hanka2501
15.05.06, 13:10
Byłam na zakupach w lumpeksie i oglądałam ciuszki dla maleństwa. Sama
zaczepiła mnie pewna kobieta która zaczęła wypytywać o dzidzie a także
pomagała wybierać co ładniejsze egzemplarze. W trakcie rozmowy powiedziała,
że jest roztrzęsiona bo jej jej bratowa wczoraj urodziła chłopca i będąc w
szpitalu u niej widziała dziewczynę która miała termin na 29 kwietnia i
wczoraj właśnie ją już reanimowali bo dziewczyna umierała. Od razu przyszła
mi do głowy koleżanka która obecnie też przebywa w tym szpitalu. Jestem z nią
stale w kontakcie. Termin miała na 4 maja i nadal nic jej nie robią. Dostała
w sobotę kroplówkę która nie podziałała i dalej leży. Dziś też nie miała
dostać chyba, że coś się zmieni. To już 11 dni po terminie. Dlaczego w
szpitalach tak długo się czeka a później dochodzi do tragedii? W mojej
okolicy jest tylko ten jeden szpital o którym nie krążą pochlebne opinie i
jestem przerażona faktem, że będę musiała tam rodzić.