Dodaj do ulubionych

Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej

10.07.06, 09:11
Witajcie,

szukam od jakiegoś czasu medycznych, naukowych, racjonalnych argumentów
przeciw pozycji wertykalnej. Jakies przecież muszą być skoro w większości
szpitali w tym kraju personel medyczny jest tej pozycji przeciwny (we
Wrocławiu sporym mieście nie uświadczysz położnej, która pozwoli na takie
"fanaberie" i siłą każda rodząca zacigana jest na pilota - skrajny przypadek
mojej koleżanki, którą mąż musiał na łózko porodowe wbrew jej samej - zanieść.)

Jedyny argument, jaki przychodzi mi na razie do głowy to taki, że położne są
temu przeciwne z obawy o to, że dziecko "wypadnie" z matki na materacyk i
położna nie będzie potrafiła dziecka prawidłowo uchwycić, czy wyjąć z krocza,
które niedokładnie widzi.

Coś jeszcze przychodzi Wam do głowy? Co mówią na ten temat Wasi lekarze, czy
znajome położne?

Serdeczności
Natalia

PS. Mój cud-miód prowadzący lekarz zasugerował mi ostatnio, że powinnam
przestać tyle czytać i szukac wiedzy okołoporodowej, bo mogę przedobrzyć, że
trzeba zaufac położnym i lekarzowi, bo oni jako fachowcy wiedzą lepiej.
Kurcze, poczułam się trochę potraktowana jak bezmyślne ciemne stworzenie.
Obserwuj wątek
    • hodos Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 09:19
      > Jedyny argument, jaki przychodzi mi na razie do głowy to taki, że położne są
      > temu przeciwne z obawy o to, że dziecko "wypadnie" z matki na materacyk i
      > położna nie będzie potrafiła dziecka prawidłowo uchwycić, czy wyjąć z krocza,
      > które niedokładnie widzi.

      Od razu widać, że te połozne są nie do końca wykwalifikowane, bo w tych czasach
      powinny byc przygotowane na wszystko.. moja znajoma rodziła ok. 20 lat temu (co
      prawda w Anglii) w pozycji tzw. "squatting" to chyba znaczy w kucki i jakoś
      nikt nie był tym przerażony a tutaj prosze, boją się że dziecko wyskoczy ot
      taksmile
      • nat.wroclaw żebyśmy się źle nie zrozumiały 10.07.06, 09:22
        ... nie pisałam, że to własnie DLATEGO w szpitalach w Polsce przeważa pozycja
        półsiedząco-leżąca, ale że to jedyny argument jaki przychodzi mi do głowy. Nie
        słyszałam go z ust żadnej położnej. Nie wiem, czy one sa nieprzygotowane,
        dlatego pytam, moe jest coś, o czym my - matki nie wiemy, a one wiedzą. smile)

        Zas "squatting" to w kucki, albo w przysiadzie - dokładnie.

        Dzięki za głos,
        Natalia
        • hodos Re: żebyśmy się źle nie zrozumiały 10.07.06, 09:28
          no ale gdyby były dość doświadczone to same by polecały tą metodę gdyz jest ona
          najbardziej naturalna, pomaga w rozwarciu a grawitacja pomaga dziecku przyjśc
          na światsmile
          • nat.wroclaw Re: żebyśmy się źle nie zrozumiały 10.07.06, 09:33
            Kochana, ja to wszystko wiem, że ta pozycja lest dobra, że pomaga, etc etc ..
            Ale nie moge zupełnie zrozumiec, dlaczego tysiące wykształconych osób w Polsce
            po studiach, aktywnych zawodowo, dokształcających się, z doświadczeniem -
            skłania się ku tradycyjnej p;ozycji wbrew tej wiedzy, która obie mamy.

            Cos musi chyba więc byc na rzeczy i tego czegoś własnie szukam smile
            Argumenty "bo im się nie chce czekać, bo chca przyspieszyć poród, bo są leniwe"
            jakoś mnie nie przekonują. Ok, mogą się zdarzyć akie jednostki. Ale WSZYSCY? No
            może nie wszyscy w Polsce, ale na przykład WSZYSCY we Wrocławiu?

            Jak to możliwe?
            • polonka Re: żebyśmy się źle nie zrozumiały 10.07.06, 15:09
              > Ale nie moge zupełnie zrozumiec, dlaczego tysiące wykształconych osób w Polsce
              > po studiach, aktywnych zawodowo, dokształcających się, z doświadczeniem -
              > skłania się ku tradycyjnej p;ozycji wbrew tej wiedzy, która obie mamy.

              Skłaniają się ku tradycyjnej pozycji, bo jest ona najwygodniejsza dla personelu
              medycznego. Ja od 30 letniej położnej - młodej dziewczyny. Ona ma 30 na karku,
              a nie 30 lat doświadczenia- usłyszałam ostatnio: " CO?? Pozycje wertykalne?!?!
              Ja kucała nie będę, ani się kładła na podłodze, albo jeszcze klękała. Za stara
              jestem."
      • zosia_771 Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 09:26
        Hej,

        Z tego co wiem, to najczęściej lekarze chcą na siłę położyć kobietę. Nie ma ku
        temu żadnych medycznych wskazań ( no chyba, że kobieta podlączona jest do ktg)
        wynika to tylko i wyłącznie z przyzwyczajenia. W Sz-nie jest podobnie tylko 1
        szpital oferuje poród w pozycji kucznej albo na specjalnym krzesełku.

        Pozdr,
        zosia
        • irka15 Polozne w Polsce nie sa przygotowane 10.07.06, 09:36
          do odbierania porodow w innej niz wertykalna poozycjach.
          Moja siostra-polozna rozpoczela studia juz po kolejne akcji rodzic po ludzku.
          Praktyki miala w kilku warszawskich szpitalach i jedynie na palcach jednej reki
          mozna policzyc przypadki, ze byla swiadkiem porodu w innej pozycji niz wertykalna!
          Poza tym chyba dwa razy podczas 5 lat studiow widziala porod z ochrona krocza.
          ZaLAMka, u nas chyba nigdy nic sie nie zmieni...
          Z cala odpowiedzialnoscia moge stwierdzic, ze ksztalcenie poloznych w Polsce
          zatrzymalo sie na wiedzy sprzed 50 lat.

          Dodam, ze moja kolezanka rodzila w Niemczech w jakiejs zapadlej dziurze. I tak
          polozna gimnastykowala sie, zeby zbadac ja, gdyz rodzila na kleczkach na
          materacu. Nikt nie wpakowal jej na lozko porodowe, a zostala zbadana.

          Pozdrawiam
          • krztyna Re: Polozne w Polsce nie sa przygotowane 10.07.06, 09:45
            Kiedyś czytałam wypowiedź lekarza, że żaden medyk w Polsce nie weźmie na siebie
            odpowiedzialności, jeśli coś pójdzie "nie tak". A za gwarancję że będą mieli
            kontrolę nad stanem rodzącej i dziecka przyjmują obecnie podłączenie do KTG
            kobiety na całą ostatnią fazę porodu (przynajmniej w Klinice, w której leżałam
            tak było. Podczas podłączenia do KTG jest jedna przyjęta pozycja - wertykalna
            właśnie.
            Zaś z wypowiedzi bardziej światłych położnych słyszałam, ze pozycja wertykalna
            jest wygodna. Ale tylko dla odbierających poród i nie ma ŻADNYCH innych
            argumentów ZA.

            ------------
            Aniołek Platek (21.11.2004) - pamiętamy
            Czekamy na Ciebie
            • nat.wroclaw Krztyna- pomylka :) 10.07.06, 09:53
              Wiem, o co ci chodzi, ale chyba pokiełbasiły nam się nazwy. Pisząc "wertykalna"
              - miałaś na myśli "horyzontalna" - czyli leżąca - taka do KTG i wygodna dla
              odbierających poród tak?

              Wertykalna - czyli w kucki, stojąca, klecząca, etc. smile

              To jest jakaś masakra tak na marginesie, to, co piszecie. Odpowiedzialnośc,
              wygoda, co to w ogóle za powody?? Widziałyście kiedyś dentystę podczas
              skomplikowanego zabiegu leczenia kanałowego górnej siódemki? Ten to się musi
              nazginac i naschylać.
              • krztyna Re: Krztyna- pomylka :) 10.07.06, 11:55
                > Wiem, o co ci chodzi, ale chyba pokiełbasiły nam się nazwy.
                Pisząc "wertykalna"
                > - miałaś na myśli "horyzontalna" - czyli leżąca - taka do KTG i wygodna dla
                > odbierających poród tak?

                Zdecydowanie tak - pokiełbasiłam
                Ale kobity w ciąży ponoc tak mają smile
                Przepraszam za zamieszanie...
                ------------
                Aniołek Platek (21.11.2004) - pamiętamy
                Czekamy na Ciebie
                • titta Re: Krztyna- pomylka :) 20.09.06, 12:47
                  A KTG mozna wykonac w dowolnej pozycji. Tylko trzeba miec dobry sprzet i checi.
                  Z 10 lat temu czytalam o kobiecie ktora musiala byc monitorowana, ale uparla
                  sie, ze urodzi tanczac i nie bylo problemu (tanczyla walca smile. W klinice w
                  niemczech.
            • della_street_35 Re: Polozne w Polsce nie sa przygotowane 10.07.06, 09:54
              dziewczyny powyżej, wertykalna znaczy spionizowana, wy mówicie o horyzontalnej,
              czyli poziomej big_grin

              Sądzę, że jednym z najbardziej istotnych przeciwwskazań do pozycji spionizowanej
              jest to, że położna lub lekarz musieliby się schylić big_grinDD
              Chociaż w sumie nie jest to śmieszne.
              • earl.grey Re: Polozne w Polsce nie sa przygotowane 10.07.06, 10:10
                długo szukałam położnej, która umiałaby prowadzić poród z ochrona krocza. Nie
                znalazłam w 600-tysięcznym mieście (Poznań). Na wprost zadawane pytanie, co mają
                przeciwko pozycji wertykalnej, kilkakrotnie (!) usłyszłam prostą odpowiedź: "no
                przeciez nie będę sie po podłodze czołgać", albo w wersji bardziej lightowej "no
                przecież lekarz nie będzie się po podłodze czołgać". Nigdy żadnej innej.
                • nat.wroclaw Re: Polozne w Polsce nie sa przygotowane 10.07.06, 10:18
                  Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

                  Rece mi opadły. sad(((
            • amwaw Re: Polozne w Polsce nie sa przygotowane 10.07.06, 10:29
              Podczas mojego porodu lekarka klęczała z ktg przy moim brzuchu, żebym mogła stać
              i opierać się o łóżko- bo akurat taka pozycja mi odpowiadała.Wystarczy chcieć i
              mieć podejście, że to lekarz/położna jest dla rodzącej a nie rodząca jest dla
              lekarza( w sensie-przeszkadza pić kawę)..
              • nat.wroclaw Re: Polozne w Polsce nie sa przygotowane 10.07.06, 10:40
                Hmm, czyli jednak można. Obawiam się, czy wobec kazdej połoznej i lekarza
                postawa rodzącej wystarczy (vide - przykład mojej koleżanki, którą na żądanie
                połoznej mąż musiał wziąc na ręce i zanieśc na łóżko porodowe).

                Powiedz, czy do końca rodziłas w pionie, czy podczas skórczów partych zostałas
                poproszona na łóżko? No i jakich argumentów użyłaś przekonując personel medyczny
                do swojej pozycji? Powiedziałaś "Nie, bo mi tak niewygodnie"? I nie wnerwiły się?

                • amwaw Re: Polozne w Polsce nie sa przygotowane 10.07.06, 11:32
                  Podczas skurczów partych rodziłam w pozycji kucznej na łóżku.Ech, ja zresztą
                  super poród miałamsmile nawet się nie spociłam. Pozycja wertykalna jest the best.
                  Rodziłam 4h-bardzo przyśpiesza poród, no i dzięki niej mnie nie nacięto.
                  Niestety-nie pomogę-ja nie musiałam przekonywać-taki szpital- położne u nas
                  namawiają na przyjmowanie takiej pozycji w której się czujesz najlepiej i
                  najmniej boli. Żelazna-Wwa.
                  • stypkaa Re: Polozne w Polsce nie sa przygotowane 11.07.06, 13:53
                    Tylko pozazdrościć. Ale powiedz jeszcze czy miałaś wszystko za darmo? Czy za
                    coś musiałaś płacić? Jesli tak to ile za co?
                    Podobno na Żelaznej super się rodzi jeśli się ma kasę. Jeśli nie to podobno już
                    nie jest tak super.
                    • amwaw Re: Polozne w Polsce nie sa przygotowane 11.07.06, 14:54
                      Ja miałam poród z prywatną położną, ale jeżeli nawet nie opłacasz dziewczyny są
                      naprawde super( wiem bo część osób po szkole rodzenia dostawało się i rodziło za
                      darmo). Tyle, że teraz jest gorący okres i wiem, że na 58łóżek żelazna ma 67
                      porodów...Ponoć 3 razy odsyłali w ostatnim czasie rodzące..
                      • moreno500 Re: Polozne w Polsce nie sa przygotowane 13.09.06, 20:02
                        potwierdzam to, co mówi amwaw - z żelazną jest największy problem, by się tam
                        dostać, potem to już bajka. choć ja nie rodziłam wertykalnie, bo szybko
                        skończyło się cc. ale jeśli chodzi np. o ochronę krocza - przez moją salę
                        przewinęły się 3 panie, dwie "ochronione", jedna nacięta. to chyba całkiem ok
                        wynik.
                  • 5kasia Re: Polozne w Polsce nie sa przygotowane 13.09.06, 14:56
                    Pozazdrościć smile Wniosek z tego taki że chyba tylko w Warszawie mozna "rodzić po
                    ludzku", to smutne że choć Wrocław to takie duże miasto to w szpitalach wciąż
                    panuje średniowiecze. A ja jestem w 5-tym miesiącu i zaczynam się zastanawiać
                    gdzie iść rodzić... Może ktoś coś może doradzić. Albo może zdażył się jakiś cud
                    i ktoś z Wrocławia rodził w szpitalu w pozycji wertykalnej ???
              • agamama123 Re: Polozne w Polsce nie sa przygotowane 13.09.06, 20:51
                Ja siedziałam na brzegu łóżka - czyli dzidziul szedł pięknie w dół, połozna sama
                mi ta pozycję zaproponowała. Na koniec powiedziała: teraz posłuchaj mnie, zrób
                co ci powiem to ochronimy krocze. I tak w pierwszym partym bez cięcia i pęknięc
                na świat przyszło moje 3,5 kg szcześciasmile
                Dodam tylko, że poród odbywał sie w państwowym szpitalu, na sali ogólnej, bez
                męża i połozna nie była opłaconasmile Pokochałam tą kobietę całym sercemsmile
                • 5kasia Re: Polozne w Polsce nie sa przygotowane 20.09.06, 10:32
                  A czy mogłabyś napsiać w którym szpitalu rodziłaś ? Ja cały czas szuakm i mam
                  mętlik w głowie uncertain
    • nat.wroclaw No to na razie mamy 1 racjonalny argument od Irki 10.07.06, 10:07
      Z tego, co piszecie na razie wyłonił się jeden racjonalny argument poparty
      konkretnym przykładem - siostry Irki15 - argument o braku przygotowania
      połoznych i przestarzałym programie nauczania w szkołach połozniczych.

      To jest konkret, który potrafię zrozumieć. Nie zaakceptować, ale zrozumieć, skąd
      się wziął. Natomiast niechęć do schylania się, czy wzięcia odpowiedzialności za
      tak odebrany poród wynikająca z .. Bóg wie czego, to po prostu tragikomedia
      jakaś. I macie rację - wcale nie jest śmieszna.
      • spa76 Re: No to na razie mamy 1 racjonalny argument od 10.07.06, 11:07
        pewnie trzeba by też troche zmienić wyposażenie oddziałów położniczych, żeby
        kobiety mogły rodzić w pozycji innej niz leżąca.
        • nat.wroclaw wyposażenie 10.07.06, 11:17
          Ja wiem? Piłki, worki sako i materace oraz drabinki są już niemal normą
          wszędzie. Wystarczy więc taki materac owinąc czystym sterylnym prześcieradłem i
          nakryć taką materią jałową jak do operacji. Do tego zadbać by materac był
          dostatecznie duży, żeby położna i matka mogły sobie tam na nim kleczeć i dać
          matce coś do trzymania - drabnikę, męża, łóżko.

          Owszem - inwestycja w pasy i taborety porodowe to już wydatek, ale bez tego tez
          się chyba da.

          smile
          • earl.grey Re: wyposażenie 10.07.06, 12:11
            tez nie zawsze to kwestia wyposażenia, bo w szpitalu, w którym w końcu rodziłam
            (na szczęście cc), był i stołeczek, i oczywiście drabinki i pasy z sufitu i
            nawet wanna - wszystko do korzystania w pierwszej fazie. Parcie - na łóżku
            porodowym i już. Spróbuj w takiej chwili sie wykłócać.
            • falka32 Re: wyposażenie 11.07.06, 12:24
              Tak jest. Tam, gdzie ja rodziłam, też były wszelkie akcesoria do porodu
              aktywnego, spionizowanego,a i tak na samo parcie było przeciąganie mnie do
              drugiej sali z samolotem do rodzenia. I naprawdę było to tak zorganizowane, że
              pomimo wykłócania się i tak tam wylądowałam. Tak jak pisała jedna dziewczyna w
              liście do Fundacji - te wszystkie stołeczki, inne zabaweczki to tylko dekoracja
              dla zwiedzających, żeby było wiadomo, czemu ta sala kosztuje. A rodzisz i tak
              tam, gdzie każe ci personel.
              Dlaczego? "Bo tu się nie da", "Chodź, szybko, szybko, nie ma czasu, już główka
              idzie!!!!!", "Tu nie ma warunków, nie zostaniesz tu", "Pospiesz się dziewczyno,
              bo będzie zaraz problem!", wszystko w atmosferze alarmu bombowego i biegu do
              schronu. I spróbuj się wykłócać i szarpać (a wymagałoby to szarpania, bo biorą
              cię pod ręce i prowadzą), kiedy już czujesz główkę między nogami i masz właśnie
              silny skurcz party. A NIC SIĘ NIE DZIAŁO, nie było żadnych komplikacji, żadnego
              zagrożenia, wszystko szło zgodnie z planem.

              Ochrona krocza była, owszem, bezbłędna, ale też dostałam bardzo_jasny_komunikat,
              że położna nie podejmie się jej w innej pozycji, niż kiedy ona może usiąść na
              taborecie i mieć widok na wszystko.
      • anulka59 Re: No to na razie mamy 1 racjonalny argument od 10.07.06, 11:08
        Fakt to nic śmiesznego.Poprostu przy porodzie chodzi o wygodę położnej bo w
        szkołach medycznych jużdawno wprowadzili informacje co do odbierania porodów w
        pozycjach innych niż leżąca.WAygoda polega na tym że stoi położna chroni krocze
        bez żadnych tam klęczek schylania się no i jeszcze do tego wyraźnie widzi
        krocze bo lampa ustawiona stoi tak żeświeci właśnie tam.
        • titta Re: No to na razie mamy 1 racjonalny argument od 20.09.06, 12:52
          Tylko, ze podstawowym warunkiem do ochrony krocza, jest odpowiednia pozycja,
          tak by kosc ogonowa mogla sie swobodnie odgiac, a krocze naciagac we wszystkich
          kierunkach. ale coz, nie liczy sie czy krocze zostanie naciete czy nie, liczy
          sie czy bylo "chronione" (czyt gapila sie na nie polozna).
    • cathy1976 Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 11:08
      Ja rozmawialam z moja lekarka (ktora prywatnie uwaza, ze najlepiej jest rodzic
      przez cc) i powiedziala mi, ze owszem jest jeden jedyny powod dla ktorego
      ładuja kobiety na łóżko- tak jest wygodniej badac.
      Ale tak naprawde to to szpital nie moze narzucic Ci pozycji tak samo jak nie
      moze Cie naciac wbrew Twojej woli. Trzeba tylko jasno komunikowac czego sie
      chce i byc konsekwentnym. Maz bywa w tym przydatny. A ten przypadek kiedy
      kobiete wbrew woli maz zaniosl na lozko- no chyba bym sie rozwiodla z takim!
      • nat.wroclaw Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 11:20
        Cathy, a jak Ty będziesz rodzić? Masz jakiś pomysł?

        Pozdrawiam
        PS. Rozwodu nie było, , ale żal do męża pozostał do dziś. Tyle, że mąż był
        ciężko przerażony i z dwojga złego wolał posłuchac stanowczej nad wyraz położnej
        niż stękającej żony.

        • cathy1976 Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 12:27
          ja bede przez cc- mam rozwarstwiajaca sie siatkowke i zycie zadecydowalo za
          mnie samo. Gdybym miala zdrowe oczy, to pewnie rozwazalabym cesarke, albo
          intensywnie cwiczyla krocze (balonik epi- no etc)... no i na pewno
          dowiedzialabym sie wszytskiego o porodzie, zeby byc swiadoma pacjentka i ne dac
          sobi zrobic nic 'dla wygody' lekarza smile
          a tak... no coz w sumie sie ciesze, ze to bedzie cesarka smile
        • spa76 Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 12:27
          a może wrzuć to pytanie na forum poród bez stresu - zobaczymy co powie dr.
          koala? jak lwica broniła nacinania, pomimo, że wyniki badań raczej kwestionują
          rzekomą racjonalność tej powszechnej praktyki, zobaczymy co powie na przymusowe
          łożko.
          no bo co my ciemne położnice możemy wiedzieć? wink))
    • tinuviel21 Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 12:30
      a co bedzie jesli zapre sie i za zadne skarby swiata nie poloze sie na fotelu?
      sila mnie poloza? przy porodzie ma byc moj mezulek i ma mnie bronic jak lew czy
      to oznacza bojke jego z kims-kto-mnie-sila-kladzie-na-fotelu?
      • nat.wroclaw Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 12:34
        Ano własnie nie wiem.

        Nie wyobrażam sobie, żeby położna urazona i obrażona wyszła po prostu z sali
        porodowej mówiąc, że ona tego porodu nie bedzie odbierac.

        No po prostu nie mam pojęcia. Wydaje mi się jednak ze atmosfera zrobiłaby się
        bardzo napięta, połozna z miłej serdecznej babeczki stałaby się bardzo rzeczowa,
        ograniczała swoją pracę do inimum a przy najmniejszej trudności zamieniłaby się
        w jedno wielkie: "A NIE MÓWIŁAM?"

