Dodaj do ulubionych

Do mam które urodziły:-)

13.07.06, 19:32
Dziewczyny jak to jest tak juz urodzi sie dziecko Słyszałam ze aby urodziło
sie łożysko wstrzykują cos do żylnie?? i o jakim masażu ale niechodzi o
masaz aby rozwarcie sie powiekszyło Napiszcie co z wami "robili" jak wyjeli
wam bobaska???
Obserwuj wątek
    • jaonna1 Re: Do mam które urodziły:-) 13.07.06, 19:59
      podłaczaja kroplówke która powoduje czeste skurcze.mnie dusiła położna po
      brzuchu i kazała i przeć na kupe(pytała sie czy dusić czy czekamy az samo sie
      urodzi ja chciałam szybciej)no i chwila moment i mięcho było na zewnątrz-nie
      czuje sie tego zupełnie.
      • eps Re: Do mam które urodziły:-) 13.07.06, 20:27
        Dziwne to co piszesz.
        U mnie jak mały sie urodził to nic mi nie robiono.
        Lekarz tylko powiedział że jeszcze raz musze przec żeby łożysko wyszło. Tak
        zrobiłam i wyskoczyło (przypomina bordowy balonik wypełniony woda), położna
        przełożyła do takiej miseczki i sprawdzili czy całe i po robocie było smile
        • dorcia72 Re: Do mam które urodziły:-) 13.07.06, 21:13
          eps
          u mnie było dokładnie tak samo,
          łożysko urodziłam przy następnym parciu.

          Mój synek
          Moja stronka
          Moje Allegro
    • amwaw Re: Do mam które urodziły:-) 13.07.06, 20:33
      ???
      nic nie wstrzykiwali
      • eps Re: Do mam które urodziły:-) 13.07.06, 21:20
        nic a nic, a niby po co. Jak już dziecko sie urodzi to urodzenie łożyska to
        bułka z masłem. U mnie tylko (teraz mi się przypomniało) lekarz pociągnął za
        pępowinę żeby szybciej wyszło i kwita
        • alin9 Re: Do mam które urodziły:-) 13.07.06, 22:53
          j.w.
      • madzikowa2 Re: Do mam które urodziły:-) 14.07.06, 09:30
        Ja też łożysko urodziłam przy kolejnym parciu bez żadnych wspomagaczy. Potem
        było szycie krocza.
    • lolinka2 Re: Do mam które urodziły:-) 13.07.06, 21:42
      Przy dużej na chama litr oksytocyny i ciąganie za pępowinę (po jakiego czorta nie wiem do dziś), rodzenie łożyska bolało. Po małej nic, łożysko pięknie samo wyskoczyło bezboleśnie.
    • kanaviosta Re: Do mam które urodziły:-) 13.07.06, 21:44
      poprosili żeby jeszcze chwilkę przeć. łóżysko wysunęło się po chwili. żaden wysiłek. bezproblemowowink
    • aniuta75 Re: Do mam które urodziły:-) 13.07.06, 21:45
      Ja nie pamiętam jak to było z łożyskiem, czy mi wyciągnęli czy sama urodziłam.
      Wiem tylko, że jak już było na zewnątrz to oglądali, czy jest całe. Pamiętam
      też, że mocno naciskali mi na brzuch, żeby.. no właśnie nie pamiętam co - może
      właśnie, żeby to łożysko wyszło, ale wydaje mi się, że raczej aby wyleciała ze
      mnie większość krwi (odchody poporodowe to się chyba nazywa). Potem zrobili mi
      zastrzyk znieczulający, aby zszyć krocze. I to chyba wszystko. Więcej grzechów
      nie pamiętam tongue_out
    • lusia79 Re: Do mam które urodziły:-) 13.07.06, 22:02
      Tuż po urodzeniu dziecka poproszono mnie o parcie, lekarz pociągnął za
      pępowinę, wyszło łożysko (wygląda jak ośmiornica bez macek). Razem z położną
      pooglądali je i stwierdzili, że będzie łyżeczkowanie jamy macicy. Na szczęście
      przy tym kompletnie nic nie czułam (rodzilam bez znieczulenia), do szycia
      krocza dostałam znieczulenie miejscowe. Oksa przy porodzie sobie kapała, ale za
      późno ją podpięli i nic nie wniosła do akcji.
    • pokrytec Re: Do mam które urodziły:-) 13.07.06, 22:35
      Przeczytaj mojego ostatniego posta z wczoraj. Tam dokladnie opisalam caly moj porod.
      pozdrawiam
    • lula78 Re: Do mam które urodziły:-) 13.07.06, 22:54
      Ja rodziłam 5 miesięcy temu sn, ale nic ze mną szczególnego nie robili, żebym
      urodziła łożysko. Po urodzeniu dziecka, to najbardziej już pamiętam zszywanie -
      niezbyt przyjemna sprawa, ale już lżejsze niż sam poród.

      --
      www.poradopedia.pl/ - porady na każdy temat
    • edyta.23 Re: Do mam które urodziły:-) 13.07.06, 23:10

      mi nic nie wstrzykiwali ani nigdzie nie naciskali
      pamietam, że po urodzeniu dziecka pomyslalam sobie, ze bede musiala jeszcze
      lozysko urodzic i ze juz nie mam sily i w tym momencie ono ze mnie wypadłowink))
      bez jakiegokolwiek parcia. Uslyszalam tylko całe i to było na tyle.
    • azzure1 Re: Do mam które urodziły:-) 13.07.06, 23:42
      Za pierwszym razem zupełnie nie zapamiętałam momentu rodzenia łożyska, bo byłam
      już wykończona. A tym razem samo jakos się urodziło, nie musiałam przeć ani nikt
      nic nie ciągnął. Lyżeczkowniae miałam i tak, bo to ponoć standard przy zzo.
      Oksytocyna była podpięta, ale poród był tak szybki, że nie zeszła nawet jedna
      trzecia butelki, jak było po wszystkim, więc nie wiem, czy cos pomogła przy
      rodzeniu łożyska czy nie. Uwierz mi, jak urodzisz dziecko, to już ci będzie
      dokładnie wszystko jedno, jesli chodzi o łozysko smile
      • edyta.23 Re: Do mam które urodziły:-) 14.07.06, 01:20

        ja miałam zzo i nie miałam łyżeczkowania, więc nie wiem czemu niby miałby być
        to standard przy zzo?
        • luna333 Re: Do mam które urodziły:-) 14.07.06, 06:58
          mi kazała tylko jeszcze raz przeć, nic nie wstrzykiwała, łożysko "urodziło" się 5-10 min po dziecku.
          • luna333 Re: Do mam które urodziły:-) 14.07.06, 06:59
            no właśnie i wcale nie czułam że ze mnie się wyślizguje.
            • aga_ada Re: Do mam które urodziły:-) 14.07.06, 09:52
              u mnie podobnie, lekarz delikatnie podkreślam delikatnie nacisnał na brzuch i
              juz kompletnie nic nie czułam byłam tak szczęśliwa że mam córkę....widziałam
              tylko jak połozna oglądała łozysko (wygladało jak wnętrzności) a lekarz wziłą
              sie za szycie krocza... a później to wróciła córcia(z badań i mycia- tata walnął
              jej sesję fotograficzną) i wiecej poza nią nie pamietam.....
    • mika1332 Re: Do mam które urodziły:-) 14.07.06, 12:09

    • annamaus Re: Do mam które urodziły:-) 14.07.06, 12:28
      ja natomiast miałam mały problem z urodzeniem łozyska, mimo parcia nie mogłam
      go "urodzić". Wówczas lekarz pomgół mi je wypchnąć poprzez uciskanie brzucha w
      odpowiednich miejscach. Nic mi nie wstrzykiwano, cała akcja trwała dosłownie
      chwilkę, nie czułam tez żadnego bólu.
      Po łożysku przyszedł czas na założenie szwu na naciętym kroczu, co też mnie
      absolutnie nie bolało.
      A chwilę później miałam już swoje maleństwo znowu na rękach.., znowu, ponieważ
      pierwsze przytulanie odbyło się zaraz po urodzeniu maleńkiej - było chlup i
      Maja była już u mnie na brzuszku, a łożysko "rodziłam" po pierwszym przywitaniu
      z maleństwem, gdy zostało już ono zabrane do badanie przez pediatręsmile
    • przeciwcialo Re: Do mam które urodziły:-) 14.07.06, 12:46
      Ja nawet nie wiem kiedy urodziłam łozysko.
    • szykk Re: Do mam które urodziły:-) 14.07.06, 13:26
      Ja tez nawet nie czułm, że rodzę łozysko. Gdy córka się urodziła połozna
      powiedziała , że jest łozysko. I tyle. Szycie krocza nie było nieprzyjemne -
      dostałam znieczulenie.
    • gosika78 Re: Do mam które urodziły:-) 14.07.06, 15:02
      Nic strasznego to urodzenie łożyska. Jedno małe parcie i po wszystkim. Nic nie
      wstrzykiwali. Porem tylko obejrzeli, czy całe wyszło. Wyglądało jak duża
      wątróbka. Jak powiedziałam to położnej to spytała, czy zapakować dla męża do
      zamrażalnika. FUUUUU smile
      • szept_ciszy Re: Do mam które urodziły:-) 14.07.06, 15:47
        nie miałam już siły na parcie, a skurcze przeszły. Lekarka ścisnęła mój brzuch
        i zaraz wyskoczyło łozysko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka