Jestem piąty dzień po terminie i powoli wymiękam - czuję, że moja psychika
jest coraz bardziej nadwyrężona i "lada chwila" wybuchnę

Jestem płaczliwa, drażliwa i niecierpliwa...
Nie radzę sobie sama ze sobą (tzn. ze swoimi złymi emocjami) i w ogóle...
Jak przetrwać to pełne napięcia wyczekiwanie??? Pomóżcie, proszę.