zaczynam się bac:/

12.09.05, 16:48
Chciałam mieć dziecko, a teraz jak z dnia na dzień dostrzegam coraz to nowe
objawy ciąży to zaczynam się bać, że jednak będziemy mieć dziecko. Może to
głupio brzmi, ale mam nadzieję, że któras mnie rozumie:o) Obawy dotyczą tego,
że nie mam pracy-jestem dopiero co po studiach...chyba nie muszę dodawać nic
więcej...
    • tweety_bird Re: zaczynam się bac:/ 12.09.05, 17:38
      Cześć!

      Doskonale Cię rozumiem. Długo nie mogłam się zdecydować na ciążę właśnie ze
      strachu, że nie dam sobie rady. Do tej pory się boję tej wielkiej
      odpowiedzialności jaką jest dziecko...Jednak gdy się rusza tam w środku i tak
      słodko faluje mi brzuszek, to chciałabym już go przytulić smile Myślę sobie, że
      miliardy kobiet zostały matkami i jakoś sobie radzą, więc ja też sobie poradzę!
      Poza tym tak wiele kobiet pragnie malucha i nie może go mieć sad Za nic w świecie
      nie cofnęłabym teraz mojej decyzji o zajściu w ciążę, bo kocham tego brzdąca,
      który we mnie żyje smile
      Podobnie będzie z Tobą! Pamiętaj, że wiele kobiet jest w znacznie gorszej
      sytuacji niż Ty. Masz studia, urodzisz dziecko, odchowasz go troszkę i potem
      zabierzesz się za swoje życie zawodowe. Pomyśl co by było gdybyś nie miała np.
      skończonej średniej szkoły! A są i takie przypadki...
      Będzie dobrze, zobaczysz! Głowa do góry i zaglądaj na forum koniecznie smile

      Pozdrawiam cieplutko!
      • simonkapl Re: zaczynam się bac:/ 12.09.05, 17:56
        Ja tez sie boje o strone finansowa posiadania dizecka.Ale przeciez nie bedze
        tak zle.
        • sdorotags Re: zaczynam się bac:/ 12.09.05, 18:34
          dzieki dziewczyny...może rzeczywiście macie rację...życie pokaże :o)Jak tak
          sobie to przemyslałam to naprawdę mam lepiej niż niektóre. Dzięki jeszcze
          raz;o)))
    • elennara Re: zaczynam się bac:/ 12.09.05, 18:37
      Nie martw się, ja jestem w trakcie studiów i też bardzo się boję, że nie
      poradzę sobie wraz ze swoim partnerem. Cały czas się tym denerwuję. Wiem, że
      bez pomocy rodziców nie damy sobie rady, ale musi się jakoś ułożyć, po prostu
      musi.
    • muchomorek23 Re: zaczynam się bac:/ 12.09.05, 18:47
      Spokojenie, takie obawy ma chyba każda z nas, no ale jesteśmy przed faktem
      dokonanymwink) i myślę, że sobie poradzimy.
    • kasyldow Re: zaczynam się bac:/ 12.09.05, 19:45
      Cóz przyznam się bez bicia wink gdyby nie dwie kreski pięć lat temu, to zapewne
      do tej pory fruwała bym sama, pelna kompleksów, ambicji i walki o wszystko (coś
      trzeba robic by nie wyć samemu w czterech ścianach)Każdą propozycje stałego
      związku zbywałam "Co ty dzis piłeś" Cóz fakt dokonany (owe kreski) postawiony
      przed ma osoba przy udziale takiego jednego jegomościa, kazał mi się zastanowic
      nad tym co mam robić. Nie chciałam się wiązać na siłę, ze wstydu czy z czegos
      tam. Ale moja najlepsza psiapsiuła doradziła mi jedno zaryzykuj dogadywaliście
      się teraz, to i dogadacie sie po.Cóz odbył się slub bo mój już teraz małzonek,
      stwierdził, że nie bedzie się uzerał z urzedasami o uznanie osobistego dziecka.
      Ja wtedy też się bałam, że jak się ożeni to się odmieni (wóda, ponizanie i
      takie tam) to skrzywienie było wynikiem obserwacji wielu związków kiedy to po
      slubie spadały maski. Naprawde się bałam, aż do granic histerii. do tego
      jeszcze nie obroniona praca magisterska, brak konkretnego stażu pracy i takie
      tam. Tylko mąz pracował, oboje nie jesteśmy wyposażeni w bogatych rodziców
      musieliśmy sobie dawac rade sami. Cóz z perspektywy czasu myslę, że postąpiłam
      dobrze. Przestałam się bać, facet okazał się cudownym człowiekiem mimo kilku
      wad (bałaganiarstwo,zbieractwo), nauczyłam sie nie bac komputera,internetu smile,
      ufac ludziom. I macierzyństwo okazało sie wcale takie nie straszne.Uwierzyłam w
      siebie, że wcale nie jestem taka głupia i paskudna, rozpoczęłam pisanie
      doktoratu. Teraz czekamy na narodziny syna (tak wskazuje USG)Termin juz mija a
      nasz potomek nawet nie mysli sie wydać na świat.Cóż może już nie długo. Troche
      długawa ta epistoła, ale nie potrafie inaczej,po trudach logowania wink korzystam
      z możliwości maksymalnie. Naprawde przy odrobinie wiary w siebie i wsparciu
      kilku bliskich osób wszystko się da.
Pełna wersja