Dodaj do ulubionych

intymnosć przy porodzie

05.01.06, 20:42
Witam ,chciałabym spytać w komtekście akcji Rodzić po ludzku o poszanowanie
intymności kobiety podczas porodu .Jakie macie doświadczenia w tej kwestji?
Czy coś się zmienia na lepsze? Mam swoje doświadczenia z szpitalnego porodu-
dla personelu kwestia poszanowania dla mego wstydu po prostu nie
istniała .. .Piszcie mamy szczerze i od serca .
Obserwuj wątek
    • karolcia86 Re: intymnosć przy porodzie 05.01.06, 22:55
      Ja nie mogę narzekać, nie było żadnych wycieczek studentów, sala osobna, miła,
      tylko mąż, położna i lekarka. Bez żadnych niestosownych uwag, pełna kultura.
    • haganna Re: intymnosć przy porodzie 06.01.06, 00:01
      U mnie też było oki. Przy porodzie był mąż i położna.
      Na kilka minut pojawił się anestezjolog, założył zzo i poszedł.
      W fazie parcia przyszła druga położna, żeby trzymać ktg na moim brzuchu i
      być "trzecią ręką" w razie potrzeby. Stała raczej przy mojej głowie.
      Rodziłam w jedynce. W drzwiach dodatkowo wisiała zasłonka, tak że nawet jeżeli
      ktoś wychodził, to nikt nie mógł zerknąć do środka i mnie widzieć.
      Lekarz nie był potrzebny - widziałam go/ją tylko na obchodach. Obchody z
      tym "proszę pokazać krocze" były już mniej zabawne. Na szczęście leżałam w
      jedynce, ale i tak wątpię, żeby takie pokazywanie czemuś konkretnemu służyło.
      Ze względu na ochronę krocza i dobry stan mojego zdrowia po krótkim czasie
      lekarze przestali mnie męczyć. Mówili dzień dobry i do widzenia widząc mnie
      siedzącą po turecku, lub noga na nogę i czytającą gazetkę. Nie mieli nic do
      roboty.
    • mama_kotula Re: intymnosć przy porodzie 06.01.06, 00:08
      Ja nie narzekam. Tzn. jeśli chodzi nie o sam poród (bo przy cc trudno mówić o
      intymności czy nie), ale wszystko potem; legendarnych obchodów pt. proszę
      pokazać krocze nie było, a jak leżałam jak kłoda 24h na płasko po zpp, położne
      myły mnie, zmieniały mi podkłady itp - wszystko za parawanem, bez zbędnych
      komentarzy i przy drzwiach wejściowych zamkniętych na klucz.
      • asiela Re: intymnosć przy porodzie 09.01.06, 15:20
        Z tego co piszecie to prawdziwa rewolucja .Mam pytanie , czy mamy rodzace same
        tez mają takie dobre wspomnienia ? Przy mnie nikogo nie było , i może
        dlatego .. tak miałam .
        • andaba Re: intymnosć przy porodzie 09.01.06, 15:30
          Ja rodziłam sama, ale jakoś nie bardzo wiem o co chodzi. Trudno dziecko w
          majtkach urodzić i wiadomo, że lekarz czy położna muszą zbadać.
          Po porodzie wstawałam od razu, więc nikt mnie myć nie musiał, na wizytach
          oglądali tylko te po nacięciach, ale tak, że położnice nie widziały krocza
          innej, tylko obchód - czyli lekarze i położne.
          Mnie to osobiście nie przeszkadza, wiem, że lekarzowi to lata, jedna d..
          dziennie więcej, więc nie widzę problemu.
          Dziwię się tylko, że te, które zapraszają na porodówkę krewnych i znajomych
          Królika, tudzież filmują upojne sceny wyłaniania się zakrwawionego łepka
          (popularne te filmy swego czasu bywały, może ta moda już minęłą) i puszczają te
          horrorki znajomym na imieninach, wstydzą się położnych.
          No, ale nie muszę wszystkiego rozumieć.
          • asiela Re: intymnosć przy porodzie 13.01.06, 15:48
            Słuchajac opowiesci kolezanek,utwierdzam sie w przekonaniu ,że różnica w
            traktowaniu rodzących jednak jest . zwłaszcza jak dziewczyna jest młoda -17-20
            lat, rodzi sama ,a poród jest całkowiciw bezpłatny .Wtedy częstsze jest
            obcesowe traktowanie , "tykanie",mniejsza wagę przykłada się do intymności .
          • joana.mz Re: intymnosć przy porodzie 13.01.06, 16:32
            Myślę, że to akurat nie "te" wstydzą się jak piszesz położnych...
    • moniszek1 Re: intymnosć przy porodzie 13.01.06, 16:57
      Nie za bardzo wiem o co chodzi... Przy moim porodzie byli: 1)mój mąż, 2)
      polożna, 3)połozna do pomocy poloznej, 4)lekarz a przy samych narodzinach
      5)pediatra 6)polozna do dziecka 7)jakaś pielęgnarka, w między czasie był też
      ordynator (był akurat czas obchodu). Uważam że wszyscy byli potrzebni (no moze
      oprócz ordyntora). Wszyscy mnie widzieli w takiej sytuacji i nie byl to dla mnie
      pronlem, bo miałam co innego do roboty smile)). Poza tym byli bardzo mili i kazdy
      na swoj sposób pomagał. W faze parcia mowili do mnie na ty, głównie dlatego by
      cos do mnie dotarło (nie chodziłam do szkoły rodzenia i nie wiedzialam na czym
      polega to całe parcie, trzeba mi było wytłumaczyć), zreszta trwalo to 10 minut.
      jesli chodzi o oględanie krocza po porodzie - to już gorzej. Byłam bardziej
      świadoma, ale rozumiem, że bylo to konieczne - zwyczajne ogladanie czy rana
      dobrze się goi. Przed porodem to wszystko nie bylo dla mnie takie oczywiste, ale
      z chwilą rozpoczęcia porodu zrozumiałam, że wstyd tu nie ma nic do rzeczy.
    • mala.ela Re: intymnosć przy porodzie 13.01.06, 18:01
      w czasie porodu intymnosc dla mnie nie miała absolutnie zadnego znaczenia. W
      pewnej chwili było na sali porodowej 7 osób z personelu i powiem wam ze zwisało
      mi to i powiewało. Ostatnio rozmawiałam też o tym z meżem który był przy
      porodzie - jemu też akurat było wszystko jedno ile osób oglądało moje krocze,
      priorytetem było dziecko i ja.

      Inna kwestia to intymnośc po porodzie, podczas obchodów lekarskich - tłum
      lekarzy. Ale i tak krocze oglądał tylko jeden - ten co zszywał, reszta gadała
      między sobą i nic ich moje krocze nie ineresowało. A miedzy łózkami były
      parawany więc pacjentki nie oglądały sie nawzajem. Ja wychodzę z załozenia ze
      wszyscy ci lekarze naoglądali sie juz takich widoków, ze jedno krocze wiecej
      ich naprawdę nie skusi.
    • cahir4 Re: intymnosć przy porodzie 13.01.06, 19:17
      Rozumiem, że nie chodzi Ci o wstyd przed położną, ani przed neonatologiem.
      Poprzednie posty wskazują chyba dobitnie, że zmieniło się na lepsze tak dużo,że
      większość dziewczyn w ogóle nie wie, o co chodzi. Ja pamiętam opisy zbiorowych
      sal porodwych bez parawanów, z otwartymi drzwiami, po których kręciło się
      mnóstwo bliżej nieokeślonych osób. Sama leżałam kiedyś w szpitalu, w którym
      pielęgniarki serwując zastrzyki w tyłek nie zamykały drzwi na korytarz.
      Porody się naprawdę zmieniły. Sale są bądź jednoosobowe (przeważnie płatne),
      bądź dwu (może gdzieś także trzy-) osobowe, ale wtedy łóżka oddzielone są
      parawanami bądź zasłonami. W mojej przed drzwiami wisiała zasłona - nawet kiedy
      położna wchodziła, nikt z korytarza nie mógł zobaczyć, co się dzieje w środku.
      Opiekuje się rodzącą jedna położna (moja się przedstawiła), chyba że jest zmiana
      - wtedy pojawia się nowa. Ponadto może Cię oglądać - lekarz ginekolog,
      anestezjolog (raczej nie przy parciu), pediatra, jeśli są podejrzenia o stan
      dziecka i czeka, by mu od razu pomóc. Jeśli sytuacja jest skomplikowana, liczba
      personelu może się zwiększyć. Na obecność studentów możesz nie wyrazić zgody.
      Możesz także nie wyrazić zgody na obecność w sali wieloosobowej osoby
      towarzyszącej innej rodzącej (chociaż jest ona za parawanem).

      Gorzej wygląda sytuacja po porodzie - obchody z obowiązkową prezentacją krocza
      na sali są standardem, niestety. Jakaś akcja "połóg po ludzku" by się tu
      przydała. Nikt nie bierze także pod uwagę, że nauka karmienia przy licznych
      świadkach (odwiedzający) może być dla początkującej mamy stresująca.
    • kc.bronis Re: intymnosć przy porodzie 13.01.06, 20:04
      rodziłam w marcu 2005 ale to wszystko mnie dobiło wydawac by się mogło hmm te
      czasy ...a cofnęłam się o jakieś 50 lat nie dość ze szpital to i ludzie przy
      moim porodzie brakowało jescze operatora z kamerą było maes ludzi mniej i
      bardziej potrzebnych co do delikatności badań już nawet nie pisze ....
      ale najśmiesniejsze były łazienki gdzie by wejść pod prysznic trzeba było
      pokonać schodek a jak się już wczłopał człowiek to witało go okno w
      ścianie ...KOSZMAR
      • asiela Re: intymnosć przy porodzie 17.01.06, 16:26
        Nareszcie, cahir ty zrozumiałaś o co mi chodziło .Bo pewnie ze nie o położne
        czy lekarza ! .A te młode dziewczyny o których plsałam miały niestety przygody
        takie jak w poście kc. bronis .
      • asiela Re: intymnosć przy porodzie 19.01.06, 17:14
        Wyjasnię dlaczego rozpoczęłam ten wątek .Otóż niektóre opisy są naprawdę
        budujące .-widać rzeczywisty postęp .Jak ja rodziłam- w szpitalu o wysokiej
        renomie 00000000000000 niestety nie było ani osobnych sal, ani parawanów
        przy łożkach mam .Dosamych zabiegów med. przyczepić się nie mogę , ale o
        intymność tam naprawdę nie dbano . Już w izbie przyjęć musiałam się rozbierać
        do naga nie wiem przy ilu zaglądających tam osobach .Przy samym porodzie -
        badania przez studentów -polecenie ordynatora,grupka studentów regularnie mnie
        odwiedzała -do dziś pamiętam "nogi prosimy na podpórki"-no i sobie mnie
        badali .Szkoda że intersowało ich tylko to co mam poniżej pępka -specjalnie
        nie ruszały ich moje odczucia ,było to dla mnie szalenie krepujace .Co ciekawe
        to własnie dziewczyna była najbardziej obcesowa i niedelikatna . Do tego
        porodówka bez drzwi ,a mój fotel frontem do korytarza -każdy mógł mnie sobie
        oglądnąć .Przy samym parciu -poród cięzki i długi , to jak niektóre
        dziewczyny z tego topiku ,w końcu faktycznie już było mi obojętne z ilości osób
        obecnych obok - pamiętam dwóch studentów stojących koło moich nóg, a propos wy
        też rodziłyscie z nogami uwiązanymi do podpórek i wysoko zadartymi do góory -
        idiotycza pozycja .Potem tak jak w poprzedniej wypowiedzi .Moje opuchnięte
        piersi miętosili chyba wszyscy w tym szpitalu - personl to rozumiem , ale
        jeszcze dziewczyny ze studium med .i zobligowani przez lekarzy studenci-choć
        akurat ze starzystki (jedynej osoby która mi pomogła )to miałam pociechę .Co
        do badań to już tu pisano -oglądano nas przy obchodach ,kiedy niektóre zaczęły
        się buntowac ,proszono do gabinetu - i tu -jak mi obejrzano biust -na fotel-
        learze(2) i ze dwie pielęgniarki -o.k.,no to już leżę, a tu
        słysze szum i otacza mnie gromadka uczennic z panią doktor na czele która
        oznajmia że obejrzą sobie mnie przez wziernik którym właśnie mnie badano!
        • karolina988 Re: intymnosć przy porodzie 19.01.06, 17:45
          ...pierwszy poród miałam w 1998r. w dobrym i chwalonym szpitalu.strasznie było,z resztą nie wiedziałam co mnie czeka i myślałam że wszystko musi być tak jak było.Na początku-do badania-położyli mnie od razu na porodówce.Kobiety leżały w rzędzie,też bez parawanów, jak krowy w oborze.Wyszłam z tamtąd bo jeszcze nie była pora na rodzenie, i powiedziałam mężowi żeby szukał sali oddzielnej.Akurat się zwolniła,więc poszykowało nam.przesiedzieliśmy tam ok 9 godzin.W tym czasie prawie nikogo nie było.od czasu do czasu zaglądała położna i może raz lekarz.Po 9 godzinach weszło grono lekarzy badali mnie , wymyślali,zadecydowało o cc.Ale co z wodami?Myślałam że może nie zauważyłam jak mi odeszły,a tu nagle podszedł jeden z nich i włożył mi nie wiem co , może poł ręki w pochwę aż krzyknęłam bo myślałam że mnie rozerwało, i wyleciało "morze wody z krwią".Męża wyproszono a mnie wzięli na cc.Jak patrzył na mnie odechciało mu się wszystkiego,nie wiedział co ma robić, a zawsze był i jest zaradny.po cc położyli mnie na małą salkę bez okna z inną mamą po cc.Nikt nie zachodził,jedynie położna i lekarz na obchód, na drugi dzień przenieśli mnie na dużą salę.Nie sprawdzali mi krocza, ale innym tak........drugi poród był przyjemny i szybki.Myślałam że będzie tak do końca pobytu w szpitalu.Przy porodzie były 2 położne,i chyba 2 lekarzy,nie pamiętam.jedna położna i lekarz byli bardzo niegrzeczni wobec mnie,dobrze że szybko poszło.Po porodzie zawieźli mnie na salę z 7 łóżkami, a na obchodzie oprócz lekarzy i położnych było 4 studentów i jedna studentka.Codziennie przez 3 dni to samo. do tego bez uprzedzenia , lekarz zrobił mi jakieś bolące badanie na łóżku(innej dziewczynie obok też) przy wszystkich.Nawet nie powiedział że będzie bolało.Po nim położna zmieniała całą pościel.........
          • asiela Re: intymnosć przy porodzie 20.01.06, 16:50
            No cóż mieło już parę ładnych lat ,więc coż . Byłam wtedy zbyt potulna .
    • lucerka Re: intymnosć przy porodzie 19.01.06, 17:28
      asiela, a nie myslalas zeby zlozyc skarge? uzalanie sie nad swoim losem w
      czterech scianach chyba jeszcze nikomu nie przynioslo satysfakcji. moze jeszcze
      jest szansa na zadoscuczynienie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka