eliszka25
27.10.24, 18:11
Która mnie dziś przeklęła, co? Od kilku dni „chodzą za mną” racuchy z jabłkami. Wczoraj mąż przywiózł znów jabłka od zaprzyjaźnionego rolnika i chciałam sobie zrobić racuchy z takimi świeżutkimi jabłkami. Przygotowałam wszystko na ciasto, nastawiłam drożdże i nic. Nie ruszyły w ogóle. To była resztka, którą miałam w lodówce już jakiś czas, więc pomyślałam, że pewnie za stare. Wylałam, wzięłam te, które kupiłam w piątek, nastawiłam ponownie i… znów nic. Przeanalizowałam proces i wyszło mi, że mogłam wlać zbyt gorące mleko, więc nastawiłam trzeci raz. To było ponad pół godziny temu i zgadnijcie co się stało? Otóż NIC!!!! Do cholery, o co chodzi? Robiłam racuchy dziesiątki razy z tego przepisu. To przepis mojej mamy, który użyła pewnie setki razy. Nigdy jeszcze nic takiego mnie nie spotkało. Nawet przeterminowane drożdże mi wyrastały. No to przyznawać się, która urok rzuciła, czarownice jedne 😡
A tak serio, macie jakiś pomysł, co może chodzić? 🤔