        Ale to tylko moje wyobrażenie, jak jest w rzeczywistości?
      • cathy1976 Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 12:50
        taaa... chetnie bym podrzucila takie pytanko tej lekarce, ktora tak naicinania
        bronila. Ja sobie troche poczytalam publikacji medycznych i taka dziwna
        dysproporcja- amerykanie i reszta europy jakos nie widzi koniecznosci nacinania-
        mowi sie o 10-15% porodow z taka koniecznoscia, a u nas wprost przeciwnie...

        A co do przymusu- jedna zasadnicza sprawa: to MY RODZIMY, a nie polozna i dla
        nas jest to najwazniejsza sprawa w zyciu (a przynajmniej jedna z
        najwazniejszych). I to JA decyduje, w jaki sposob chce rodzic- to jest MOJE
        cialo.
        Czasem jest chyba tak, ze dziewczyny zgadzaja sie na wsyztsko a potem
        wspominaja porod jako najgorsze wydarzenie zycia... Nie dopuszcze do tego,
        nawet jesli atmosfera ma sie troche popsuc smile
      • earl.grey Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 13:18
        tinuviel21 napisała:

        > a co bedzie jesli zapre sie i za zadne skarby swiata nie poloze sie na fotelu?
        > sila mnie poloza? przy porodzie ma byc moj mezulek i ma mnie bronic jak lew czy
        > to oznacza bojke jego z kims-kto-mnie-sila-kladzie-na-fotelu?

        to oznacza wojnę nerwów - wy i tak zdenerwowani i cierpiący, personel górą, bo w
        swoim żywiole - jak mąz parę razy usłyszy, że właśnie dusisz dziecko i przez
        ciebie będzie na pewno kaleką, bo spadnie na głowę, to będzie musiał być bardzo
        przekonany do twojej racji, żeby nie odpuścić, a nawet nie zacząć "kolaborować"
        z położną - zwolenniczką fotela. Swojego nie byłabym taka pewna, chociaz
        rozumiem, że tamta zaniesiona przez własnego męża się wkurzyła, ale zapewniam,
        że położne i lekarze mają silna argumentację w postaci "dobra dziecka z pozycji
        fachowca" z którą bardzo trudno jest polemizować, zwłaszcza w sytuacji, w jakiej
        się wtedy znajdujesz.
      • sloneczko_02 Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 14:06
        mi kazali- w tej chwili włazić na fotel!!! Krzyczałam, że nie chcę tak rodzić...
        Oni wyszli... ja zostałam na podłodze-bo z bólu nie byłam w stanie zrobić
        ruchu...już nie pamiętam jak znalazłam się na fotelu....
        • nat.wroclaw Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 14:13
          O Boże .. strasznie to smutne, strasznie sad Dlaczego ludzie robią innym takie
          rzeczy, w imię czego?
          • piedor Re: do sloneczko_02 11.07.06, 12:03
            A gdzie rodzilas? Wolalabym uniknac takiej sytuacji?
    • o_tuska prawda??? 10.07.06, 12:38
      moja położna powiedziałam i w szczerej rozmowie, że personel nie jest
      odpowiednio przeszkolony ani nie maja odpowiednich warunków aby odebrać taki
      poród,0oim zdaniem to połow prawdy a pozatym wymaga on więcej wysiłku od
      połoznej.
      buziaki
      • nat.wroclaw Re: prawda??? 10.07.06, 12:51
        No własnie - jak już pisałam, brak wyszkolenia rozumiem. Skoro taki jest program
        szkół położniczych, że nie uczy odbioru porodów w poz. wertykalnych, no to jakoś
        nie moge sie czepiać, w końcu połozna głową muru nie przebije, młoda dziewczyna
        - studentka nie będzie przeciez sama domagać się zmiany programu studiów. Ktoś
        powie - ok, ale są potem kursy, szkolenia, etc - ano są, ale pewnie płatne i
        drogie jak pieron, nie każdego stać. Także wszystko to rozumiem - położna nie
        umie, to nie robi.

        Ale mówienie o nadmiernym wysiłku????? A chirurdzy stojący po kilkanaście godzin
        przy stole operacyjnym, też powinni ograniczać się do podstawowego ciach-ciach -
        bo im niewygodnie i ręce bolą?

        Pozdr
        Natalia
    • alagodz Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 13:48
      Przy pierwszym i drugim porodzie nie bylo opcji innej niż horyzontalna( a
      zwlaszcza przy drugim bardzo bym chciala). Za to przy trzecim odwrotnie
      polożne "proszą na dól", a ja na tej oksytocynie nie utrzymalabym się na
      nogach.
      • nat.wroclaw Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 13:50
        No to niezły ambaras, żeby obie strony chciały na raz smile

        pozdrawiam Cię serdecznie. Jeśli dobrze liczę to już trzecia latorośl po świecie
        biega?
    • vera30 Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 14:23
      a to ja już teraz wiem do czego potrzebni są ochroniarze na polnej każdy
      2m/2m , których widziałam przy porodówce jak się przechadzali - jak jaka
      kobita sie uprze i nie bedzie chciała leżeć to oni pewnie sprowadzaja ją do
      ogólnie panującego poziomu ,brr.., niedługo będę rodzić na polnej w poznaniu i
      rozmawiałam z 2 lekarzami o porodzie i co usłyszałam od jednego "
      najbezpieczniejszy dla dziecka jest poród na leżąco non stop ktg, pozycje inne
      to wymysły " wtedy ja czy wszyscy lekarze w artykułach kłamstwa piszą i tak od
      słowa do słowa wyszło na to, że ciągłe monitorowanie za pomocą ktg zabezpiecza
      lekarza - w razie wystąpienia problemów gdyby kobiecie przyszło do głowy sądzić
      lekarza ma dowód na swoja obronę, głupoty jakieś, na szczęście inna lekarka
      miała już odmienne poglądy,
      a pozycja horyzontalna o ile dobrze pamiętam została wprowadzona w XVI w.
      przez francuzkich położników dla ich wygody,
      kobiety cięzarne nie przesadzajmy przecież poród to pestka my sobie tylko
      rodzimy i jeszcze nas wygodnie kładą a położne - chcecie aby bidule miały bóle
      kregosłupa a co gorsza jak się nachyli i coś jej w kręgach czaśnie i nie
      wstanie ? no to jest argument !
    • jakasik Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 14:31
      Moglam rodzić w jakiej pozycji było mi wygodnie. Mialam pilkę, drabinki,
      krzesło do porodu. Ale natura wybrała za mnie, po 2 dobach cc... sad
      • nat.wroclaw Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 14:33
        jakasik, to bardzo ładnie, że dzielisz się z nami tym pozytywnym akcentem w
        smutnej rzeczywistości, ale chyba wiecej skorzystamy, jeśli napiszesz, gdzie
        taka możliwość istnieje.

        Pozdrawiam
        • jakasik Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 14:36
          Szpital w Pyskowicach, k. Gliwic. Osobiście pytałam czy na ostatnią fazę porodu
          każą mi się wgramolić na łóżko usłyszałam odpowiedz, że mogę rodzić jak chcę.
          No i ta piłka i prysznic w trakcie... A KTG mąż osobiście przywoził z połozną
          bo ja nie miałam siły iść (stardardowo KTG na łóżku)
          • nat.wroclaw Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 10.07.06, 14:38
            Niech się Wrocław uczy od Pyskowic. Wstyd i porażka. Brawo Pyskowice. A Ciebie i
            maluszka pozdrawiam bardzo, byliście dzielni.
    • nat.wroclaw Wiecie, co zrobię? 10.07.06, 16:06
      Zbiorę te nasze głosy i napisze maila do kobiet z Rodzić po ludzku. Może to
      ciekawy temat do prześledzenia? Może w dziennikarskim dociekaniu dotrą do
      odpowiedzialnych za układanie programów nauczania w szkołach dla położnych, do
      odpowiedzialnych za procedury szpitalne? Może zbiorą głosy i doświadczenia z
      tzw. "drugiej strony".

      Bo historie połoznych, które "chcą, ale nie mogą" oraz historie kobiet, które
      chciały i mogły/lub nie - zostały już w kilku reportażach opisane.

      Nigdy natomiast pożądnie nikt nie dociekał, dlaczego mimo oczywistych argumentów
      "za" w Polsce ciagle jeszcze rodzi się na plecach i nacina.
      "Pożądnie dociec" - to w moim przekonaniu coś więcej niż argument: "im się nie
      chce, są leniwi, bo się boją".

      Pozdrawiam was bardzo serdecznie, no i życze dużo, dużo zdrowia i miłości - to
      najwazniejsze.

      Natalia
      • spa76 Re: Wiecie, co zrobię? 11.07.06, 10:14
        zrób tak, bo mnie tez męczy ta rozbieznośc między teorią a praktyką. jesli
        środowisko medyczne nie zgadza się z danymi rozpowszechnianymi przez fundacje
        dotyczącymi optymalnej pozycji porodowej czy nacinania, to niech ktos otwarcie
        zacznie z nimi polemizować.

        aktualna sytuacja prowadzi do tego, że rodząca kobieta ma dodatkowy stres
        związany z poczuciem, że personelowi chyba nie bardzo zalezy na działaniu w jej
        interesie, albo jej wiedza na temat porodu jest jakaś mocno nieadekwatna do
        tego w czym bieże udział.
    • kasiuchna Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 11.07.06, 10:34
      Ja rozmawialam wczoraj z polozna w Praskim i powiedziala ze zadna z mam
      dotychczas nie chce rodzic inaczej niz na lozku mimo ze podobno jest to
      najgorsza pozycja i najbardziej wyczerpujaca. One wrecz zachecaja aby matka
      rodzila w kucki, tylem ale nie chca bo boja sie ze dziecko im wypadnie. To tez
      zalezy od szpitala i rodzacej.
      • nat.wroclaw Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 11.07.06, 11:21
        Kasiuchna, we Wrocławiu - mieście trochę tylko mniejszym od Warszawy (bo Praski
        to chyba w stolicy, tak?) z niemniej wykwalifikowaną kadrą medyczną nie ma ani
        JEDNEGO oddziału, ani jednej położnej czy lekarza, którzy zgodziliby się na
        poród wertykalny. O zachęcaniu nawet nie wspomnę. Nawet wychwalana pod niebiosa
        Trzebnica nie jest w tej materii lepsza - gdy zaczynasz przeć, to zaciągają cię
        na łóżko, gdzie z nogami w gorze do bólu kobieta jest unieruchamiana nawet na
        kilka godzin (vide - moja koleżanka, która po 3 godzinach na "pilocie" w
        Trzebnicy dostała kilkugodzinnego paraliżu nóg).


        Pozdrawiam i pierwszy raz żałuję, że nie jestem z Wawy sad(
        • pantheraleo Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 11.07.06, 11:43
          co tu zalowacwink ja rodzilam na inflanckiej. na lozku. polozna naciela mnie
          tak, ze moj maz malo nie zemdlal. potem dwie staly nade mna i kiwaly przeczaco
          glowami, probowalam dowiedziec sie co sie dzieje, ale zadna nic nie
          powiedziala. (moj maz w ogole glos bidulek stracilwink w koncu przyszedl lekarz,
          bez jednego slowa podszedl, na trzy cztery walnal mnie w brzuch, az mi sie
          gwiazdy pokazaly. nikt niczego mi nie wytlumaczyl, nie poinformowal o niczym.
          na szczescie pomoglo i dzidzia urodzila sie zdrowa. teraz bede rodzic w
          Praskim. choc na razie nie rozmawialam z zadna polozna, mam nadzieje, ze
          przynajmniej komunikacja zostanie zachowanawink pozdrawiam was serdecznie.
          • piedor Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 11.07.06, 11:53
            Praski polecam zreszta jest tutaj bardzo duzo pozytywnych opini o Praskim,
            zobacz w archiwum. A co do naciecia krocza. Polozna powiedzial mi ze nikt
            rutynowo nie nacina, dopiero jak zobacza ze nie ma innej mozliwosci np. dziecko
            jest na duze aby przejsc przez kanal rodny. Dodatkowo powiedziala ze to rodzaca
            powinna sama decydowac w jakiej pozycji jest jej najwygodniej rodzic. Polona
            moze tylko doradzic.
            • pantheraleo Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 11.07.06, 14:51
              rodzilas z jakas konkretna polozna czy taka z dyzuru? ochronila krocze?
        • aga_sama Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 11.07.06, 12:01
          Interwencja pracownic fundacji "Rodzić po ludzku" moim zdaniem nic nie da. Ta
          akcja nie jest ani lubiana, ani szanowana wśród położników, o czym świadczy list
          ordynatora z Lwówka. Sytuacji nie zmienią kolejne artykuły w prasie. Lekarze
          wiedzą lepiej i już.
          Zmianę może wymusić jedynie twarde podejście rodzących i partnerów oraz naciski
          z NFZ. Może gdyby lekarz/ położna musieli kilkanaście razy dziennie tłumaczyć
          dlaczego nie da rady rodzić w pionie, to zrozumieliby bezsens swojej
          argumentacji. Może gdyby musieli odebrać kilka/ kilkanaście porodów wertykalnych
          w miesiącu, toby się w końcu nauczyli? Ja rozumiem, że pierworódka nie będzie
          dyskutować, ale świadoma swego ciała kobieta, która rodzi kolejny raz? Może nie
          od razu na czworaka w parterze, ale w kucki na łóżku?
          Drugą opcją jest wysłanie pisma do NFZ z zapytaniem, w którym szpitalu można
          rodzić wg standardów WHO i prośbą o wskazanie takiej placówki oraz udzielenie
          odpowiedzi na pytanie, dlaczego jej nie ma. Tylko nie wiem do kogo takie pismo,
          do rzecznika praw pacjenta, do konsultanta ds. ginekologii i położnictwa? Byłby
          niezły numer, gdyby nagle dostali kilkaset takich zapytań.
          Dobra, koniec dywagacji.
          • chochlinka Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 12.07.06, 16:46
            aga_sama napisała:

            > Interwencja pracownic fundacji "Rodzić po ludzku" moim zdaniem nic nie da. Ta
            > akcja nie jest ani lubiana, ani szanowana wśród położników, o czym świadczy
            lis
            > t
            > ordynatora z Lwówka. Sytuacji nie zmienią kolejne artykuły w prasie. Lekarze
            > wiedzą lepiej i już.
            > Zmianę może wymusić jedynie twarde podejście rodzących i partnerów oraz
            naciski
            > z NFZ. Może gdyby lekarz/ położna musieli kilkanaście razy dziennie tłumaczyć
            > dlaczego nie da rady rodzić w pionie, to zrozumieliby bezsens swojej
            > argumentacji. Może gdyby musieli odebrać kilka/ kilkanaście porodów
            wertykalnyc
            > h
            > w miesiącu, toby się w końcu nauczyli? Ja rozumiem, że pierworódka nie będzie
            > dyskutować, ale świadoma swego ciała kobieta, która rodzi kolejny raz? Może
            nie
            > od razu na czworaka w parterze, ale w kucki na łóżku?
            > Drugą opcją jest wysłanie pisma do NFZ z zapytaniem, w którym szpitalu można
            > rodzić wg standardów WHO i prośbą o wskazanie takiej placówki oraz udzielenie
            > odpowiedzi na pytanie, dlaczego jej nie ma. Tylko nie wiem do kogo takie
            pismo,
            > do rzecznika praw pacjenta, do konsultanta ds. ginekologii i położnictwa?
            Byłby
            > niezły numer, gdyby nagle dostali kilkaset takich zapytań.
            > Dobra, koniec dywagacji.
          • chochlinka Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 12.07.06, 16:53
            "Zmianę może wymusić jedynie twarde podejście rodzących i partnerów oraz naciski
            z NFZ. Może gdyby lekarz/ położna musieli kilkanaście razy dziennie tłumaczyć
            dlaczego nie da rady rodzić w pionie, to zrozumieliby bezsens swojej
            argumentacji".........
            Ja bym była nader ostrożna z tym NFZ.Jako położna wiem,że ta instytucja wam nie
            pomaga w tym o czym rozmawiamy.Niestety na wszystko co kobiecie jest potrzebne
            w szpitalu konieczna jest kasa.Żeby było dość personelu,żeby tenże się
            szkolił,żeby było dość pań utrzymujących czystość,żeby na porodówce był
            anestezjolog do waszej dyspozycji,żeby były wygodne pufy,ładne wnętrza,wszystko
            co tworzy atmosferę i dobra pracę.....NFZ potrafi pieknie krytykować praktyki
            szpitalne,jednak w żaden sposób nie przyczynia sie do poprawy.Kontraktowanie
            porodow i nie wypłacanie kasy za zbyt dużą ilośc porodow to chyba nie jest
            wsparcie?Narzucanie malego procentu cięć cesarskich chyba też nie służy temu?
            Ograniczanie funduszy na leczenie noworodkow.szkoda gadać.
        • jazzmine Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 11.07.06, 12:30
          tak na podsumowanie troski o kręgosłupy personelu medycznego - a od czego są
          lusterka? Można z nich korzystać w sytuacji gdy nie jest niezbędne bezpośrednie
          badanie a wystarczy obserwacja. A kucać lub klęczeć można również na sławetnym
          łóżku, choć jest to ponoć mniej komfortowe dla niektórych rodzących niz na
          materacu. Jeśli chodzi o ktg - w Szczecinie w klinikach na Unii dysponują
          sprzętem, w przypadku którego można chodzić, bo posiada nadajnik zamiasta kabla,
          natomiast na Pomorzanach wg moich informacji można chodzić na odległość kabla sad
          więc chyba w tym przypadku nie jest niezbędne leżenie. Poza tym mimo tak
          sprytnego sprzętu inwencja rodzących nie jest zbyt mile widziana, choc Pomorzany
          są pod tym względem mniej betonowe wink. A ja póki co nie wiem na który szpital
          się zdecydować.
          pzdr
          jazz
          • maga785 Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 11.07.06, 14:53
            Ja mogłam urodzic w kazdej pozycji jaka była dla mnie wygodna.Pierwsze 3 h
            parłam przy drabinkach nikt nie zmuszał mnie do połozenia sie, a wrecz odwrotnie
            połozna powiedziała mi ze w pozycji na stojaco lub klęcząco urodze
            szybciej.Urodziłam na lezaco bo tak mi było wygodniej.Po kolejnej dawce
            znieczulenia nie miałam siły ani na stanie ani na klęczenie i marzyłam żeby sie
            połozyć.Ktg nie miałam podłaczonego cały czas tylko co kilka minut i przykładał
            mi je do brzucha mój mąz bez wzgledu na to w jakiej pozycji byłam.Rodziłam na
            Zelaznej w Wawie.
            Pozdrawiam
            • chochlinka Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 11.07.06, 16:24
              Sama nie raz zadaje to pytanie i sobie i moim pacjentkom. Powodow jest
              wiele,tak sądzę i to tych ze strony kobiet rodzących i ze strony położnych
              (lekarzy). U rodzących często łóżko" kojarzy się z końcem porodu."położę sie i
              urodzę" Zmęczenie,działanie leków p/bólowych,chęć oddalenia porodu od siebie
              samej,zwinięcie sie w kłębek....i w sumie często jest to całkiem wygodna dla
              rodzącej pozycja.Większość pozycji porodowych można zastosowac na łóżku,za
              wyjątkiem pozycji stojącej.Siedzenie,kucanie,na boku.W łożkach porodowych
              starego typu jest rynienka,więc wszelkie odchody tam wpadają i kobieta
              ma "czysto".Łóżko nie musi gyć złe. Nie jest argumentem dla mnie ,że na łożku
              wygodniej dla położnej.Nie prawda.Kobieta leżąc opiera noge o mnie,często gesto
              czuję w plecach poród,mam siniaki.Na materacu na podłodze mogą
              usiąść,kucnąć,jest mi równie wygodnie.Trzeba tylko zabezpieczyć tak miejsce
              porodu,żebyśmy obie nie tkwiły w kałuży z wód płodowych i innych cudów.
              Tyle,że jesli trzeba coś szyć to kobieta musi przejśc na łożko po porodzie.Na
              podłodze naprawdę źle się szyje.SDtaram się podpowiadać kobiecie,że ma przyjąc
              wygodną pozycję i miejsce,tak,żeby się z tym pewnie i dobrze czuła.Żeby nie
              było,że narzucilam i teraz jest problem.Może zdarzyć się,że coś nie pójdzie i
              tzreba założyć kleszcze,rzadko ale się zdarza.Co wtedy? Kto wniesie kobietę na
              łożko?trzeba ją znieczulić,pomóc w zabiegu...na podłodze sie nie da.Więc
              większość położnych chyba "pewniej" sie czuje przy łóżku porodowym.
              Zdazryło mi sie wiele lat temu namowić dziewczynę,żeby rodzila w kucki,źle
              schodziła głowka i groziły jej kleszcze.Urodziła sama,bez nacinania.Przy
              nastepnym porodzie spytała,czy tym razem bedzie mogla "kulturalnie" na łożku
              rodzić,bo wtedy to jej kazali na podłodze.....
              Myślę,że nie tyle miejsce,co dobra pozycja jest najistotniejszym czynnikiem.
              Widziałam i bylam przy porodach w różnych pozycjach,nie zawsze te"trendy"były
              odpowiednie dla konkretnej kobiety.
              Zdecydowanie jednak,i to podkreślę,nie wygoda położnej ale organizacja na
              porodowce,zabezpieczenie w wygodne materace,podkłady,możliwość szybkiego
              sprzatania(tak,tak....choć to może śmiesznie brzmi).Wyobraźmy sobie najczęstszą
              sytuację na naszych porodowkach.jedna położna,2-3 rodzące.Każda chce mieć te
              położną tylko dla siebie.Jedna chce być w wannie,druga mieć masowane plecy.
              Jeszcze inna ciszę.kto jest w stanie temu poradzić tak,żeby po 12 godzinach
              dyżuru miec siłę dojść do domu i jeszcze mieć poczucie dobrze wypełnionego
              zadania?
              Na dzisiejsze czasy z moim zawodem dośc często kojarzy mi się
              słowo"frustracja".Tp takie coś,co dopada położną,kiedy nijak nie jest w stanie
              sprawić,żeby było dobrze,lekarz się wścieka,że nie nacięla i on szyje
              pękniecie.Do tego wypomina jakie są powiklania po nadmiernej ochronie
              krocza.Kobieta mimo,że najczęsciej szczęśliwa to w większości...nie marzy o
              nastepnym porodzie za rok.Sama położna ma wrażenie,że moglaby dać z siebie
              więcej,tylko jak?Kiedy? I szarość życia po powrocie do domu.Zdarzało mi sie
              słyszeć od pacjentki,że za moją wyplatę to ona nie wyszlaby z łóżka rano,a
              personel szpitala jest jak służba,na jej usługi.
              Podsumowując wink)
              Pozycje wertykalne nie są niewygodne dla położnych,nie zawsze są akceptowane
              przez rodzące,bywają(poza łożkiem) kłopotliwe w przypadku komplikacji.
              Ja,osobiście lubię kobiety aktywne przy porodzie,chętne do współpracy.
              Na dziś przerwa.....idę na dyżur wink)
              • nat.wroclaw :)) 11.07.06, 16:30
                Bardzo, bardzo pięknie dziękuję, BARDZO!!

                Napisze wiecej wieczorem, bo teraz tez uciekam już do pracy.

                Natalia
              • majafi Do Chochlinki 11.07.06, 16:50
                Droga Chochlinko,
                To co piszesz trochę mnie uspokaja, chciałabym trafić na taką położną smile
                Wreszcie coś jakby złoty środek, a nie dwa zderzające się z hukiem skrajne
                stanowiska. Czy nie jesteś może z Wrocławia...?
              • edyta.23 Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 11.07.06, 22:53

                chochlinka bardzo mi się podoba Twoja wypowiedźsmile

                ja przez całą ciążę zarzekałam się, że będę rodzić w pionowej pozycji, gdy
                przyszło co do czego najwygodniej było mi... na leżąco!
                Podziwiam kobiety, które potrafią rodzić w kucki czy na stojąco! Ja nie dałabym
                rady.
                Urodziłam w pozycji leżącej (czy jak to nazywają półsiedzącejwink) bez nacięcia,
                pierwsze dziecko z wagą 3500 g, czyli jednak i w tej pozycji da sięsmile
        • majafi Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 11.07.06, 16:30
          O Jezu, jak to, co ty piszesz???!!!
          We wrocku ani jeden???
          Zaczynam czuć straszny żal, bo wszędzie ciągle zachęcają i zalecają pozycję
          wertykalną (książki, czasopisma, telewizja, akcja rodzić po ludzku...)
          A tu nagle takie coś? DLACZEGO??? Teraz naprawdę zaczynam bać się porodu sad
          • chochlinka Przygotowanie położnej ? 12.07.06, 08:33
            Czytam i czytam....i wciąż czegoś nie rozumiem.Oczywiście,że położnych nie uczy
            się przyjmowania porodu w innych pozycjach niż na łóżku.Wielu rzeczy się nie
            uczy a potem zdobywa sie to doświadczenie przez lata pracy z kobietami
            rodzącymi.Uczymy się nawzajem od siebie.Ja staram sie wykorzystać to co
            wiem,umiem,co wydaje mi sie w danej sytuacji dobre....ale też z każdego poprodu
            ma się coś nowego,wiedzę,umiejętności.Żeby być dobrą żoną nie kończy się
            studiów,żeby gotować rodzinie dobre obiady nie idzie się na kurs,zdobywa się
            przepisy,podgląda ciotki,czasem uczy na błędach....
            Jest tylko jedo "ale".Błąd w pracy położnej może mieć ciężkie następstwa.Nie
            mowię tu o błedach podstawowych,o zaniedbaniach w pracy ale np.o złej ocenie
            podatności krocza.Tego sie nie da przewidzieć wcześniej.Czasem do jakiegoś
            momentu rodzi sie głowka sprawnie a potem okazuje się,że maluch pcha sie rączką
            przy głowce i w ten sposób poszerza swój obwód a to może spowodować uraz
            krocza,peknięcie małe lub ogromne. No i...wtedy zaczyna się to co dziś jest
            modne.Opiszą,podadzą do sądu,szefostwo suchej nitki nie zostawi,bo przecież
            trzeba było naciąć to nie byłoby w ogóle problemu. Rodzi sie dziecko w
            wodzie...tętno jest OK, cały czas nic sie nie dzieje niepokojącego,w ostatnim
            momencie porodu mama traci głowę i współpraca pada....z wanny nikt już rodzącej
            nie da rady wyjąć,rodzi się dziecko owiniete 3 razy pępowiną wokół
            szyi....Wszystko kończy sie dobrze..jest tylko stres,komentarze,że znowu się
            komuś zachciało rodzić w wodzie.. U nas w szpitalu już sporo mamy
            doświadczeń,wiele rzeczy jest dogranych,mamy naprawdę znaczną samodzielność w
            pracy. Czasem mam wielką satysfakcję,wydaje mi się,że wszystko poszło super,że
            naprawdę dużo mogłam pomóc,były pozycje ,piłki,wanna,stołek....za 2 dni na
            wizycie pytanie.."kto przyjmowal u pani poród,bo tak wszystko pięknie
            wygląda?"...."doktor X,jak tylko przyszedł to wreszcie urodziłam" wink).
            Od kilku miesięcy prowadzę zajęcia w szpitalnej szkole rodzenia,mam nadzieję,że
            będzie to następny krok do przodu.Dziewczyny poznają obyczaje w
            szpitalu,porodówkę ,połozne.Myślę,że to ma głęboki sens,póki co rodzą pierwsze
            u nas przygotowane kobitki i muszę je pochwalićsmile)
            No i nie jestem z Wrocławia...........bardziej na prawo na mapie Polski.
            Jeszcze słowko o tej niechęci położnych do badania czy rodzenia w innych
            pozycjach,nie na łożku porodowym.Fakt,że jest trochę trudniej coś
            wybadać,badanie na stojąco,gdzie głowka dziecka jest wysoko i małe rozwarcie
            może być prawie niemożliwe do dokładnej oceny.W pewnych pozycjach trzebe mieć
            ubrania na zmianę,wystarczy,że sobie wyobrazicie badanie kobiety ktora
            stoi,odpływają jej wody płodowe a nie każda położna jest młoda,szczupła i
            zgrabna .Najważniejsze moim zdaniem jest sobie wzajemnie ufać,chcieć wspólnie
            coś dobrego osiągnąć przy porodzie.Przecież cel mamy taki sam-sprawny,dobry
            poród,z jak najmniejszą ilością zabiegow typu szycie czy kontrola
            macicy.Kompletnie nie rozumiem np.,że położnej nie zależało,żeby kobieta szybko
            urodziła,że zostawia się rodzącą "odłogiem".To ja-położna,chcę miec to też za
            sobą,chcę widzieć zdrowe dziecko,wolę jak nie ma nacięcia bo mam mniej roboty!
            Nacinanie z lenistwa to jakies nieporozumienie! Ja muszę przygotować kobietę do
            szycia,zawołać lekarza,sprzątać narzędzia,myć,pakować zestawy....nie ma
            nacięcia-nie ma dodatkowej pracy.Sprawny porod-jest chwila na odpoczynek albo
            na pomoc koleżankom na oddziale.

            • earl.grey Re: Przygotowanie położnej ? 12.07.06, 11:29
              Chochlinka, ty to jestes skarb, a nie położna. Pewnie z Warszawy, niestety. I
              obawiam się, że jedna z ostatnich takich, bo wszystkie, którym się jeszcze
              chciało angazować w pracę, juz dawno w Irlandii.
            • nat.wroclaw Re: Przygotowanie położnej ? 12.07.06, 12:34
              Obiema rękami i nogami i jeszcze raczkami mojej dziewięćdziesięciodziewięcio
              procentowej Hani podpisuję się pod tym, co napisała earl_grey. Chocholinko -
              jesteś SKARBEM smile Sensowna z Ciebie babeczka, która swój wolny czas po dyżurze
              poswieca, żeby nam tu tłumaczyć .. w sumie oczywiste rzeczy, ale wcale, jak
              widac nie takie jasne dla nas.

              Bardzo, bardzo Ci za to dziękuję. Dziękuję za to, że dzieki temu, co piszesz
              bardzo zmniejszył się mój niepokój o poród. Nie piszę strach, bo porodu sie
              nieboję, bardzo chcę urodzić naturalnie. Jednak dotychczas moim głównym powodem
              do niepokoju był własnie ten niezrozumiały przymus rodzenia w wybranej przez
              położną pozycji. Teraz widze, że niejednokrotnie to jest tez dla mojego dobra,
              że wy - położne macie to jednak "obcykane" i pod kontrolą, że to jednak da się
              jakos uzasadnić, a z drugiej strony bardzo się cieszę, że da się też _rozmawiać_.

              Wierzę jednak, że jest Was wiecej. I choć trochę żal że nie jesteś z Wrocławia,
              ani pewnie tez nie jesteś z Dolnego Śląska, bo pewnie miałabyś tu zaraz kolejkę
              wdzięcznych forumowych ciężarówek ustawiających się do rodzenia u Ciebie - to
              wierzę, że w Trzebnicy, gdzie ccę rodzić znajde Tobie podobne położne.

              Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i gdy tylko znajdziesz czas, prosimy - pisz do
              nas, tłumacz tam, gdzie Twóim zdaniem głupoty pleciemy, dziel się tym, jak to
              wygląda z Waszej - położnych strony. Wzajemne zrozumienie może przynieść tylko
              dobre efekty.

              Natalia
              • chochlinka do earl.grey 12.07.06, 16:44
                Kochana,za stara jestem na tę Irlandie wink) Muszę żyć tu i tak,żeby mi sie
                chciało żyć. Wcale nie jest wesoło zawsze i lekko,to prawda ale życie mam
                jedno,już w dużej części za mną i...z doświadczeniami,trudnymi. Więc albo to co
                mam zaakceptuję i znajdę w tym coś co mnie wzmocni i da satysfakcję albo będę
                gnić w niespełnieniu i goryczy za ciężkie nieudane życie.Druga wersja odpada!
                • moreno500 Re: 13.09.06, 20:42
                  w szpitalu, w którym rodziłam istnieje możliwość skorzystania z indywidualnej
                  opieki położnej. podpisuję z nią umowę i ona zajmuje się tylko mną.
                  jednocześnie położna "z dyżuru" ma o jedną pacjentkę mniej, a co za tym idzie -
                  więcej czasu dla innych. wydaje mi się, że taka praktyka jest ok, skoro nie
                  stać nas na taki luksus z NFZ. nie jest tak, ze pacjentki bez "swojej" położnej
                  sa traktowane gorzej - potwierdzają to opinie dziewczyn rodzących z
                  położnymi "z dyżuru". jednak takie praktyki są strasznie krytykowane przez -
                  chociażby - dziewczyny tu z forum. a przecież jest to jakieś rozwiązanie na to,
                  o czym mówiła chchlinka 2-3 rodzące na jedną położną.
          • nuit4 Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 13.07.06, 16:18
            Moze Cie to trochę uspokoi-czytałam niedawno artykuł o porodach w domu, a
            dokładnie o takich porodach.. we Wrocławiu. Może warto pdotrzec do takiej
            położnej,która odbiera porody domowe-niekoniecznie aby urodzić w domu,ale takie
            położne na pewno nie mają nic przeciwko wertykalnym pozycjom i ochronie
            krocza smile (kontakt na pewno pomoże znaleźć fundacja Rodzić po Ludzku)
        • aniabogatko1 Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 12.07.06, 12:55
          Mieszkam w Warszawie i czasami ma to swoje dobre strony. Tu w wielu szpitalach
          mozesz przjmowac pozycję jaka chcesz. Mnie to bardzo interesowalo gdyz chodzilam
          do szkoły rodzenia przy Fundacji Rodzic po Ludzku i wiele dowiedzialam sie o
          zaletach rodzenia w pozycji wertykalnej. Dlatego przy wyborze szpitala zwracalam
          na to uwage. Ale nawet nie przypuszczalam iz w takim duzym miescie jak Wroclaw
          (mam do niego duzy sentyment gdyz w nim sie urodzilam) trudno jest znalesc
          szpital pozwalajacy rodzic w pozycji wertykalnej.
          • nat.wroclaw gwoli ścisłości ... 12.07.06, 12:59
            >>Ale nawet nie przypuszczalam iz w takim duzym miescie jak Wroclaw
            trudno jest znalesc szpital pozwalajacy rodzic w pozycji wertykalnej.

            Aniu, gwoli ścisłości, znalezienie szpitala nie jest czymś "trudnym" - takiego
            szpitala tutaj po prostu nie ma. I to jest masakra sad(

            Jak chcesz przeczytaj na stronie Fundacji sprawozdanie z debaty o porodach we
            Wrocławiu pt: "Za darmo jest życzliwość" - zobaczysz jakich argumentów używają
            wrocławscy położnicy i pewnie jeszcze nie raz ucieszysz się, że mieszkasz w
            stolicy.

            Pozdrawiam ciepło
            Natalia
            • chochlinka Re: gwoli ścisłości ... 12.07.06, 16:37
              Też gwoli ścisłości piszę,że nie jest to tak,że wszystkie kobiety u nas rodzą w
              kucki czy na klęcząco.Nie! To nie byłoby uczciwe postawienie sprawy.Mogą,jeśli
              wyrażą taką wolę i dobrze sobie radzą jesli nie dzieje się nic co z założenia
              wprowadzałoby podejrzenie o problemy w czasie rodzenia.To też musi się "urodzić
              w bólach",zmiany nigdy nie są łatwe.Nie każda położna może czuć się na
              siłach,żeby coś zmieniać.Gdyby był odgórny "prikaz".że położna może i powinna
              przyjąć poród tak jak chce kobieta i jak można w konkretnej sytuacji...wydany
              przez ordynatora oddziału,nakazujący lekarzowi w czasie porodu wspierać położną
              i rodzącą a nie wprowadzać wątpliwości i nerwowość.....Nie byłoby
              problemu,gdyby to było ustalone z kobietą przed porodem.Obie wiedząc czego od
              siebie oczekują mogłyby zrobić wiele.Ja tylko wyrażam swoją opinię o tym,czy
              pozycje naprawdę tak utrudniają pracę położnej.I tu odpowiadam,że nie,nie
              przeszkadzają(nie mowię o sytuacji,kiedy z rodzącą nie ma kontaktu i nie daje
              się zbadać).Ja mam za sobą 24 lata pracy,czyli nie jestem młodą,zwinną kozą.
              Dla mnie nie ma znaczenia w jakiej pozycji rodzi sie dziecko,byleby to szło
              dobrze.Wolę np.poród na materacu na podłodze niż schylanie sie nad wanną,[po
              wannie nie umiem się wyprostować przez pół godziny. Ale nie rodzą się na
              dyżurze same wodne dzieci wink) Proponuję zawsze jedno,sądzę że skuteczne
              postępowanie.
              Jesli chcesz rodzić w jakiś sposób pprzez siebie zaplanowany,masz wizję tego
              jak to ma wyglądać to MÓW o tym położnej.lekarzowi.Jeśli ktoś powie NIE to
              spytaj czemu?Co uniemożliwia to co chcesz? Być może racje personelu cię
              przekonają,być może dojdziecie do porozumienia.Usmiech i przekonywanie,że dasz
              sobie radę,że będziesz słuchać i współpracować. Dobry kontakt czyni cuda.
              Nie.nie jestem z W-wy,..Górny Śląsk,jedyny szpital w tej
              miejscowości,normalny,moim zdaniem dobry.
              Zmieniajcie obyczaje w szpitalach,pokazując,że wiecie co chcecie,bierzecie na
              siebie odpowiedzialność,chęć wspólpracy.Zaproponuj położnej,żeby z Tobą
              spróbowała inaczej,że jesteś przekonana,że obie dacie radę.Że to Twoje marzenie
              ale jesli coś pójdzie nie tak to się dostosujeszwink)(pewnie nie zdążysz
              już).Musisz wiedzieć,że żeby ochronić krocze trzeba rodzić łagodnie,w momencie
              rodzenia sie główki,wtedy kiedy rozpiera najbardziej wyhamowuje się
              parcie,czasem trzeba przepracować z tym kilka skurczów,kontrolując tętno dziecka
              (da się do końca).Czasem mimo wszystko jest niewielkie peknięcie.Duże pęknięcia
              zdarzają się rzadko,ale mogą się zdarzyć. Powiedz PROSZĘ,spróbuj znaleźć nić
              porozumienia,powiedz,że ufasz i że jesteś świadoma że z tej drugiej strony
              wygląda to inaczej .No ja nie wiem....ale ja bym takiej kobiecie pozwoliła
              nawet rodzić na rzęsach wink) Może kogoś drażni to co piszę,jednak w taki sposób
              dokonują się dobre zmiany,można się żreć i zarzucac sobie na wzajem brak
              kompetencji,nieudolność,niechęć,albo wymyslanie dziwactw,nieodpowiedzialne
              wymagania..... Przecież wszystkie jesteśmy kobietami,powinnyśmy się wspierać na
              wzajem.
              • nat.wroclaw Re: gwoli ścisłości ... 12.07.06, 21:51
                Chocholinko, a może ja sie do Ciebie przejadę z tego wrocławia? smile W sumie czy
                Trzebnica, czy Górny Śląsk - jeden pies smile) A tak powaznie, to warto byłoby do
                Ciebie pojechać choćby po to, żeby Cię poznac osobiście. A to, co piszesz na
                forum, to najcenniejsze i najmądrzejsze rzeczy, jakie do tej pory przeczytałam
                na jakimkolwiek forum w sieci.

                Jeszcze raz dziekuję,
                Natalia
                • chochlinka Re: gwoli ścisłości ... 12.07.06, 22:20
                  200 km........najkrócej jechałam godzinę i 35 minut ale to za szybko wink)
                  Zapraszam na baby boom forum,mamy ze śląska .znajdziesz mnie na 100 %
                  • tinuviel21 Re: gwoli ścisłości ... 13.07.06, 12:29
                    oj chochlinko niech no cie ucaluje kiss oby wiecej takich osob przywrocilas moja
                    wiare w was-polozne/lekarzy wink
                  • bonkreta Re: gwoli ścisłości ... 13.09.06, 23:38
                    A zdradzisz w jakim szpitalu pracujesz?
                    • chochlinka Re: gwoli ścisłości ... 14.09.06, 08:58
                      A jak będę głośno o tym pisać to wyjdzie na autoreklamę.... wink)I będą mi
                      zarzucać,że ja tu uprawiam swój ogródek i zaraz się znajdzie grupka takich co
                      im u nas było źle i będą na mnie napadać..... hihihih.A tak na serio to Górny
                      Śląsk....i jedno z większych miast.........baaaaaaaaaardzo śliczne i ja je
                      kocham smile)
              • kania_kania Re: gwoli ścisłości ... 13.09.06, 16:29
                Z doswiadczenia wiem, ze "prosze" i "nie wyrazam zgody" nie wywiera skutku...
                dlaczego? nie wiem...

                Mam tylko nadzieje, ze teraz maja czas i srodki wszystkiego dopilnuje tak, zeby
                bylo spokojnie i tak jak mnie i dziecku bedzie najwygodniej...

                Czy 13tc to za wczesnie, zeby dzwonic do poloznej (nie z Zelaznej)??

                Kania
    • nat.wroclaw E_P_I_L_O_G 13.09.06, 20:57
      smile)

      Widzę, że mój wątek sprzed dwóch miesięcy został odgrzebany i dyskusja (bardzo
      fajna) być może potoczy się dalej.

      Chcialam napisac jednak o czymś, co mnie sie w głowie ułożyło przez ten czas. Po
      części wiem - to kwestia hormonów, w połowie ciąży kobieta jest bardzo
      wojownicza, pod koniec - wierzcie mi, wiele z nas "odpuszcza".

      Otóż im bliżej produ, tym bardziej chcę po prostu urodzić zdrowe dziecko. I choć
      wkładam duzo pracy w dobre przygotowanie oddechowe i staram się dowiedziec jak
      najwięej o fizjologii porodu, to już tak nie szaleję i nie walczę.

      Po części uspokoiła mnie chochlinka, ale po trosze sama jakoś dojrzałam do
      mysli, że po prostu _będzie_dobrze_! Bez walki, bez petycji, bez podpierania się
      karta praw pacjenta, bez użerania się z położnymi o nogę niżej czy wyżej.

      Moj priorytet? Urodzić Hankę zdrową, koniec. Jak muszą - niech mnie natną, jak
      nie potrafia inaczej - niech mnie ładują na pilota. Echh rewolucja została za
      mną, a przede mną tylko wielki brzuch i gigantyczna tęsknota by tę facetkę ze
      środka przytulić.

      Serdeczności i _spokoju_ zyczę nam bardzo smile
      • chochlinka Re: E_P_I_L_O_G 14.09.06, 08:55
        A czy napewno epilog? wink)
        To nie jest tak,że ma być wszystko jedno ale,żeby udało sie na tyle dobrze na
        ile sie tylko da.Dziewczyna leży na łóżku porodowym bo np.chcę ją zbadać i jej
        wejście w tym celu na wyrko nie przeszkadza.Jest nawet o tyle luxus,że pod
        wyrkiem jest rynienka i mogę ją przy okazji(kobitkę nie rynienkę) podmyć,jesli
        płyną wody to nie zaleje się mi dziewuszka i nie upaprze strasznie.No i
        np.okazuje się,że już się bobo pcha na świat.Mówię wtedy..."wybierz pozycję
        jaką chcesz do porodu".99,9% kobiet nie chce jej zmieniać,bo wcale nie jest im
        źle.Proponuję wtedy wyższe ułożenie do pozycji jak najbardziej siedzącej
        ale ....większość wybiera półleżącą.Mnie nie przeszkadza w jakiej pozycji
        dziewczyna rodzi byle by sobie w takiej pozycji radziła.No bo jesli ona chce na
        stojąco a nie umie wystać?Nogi jej latają,i ja widzę,że to nie jest dla niej
        najwygodniejsze?Pozycja w kucki jest też dobra z osobą do pomocy,żeby w każdej
        chwili pomóc wstać,bo się nie da tyle kucać.
        A nacinanie? Ostatnio naprawdę miałyśmy sporo dziewczyn,że można było
        popracować nad ochroną krocza i w większości to się udało.Ale jak na złość u
        mojej znajomej gdzie bardzo mi zależało ,nie było szans.No to co, z lenistwa i
        nieumiejętności jej zrobiłam epi?
        U pierworódki czasem łatwiej o ochronę niż u tej co ma już bliznę po nacięciu
        przy poprzednim porodzie.
        A ja to bym chciała,żeby było tak ślicznie i jak z bajki.....jak z opowieści o
        wymarzonym porodzie.Poproszę o takie pacjentki!Takie co chcą i potrafią i
        wiedzą i.....ech życie!I jeszcze żeby były otwarte na współpracę i zaufały,że
        mamy ten sam cel,że i jej i mnie zależy na sprawnym i szczęśliwie zakończonym
        porodzie.
        Może sobie ułożę taką modlitwę poranną ?????????????????????
        • nat.wroclaw No w sumie ... 14.09.06, 09:09
          Może masz rację, że nie dokońca ten epilog (zwłaszcza, że w dzisiaj załozonym
          wątku do położnych na forum, cos tam jeszcze próbuję, jak widzsz, ugrać).

          Ale rozmawiałam z ordynatorem oddziału, gdzie będę rodzić. To mój gin
          prowadzący, szczery do bólu, dusza facet. I on mi otwarcie powiedział: "Pani
          Natalko, ja wiem, że moje dziewczyny tną krocza za dużo. Jakbym tam był i
          patrzył im na ręce, to by nie cięły. Ale one się boją, bo jak pani pęknie, to
          pretensje będą do nich, wiec wolą naciąć na wszelki słuczaj. Podobnie jest z
          wertykalną pozycją: one może by i chciały takie cuda robić, ale nikt ich w tym
          nie szkolił. Mnie środki kończą się 15 każdego miesiąca i mógłbym już zamykac
          oddział, bo przez 15 dni potem wpadam w długi. Za co ja mam te moje dziewczyy
          szkolić?"

          Wierz mi chochlinko - że mówię o podobno _najlepszym_ szpitalu na Dolnym Śląsku,
          położnych z sercem gigantycznym, serdecznych, bardzo pomocnych, ale robiących
          "po swojemu" - jak potrafią. No i po rozmowie z tym ginem-ordynatorem tak troche
          odpusciłam. Nie da sie - to nie. Nie będe z nimi walczyć, nie będę im wywlekać
          przepisów przed nos. Postaram sie urodzić tak, żeby bylo dobrze dla małej przede
          wszystkim, a i żeby położnym nie utrudniać pracy. Ale może uda mi sie coś ugrać
          "prosząc" i uśmiechem smile O tym - całkiem świeży wątek.

          Pozdrawiam Cię bardzo ciepło smile
          Nat
          • moreno500 Re: No w sumie ... 20.09.06, 12:37
            nat, przypomniałaś mi, jak w 5 msc stwierdziłam "o nie, nie ma mowy, nie
            rodzę!!!" a jak w 8 ze spokojem czekałam na poródsmile ciąża trwa 9 miesięcy nie
            bez przyczyny - oswajamy się przez ten czas ze wszystkim. bardzo mi się
            podobała wypowiedź pana ordyantora - naprawdę szczera, nie szedł w zaparte, że
            tak trzeba. ale warto robić "białą rewolucję", po to, żeby nasze Hanki i Łucki
            naprawdę "rodziły po ludzku". choć ja miałam to szczęście, że rodziłam w
            warszawce w cudownym (moim zdaniem) szpitalu na żelaznej i było po ludzku.
            czego i Tobie życzę!!!!! i jeszcze jedno - wszystkie już-matki mówią, że całe
            to cierpienie, ból itp mija, jak się ma dziecko w rękach, że to nie ma
            znaczenia. w ciąży na takie posty patrzy się jak na kosmitów - jak to nie ma
            znaczenia!!!! no i po porodzie dochodzi się do wniosku, że.......to wszystko
            nieważne. najważniejszy jest ten Młody Człowiek. kupa nieważna, mocz nieważny,
            to nie ma znaczenia (choć każda wolałaby rodzić "godnie"). to brzmi dziwnie,
            ale zobaczysz po porodzie, że będziesz czuła to samo.
            • agawa5 Re: No w sumie ... 20.09.06, 13:23
              oj nie zgadzam sie, nie zgadzam.

              Ja mialam super poród , ale mam mały niedosyt i caly czas go czuje ze jednak
              nie pozwolono mi tak do konca o wszystkim zadecydowac. Zadecydowac o MOIM
              PORODZIE. I nawet ukochany synek tego poczucia nie zmieni ze cos mi jednak
              zabrano.
          • natalka691 Re: No w sumie ... 20.09.06, 13:09
            hmmm, najlepszy szpital na Dolnym Śląsku. No na pewno nie Trzebnica, co
            potwierdza ordynator Halama w swoich wypowiedziach. Nie wiem, ale ja odbieram
            Trzebnicę jako prowincjonalny szpital z personelem, który mało się rozwija.
            Kiedys przeczytałam tutaj wypowiedż o zzo, które jak powiedział Halama "Jakoś
            się załatwi" - to mówi samo za siebie. Tam nie ma zzo, bo anestezjologa nie
            mają, najlepszy szpital na Dolnym Śląsku

            Wiesz natali może i Halama to dusza facet, ale to co powiedział po prostu
            wystawia zła opinie połoznym. Cóz to za twierdzenie, że tną na wszelki słuczaj.
            Dla mnie znaczy to jedno-okaleczaja kobiety. Boja się-prosta przyczyna człowiek
            boi sie tego co nieznane. Czyli one nie potrafia prowadzic porodu bez nacięcia,
            sa niedouczone w tej kwestii. Stąd ten strach.

            Pozycja wertykalna "chciałyby cuda robić, ale nikt ich w tym nie szkolił", ja
            piernicze to mówi ordynator. Nikt ich nie szkolił, a jak ma się do tego
            codzienna praktyka w szpitalu, one maja możliwośc kreatywnego myslenia i
            podążania za rodzącą na każdym dyżuże. Istnieje coś takiego jak samokształcenie.
            Do odbierania porodu w pozycji wertykalnej nie trzeba szkoleń za 10.000 zł,
            wystarczą wewnetrzne, darmowe szkolenia w szpitalu.

            Halama jest szefem i ich sposób zachowania zalezy od niego. Cóz stara prawda
            jaki szef tacy pracownicy. Widac powiniem im bardziej patrzeć na ręce,
            nadzorowac prace swojego personelu. Chyba nie jest dobrze, kiedy pracownicy
            uprawiaja samowolkę. I to, że mu się kasa kończy 15 to chyba nie argument że
            trzeba nacinac i leżeć. Skąd mu takie głupoty przyszły do głowy, chyba sam nie
            wierzy w to co mówi. Wszak brak nacięc to niższe koszty (znieczulenie, nici,
            sterylizacja), a nacięcie to cenny czas personelu i większe nakłady. Halama jest
            więc niegospodarny, a korzysta z publicznych środków i ppowinien dbac o ich
            efektywną alokację.

            Położne z sercem gigantycznym, ale robiące po swojemu, no czyli nie rozwijające
            się, stojące w miejscu.

            Ale bzdetów Ci Halama nawciskał, a Ty natali tak bezkrytycznie mu przytaknęłąś i
            odpuściłaś. Mozna nie utrudniac pracy i pozwolić innym na wszystko, tylko że
            wtedy niekoniecznie mamy to co chcemy. Mozna równie dobrze rodzić z dobrą,
            otwartą na drugiego człowieka połozną, nie przeszkadzac personelowi i urodzic
            zgodnie z własnymi oczekiwaniami.

            Wiesz Natali pracuję w instytucji, która zajmuje się kontrolami, to chyba jedyna
            instytucja w kraju do której ludzie mają jako takie zaufanie. Co 3 miechy mam
            inny temat, z różnego zakresu. Wiesz, gdybym mojemu szefowi powiuedziałą, że nie
            pójde na kontrolę, bo tego nikt mnie nie uczył, on chyba spadłby z krzesła. Ja
            musze się po prostu nauczyc i dostosować i jeszcze nie osmieszyć firmy na
            jednostce kontrolowanej. Także jaki szef tacy pracownycy. Nie zmienię zdania na
            ten temat.

            Wypowiedż Halamy oceniam bardzo krytycznie. Facet sam sobie robi zły marketing.
            A ty mu kiepskie publicity. Takie jest moje zdanie (oceniam go negatywnie)i nie
            chodzi tutaj o jakies odpuszczanie sobie, Ty możesz miec inne. Pozdrawiam. Joaśka
            • nat.wroclaw Polska walcząca :) 20.09.06, 14:05
              Hej smile

              To Ty masz na imię Joaśka, a nie tak jak ja? smile Zawsze myślałam, żeśmy
              imienniczki. Lubię Cię czytać, naprawdę. Piszesz długaśne i przemyślane posty -
              taki forumowy majstersztyk. Dzięki za głos w tym wątku.

              Najpierw odrobinkę się obronię. Nie pisałam, że Trzebnica "najlepsza", ale
              świadomie uzyłam słowa _podobno_ - w myśl obiegowej opinii. Zasłużonej bardziej
              lub mniej, ale obiegowej, pantoflowej, jak jej nie nazwać - reputację ten
              szpital ma - uwaga! - _raczej_ pozytywną. Widzisz różnicę? Staram się nie
              formułować jednoznacznych sądów, gdy nie mam na to żadnych wymierzalnych
              dowodów. Stad ubezpieczające mnie _podobno_ smile)

              Co do Halamy, hmmm ... z audytowego punktu widzenia masz rację. I stosunek
              pracownika do obowiązków powinien pewnie wyglądać wszędzie tak, jak to
              opisujesz: pracownik sam się stara, szuka, uczy. Wiem, że to może słaby
              argument, ale jednak szpital polski to nie prywatna dochodowa instytucja, gdzie
              jakość pracy, kadry i zarządzania przekłada się _BEZPOŚREDNIO_ na dochód.

              Tak czy owak, nie mam powodu nie wierzyć Halamie, gdy mówi, że nie ma kasy na
              oddziale. Oczywiście zdanie "15-tego konczą mi sie pieniądze" było pewnym
              skrótem myślowym, chyba nie nalezy go odczytywac dosłownie. Ale nie mam podstaw,
              żeby podejrzewać, że Halama taki stan rzeczy ma w pompce. Tylko, że: mając do
              wyboru wysłac połozne od siebie do Wawy na szkolenie fundacji "Rodzić po
              Ludzku", które nie będzie tylko pokazaniem filmu na dvd, ale warsztatową nauką
              konkretnych umiejętności (od razu piszę - nie wiem, czy takie szkolenia są
              bezpłatne, ale naiwnie wierzę, że gdyby były, to byłoby o tym bardzo głośno) -
              a hospitalizować na patologii pacjentkę po terminie z wysokim nadcisnieniem,
              ktora przyjechała z Wrocławia, bo tutaj żaden szpital jej nie przyjął i której
              pobyt na oddziale nie jest refundowany przez NFZ, bo NFZ zapłaci tylko za sam
              poród, ale fakt opieki nad ta babką i badania, monitoring, etc - już nie - no to
              (kończe bardzo długie zdanie) - Halama wybiera leczenie tej babki.

              >Nikt ich nie szkolił, a jak ma się do tego
              > codzienna praktyka w szpitalu, one maja możliwośc kreatywnego myslenia i
              > podążania za rodzącą na każdym dyżuże. Istnieje coś takiego jak samokształcenie


              Szczerze? Wolałabym, nie być tą rodzącą, na której pani połozna własnie sie uczy
              i odbiera swój pierwszy poród wertykalny.
              Co do nacięcia - za chwile wkleję link, który powinien cos tam naswietlić. Sam
              zaś Halama podczas tej samej rozmowy powiedział, że starsze, bardziej
              doswiadczone położne oczywiscie chronią krocze i ta wiedza i pewność przychodzi
              własnie wraz z doswiadczeniem. (BTW - prowadzaca szkołę rodzenia na wrocławskich
              klinikach położna z 18-letnim stażem przyznała, że bardzo rzadko decyduje się
              "puscić dziecko dołem bez naciecia". _18_ lat praktyki!!!)

              > Do odbierania porodu w pozycji wertykalnej nie trzeba szkoleń za 10.000 zł,
              > wystarczą wewnetrzne, darmowe szkolenia w szpitalu.

              Możesz cos wiecej napisać o tych szkoleniach? Kto je prowadzi? na kim? Dlaczego
              robi to za darmo?

              >I to, że mu się kasa kończy 15 to chyba nie argument że
              > trzeba nacinac i leżeć.

              Tego nie powiedział, ani ja nie napisałam smile


              >Wszak brak nacięc to niższe koszty (znieczulenie, nici,
              > sterylizacja), a nacięcie to cenny czas personelu i większe nakłady.

              Zgadza się, ale brak nacięcia i peknięta pacjentka i proces w sądzie to nakłady
              już super-giga.

              > Ale bzdetów Ci Halama nawciskał, a Ty natali tak bezkrytycznie mu przytaknęłąś
              > i odpuściłaś.

              Przytaknęłam owszem, bo przeciez nie mnie z nim dyskutować. Nie będę mu
              ustawiała tego, jak ma prowadzic oddział. Krytycznie, czy nie - co tu pomoże
              moja, czy Twoja krytyka?

              A odpusciłam walkę za wszelką cenę o to, co sobie wymysliłam, że tak ma byc i
              koniec. Odpusciłam wojownicze nastawienie do personelu szpitalnego. Przekonała
              mnie chochlinka w tym wątku - że usmiechem i rozmową, prosba mozna dużo wiecej
              zdziałać niż petycjami i machaniem tym babkom przed nosem karta praw pacjenta.

              (Dokładnie to samo niezaleznie powiedziała mi moja połozna (25 lat praktyki),
              która domowo przygotowuje mnie do porodu.)

              > Mozna nie utrudniac pracy i pozwolić innym na wszystko, tylko że
              > wtedy niekoniecznie mamy to co chcemy.

              Postaram sie osiagnąć to, co chcę _nie_wojując, ale prosząc i rozmawiając.
              A teraz link, który ilustruje, że się da - nawet w Trzebnicy, u tego okropnego
              Halamy i niedouczonych położnych smile)

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=48861806&v=2&s=0

              Serdeczności
              Natalia
              • natalka691 Polska walcząca cha, cha ;););) 20.09.06, 14:52
                Cholera ja chyba naprawdę jestem Polska walcząca, bo nawet przed porodem nie
                złagodniałam winkwinkwink. Mozliwe, że przez pracę która wykonuję stałam się zboczoną
                perfekcjonistką i straszliwie duzo od innych wymagam i bywam nieufna (ale
                podstępu jeszcze nie węszę wink), bez taryfy ulgowej, zwłaszcza jesli idzie o
                publiczną kasę i funkcjonowanie instytucji publicznych. Fakt, nie mam litości i
                stan ten z wiekiem sie tylko pogłębia wink. Chyba po trosze tak jest wink (ale w
                zyciu prywatnym jestem bardzo tolerancyjna i łagodna, serio, daję męzowi wolną
                rękę, na wiele przymykam oko,on decyduje, gdzies trzeba wyluzować). Linka o
                Trzebnicy czytałam na forum Szpitale. No optytmistyczny. No starałą sie ta
                babka, ale jej nie wyszło winkwinkwink, niech jej będzie winkwinkwink, pozytywne nastawienie
                i chęci się liczą, w przypadku ochrony nie zawsze sie udaje winkwinkwink. Z postu
                wynika, że poród nie był na leząco, tylko w pozycji dowolnej. OK-pozytywny obraz
                Trzebnicy. Tym bardziej, że na stronie Mediconceptu jest usługa- przygotowanie
                do pozycji wertykalnych winkwinkwink, i niech płatne nauki Mediconceptu nie idą wlas,
                tylko będa wprowadzane w zycie wink.

                Akurat w przypadku porodówek jakośc pracy przedkłąda sie na dochów. Im więcej
                porodów tym większa kasa, to usługa nielimitowana.

                Słuchaj według mnie do porodu wertykalnego potrzeba niewiele poza dobrymi
                chęciami. Na nowoczesnych łózkach porodowych mozna przyjąc każda pozycję.
                Połoznej jest tak samo wygodnie z rodząca w każdej pozycji. One mają na co dzień
                pole do praktyki.

                Krytyka czasem pomaga. cha, cha winkwinkwink, zwłaszcza jak klientela składa
                reklamacje, petycje i wnioski i szef rerformowalny i kumaty wink

                Ja dzisiaj mam jakiegoś nherwa, że czepiam się wyjątkowo wszystkiego. Pozdrówka
                winkwinkwink (mam nadzieję, że z powodu nerwa dzisiaj nie urodzę wink), jeszcze nie chcę
                wink. Pozdrawiam. No i jestem Joaśka wink
                • natalka691 Ale ja maupa jestem 20.09.06, 15:00
                • natalka691 Re: Polska walcząca cha, cha ;););) 20.09.06, 15:10
                  Uważam ponadto, że nie powinno się uzywac argumentu, że szpital to nie prywatna
                  firma. To w końcu pieniądze z naszych podatków, publiczne pieniądze. Z tego
                  powodu uwazam, że nie mozna tolerowac beznadzieji i marrazmu w sfeże budżetowej.
                  Prywatna firma sama na siebie zarabia, a dlaczego wobec tych których utrzymujemy
                  z naszych podatków mamy stosowac jakąć taryfę ulgową i tolerowac to, że nie ida
                  do przodu. Tych ludzi obowiązują teoretycznie najwyższe standardy moralne,
                  etyczne, merytoryczne. Pisze teroretycznmie, bo bywa róznie, ale za to że to nie
                  firma prywatna nie mozna rozgrzeszać.
                  • nat.wroclaw Re: Polska walcząca cha, cha ;););) 20.09.06, 15:25
                    > Uważam ponadto, że nie powinno się uzywac argumentu, że szpital to nie
                    prywatna firma. To w końcu pieniądze z naszych podatków, publiczne pieniądze. Z
                    tego powodu uwazam, że nie mozna tolerowac beznadzieji i marrazmu w sfeże budżetowej

                    Ależ owszem, że tak. Chodziło mnie jednak o to, że przełożenie _jakość pracy_ a
                    _profit_ nie jest bezpośrednie. Nawet na porodówce. Dlaczego? Otóż: co z tego,
                    że poród jest usługą nielimitowaną, jak juz każdy inny psikus natury - owszem
                    jest? Jak choćby hospitalizacja pacjentki, którą inne szpitale odesłały do domu,
                    bo nie miała skurczy ani rozwarcia i była raptem dzień czy dwa po terminie (za
                    to miała spore nadciśnienie) - której Halama jednakowoż nie odesłał, bo w drodze
                    do domu mogła zejść razem z potomkiem z tego padołu.

                    Porodówka opłaca się - tak mnie tłumaczono - jesli kobieta wchodzi, rodzi i
                    wychodzi. Na to NFZ jeszcze daje ciagle peeleny. Jeśli cokolwiek nie idzie
                    według tego prostego planu (a wiadomo, że bardzo czsęto - nie idzie) zaczyna się
                    użeranie o kasę. I nawet najlepszy personel nie wygeneruje grosza, gdy nfz
                    powie, że za to czy tamto już nie zapłaci bo się limit skończył.

                    A słyszałaś, że od 2007 roku nfz chce jednak limitować porody? Wyliczyli sobie
                    statystycznie ile porodów przypada na dany szpital i jak rodząca okaże się być o
                    tę jedną za dużo, to bedzie szacowną szpitalną klamkę całować.

                    > winkwink (mam nadzieję, że z powodu nerwa dzisiaj nie urodzę wink), jeszcze nie chcę

                    O żesz .. a ja chcę już bardzo. Wczoraj miałam kryzys brzucha. Pierwszy raz od
                    34 tygodni patrzyłam na tę kulę przed sobą i ryczałam do niej: "zniknij już!!"
                    Dobrze, że kryzysy sa całkowiecie nieodporne na mężowskie przytulanie, głaskanie
                    po glowie i mruczenie. smile)

                    Pozdr
        • 5kasia Re: E_P_I_L_O_G 20.09.06, 10:36
          Pewnie już troche forumowiczek Panią o to pytało, ale w jakim mieście Pani
          pracuje ? Ja jestem w 22 tygodniu ciąży, mieszkam we Wrocławiu i staram sie
          zdecydować na jakiś szpital, ale im więcej sie dowiaduję tym bardziej jestem
          zdezorientowana ...
    • titta Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 20.09.06, 12:44
      Argumenty:
      -Nie wygodna dla poloznej -czeba sie schylac, kucac, czasem polozyc.
      -Mniejsza kontrola nad tym co sie dzieje: jesli sie przyjmuje kilka porodow na
      raz moze byc problem.
      -Trudnosci z nacieciem
      -Lata nauki, ze kobieta ma lezec, bo tak widac co sie dzieje z kroczem i
      dzieckiem
      - strach przed nowym, jak nigdy sie nie probowalo
      -rutyna itp. itd.
      -no bo kto to widzial takie fanaberie?
      • nat.wroclaw Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 20.09.06, 12:56
        Hej titta, proszę przeczytaj post mój inicjujący ten wątek, w którym pisałam (i
        powtarzałam potem jeszcze kilkakrotnie), że szukam medycznych argumentów. I nie
        chcę podejmować dyskusji na poziomie "rutyna, fanaberie".

        W tym wątku nie leczymy frustracji obrażając położne, ale rozmawiamy, staramy się.

        Pozdrawiam
        Natalia
        • nekokoneko Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 20.09.06, 15:04
          a ja wczoraj rozmawiałam z moją położną- i podała mi argument, którego nei
          znałam- że pępowina może wypaść i udusić dziecko- dzieje się tak wtedy gdy
          dziecko nie jest dobrze wstawione w kanał w odpowiednim czasie, a kobieta na
          siłę przyjmuje pozycję pionową..nie wiem czy dobrze opisałam to co się
          dowiedziałam od niej ale wydaje się to być wiarygodne...
          • agawa5 Re: Argumenty __przeciw__ pozycji wertykalnej 20.09.06, 15:25
            Ale pierdoły. Pepowina moze wypasc tylko i wyłącznie jak dziecko nie weszło
            główką do wchodu miednicy a sztucznie przerwano pęcherz płodowy aby
            przyspieszyc poród. Z tego wniosek jasny: pęcherza sie niepotrzebnie nie
            przebija. A jesli sam peknie to znaczy ze dzidzia jest juz tak nisko ze nie
            grozi wypadniecie pępowiny. Ja z peknietym pęcherzem chodziłam i nikt mi takich
            głupot nie gadał jak ta połozna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka