to
      związane z tym że zanikały mi skurcze i nie mogłam wypchnąć małej, ale czy
      trzeba było ciachać aż tyle? Czy ktoś miał może podobnie? Jestem znowu w ciąży
      i tym razem chcę opłacić lekarza. Nie boję się porodu tylko tego cholernego
      nacięcia i męczarni z tym związanych.
      • gabi67 Re: nacięcie 23.06.05, 17:45
        Prawda jest tak że kazda znas jest inna i inaczej to wszystko przechodzi no i
        na jakich lekarzy się trafisad
    • magdulka26 Re: nacięcie 23.06.05, 17:48
      Zamiast opłacac lekarza to opłać położną .To ona wykonuje nacięcię ,a nie
      lekarz.Nie wiem jak jest u Ciebie w szpitalu ,ale u mnie bynajmniej ciachają
      połozne.Dobra położna do połowa sukcesu .Życzę szybkiego,przy drugim dziecku
      może nie byc potrzeby nacinania.
    • wlekliczka temat rzeka....... 23.06.05, 17:59
      nacięcie krocza to na tym forum temat rzeka.
      Te, które miały nacinane i im to pomogło urodzić, są ZA. Te, którym rozcięto i
      miały problemy np. z gojeniem rany, są PRZECIW. A najwięcej krzyczą te kobiety,
      które nie były nacinane i łatwo urodziły.

      Ja jestem przed trzecim porodem i nastawiam się, że będę cięta. Nawet przy
      trzecim porodzie kobieta nie jest tak rozciągnięta, jak się powszechnie mówi.
      Zaufam położnej - jeśli natnie, to tylko pomaga mi urodzić i pomaga dziecku,
      którego główka tkwi w ciasnym kanale.

      Jeżeli tnie cię dobra położna, to nie czuć tego (tnie w szczycie skurczu) i to
      bardzo pomaga wyprzeć dziecko. U mnie dwukrotnie użyto by kleszczy (była o tym
      mowa), gdyby mnie położne nie nacięły. A przy kleszczach tnie się jeszcze
      głębiej.

      Zszycie cięcia jest dużo łatwiejsze niż przerwania tkanki. Szwy goją się
      krótko, po 5 dniach zdejmują (lub same się wchłaniają). Blizna znika.

      Za dużo się robi szumu wokół tej sprawy. Wyzwala ona dzikie emocje. Dobra
      położna wie dobrze, co robi i jak pomóc najlepiej urodzić.
      • dariaza Re: temat rzeka....... 23.06.05, 23:50
        no to jest rzeczywiście temat rzeka jak się okazuje. Mnie nie do końca chodziło
        o to czy boli czy nie i jak jest lepiej. Raczej chciałam się dowiedzieć jak
        jest w innych szpitalach w kontekście tych wszystkich gazetowych i książkowych
        mądrości. Mój szpital należy raczej do postępowych (nie używają np. kleszczy
        wogóle,a próżnociąg jest bardzo bardzo rzadki), dlatego zdziwiłam się jak mi
        powiedziano, że nacięcie to standard. Oczywiście jeśli położna czy lekarz uzna
        że tak będzie lepiej to nie będę nikomu utrudniać życia, bo ja przecież nie
        widzę jak to wygląda i czy trzeba czy nie. Ja osobiście nie znam takiej mamy,
        która nie była nacinana, więc nie mam żadnej opinii na ten temat. Liczę tylko
        na to że położna zrobi to fachowo. A na personel w moim szpitalu nikt raczej
        nie narzeka. Ciekawa byłam poprostu jak jest gdzie indziej.
        • dariaza Re: temat rzeka....... 23.06.05, 23:54
          aaa, i jeszcze zapomniałam dodać, że mówią, że używają szwów rozpuszczalnych.
          Więc myślę, że to pomaga w rekonwalescencji.
          • gabi67 Re: temat rzeka....... 24.06.05, 07:19
            Szwy rozpuszczalne juz sa od dawna jedynie chba przy cc są zwykłe
            • wlekliczka o szwach rozpuszczalnych i zdejmowanych 24.06.05, 16:40
              po pierwszym porodzie byłam szyta szwami rozpuszczalnymi. Po drugim - w innym
              szpitalu - szyto mnie normalnymi i zdjęto po 5 dniach. Tzn. na zewnątrz szyto
              zdejmowanymi, a szyjkę macicy (bo niestety pękła) rozpuszczalnymi.

              Zdjęcie szwów niektóre kobiety boli, inne nie. Mnie bardzo szczypało, ale to
              raczej przez to, że lekarce nie chciało się choćby troszkę znieczulić i była
              niedelikatna.

              Wolę szwy zdejmowane. Gojenie się rany jest lepsze. Po zdjęciu szwów właściwie
              wszystko było już super. Cipka wróciła do formy sprzed porodu znacznie
              szybciej. Szwy zdejmowane mocniej "trzymają", przez co w połogu mogłam znacznie
              wygodniej siedzieć i chodzić po oddziale.
    • weronikaglow o nacięciu 24.06.05, 10:57
      W moim szpitalu na szczęście nie cięli jak popadnie tylko w razie konieczności.
      Ja sama miałam oświadczenie, że nie zgadzam się na nacięcie rutynowe. Rodziłam
      pierwsze dziecko, nie nacięto mnie, pękłam nieznacznie na dwa szwy, których
      zaszycie nie sprawiało żadnych trudności lekarce.
      A więcej o nacięciu przeczytasz tutaj:
      www.rodzicpoludzku.pl/dyskusja/dyskusja_2.htmlpozdr
      • weronikaglow zły link 24.06.05, 10:59
        POwinno być:

        www.rodzicpoludzku.pl/dyskusja/dyskusja_2.htmlalbo
        www.rodzicpoludzku.pl/wiesz/naciecie.html
        • grubaska20 Re: zły link 24.06.05, 11:25
          jestem przerażona! nie tyle boję się samego porodu czy bólu.. ale wizja tego
          cholernego nacinania spedza mi sen z powiek.. kiedy słucham o tyhc wszystkich
          późniejszych powikłaniach i problemach z blznami po nacinaniu, zaczynam płakać..
          • weronikaglow Re: zły link 24.06.05, 11:28
            Ja przez całą ciążę też się tym zamartwiałam i bałam. No i w końcu okazało się,
            że starchy na lachy i nie było się czego bać. Teraz mój poród wspominam miło i z
            łezką w oku. I Tobie oraz wszystkim dziewczynom z tego forum też tego z całego
            serca życzę.
            pozdrawiam
          • budzik11 Re: zły link 24.06.05, 11:46
            No coś ty! Sam moment nacięcia nic nie boli, a z tymi komplikacjami i gojeniem -
            to też przesada - to jest normalna rana, jak dobrze zszyta i zadbana to się
            szybko goi, a że boli - no cóż, zwykłe skaleczenie w palec tez boli smile Tyle że
            miejsce takie dość nieszczęśliwe, ale wszystko da się przeżyć smile Głowa do góry,
            nie taki wilk straszny... smile
    • inka.78 Re: nacięcie 24.06.05, 13:02
      Ja przez całą ciąże miałam koszmary zwiazane z nacinaniem krocza. Ale po 14
      godzinach skurczy ciecie okazalo sie niewartym uwagi zabiegiem. Kiedy połozna
      powiedziala mi ze trzeba naciac jeszcze raz juz mnie to wcale nie ruszylo.
      Myslalam tylko o tym ze to końcówka i zaraz zobacze moje maleństwo. Dodam ze
      blizne mam malusienką i dośc niezrecznie sie czułam jak każdy gin ktory mnie
      ogladał z podziwem mruczał " mmm... a kto pania tak ładnie pozszywał?" Szwy
      wewnętrzne założyli mi rozpuszczalne ( dopiero po 7 tygodniach sie rozpuscily!)
      a zewnetrzne zwykłe zdjeto po 7 dniach.
      • dariaza Re: nacięcie 24.06.05, 14:11
        dzięki za link. Z tym nacięciem to jak ze wszystkim. Ile kobiet tyle opinii. Ze
        szkoły rodzenia wiem, że bardzo skutecznie na gojenie pomaga Tantum Rosa.
    • agulape Re: nacięcie 26.06.05, 23:07
      Witam,
      jeszcze wszystko przede mną, ale to jest chyba kwestia, która mnie najbardziej
      przeraża w związku z ciążą i porodem.
      Proszę tylko, powiedzcie mi, jak to jest potem z kochaniem się? Kochamy sie
      bardzo i rozumiemy sie we wszytskich sprawach, ale mam lekkiego stracha...
      Dzięki,
      A
    • maja9912 Re: nacięcie 26.06.05, 23:22
      Ja rodziłam w lutym, nie pytali czy chcę naciecie, ale powiem tak, to jest taki
      ból, że nawet tego nie czujesz. Może czujesz takie słabe uszczypnięcie. Ale ból
      jest znośliwysmile
    • moniig Re: nacięcie 28.06.05, 08:43
      witam
      ja rodzilam 2 dzieci,z nacieciem,i wole bole porodowe ,jak zszywanie ,brrr
      teraz bedąc z trzecim ,tez moge byc nacinana,moja doktor mowi ze wszystko
      zalezy od pochwy,od jej elastycznosci,więc niewiem czy tez mnie potną,czy
      bedzie mi lepiej,,,,
      • wieczna-gosia Re: nacięcie 28.06.05, 09:06
        pocwicz moniig
        pomasuj
        moze sie uda.

        warto wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka