Dodaj do ulubionych

nacinanie krocza

27.02.06, 08:31
akcja rodzić po ludzku lansuje tezę, któa mówi, że nacinanie nie jest
konieczne... ja byłam nacinana i nic mnie to nie bolało... natomiast jakieś
10 dni po porodzie dostałam okropnego zapalenia (z ropą) ... i bolało
okropnie i długo się goiło... zapytałam mojego lekarza gin. o zdanie - (w
kwestii nacinania) - powiedział, że pierwsze słyszy, że jest to szkodliwe, i
nie życzy mi żebym podczas porodu popękała... (facet jest po 30-stce) pracuje
w Polsce i w Niemnczech i ma znakomitą renomę... a ja szczerze mówiąc nie
chcę być nacinana po raz drugi... co robić????
Obserwuj wątek
    • aguska231 Re: nacinanie krocza 27.02.06, 09:14
      witaj ja tez bylam nacinana, bolaly troszke szwy ale dalo sie przezyc. Niewiem
      co ci poradzic u mnie wszpitalu niepytaja o zdanie tylko tna wszystkich
      obojetnie czy to 1 dziecko cxzy 10. Moze porozmawiaj z lekarzem zeby cie
      nienacinal ewentualnie w osatecznosci jak bedzie grozilo popekaniem, szczerze
      mowiac wole byc nacieta niz popekana. Niewiem co bym zrobila na twoim miejscu
      powodzenia
    • nikomu_nieznajoma Re: nacinanie krocza 27.02.06, 09:30
      Nie dać sie naciąć. Ja napisałam pismo i mnie nie nacięli. I nie pekłam. Dużo
      jest watków na ten temat, sonda kobiuet które nie były naciete. Poszukaj wstecz
      na tym forum i na Szpitalach.
    • luciii wolę być nacięta niż pęknięta, to mój wolny wybór 27.02.06, 09:46
      a że inne z tego powodu nie mogą spać po nocach, to aż mnie dziwi.
      jak się tego tak panicznie boisz, nasłuchałaś się bóg wie czego, to co za
      problem napisać odręczne wyraźne pismo, że nie życzysz sobie i kropka
      taki świstek przedkładasz lekarzowi zaraz przed porodem i już

      ja już rodziłam, byłam nacięta i żyję
      będę rodzić dam się naciąć, by pomóc mojemu dziecku w przyjściu na świat ale i
      zadbać o to, bym nie cierpiała bardziej, gdy mi pęknie krocze i naruszy mięśnie
      zwieracza, co jeśli nie wiesz, powoduje trwałe kalectwo mięśnia i problemy
      wypróżnieniowe do końca życia

      wybór Twój, nie mam najmniejszego zamiaru do niczego Cię namawiać, ale nie
      pytaj nas na forum, tylko o takich sprawach rozmawiaj z lekarzem
      • nikomu_nieznajoma Re: wolę być nacięta niż pęknięta, to mój wolny w 27.02.06, 10:05
        Tak, tak powinno byc to wolny wybór każdej kobiety. Jak chce będzie nacieta,
        nie to jej wybór. A nacinanie z zaskoczenia to nieporozumienie i niski poziom
        wrazlwości personelu szpitalnego.
      • kruffa Re: wolę być nacięta niż pęknięta, to mój wolny w 27.02.06, 10:07
        Zgadzam się w 100%.
        Ja zawsze decyzję o tym pozostawiałam połoznej. Córki bez nacinania bym nie
        urodziła - miała bardzo szeroką głowę. Drugiego dnia po porodzie normalnie już
        chodziłam i nie miałam żadnych powikłań.
        Syna udało się bez, ale decyzję pozostawiłam połoznej. W czasie porodu orzekła,
        że mały nie ma za dużej głowy i postara się aby było bez nacinania. Założyła mi
        (jak to potem nazwała) 2 szwy kosmetyczne.
        Oczywiście, ze komfort po porodzie bez nacinania jest nieporównywalnie większy,
        ale lepiej byc naciętym niż potem naprawdę ma się coś stac.

        Kruffa
        • 19maj Re: wolę być nacięta niż pęknięta, to mój wolny w 28.02.06, 06:48
          ja tez się z tym zgadzam, wcześniej niemożna tego przewidzieć i się okazuje w
          trakcie czy potrzebne jest nacięcie czy też nie. Ja miałam i nie było źle
          najgorzej było pierwszego dnia a następnego jak sie obudziłam było 100% lepiej
          prawie nie wiedziałam że miałam nacinanie
    • goko1 Re: nacinanie krocza 27.02.06, 10:40
      hej, ja przy pierwszym porodzie byłam nacinana, i nikt nie pytał mnie o zdanie,
      cięto wszystkie czy rodziły po raz pierwszy czy kolejny.

      Kolejna sprawa, bede rodzić po raz drugi i bardzo chętnie bym się jednak temu
      zabiegowi nie poddawała, ale różne okoliczności o tym decyduja a w moim
      szpitalu to tak jak pisałam tną wszystkich...

      A co do peknięć krocza, to wcale nie przesadzone, że nacięcie nie spowoduje lub
      nie przyczyni się dalszego peknięcia, różnie to bywa, zresztą przeczytajcie
      Gazete Wyborczą z soboty 26 - dodatek akcja rodzić po ludzku.

      W każdej książce ginekologii i położnictwa też znajdziecie te rzeczy opisane w
      miarę szczegółowo.

      Nie wiem gdzie będziesz rodzić, ale wiem, że jeżeli kobieta rodzi w pozycji
      leżącej to naciąć z reguły trzeba, ale w pozycjach bardziej pionowych nie ma
      takich potrzeb.

      podoba mi sie post kobiety, która rodziła drugie dziecko bez nacięcia z asystą
      położnej, zazdroszczę jej, też bym tak chciała wink, napisz w jakiej pozycji
      rodziłaś, ciekawa jestem czy poziom czy pion.
      • goko1 Re: nacinanie krocza 27.02.06, 10:45
        dziewczynki a propos tego watku to mam do Was przy okazji pytanie czy szyte po
        nacięciu byłyście na żywca, czy dali Wam jakies znieczulenie chociaż miejscowo,
        ja na żywca i wspominam to strasznie, a jak pomysle, że nic sie przez tyle lat
        nie zmieniło (a to juz 10 lat minęło), to aż jestem w szoku, teraz kobietki z
        mojego szpitala też piszą, że na żywca i jeszcze lakarz bezczelnie krzyczy,
        żeby tyłkiem nie kręcić (czyli tak jak przy moim pierwszym porodzie, chyba ten
        sam lekarz sad), no fajnie sam niech sie pozaszywa na żywca to zobaczy jaki to
        ból - cwaniak. Czy można o coś znieczulającego prosić przy zszyciu, chociaz
        miejscowo i o co, czy ktoś wie może?
        • moreno500 Re: nacinanie krocza 27.02.06, 10:47
          o basta, idź na całość, zabroń nacinania, to drugi poród, powinno być ok
          • kayla.op.pl Re: nacinanie krocza 27.02.06, 11:12
            Z tego co wiem szycie powinno byc pod znieczuleniem.
            Ciekawa jestem, czy panowie, ktorzy tak ochoczo promuja nacinanie daliby sie
            chociaz obrzezac (a to przeciez o wiele prostrzy zabieg!)
            • kruffa Re: nacinanie krocza 27.02.06, 11:50
              Ze znieczuleniem przy zszywniu też chyba zleży od tego ile i jak trzeba szyc.
              Przy córce (byłam nacinana) podali mi 3 dawkę zzo, ale szwów miałam sporo.
              Teraz nie byłam nacinana, ale położna założyła 2 szwy. Powiedziała, że nie
              będzie mnie znieczulac, bo w tym przypadku znieczulenie będzie bardziej
              nieprzyjemne niż szycie i rzeczywiście były to 2 lekkie ukłócia.

