Dodaj do ulubionych

"Wstydliwy Problem"

13.07.05, 14:36
Witam Was serdecznie,
słuchajcie mam problem, chory problem,ale strasznie mnie męczy.

Nie wyobrażam sobie np. badania ginekologicznego czy innych tego typu rzeczy
jak np. poród przy większej ilości osób, np . studenci czy jacyś stażyści.
Moja pani doktor jest ze szpitala Akademii Medycznej czy coś w tym stylu, i
tam badania przy większym gronie to normalne...

Dla mnie jest to takie upokarzające, takie łamanie poszanowania ludzkiej
istoty i traktowanie jak przedmiotu.
Kilka dni temu moja pani doktor powiedziała mi że muszę iść na kilka dni do
szpitala. Słuchajcie, nie potrafię sobie z tym poradzić.
W życiu nie zgodziłabym się na takie badanie.
Boję się,że wtedy popsuję się moje relacje z lekarzem,bo oni mają całkiem
inne zdanie na ten temat. A panią doktor mam wprost cudowną.

Co robić?
Najchętniej wybrałabym prywatną klinikę,ale mnie na nią nie staćsad((

A już najgorzej rozbroiła mnie rozmowa z położną, że nie warto,że studenci
też się muszę uczyć, a sama rodziła w intymnych warunkach w najlepszym
szpitalu w Warszawie.

I jeszcze jedno: ja nie mam nic przeciwko studentom, mogą się na mnie uczyć
do woli na wszystkich innych częściach ciała, ale nie na tych intymnych sad((
Obserwuj wątek
    • r.kruger Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 14:40
      była gdzieś na forum dyskusja-INTYMNOŚĆ-
      Kiedy leżałam na podtrzymaniu w gabinecie przy badaniu było dużo osób,za drugim
      razem poprosiłam żeby został ordynator i lekarz prowadzący,została także
      położna a reszta opuściła gabinet.
      Zawsze grzecznie można upomnieć się o prawo do intymności.Jeśli możesz wybierz
      szpital w którym każdy poród odbywa się w osobnej sali,to zapewnia odpowiednią
      ilość prywatności.
      powodzenia
      • pampuszka06 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 14:43
        No to super, nie do końca byłam pewna że mam do tego prawo.
        A można spytać w którym szpitalu wtedy byłaś?
        • r.kruger Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 14:45
          częstochowa wojewódzki szpital specjalistyczny parkitka
          • pampuszka06 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 14:46
            Dzięki za odpowiedź.
            Ja jestem z Warszawy.
            • aners Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 15:45
              Może dobrze będzie zmienić lekarza na takiego który nie pracuje w szpitalu AM,
              niestety decydując się na szpital AM decydujesz się też na studentów. Takie
              jest życie. W szpitalach nieakademickich na 100 mozna domagać się wyjscia
              studentów ale chyba w akademickich jest normą ich obecnosć. Coś za coś, ja
              m.in. z tego powodu nie chcę rodzić w "zakładowym" czyli właśnie amowskim
              • pampuszka06 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 15:50
                No właśnie,
                i to mnie martwi,
                mam cudowną panią doktor ze szpitala AM, z nią chciałabym rodzić...

                Muszę po prostu z nią o tym wszystkim pogadać...
                • jennie24 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 16:10
                  Hmm co innego pomoc studentki przy dziecku zaraz po porodzie Ja bym nie chciala
                  studentow przy porodzie i argument ze musza sie na kims uczyc do mnie nie
                  trafia
                  Jakis czas temu trafilam na izbe przyjec i szczerze mowiac nie chcialam trafic
                  na kolezanke odbywajaca tam staz mimo ze to moja bliska kolezanka albo moze
                  dlatego Z reszta znam troche lekarzy stazystow i lekarki stazystki tylko ze
                  bardziej prywatnie i tez ich bym nie chciala spotkac przy porodzie

                  Bo tak jak oni potem gadaja o pacjentach to strach sluchac Wiadomo nie znam
                  osoby o ktorej mowia ale to niesmaczne czasem bywa Niby sie ucza etyka lekarska
                  niby ale komentarze roznorakie padaja

                  A mysle ze mamy prawo na badanie bez udzialu studentow nawet w szpitalu
                  akademickim Owszem ktos tam moze nosem pokrecic ale mamy rodzic po ludzku to
                  nie znaczy przy 20 gapiach nawet jesli to przyszli lekarze
                  Na pewno jak pogadasz ze swoja pania doktor ona Ciebie zrozumie
                  I to chyba nie chodzi o wstyd ale tylko i wylacznie o intymnosc i poszanowanie
                  kobiety ciezarnej ktora i tak nie ma lekko
    • pimpek_sadelko Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 14:40
      przy podpisaniu papierkow podczas przyjecia do szpitala przeczytaj czy nie ma
      klauzuli wyrazajacej lub nie zgode na porod/badanie przy studentach.
      jesli jest podkresl swoja opcje, jesli nie ma dopytaj lekarzy, poloznych. przed
      porodem sie przypomnij grzecznie i tyle.
      • pampuszka06 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 14:51
        Dzięki bardzo,nie pomyślałam o tym.
        Mój mąż też nie zgadza się na taką sytuację.
        Uczulę go aby przy przyjęciu do szpitala przejrzał wszystkie papiery dokładnie,
        bo ja mogę nie mieć do tego głowy.
        • anka_po_prostu Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 15:01
          pampuszka06 napisała:

          > Dzięki bardzo,nie pomyślałam o tym.
          > Mój mąż też nie zgadza się na taką sytuację.
          > Uczulę go aby przy przyjęciu do szpitala przejrzał wszystkie papiery
          dokładnie,
          >
          > bo ja mogę nie mieć do tego głowy.

          -----
          żeby tylko był na to czas. Ja dwukrotnie z silnym bólami musiałam odpowiadać na
          pytania np. o choroby w rodzinie itp. Bolało jak diabli, a tu papierkowa
          robota. Jeśli mąż ma silne nerwy, niech przeszukuje, ale weź pod uwagę, że
          wszystko może się potoczyć dość szybko i nie będzie czasu nie dokładne
          przejrzenie dokumentów.

          A.

          • pampuszka06 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 15:04
            tak, zdaję sobie z tego sprawę że może nie być czasu wink))
            Może to i lepiej? Wtedy to mi już będzie wszystko jedno...
            Aby tylko urodzić jak najszybciej!
            Po drugie, masz rację, mój mąż będzie gorzej spanikowany ode mnie.
            Czasami śmiech mnie ogarnia jak pomyślę o naszym wspólnym porodzie.
    • myszunia1982 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 14:42
      jezeli pani doktor jest taka cudowna to porozmawiaj z nia moze na te kilka dni
      inny szpital a przy porodzie bedzie ci to obojetne
      • pampuszka06 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 14:46
        zamierzam porozmawiać z panią doktor jakie mam szanse na intymność.
        Mam nadzieję że mnie zrozumie i pomoże mi w tej kwestii.

        Przepraszam,nie napisałam, do szpitala na razie nie idę...uffffsmile))
    • laura771 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 14:43
      Cześć,
      myślę, że powinni Cię zawsze przed czymkolwiek zapytać o zgodę i możesz się nie
      zgodzić. Ja raz byłam u ginekologa i zostałam zapytana, czy wyrażam zgodę na
      obecność praktykantki i się zgodziłam. Nie było to najprzyjemniejsze, racja, bo
      i tak jest człowiek zakłopotany przed jednym lekarzem, ale jakoś przeżyłam.
      Dowiedz się, czy w tym szpitalu pytają pacjenta o zgodę, czy nie. Powinni pytać.
      • szaramysz2 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 14:50
        w szpitalach raczej nie pytaja, tam musisz lezec czy chcesz czy nie, to nie
        prywatna praktyka gdzie dba sie o komfot pacjenta wink
        ale oczywiscie odmowic mozna.
        wlasnie wrocilam z wakacji na patologii. podczas badan zawsze petaja sie jacys
        studenci... ja wyraznie raz powiedzialam, ze wolalabym byc badana przez
        mniejsze grono zainteresowanych i luuuzz....wink zostal ordynator i moj lekarz. w
        swpjej bezczelnosci posunelam sie jeszcze dalej i poprosilam o badanie przez
        mojego lekarza, ordynator sobie tylko popatrywal z glupia mina wink nie wiem czy
        sie obrazil czy nie i szczerze mowiac mam to w d.....


        • pampuszka06 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 14:53
          A Ty w którym byłaś szpitalu, w Warszawie może?
          • szaramysz2 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 15:09
            nie, we wrocku.
            powiem Ci ze takie badanie to jeszcze pikus...
            ale jak lezysz na kilkuosobowej sali i wybija czas obchodu to dopiero jest
            fajnie wink
            przychodzi ordynator lub v-ce ord, kilku lekarzy, kilku praktykantow i kilka
            polznych... jadym slowem cala banda. ty oczywiscie w tej akurat chwili masz
            odcisnieta na twarzy poduszke i mietle na glowie, nie zdazylas nawet umyc zebow.
            a potem seria pytan: jak sie Pani czuje (luz), cos nowego ?(luz), uplawy nadal
            sie utrzymuja? (grrrrrrrr). a potem miedzy soba po lacinie najczesciej
            opowiadaja co ci dolega, szepcza tak, ze nic nie wiesz, wszyscy z powaznymi i
            srogimi minami... a na koniec (jak masz szczescie i powiedza sami z siebie/
            badz jesli masz niewyparzony ryj i zapytasz) slyszysz ze "wszystko w porzadku
            ale jeszcze Pani polezy" wink))
            po 3 dniach czlowiek sie przyzwyczaja i nawet zaczyna byc zabawniewink
            • pampuszka06 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 15:14
              Wiem coś o tym, leżałam na ginekologii jako 14-to latka. Miałam operację na
              torbiele jajnika.
              Wtedy badał mnie tylko ordynator na osobności w gabinecie, fakt byłam jeszcze
              dzieckiem.

              Na szczęście takie sytuacje jak piszesz, nie przerażają mnie. Ale faktycznie są
              śmieszne.
              A ja jestem z tych, które jak najdzie na śmiech to nie mogę się
              powstrzymać...ale będą "akcje".
      • pampuszka06 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 14:54
        Wiesz, jedna praktykantka to jeszcze, jeszcze, nie miałabym nic przeciwko....

        Ale większa liczba ludzi już nie wchodzi w grę.
        • anka_po_prostu Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 14:58
          rodziłam troje dzieci, każde w innym szpitalu warszawskim (żelazna, kasprzaka,
          solec) i przy żadnym porodzie nie miałam przy sobie nikogo poza położną i
          lekarzem.
          Może nie nastawiaj się od razu, że na pewno będą przy Tobie tabuny studentów?
          Ja nie załatwiałam tego w rzaden sposób, a rodziłam komfortowo, jeśli chodzi o
          liczbę osób "do towarzystwa".

          A.
          • pampuszka06 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 15:01
            Ja akurat będę w szpitalu na Starynkiewicza, rozmawiałam z kilkoma
            kobietkami,które tam i rodziły i były na patologii.
            Niestety,bez studentów to raczej niemożliwe.
      • pampuszka06 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 14:56
        Wiesz, jedna praktykantka to jeszcze, jeszcze, nie miałabym nic przeciwko....

        Ale większa liczba ludzi już nie wchodzi w grę.
        • aners Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 15:49
          Wiesz często jest tak, że to własnie studenci są najdelikatniejsi, nie będą Cię
          badać bez Twojej zgody! (ale w sali mogą być) a na poporodowym to właśnie
          studenci mają często czas żeby pomóc młodej mamie słysząłam o tym z niejednego
          źródła
    • mrowka75 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 15:18
      Trzymam kciuki w takim razie za to, żeby poród odbył się w nocy - mniejsza
      szansa na tabuny studentów.
      Inna sprawa, że mi zależało przede wszystkim na urodzeniu. Reszta miała
      pomniejsze znaczenie. Niemniej jednak w klinice w której rodziłam szkoliła się
      młoda przyszła położna, a mnie zapytano, czy będzie mnie mogła badać, po
      zbadaniu mnie przez położną prowadzącą - nie miałam nic preciwko temu, myślę,
      że wszytsko to kwestia, czy uszanują mój wybor i zapytają, czy bez
      pardonu "lezą" z łapami -takich bym chyba wygoniła.
      Pozdrawiam
      tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20711;30/st/20051126/k/56bd/preg.png
      • denay Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 15:29
        ale tak z drugiej strony... Pomyslcie szanowne Panie. Rozumiem, ze intymnosc i
        te sprawy. Rozumiem, ze mozna sobie nie zyczyc calego personelu przy badaniu,
        ale... ci studenci to w koncu przyszli lekarze, w tym ginekolodzy i poloznicy.
        Jak maja sie nauczyc zawodu?? Na manekinach??
        Najprawdopodobniej bede rodzila w klinice. moze to glupio zabrzmi, ale jesli
        przy mojej "pomocy" jakis student/studentka ma zdac egzamin czy byc lepszym
        lekarzem to ja mu sie przysluze i niech sie na mnie gapi smile
        • pampuszka06 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 15:35
          Denay, ja naprawdę wszystko rozumiem.
          Jak byłam w szpitalu na wyrostek, to badały mnie tabuny studentów i nie miałam
          nic przeciwko, gdy miałam problemy z oczami też mnie badali studenci, u
          stomatologa też mnie badali studenci.

          Te miejsca są dla mnie naprawdę wstydliwe i nic na to nie poradzę, to sprawa
          psychiki i bariera nie do pokonania.
          Jedna,ewentualnie dwie osoby też ok,ale nie więcej!!!
          • karolinazajac Re: "Wstydliwy Problem" 14.07.05, 08:59
            Zgadzam się! Tabuny ludzi mogą być krępujące, ale jeśli to jedna jub dwie osoby
            poza lekarzami - OK.
    • karolinka302 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 15:39
      w szostym miesiacu ciazy bylam w szpitalu.ordynator badal mnie przy innym
      ginekologu+2 polozne+jakies pielegniarki i studenci.mialam zamkniete
      oczy,czulam sie glupio.nikt mnie o zdanie nie pytal.a przy porodzie byly dwie
      polozne,ginekolog,pediatra zadawajaca 100 pytan,i dwie salowe...jestem ciekawa
      co bedzie teraz...
      • pampuszka06 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 15:44
        Hmmm...
        Wiesz, myślę że poród będzie mi obojętny, poza tym będzie mój mąż i wiem że
        będzie nad wszystkim czuwał, tego się nie boję. Będę się przy nim czuła pewnie!

        Najgorsze są badania, takie o których piszesz jak byłaś w 6-tym miesiącu w
        szpitalu.
        Wtedy jesteś w pełni świadoma, myślisz logicznie i pojawiają się blokady.

    • isia_50 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 16:38
      Dodam kilka uwag od siebie:
      1. Piszesz, że teraz masz iść na kilka dni do szpitala - ryzyko studentów
      minimalne, bo są wakacje, jeden lub dwóch na praktyce, ale pewnie nie będziesz
      nawet wiedziała, że to student.
      2. Co do porodu, to pierwsze dziecko rodziłam w Szpitalu Wojewódzkim w Klinice
      w Tychach. Koszmarem nie byli studenci, bo to w końcu przyszli lekarze, ale
      poród rodzinny w 7 par. Kliniki to często taśma i duży "obrót". Tej nocy
      rodziło rodzinnie 9 par, a pokoje do porodów rodzinnych były dwa, a nawet te
      pary z porodu rodzinnego etap parcia przechodziły na ogólnej sali, więc tak jak
      mój mąż widział co się działo za niskimi pseudo ściankami obok, tak pewnie inni
      widzieli co się działo u nas. I szczerze mówiąc w tym momencie było mi to po
      prostu obojętne. Tym razem chciałam rodzić kameralnie, ale coś za coś. Ze
      względów medycznych znów wybrałam Klinikę, tyle, że w Katowicach i liczę na
      więcej szczęścia w zapewnieniu intymności.
      Wypytaj jak to jest w Twoim szpitalu, bo może się okazać, że podobnie jak w
      Klinice w Tychach i to nie studenci będą największą udręką.
      Iza
    • mama75 Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 19:44
      pampuszka - ja Cie w 100% rozumiem.
      Tutaj gdzie mieszkam jest idiotyczny zwyczaj porodow z duza iloscia osob
      towarzyszacych. Koszmar. Wczoraj w jednym programie widzialam przyklad dwoch
      porodow. Na obu bylo po kilkanascie osob towarzyszacych, lacznie z corkami od
      kilku do kilkunastu lat + chlopak jednej z nich filmujacy to wszystko
      od "strony intymnej", byli rodzice, tesciowie, bracia, siostry i inne maszkary.
      No i wszyscy wlasnie stali nie od strony glowy.

      Ja jestem przerazona, bo w Polsce uczylam sie ze maz stoi zawsze od strony
      glowy, a nie od strony rodzacej - a tutaj jest inaczej. Niestety nie wiedzialam
      o tym i poprosilam moja szwagierke, zeby nam towarzyszyla przy porodzie
      (bardziej potrzebuje jej w momencie jak sie dziecko urodzi, zeby byla przy
      lekarzach podczas badania i zeby pozniej tlumaczyla mi na polski o czym lekarze
      mowili). Teraz nie wiem jak sie wycofac - bo kobieta bardzo sie cieszy, a mi
      nie jest wesolo jak sobie pomysle, ze bedzie obserwowac sobie moje gole krocze.
      Tym bardziej, ze kobieta ma juz 50 lat i jest dla mnie w pewnym sensie obca.
    • g_ba Re: "Wstydliwy Problem" 13.07.05, 21:58
      Cześć.Rozumiem to o intymności,ale trochę mi przykro. Jestem lekarzem stażystą
      (bo ci "jacyś stażyści" to lekarze,którzy zaczynają pracę w szpitalu
      bezpośrednio po studiach. Jeśli Wam się wydaje,że widok krocza jest czymś
      niesamowitym dla lekarzy to jesteście w błędzie. A zdaje mi się,że większość
      kobiet tak myśli.Byłam przy wielu porodach i wydaje mi się,że moja obecność
      pomogła przynajmniej niektórym pacjentkom. Jeśli miały jakieś pytania lub
      wątpliwości to starałam się im pomóc w miarę możliwości.Bo lekarze dyżurni i
      położne czasem nie mają na to czasu.
      Zawsze wzruszał mnie widok nowo narodzonego dziecka.Pamiętam jak byłam jeszcze
      na studiach i po raz pierwszy w życiu widziałam poród (w klinice-bo niby
      gdzie?). Płakałyśmy z koleżanką ze wzruszenia.Na pewno nie traktuje się
      pacjentki jak przedmiotu!!!! Chcę Was trochę uspokoić-pacjent ZAWSZE ma prawo do
      intymności i jeśli sobie tego życzy to będzie przy nim tylko niezbędny personel.
      A swoją drogą ciekawa jestem,jak według Was miałoby wyglądać kształcenie lekarzy
      bez kontaktu z pacjentem? A jakby któraś rodziłaby np. w karetce pogotowia i był
      tam lekarz,który nigdy nie widział porodu,bo pacjentki nie chciały? Pozdrawiam
      • ggkk Re: "Wstydliwy Problem" 14.07.05, 01:12
        Argument ,ze się nie ma na kim uczyć student - nie dociera do mnie. Nikt z
        chęcią czy z własnej woli nie idzie do szpitala. Każda kobieta wolałaby urodzic
        mistycznie , bez bólów itd.Nie dosc że pobyt sam w sobie jest koszmarem i
        nieuniknioną koniecznością, to nie wykorzystujcie jeszcze bardziej tej
        bezsilności. Na studiach , na rysunku aktu też mielismy zupełnie neutralne
        podejście do nagiej modelki. Wiem więc jak odbiera się "zawodowo" to co dla
        innych jest sensacją. Nie każdy jednak chcialby się tak jak tamta pani,nawet za
        pieniądze rozbierać przed studentami. I co? Mam wybiec na ulicę i drzeć się -
        "ograniczeni dewoci- rozbierajcie się bo studenci nie mają sie na czym uczyć
        aktów!"
        od strony kobiety i jej partnera- składki na ubezpieczenie zdrowotne to tak
        naprawdę gruba kasa. Jak gspodaruje nimi ministerstwo zdrowia i szpitale - t o
        juz odrębny temat. Nie widzę wiec powodu ,zeby kobieta w ramach jakiejś zapłaty
        cierpiała upokorzenie , bo jest w panstwowym szpitalu i ma znosić panujące tem
        reguły. Albo z wlasnej fantazji godzi się na widowisko, albo należy jej
        zapłacic, Z jakiej racji ma być gratisowym materiałem szkoleniowym?
        • cota Re: "Wstydliwy Problem" 14.07.05, 08:35
          Popieram post powyżej. ja także nie wyrażam zgody na badanie przez
          studentów/stażystów. Chodzi o tą cianką granicę, czego personel szpitalny w
          ogóle nie przestrzega - zapyttanie o zgodę! Do cholery - przepraszam, że tak
          dosadnie, ale inaczej sie nie da - czy to takie trudne???? Są osoby, jak w
          postach powyżej, którym o nie przeszkadza, są takie, jak np. ja, ktore nie
          zamierzają epatowac gołą d..przez obcymi osobami, bo te muszą się uczyć!
          Wystarczy zapytać o zgodę i sprawa jasna. Dla mnie pobyt w szpitalu to nic
          miłego, tudziez badania itd - i chce to ograniczać do minimu, a nie przysparzać
          sobie stresu, że jestem "ciałem badawczym". Dlatego sie nie zgadzam i ten brak
          zgody zawsze będę dosadnie wyrażać. Zaraz padnie hasło, iz można nie iść do
          klinik - w pewnych szpitalach nie ma takiego sprzętu, a poza tym mam parawo
          wyboru szpitala..z poszanowaniem mojej intymności. Ja kończyłam prawo i
          zaręczam, iż ucząc się na studiach nie wydawaliśmy wyroków - bo musieliśmy się
          gdzies uczyć..
        • ally23 Re: "Wstydliwy Problem" 14.07.05, 12:26
          co do tej grubej kasy z ubezpieczenia sie nie zgodze-gdybys nie placila na
          ubezpieczenie tylko sama chciala sie leczyc za te pieniadze to nie
          wystarczyloby prawie na nic, koszty leczenia i pobytu w szpitalu sa ogromne.
          inna sprawa jest ich gospodarowanie przez panstwo (nie szitale, te pieniedzy
          bezposrednio nie pobieraja za uslugi objete ubezpieczeniem, no chyba ze
          prywatne)
          • ggkk Re: "Wstydliwy Problem" 14.07.05, 14:11
            Chce tylko powiedzieć,że z partnerem płacimy miesięcznie po kilkaset zl.Fakt-
            mam duże dochody za co chyba nie musze przepraszać. W szpitalu zaś byłam
            dosłownie 3 razy w życiu Łacznie z narodzinami.w tym , raz w wieku nastu
            lat.Drugi raz gdy zarabialam juz na siebie okleić pęknietego palca.Naprawdę z
            wielką chęcią pieniadze przeznaczone na składkę- zainwestowalibysmy.Oczywiscie
            też inna sprawa ,że nie każdy wie jak.
            Jest też inną magiczną kwestią sposób wyceny usługi lekarskiej. W sumie nie
            wiadomo co kształtuje ten rynek.
            • ally23 Re: "Wstydliwy Problem" 14.07.05, 14:52
              rozumiem Cie bo czesto slysze od moich zamozniejszch znajomych ze chetnie
              leczyliby sie sami ale tak sie sklada ze ja mam pojecie a oni nie
              o cenach niektorych uslug i sa to olbrzymie kwoty trudne do
              wylozenia na raz dla przecietnego, nawet zamoznego czlowieka. zwlaszca jesli
              chodzi o zabiegi czy operacje, a tych nieraz trzeba przejsc kilka no i nie ma
              wtedy czasu do stracenia gdy chodzi np. o zycie czlowieka.
              na tym polega idea ubezpieczen ze wszyscy placimy stosunkowo malo bo nie kazdy
              korzysta potem z tego ubezpieczenia (i dobrze bo lepiej byc zdrowym niz chorym)
              ale w razie gdyby cos sie (nie daj Boze) przytrafilo to inni "skladaja sie" na
              jednego potrzebujacego bo wiadomo ze nie wszyscy chorujemy na raz (oby jak
              najrzadziej). zreszta to samo jest w przypadku innego rodzaju ubezpieczen np.
              komunikacyjnych
    • tumoi Re: "Wstydliwy Problem" 14.07.05, 08:57
      Gdy prawie 15 lat temu rodziłam, byłam "pracą zaliczeniową" dla dziewczyny ze
      szkoły medycznej. Nie pamiętam czy pytano mnie o zgodę, ale muszę przyznać, że
      szczerze jej współczułam, że trafiła akurat na mnie. Byłam bardzo trudną
      pacjentką, która nie pozwalała się dotknąć i wrzeszczała na pół szpitala .Po
      sali kręciły się też inne uczennice co mi nie przeszkadzało - to raczej one
      były zszokowane i przerażone moim zachowaniem. Do dziś pamiętam jak położna
      mówiła do nich "dziewczyny, nie przejmujcie się, zachowanie się tej pani nie
      jest typowe" Ciekawe czy skutecznie odstraszyłam je od ciąży i porodu.
      W grudniu idę znów rodzić, ale teraz na pewno nie będę chciała rodzić w asyście
      obcych osób towarzyszących - a szpital dla dobra zdrowia psychicznego młodych
      medyków też nie powinien ich zapraszać na porodówkę. Poza tym z wiekiem mam
      coraz mniejsze zaufanie do taktu i wyczucia sytuacji przez młodych studentów i
      jakoś nie mam ochoty być tematem ich, niekoniecznie medycznych, rozmów. Wsrod
      pacjentek zawsze znajdą się kobiety, którym nie przeszkadza obecność tłumu i na
      nich można się uczyć. A co do obchodów lekarskich, 2 razy leżałam na
      ginekologii i się już do nich przyzwyczaiłam. Poza tym w moim szpitalu podczas
      obchodu ordynator nie pozwala na pogaduszki między personelem. Nawet mój
      kumpel, który tam pracuje mógł mi tylko dyskretnie pomachać ręką.
    • magdalena_gk Re: "Wstydliwy Problem" 14.07.05, 09:19
      Wiem z doświadczenia, czym grozi zgoda na "bycie królikiem doświadczalnym". 4
      lata temu rodziłam synka, byłam na patologii przed porodem 10 dni i chyba z
      nudów godzilam się, żeby praktykantki-przyszłe pielęgniarki uczyły się na mnie.
      Nie boję się bólu, do dentysty chodzę bez znieczulenia, nie przeraża mnie widok
      krwi. No i skończyło się tym, że uczyły się na mnie irygacji pochwy. Miałam
      zresztą zapalenie od przenoszonego dzidziusia i ucisku. Do wody utlenionej
      miały dolac ciepłej przegotowanej wody, a przepraszam te kretynki wlały wrzątku
      z czajnika. Wiem, ze Ci ludzie muszą się jakoś uczyć zawodu, ale ja się nigdy
      więcej nie zgodze, żeby uczono się na mnie czegokolwiek. Rozumiem obawy
      Pampuszki60. Jak sobie nie życzysz, poproś żeby "trenowano" na kimś innym.
      • denay Re: "Wstydliwy Problem" 14.07.05, 11:47
        Nie uwazam sie za ekshibicjonistke, ktorej przyjemnosc sprawia, ze gapi sie na
        nia kilka osob. Wcale nie mysle, ze jest to mile. Poza tym uwazam, ze kazdej
        nalezy zapytac czy wyraza zgode i zgoda ta powinna byc uszanowana. Natomiast
        jesli mnie sie o to ktos zapyta powiem TAK. Dlaczego sie zgodze?? Pisalam w
        poscie wyzej. Mam wiele znajomych swiezo po studiach medycznych (w tym
        najlepsza kumpele) i wiem doskonale ile pracy wlasnie "na ludziach" im trzeba.
        A potem rzuca sie pretensjami "Jak tych lekarzy ucza??".

        Co do kolezanki po prawie... Ja tez je skonczylam i wydaje mi sie, ze jest
        zasadnicza roznica w operowaniu cialem ludzkim a operowaniem konkretnymi
        przepisami. A poza tym do wydania pierwszego wyroku przez asesora mija
        wystarczajaco duzo czasu, zeby wiedziec jakie przepisy zastosowac do
        konkretnego stanu faktycznego i na podstawie tego wydac sluszny wyrok
    • anulka59 Re: "Wstydliwy Problem" 14.07.05, 20:08
      W pewnym stopniu rozumie post lekarki-stazystki ale...Dlaczego maja sie tacy
      lekarze uczyc na zwyklych rodzacych a nie badaja sie wzajemnie tylko jak taka
      przyszla pani ginekolog trafia na porodowke to zadna kolezanka czy studentka
      nie ma prawa uczyc sie zawodu na niej?Czy to jest OK?To samo jest przy zwyklym
      badaniu ginekologicznym.Dlaczego my mamy sie na to zgadzac a lekarkom-
      stazystkom to nie grozi bo przeciez krocze stazystki dla studentow i innych
      stazystow jest czyms niedostepnym.
      • g_ba Re: "Wstydliwy Problem" 15.07.05, 15:31
        Tak się składa,że będąc w ciązy kilka razy leżełam w szpitalu, w klinice też.
        Byłam badana w obecności licznego personelu,stażyści też byli. Ale to byli dla
        mnie obcy ludzie,więc nie protestowałam.Rodziłam w "swoim" szpitalu, na
        szczęście po południu, więc byli tylko lekarze dyżurni.I też mnie badali,choć
        niedługo przedtem pracowałam z nimi. I jakos to przeżyłam
    • hanka_forum zawsze masz prawo odmowic 14.07.05, 20:55
      Ostatnio rozmawialam z kolezanka (studentka medycyny), ktora mowila, ze pacjent
      zawsze ma prawo odmowic udzialu studentow w badaniu i ze tak naprawde pacjent
      powinien wyrazic zgode na obecnosc studentow, ale ze wzgledu na
      prawdopodobienstwo negatywnej odpowiedzi nie praktykuje sie tego.
      Tak wiec korzystaj z tego prawa, jesli takie badanie jest dla Ciebie zbyt
      krepujace !
      Hanka
      • gabi67 Re: zawsze masz prawo odmowic 14.07.05, 21:05
        Po piersze masz porawo powiedziec ze czujesz sie skrepowana i nie zyczysz sobie
        ich obecnoscismile
        Ja bedeac na patologii w Szczecinie na Pomorzanach miałm miec badanie i okazało
        sie ze mam byc przy tym badaniu spora ilosć studetów,wiec sie nie zgodziła.I
        powiedziłam Panu Docentowi że czuje sie skrepowana wiec jak mnie tylko Pan
        docent zobaczył poprosił studentów aby wyszli i żeby uszanowali zdanie
        pacjetkismile
        Rodzic bede w łasnie w tym szpitalu w sierpniu i ciesze sie ze studetów nie
        bedzie moz sa kobiety którym to nie przeszkadza ale mi natomiast bardzosmile
        Pozdrawiam Gabismile
    • haganna Re: "Wstydliwy Problem" 15.07.05, 23:48
      Masz zawsze prawo do wyproszenia studentów - bez względu na to jaki to szpital.
      Kiedyś, gdy leżałam w klinice, wywaliłam stażystów za drzwi - z hukiem, bo %&$#
      nawet o zgodę mnie nie zapytali.
      Poczekałam, aż wyjdą wszyscy i ostatni zamknie drzwi. Poprosiłam też lekarkę,
      żeby upewniła się, że nikt podczas badania nie wejdzie do gabinetu. Takie masz
      prawo i MUSZĄ je respektować, czy im się to podoba, czy nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka