fulko102
07.08.05, 01:16
Ze względu na wiek (38 lat) żona została skierowana
na genetyczne USG. Wykonaliśmy je w prywatnym gabinecie
u niejakiego doktora Grzybowskiego, cieszącego się opinią
jednego z najlepszych specjalistów w Trójmieście (wcześniej
u tego samego lekarza USG w 8w0d - określenie czy płód
jest prawidłowo zagnieżdżony oraz określenie dokładnego
wieku ciąży).
USG genetyczne.
Data badania: 24.05.2005
TC: 12w0d
NT: 4,7 mm
NB: 1,5 mm
Lekarz nie pozostawił nam właściwie żadnych nadzieji
co do stanu dziecka: Down (lub inna wada genetyczna).
Dr określił szanse na to, że dziecko będzie zdrowe na około 5%.
Skierował żonę na amiopunkcję.
Na wykonanie amiopunkcji czekaliśmy około 14 dni, zostało
wykonane w TC=14w0d.
Na wyniki czekaliśmy 3 tygodnie.
Był to najdłuższy i najgorszy miesiąc w moim życiu.
Wynik amiopunkcji:
- kariotyp prawidłowy
- XY (czyli chłopak czyli wykluczenie możliwości
błędnej hodowli komórek matki)
Badanie USG położnicze wykonane w dniu 22.06.2005r.
przez prof. AM w Gdańsku dr. hab. Prajsa
na specjalistycznym ultrasonografie 3D.
TC: 21w0d
Wynik - rozwój dziecka bez zastrzeżeń
Mój komentarz:
Podobno norma przy USG genetycznym wynosi dla markerów NT i NB:
NT= poniżej 2,5mm ;
NB = powinno być powyżej 2,0mm
o czym doktor nas poinformował, nie poinformował
jednak, że powyższe markery weszły do praktycznego
użycia właściwie od 2 lat.
Po przejrzeniu przez kilka wieczorów anglojęzycznych
zasobów internetu mogę powiedzieć, że zarówno NT,
a przede wszystkim NB ciągle budzą w środowisku lekarskim
(przynajmniej amerykańskim) pewne dyskusje - znajdowałem
badania wykonywane na istotnych statystycznie grupach
kobiet ciężarnych które jednoznacznie potwierdzały
wysoką skuteczność diagnostyczną tej metody,
znajdowałem jednak badania wręcz przeciwne.
Przytoczę dwa badania, które najbardziej
mi utkwiły w pamięci:
I.
Badanie to wskazywało na ogromne trudności pomiarowe
- okazywało się, np. że osoby mierzące wskażniki w genetycznym USG
za pośrednictwem wyświetlanych im filmów video
nagranych z ultrasonografu (lekarze nie mieli więc kontaktu
fizycznego z ciężarną kobietą, filmy były zaś im wyświetlane losowo)
podawali różniące się o kilkadziesiąt procent wyniki
markerów tego samego płodu - czyli ten sam lekarz na podstawie
dwóch różnych fragmentów fimów z USG dziecka podawał
różne o kilkadziesiąt procent wyniki, oraz różni lekarze na podstwie
tego samego fragmentu filmu także.
Co niezwykle istotne pomimo kilkutygodniowego, intensywnego
szkolenia lekarzy z zakresu pomiaru markerów korelacja wyników
poprawiła się jedynie nieznacznie.
II. Artykuł dotyczący mormy NB w 12w0d (przez polskich lekarzy przjętą
na powyżej 2,0 mm):
www.ingentaconnect.com/content/jws/uog/2003/00000022/00000002/art00005
Swoim postem nie chcę podważać celowości metody USG genetycznego,
a chcę jedynie dodać realnej otuchy tym rodzicom, którzy właśnie wrócili
z genetycznego USG i usłyszeli od lekarza, że jest bardzo źle!
Może wcale nie jest!
Byłbym nieuczciwy gdybym nie dodał, że od 24.05.2005
do dnia uzyskania wyników amiopunkcji byłem z żoną
w kościele błagając o zdrowie dziecka tak często,
że mógłbym obdzielić tymi wizytami ze dwa lata swojego
"normalnego chodzenia". Zresztą o zdrowie dzidzki modliła się
cała rodzina.
Może więc to był prawdziwy cud!
Albo po prostu kupa szczęścia (5%) - jak kto woli.