              Kruffa
          • grubaska20 Re: nacinanie krocza 27.02.06, 11:16
            a ja nie byłam nacinana.
            jestem drobniutką dziewczyną, mam wąziutkie bidra, na wizytach ginekologicznych
            najmniejszy wziernik. urodziłam wcale małego chłopca 3450gram, 52cm bez
            nacinania.
            w ciąży jak głupia ćwiczyłam kegelki, rodziłam w zofii z położną i miałam
            ochronę krocza. położne mają swoje "sztuczki"wink
            naprawdęc cieszę się, że nie byłam nacinana. wszystkie rany, nawet najmniejsze
            zadrapania fatalnie mi sie goją. poza tym, napewno po porodzie czułam
            zdecydowanie mniejszy dyskomfort od naciętych dziewczyn.
            ok, teraz zmykam, bo nasz mały ptaszek zasnął mi na rękach..smile
        • anet81 Re: nacinanie krocza 27.02.06, 11:16
          O matko! pewno, z emiałam szycie pod znieczuleniem miejscowym! chyba bym nie
          wytrzymała jeszcze takiego bólu.
          Współczuję traumatycznych przezyć sad
          • kasinekg Re: nacinanie krocza 27.02.06, 19:22
            ja pierwszą córkę urodziłam bez nacięcia, bo tak chciałam i nie wyobrażałam
            sobie, że może być inaczej (oczywiście nie za wszelką cenę, wiedziałam, że
            jeśli moja położna uzna, że trzeba, to nic nie poradzę, ale ona to robi w
            ostateczności), teraz jestem w drugiej ciąży i też zamierzam walczyć o to by
            mnie nie nacięli. Oczywiście pisząc walczyć nie mam na myśli walki z
            personelem, ale właściwe przygotowanie swojego ciała. Mnie w pierwszej ciąży
            pomogły masaże krocza, aparat epi-no i świetna położna, która robi wszystko,
            żeby pomóc rodzącej a nie żeby jej było wygodnie przyjmować poród. Było warto.
            Pierwszego dnia po porodzie normalnie chodziłam a nie zwijałam się z bólu przy
            każdej próbie siedzenia jak pozostałe dziewczyny z mojej sali.
            Kruffo, gratulacje, nie wiedziałam, że już urodziłaś, dawno nie zaglądałam na
            stronę dla alergików.
            • martaw1 Re: nacinanie krocza 27.02.06, 20:03
              Położna zapytała mnie tylko ile dziecko będzie ważyć. Powiedziałąm, że 3500 bo
              tak wynikało z ostatniego USG. Zostałam nacięta i trochę czułam moment
              nacinania. Jeżeli chodzi o zszywanie to pod koniec znieczulenie przestało
              działać i krzyczałam, zę czuję jak mnie zszywają, na żywca. Dostałam w tedy dwa
              zastrzyki znieczulające. W sumie dostałam 3, bo niby więcej nie można. Potem
              bolało mnie jak cholera, aż przez 3 czy cztery noce. Gdy w przyszłości będę
              rodzić drugie, będę walczyć, żeby mnie nie nacinali. Ciekawa jestem jak rodziła
              moja babbcia w domu. Urodziła 8 dzieci i jej nie nacinali.
              Pozdrawiam
              MARTA
        • 19maj Re: nacinanie krocza 28.02.06, 06:50
          ja miałam znieczulenie miejscowe
          • misspigy Re: nacinanie krocza + łóżko szpitalne 28.02.06, 08:21
            mnie szyli ze znieczuleniem ale chyba było mało skuteczne, bo bolało wsciekle i
            musieli dać jeszcze jeden zastrzyk... ale potem już nie bolało!
            A krocze goiło mi się 2-3 tyg... horror

            za to koszmarem były łóżka szpitalne ... mam 160 cm wzrostu i wchodzenie i
            zchodzenie z łóżka to był po prostu wyczyn nie z tej ziemi. kto to wymyślił????
            A na dodatek trzebabyło chodzić z tzw. "ogonem" tzn dużą wkładką higieniczną i
            broń Boże majtek... tak że wyglądało to mniej więcej tak: kobieta po porodzie
            ledwo idzie, udami zaciska wkładkę, żeby jej nie wypadła no i próbuje wdrapać
            się na łóżko szpitalne...nie daj Boże z dzieckiem na ręku!!! Dla mnie to było
            chyba najgorsze wspomnienie ze szpitala!!!
    • haganna Re: nacinanie krocza 27.02.06, 23:13
      misspigy napisała:

      > akcja rodzić po ludzku lansuje tezę, któa mówi, że nacinanie nie jest
      > konieczne... ja byłam nacinana i nic mnie to nie bolało... natomiast jakieś
      > 10 dni po porodzie dostałam okropnego zapalenia (z ropą) ... i bolało
      > okropnie i długo się goiło... zapytałam mojego lekarza gin. o zdanie - (w
      > kwestii nacinania) - powiedział, że pierwsze słyszy, że jest to szkodliwe, i
      > nie życzy mi żebym podczas porodu popękała... (facet jest po 30-stce) pracuje
      > w Polsce i w Niemnczech i ma znakomitą renomę... a ja szczerze mówiąc nie
      > chcę być nacinana po raz drugi... co robić????

      ZMIENIĆ LEKARZA!
    • wellanna Re: nacinanie krocza 28.02.06, 09:21
      Wydrukuj może artykuł, który ukazał się w "Ginekologii i położnictwie" w 2000 roku.
      Cały tekst znajdziesz na stronie:
      www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=1001&_tc=B1BA776B038D489387E34508F5A9242D
      Tu fragment dotyczący nacinania krocza:
      "...W 5 badaniach z randomizowaną grupą kontrolną wykazano, że ograniczenie
      rutynowego nacięcia krocza zmniejsza ryzyko jego urazu wymagającego zaopatrzenia
      chirurgicznego (szycie). Zsumowane wyniki tych badań wykazały, że różnica ryzyka
      między ograniczonym a liberalnym nacięciem krocza wynosi -0,23 (95% CI: od -0,35
      do -0,11), czyli absolutne zmniejszenie ryzyka wynosi 23%. Powstrzymanie się od
      rutynowego nacięcia krocza u średnio 4,4 kobiet zapobiega jednemu przypadkowi
      urazu krocza wymagającego założenia szwów.
      Nie stwierdzono natomiast (w badaniach nad zasadnością nacięcia krocza)
      zmniejszenia ryzyka pęknięcia zwieracza odbytu w grupie kobiet, u których
      rutynowo stosowano nacięcie krocza (niezależnie od rodzaju nacięcia; RD: -0,004;
      95% CI: -0,02-0,01). W badaniach porównujących środkowe i przyśrodkowe nacięcie
      krocza wykazano, że z tą pierwszą techniką zabiegu łączą się częstsze urazy
      odbytu (7,6% vs 1,1% oraz 24% vs 9%).
      Rutynowe przyśrodkowe nacięcie krocza nie chroni zwieracza odbytu przed urazem,
      środkowe nacięcie krocza jednoznacznie stwarza takie zagrożenie.
      Rutynowe nacięcie krocza nie zmniejsza dolegliwości bólowych po porodzie lub
      częstości dyspareunii. W jednym z badań obejmujących bardzo dużą populację
      kobiet wykazano, że dolegliwości bólowe krocza występują częściej, gdy stosuje
      się liberalne podejście do jego nacięcia w czasie porodu. Rutynowe nacięcie
      krocza nie zapobiega nietrzymaniu moczu (okres obserwacji pacjentek do 3 lat)
      ani nie wpływa na napięcie mięśni dna miednicy. Obawy lekarzy, że bez nacięcia
      może dojść do niekontrolowanego rozdarcia tkanek krocza i trudności w jego
      odtworzeniu, nie znajdują odzwierciedlenia w wynikach badań. Powikłania takie
      zdarzają się rzadko, ponadto są one związane (III stopień pęknięcia krocza) ze
      środkowym nacięciem krocza, a na ich częstość nie wpływa przyśrodkowe nacięcie
      krocza. W jednym z badań wykazano, że czas zabiegu naprawczego i liczba szwów
      były mniejsze w grupie kobiet, u których ograniczono wykonywanie nacięcia krocza".
      W sieci znajdziesz całe mnóstwo tekstów nt. szkodliwości rutynowego naciecia.
      Większość tekstów jest po angielsku ale jesli lekarz jest światopwy, to bez
      trudu sobie przetłumaczy.
      Ja osobiscie poszłam do porodu z oświadczeniem, iz nie zgadzam sie na rutynowe
      nacięcie tzn. bez wyraznych wskazan.
      Nie nacieli mnie (choc straszyli, co tez mi sie stanie). Tymczasem nie stało sie
      zupelnie nic! Czułam sie rewelacyjnie i do dzis mi tak zostalo.
    • dodadada Re: nacinanie krocza 28.02.06, 09:44
      mnie przy drugim dziecku nikt nie pytał o zdanie, wręcz sama zastanawiałam się
      kiedy wreszcie natną, a tu za parę sekund słyszę płacz dziecka - czułam się
      rewelacynie - przy trzecim to od razu zastrzegę że nie życzę sobie nacięcia,
      przynajmniej nie będę miała kłopotu z wdrapywaniem się na łóżko
      • knabino Re: nacinanie krocza 28.02.06, 13:42
        Jeszcze nie rodziłam, ale chcę uniknąć rutynowego nacięcia. Po przeczytaniu
        mnóstwa postów i artykułów dochodzę do wniosku, że :
        1) w polskich szpitalach tak bardzo boją się popękania (efekt przestarzałej
        edukacji?) , że wolą naciąć 90 na 100 rodzących kobiet, niż ryzykować, że 3 czy
        4 z nich popękają. Pęknięcia są faktem, ale niezmiernie rzadkim. Skoro w innych
        krajach europejskich (oprócz Grecji i Rumunii) procent koniecznych nacięć nie
        przekracza 20%, to znaczy, że 80 % kobiet może urodzić bez zbędnego
        okaleczania;
        2) Kobiety, u których nacięcie nie spowodowało dyskomfortu nieraz wręcz
        wyśmiewają się z kobiet obawiających się nacięcia - mówią, że "nie ma się czego
        bać, że nic nie boli, że przesadzają" itp; wydaje mi się jednak, że było na
        forum dużo więcej głosów kobiet, które doznały przykrości z powodu nacięcia,
        rana źle się goiła, miały nawet poważne komplikacje, a w konsekwencji -
        poczucie krzywdy i zadania im, prawdopodobnie niepotrzebnego dodatkowego bólu;

        KAŻDA KOBIETA (i jej poród) JEST INNA I NIE MOŻNA WYROKOWAĆ, ŻE NACIĘCIE JEST
        OK I POLSCY LEKARZE MAJĄ RACJĘ LUB ŻE JEST "BE" I POWINNO BYĆ ZA WSZELKĄ CENĘ
        UNIKANE. JEST TAK DUŻO WIEDZY W NECIE, ŻE KAŻDA KOBIETA POTRAFI WYCIĄGNĄĆ
        WNIOSKI DLA SIEBIE.

        Na pewno jednak mamy prawo wymagać od lekarzy i położnych działania na naszą,
        indywidualną korzyść, a nie poddawania się ich wygodzie, rutynie i niestety,
        także brakom w wiedzy. W medycynie są zmienne "trendy" tak samo jak w modzie -
        niektóre są weryfikowane przez aktualne badania, ale jeżeli lekarz się nie
        interesuje i nie rozwija, nawet udowodnione wyniki badań, czarno na białym nie
        zmienią jego postępowania. kobiety "douczone", zainteresowane i wiedzące, czego
        chcą przy porodzie, są przez takich właśnie zacofanych lekarzy tępione, bo oni
        muszą przecież jakoś bronić swojego autorytetu i pokazać swoją wyższość.
        Kobieta idąca rodzić powinna znać swoje prawa, możliwości i nie poddawać się,
        co pewnie może nie być łatwe w chwili słabości. Ale choćbym nie wiem jak
        wykonczona była po porodzie, nie dałabym się zszywać na żywca. Może nie znam
        się na medycynie, ale jedno wiem - mamy już XXI wiek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka