Dodaj do ulubionych

Ciąża to nie choroba...

25.07.06, 14:16
...tylko stan fizjologiczny.
Tak mi powiedział lekarz.

W związku z tym mogę jak najbardziej jechać w góry (plecak+spanie w
schroniskach), jeść, co mi się żywnie podoba (przeciwwskazane sa jedynie
napoje gazowane oraz cytrusy - mogą uczulać).
Ciężko znosze upały, niestety.
Nie mam sensacji pokarmowych, czasem lekko mnie mdli (ale to chyba psychika
działa po prostu smile) i jest mi słabo, lekko pobolewa mnie czasem brzuch. Waga
z moją nadwagą - 87 kg.

Jutro daję mocz i krew do badania, pojutrze mam usg, mam nadzieję, że lekarz
pozwoli mężowi wejść do gabinetu smile

To 8-9 tydzień smile
Maleństwo najprawdopodobniej będzie Rybką - tak jak ja smile
Obserwuj wątek
    • antyka Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:18
      zmienisz zdanie po lekturze tego forum sad
      a jak nie zmienisz, to zapraszamy do nas
      do wyGodnych/ wyrodnych ciezarowek big_grin
      • mniemanologia Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:27
        Juz poczytałam to forum i cieszę się, że Wasze też istnieje, pewnie się
        zapiszę - w sobotę byliśmy na imprezie (piwo!), codziennie rano kawa (to i tak
        sukces!), a i zanim się dowiedziałam - ostro raz sobie zabalowałam (impreza
        formowa), poza tym nie odczekałam 3 miesięcy od szczepienia i w pierwszych
        tygodniach nie przyjmowałam kwasu foliowego... No kto się mógł spodziewać, że
        przy wysokiej prolaktynie zajdę...
        I w ogóle jestem wyrodna potwornie, dobrze, że nie opisałam wszystkich swoich
        grzechów smile
        • gonia28b Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:45
          Urodziłam pod koniec lutego, czyli najcięższe miesiące przypadły na zimową porę
          roku.
          W styczniu jeszcze chodziłam po górach - wyposażona w kijki narciarskie, tak
          dla bezpieczeństwa smile
          Na basen chodziłam... i chyba jeszcze nawet w dniu wyznaczonego terminu
          pływałam.
          Do szpitala na ostatnie KTG pojechałam sama - mąż dojechał później, zadzwoniłam
          do niego, że zostaję i będę rodzić.....

          Znajdzie się jeszcze jakaś bardziej wyrodna ???? big_grinDD
          • mniemanologia Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:49
            A ja paliłam!
            • gonia28b Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 15:14
              Pozostaje mieć nadzieję, że teraz papieroski poszły w odstawkę, bo to już by
              było morderstwo ....
              • mniemanologia Re: Ciąża to nie choroba... 26.07.06, 13:49
                gonia28b napisała:

                > Pozostaje mieć nadzieję, że teraz papieroski poszły w odstawkę, bo to już by
                > było morderstwo ....

                "Mogłoby być", nie "byłoby".
    • betti23 Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:20
      no pewnie ja tez od poczatku swojej ciazy(teraz16tc) uwazam ze ciaza to nie
      choroba!jem roznie..rzeczy zdrowe ale tez hamburgery itp,tym bardziej ze na te
      ostatnie podczas ciazy mam straszna ochote ,czasem wypije sobie male zimne
      piwko z soczkiem,,a mimo dzidzia jest zdrowiutka,,i zaczela sie pare dni temu
      ruszaci plywac i w brzuszku jak mala rybkasmilewiec mysle ze spokojnie mozesz
      jechac na wakacje ja rozniez jezdze nad morze,jeziorko,,no uwazam tlyko z
      opalaniem...bo przegrzewanie ciala w ciazy a zwlaszcza brzuszka moze miec
      tragincze konsekwencje i faktycznie grozi poronieniem bo nzam tkai przypadek
      trzymaj sie kochana i baw sie dobrze ze swoja kruszyna na wakacjachsmile
      • mniemanologia Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:29
        Przeczytałam gdzieś, że można dostać plam od opalania dzięki hormonom ciążowym,
        więc się hamuję smile
        A szkoda, bo moim nogom by sie to przydało big_grin
    • dragica Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:23
      swietnie, ciaza to stan na granicy patologii.w normalnej ciazy mozna robic
      prawie wsyztsko-normalnie zyc, nie przesadzac, ale niestety-coraz wiecej kobiet
      ma za soba poronienie/pprzedwczesny...wtedy nie jest tak po prostu-ciaza to nie
      choroba.
      • antyka Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:26
        zgadzam sie z Dragica
        pod warunkiem, ze ciaza nie jest zagrozona...
        • mniemanologia Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:30
          Nic mi na ten temat nie wiadomo, jestem silną babą z dobrymi genami, więc na
          razie nie mam zamiaru martwić się na zapas.
          • dragica Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:31
            to czy masz dobre geny i jstes silna nie bardzo ma zwiazek ani z poronieniem
            ani z problemami w ciazy.
            • mniemanologia Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:32
              dragica napisała:

              > to czy masz dobre geny i jstes silna nie bardzo ma zwiazek ani z poronieniem
              > ani z problemami w ciazy.

              Ale ma za to niezmiernie dobry wpływ na mój stan psychiczny smile
              • dragica Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:34
                tiaaaa....zycze ci abys totalnie bezproblemowo wniosla do grona obywateli
                zdrowego, krzepkiego potomka!powaznie.
                • mniemanologia Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:37
                  Dziękuję.
                • dorianne.gray Kraaaa kraaaa kraaaa.... n/t 25.07.06, 15:46

          • gonia28b Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 15:16
            Geny nie mają tu nic do rzeczy!
            • mniemanologia Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 15:31
              O, wybacz, do mojego niemartwienia się na zapas mają bardzo wiele smile
              • gonia28b Re: Ciąża to nie choroba... 26.07.06, 12:13
                Całkiem możliwe, ale wydaje mi się, że sama nie wiesz co piszesz smile
                • mniemanologia Re: Ciąża to nie choroba... 26.07.06, 12:58
                  Tak jak pisałam - jestem silną babą z dobrymi genami, więc na razie nie mam
                  zamiaru martwić się na zapas. Wiadomo, że każdy wyczyta sobie "między
                  wierszami", co tylko będzie chciał, nic na to nie poradzę; złośliwie mogłabym
                  powiedzieć, że wydaje mi się, że nie wiesz, co czytasz tongue_out
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=45824162&a=45824162
                  • gonia28b Re: Ciąża to nie choroba... 26.07.06, 13:17
                    mniemanologia napisała:

                    > Tak jak pisałam - jestem silną babą z dobrymi genami, więc na razie nie mam
                    > zamiaru martwić się na zapas.
                    smile))))))))))))))))))))))))
                    Dyplomatycznie nie mam zamiaru tego komentować w tym miejscu smile

                    > <a href="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                    f=585&w=45824162&a=45824162"</a>
                    a to ma się do tego tyle co piernik do wiatraka smile)))))))))))))))))))
                    • mniemanologia Re: Ciąża to nie choroba... 26.07.06, 13:53
                      gonia28b napisała:

                      > > <a href="forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                      > f=585&w=45824162&a=45824162"</a>
                      > a to ma się do tego tyle co piernik do wiatraka smile)))))))))))))))))))

                      To Twoje zdanie smile
                  • gonia28b Re: Ciąża to nie choroba... 26.07.06, 13:32
                    Niestety, ale istnieją na świecie kobiety, które mimo siły fizycznej i dobrych
                    genów, dotknięte są takim nieszczęściem jak poronienia, ciężka
                    nieuleczalna/nieoperacyjna choroba, a nawet śmierć dziecka.
                    O tym świadczy istnienie chociażby takich stron i forów:
                    www.dlaczego.org.pl/
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16556
                    To Ci może da coś do myślenia - nie do zamartwiania się na zapas
                    • mniemanologia Re: Ciąża to nie choroba... 26.07.06, 13:53
                      Oczywiście, że są.
                      Tylko Ty mnie, Kotek, chyba nie zrozumiałaś. Takie na przykład trisomie mogą
                      się zdarzyć każdemu, oczywiście. Nie neguję. Piszę, że mam dobre geny i jestem
                      silna. Nie piszę, że skoro mam dobre geny, to nie sa możliwe wady genetyczne u
                      dziecka, prawda? Mutacje genetyczne są normalną sprawą. Dobroć moich genów na
                      to nie wpływa.
                      Dobroć moich genów (taka silna rodzina smile) wpływa jednak na przekonanie o mojej
                      sile (nic nie pisałam o fizycznej!) i na to, że nie mam zamiaru martwić się na
                      zapas.
                      Jeżeli wyczytałaś w mojej wypowiedzi cokolwiek więcej - Twój błąd.
                      • gonia28b Re: Ciąża to nie choroba... 26.07.06, 14:00
                        Przykro mi, Ty także mnie nie zrozumiałaś ...
                        • mniemanologia Re: Ciąża to nie choroba... 26.07.06, 14:03
                          Cóż, to Ty zaczęłaś mnie nadinterpretować smile
                          Potem jedynie chciałam Cię wyprowadzić z błędu.
                          Trafiła uparta na upartą smile
                          Bywa smile
                          Pozdrawiam smile
                          • gonia28b Re: Ciąża to nie choroba... 26.07.06, 14:37
                            Z mojej strony nie było, żadnej nadinterpretacji, ale nie będę tłumaczyła o co
                            mi chodziło, bo po prostu nie mam czasu na kombinowanie, jak powiedzieć o co mi
                            chodzi, nie naruszając przy tym Netykiety tongue_outP

                            Trafiła uparta na upartą, bywa - i w tym miejscu się zgodzę smile)))

                            Dzięki i pozdrawiam również.
    • reniatoja Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:25
      Stan fizjologiczny, ale wyjątkowo nieprzyjemny. Na początku ciąży często czułam
      sie jakbym była chora, przeziębiona, potem było mi non stop niedobrze i
      wymiotowac mi sie chciało. Z kolei końcówka tego stanu fizjologicznego to był
      taki mały koszmar - ogromny brzuch twardy jak piłka uniemożliwiający schylenie
      się, przewrócenie na drugi bok, czy wstanie z fotela, w ogóle ogólny spadek
      zgrabnosci i zwinności do zera, nogi opuchnięte jak balony (do tej pory
      opuchlizna nie zeszła mi w 100%) - to wszstko jest fizjologiczne, ale nie
      mówcie mi, że kobieta w ciaży czuje sie równie dobrze jak ta bez ciąży, bo tak
      po prsotu nie jest.
      • dragica Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:26
        no pewnie, ze nie jest...zobaczymy czy autorka watku bedzie mogla w 9miesiacu
        lazic po gorach.
        • mniemanologia Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:31
          Pewnie nie będę mogła, ciężko będzie kupić na mnie zimową kurtkę (termin mam na
          przełom luty-marzec), zresztą zimą nie chodzimy z plecakiem po górach smile
          • blaszany_dzwoneczek Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:40
            A czemu zimą nie chodzicie? Wiele tracicie...
            • mniemanologia Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:46
              Wiesz, nie wiem, jakoś tak smile
              Chyba przez brak ekwipunku, który wytrzymałby przemakanie. W tym
              roku "odkryliśmy" narty, ale jak widac na załączonym obrazku - w trzecim
              trymestrze to sobie chyba nie pojeżdżę, szkoda, bo sprzęt śliczny nowiutki
              będzie sie kurzyć smile
      • aspirina Re: Ciąża to nie choroba... 26.07.06, 11:17
        Renia, nie kwestionuję że w Twoim wypadku ten stan fizjologiczny był mało
        przyjemny, ale z Twoim ostatnim zdaniem się nie zgodzę.. Mam nadzieję, że Cię
        krew nie zaleje, jeśli napiszę że są kobiety które w ciąży czują sie równie
        dobrze jak przed, bo w moim wypadku tak właśnie jest..
        Pierwszy trymestr był dla mnie miodzio - nie wymiotowałam, nie kichałam i nie
        plułam jadem, dosłownie żadnych negatywów. Soczewki noszę od początku bez
        różnicy w odbiorze, upały znoszę jednakowo jak przed ciążą, nic mi nie spuchło,
        ciążę mam w okolicach brzucha a nie tyłka wink, ćwiczeń ruchowych nie mam mniej
        niż przed ciążą, wyniki niepokojąco dobre, jem wszystko na co mam ochotę
        łącznie z osławionymi truskawkami, arbuzami, winogronami i innymi postrachami
        ciężarnych i wyobraź sobie, że od tego wszystkiego jeszcze dzieciak na zdjęciu
        uśmiechnięty wyszedł (jak nie wierzysz to Ci mogę wysłać wink, więc chyba mu się
        podoba...
        Aha i jestem mniej ospała, bo mam idealne ciśnienie, a przed ciążą musialam pić
        kawę na umór bo byłam niskociśnieniowcem, więc tylko na korzyść się zmieniło..
        łącznie z tym, że w ciąży skończyły się moje humory (czyt. wahania
        emocjonalne)...
        Nie wierzysz?? Ja też jak poczytam większość postów, ale całkiem sporo noszę
        przed sobą, więc ta ciąża raczej nie jest urojona...
        Widać to zależy od egzemplarza, dla niektórych los jest łaskawszy chyba...

    • 1magnolia Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:30
      nie jedz tylko surowych i wedzonych na zimno ryb (makrela, sushi) nie wyleguj
      sie na sloncu i nie rob dziennie po 30 km bo sie spocisz wink) a poza tym milego
      urlopu! Jesli nie wymiotujesz i nie masz nudnosci, zaparc lub biegunki i wyniki
      bedziesz miala dobre to jedz, odpoczywaj, spaceruj i baw sie dobrze wink)
      • mniemanologia Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:34
        Pocę się i bez spacerów smile
        Ach, czyli już nie będe mogła codziennie opychac się sushi? wink

        Dzięki smile
    • azanna Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:36
      Ja się w ostatnich dniach naczytałam czego nie wolno. I dostałam najpierw
      dołów, potem schizy. Nie chodzi mi o rzeczy oczywiste - alkohol, papierosy,
      dźwiganie ciężarów, ale dowiedziałam się, że nie wolno cytrusów, sałaty, malin,
      truskawek, wingoron, arbuzów - ale koniecznie jeść dużo warzyw i owoców
      (JAKICH???). Nie wolno serków plesniowych, feta, topionych, surowych jajek,
      mięsa, lodów, wątróbki, kawy, herbaty - zwykłej, ziołowych ew. owocowe wolno,
      za wyjątkiem malinowych. Kategorycznie nie wolno uprawiać żadnych sportów,
      nawet biegania (bo dziecku źle się błędnik ukształtuje) ani basenu (bo złapiesz
      infekcję i poronisz), myć okien - ale w ciąży trzeba dużo ruchu (JAKIEGO???)
      Wolno na spacery, ale tylko i wyłącznie na świeżym powietrzu, nie w pobliżu
      jakichkolwiek ulic czy dróg. Nie wolno remontować mieszkania, za dużo czasu
      spędzać przy komputerze, latać samolotem, w ogóle podróżować itd.

      RATUNKU!!!
      Ja tego nie wytrzymam, więc albo większość przykazów oleję i moje dziecko
      wytrzyma moje zwykłe zachowanie (oczywiście przy zachowaniu zdrowego rozsądku),
      albo ja oszaleję próbując to wszystko zachowywać.
      • antyka Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:41
        azanna napisała:

        > Ja się w ostatnich dniach naczytałam czego nie wolno. I dostałam najpierw
        > dołów, potem schizy. Nie chodzi mi o rzeczy oczywiste - alkohol, papierosy,
        > dźwiganie ciężarów, ale dowiedziałam się, że nie wolno cytrusów, sałaty,
        malin,
        >
        > truskawek, wingoron, arbuzów - ale koniecznie jeść dużo warzyw i owoców
        > (JAKICH???). Nie wolno serków plesniowych, feta, topionych, surowych jajek,
        > mięsa, lodów, wątróbki, kawy, herbaty - zwykłej, ziołowych ew. owocowe wolno,
        > za wyjątkiem malinowych. Kategorycznie nie wolno uprawiać żadnych sportów,
        > nawet biegania (bo dziecku źle się błędnik ukształtuje) ani basenu (bo
        złapiesz
        >
        > infekcję i poronisz), myć okien - ale w ciąży trzeba dużo ruchu (JAKIEGO???)
        > Wolno na spacery, ale tylko i wyłącznie na świeżym powietrzu, nie w pobliżu
        > jakichkolwiek ulic czy dróg. Nie wolno remontować mieszkania, za dużo czasu
        > spędzać przy komputerze, latać samolotem, w ogóle podróżować itd.
        >
        > RATUNKU!!!
        > Ja tego nie wytrzymam, więc albo większość przykazów oleję i moje dziecko
        > wytrzyma moje zwykłe zachowanie (oczywiście przy zachowaniu zdrowego
        rozsądku),
        >
        > albo ja oszaleję próbując to wszystko zachowywać.


        nie oszalejesz, na naszym forum robimy niemal wszystkie zakazane rzeczy big_grin a
        nasze dzieci maja sie swietnie big_grin
      • mniemanologia Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:42
        Aaaaa!
        Na basenie byłam. Moja praca polega na siedzeniu przy komputerze! Jak ja
        przeżyje bez pleśniowych sad
        Aha - jeszcze mówiono mi, że nie będe w stanie nosic soczewek kontaktowych
        (hormony!), ale jakoś noszę.
        • doral2 Re: Ciąża to własnie choroba... 25.07.06, 14:48
          śmiertelnie ciężka...należy się zawczasu położyć do łóżka na dziwieć miesięcy,
          nie jeść, nie pić, nie oddychać i usiłować przeżyć...przy okazji może dziecko
          też...i pod żadnym, ale to żadnym pozorem nie czytać forumów, bo od tego
          dostaje się pieluszkowego zapalenia mózgu....
        • antyka Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:48
          bo czasami jest tak, ze hormony ciazowe przyczyniaja sie do wysuszania oka, a
          wtedy ciezko nosic szkla, bo ocieraja jak cholera...
        • reniatoja Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 15:32
          a ja nie mogłam nosic soczewek, normalnie mnie oczy piekły i bolały.
          • antyka Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 15:37
            ja nie moglam nosic przed ciaza, bo mnie slepia piekly
            a w czasie ciazy jak najbardziej, tylko, ze gdzies je posialam
            i skrzynke wodki temu, kto je znajdzie...
      • dorianne.gray Azanna!!! 25.07.06, 15:49
        azanna napisała:

        > Ja się w ostatnich dniach naczytałam czego nie wolno. I dostałam najpierw
        > dołów, potem schizy. Nie chodzi mi o rzeczy oczywiste - alkohol, papierosy,
        > dźwiganie ciężarów, ale dowiedziałam się, że nie wolno cytrusów, sałaty,
        malin,
        >
        > truskawek, wingoron, arbuzów - ale koniecznie jeść dużo warzyw i owoców
        > (JAKICH???). Nie wolno serków plesniowych, feta, topionych, surowych jajek,
        > mięsa, lodów, wątróbki, kawy, herbaty - zwykłej, ziołowych ew. owocowe wolno,
        > za wyjątkiem malinowych. Kategorycznie nie wolno uprawiać żadnych sportów,
        > nawet biegania (bo dziecku źle się błędnik ukształtuje) ani basenu (bo
        złapiesz
        >
        > infekcję i poronisz), myć okien - ale w ciąży trzeba dużo ruchu (JAKIEGO???)
        > Wolno na spacery, ale tylko i wyłącznie na świeżym powietrzu, nie w pobliżu
        > jakichkolwiek ulic czy dróg. Nie wolno remontować mieszkania, za dużo czasu
        > spędzać przy komputerze, latać samolotem, w ogóle podróżować itd.
        >
        > RATUNKU!!!
        > Ja tego nie wytrzymam, więc albo większość przykazów oleję i moje dziecko
        > wytrzyma moje zwykłe zachowanie (oczywiście przy zachowaniu zdrowego
        rozsądku),
        >
        > albo ja oszaleję próbując to wszystko zachowywać.

        Rany boskie, gdzieś Ty tyle bzdur nawyczytywała?..... Podaj źródło, bo aż
        jestem ciekawa! Było tam coś o zamieszkaniu w namiocie tlenowym i piciu
        wyłącznie wody destylowanej?... wink))))))))
        • amwaw Re: Azanna!!! 26.07.06, 13:22
          Jakby destylowaną wypiła to niebyło by co zbierać.
          Osmoza...
    • przeciwcialo Re: Ciąża to nie choroba... 25.07.06, 14:53
      Na wykładzie z fizjologii usłyszałam że ciaza to fizjologia a niebycie w ciązy
      nie jest patologią smile))
      Ale... to stan bardzo dynamiczny i to co dziś jest fizjologią jutro moze stac
      się patologią. tak wiec trzeba miec podwyższony stan czujności.
      Jesli lekarz nie widzi przeciwskazań to ja tez życze ci miłych wakacji.
      • gonia28b amen ... 26.07.06, 13:50

        • azoorek Re: amen ... 26.07.06, 13:58
          przy pierwszym dziecku, to sie cackalam z soba. Treza to po tym, co przezylam
          przy przeprowadzce (az schudlam od noszenia, sprzatania, pakowania itp.)to
          wiem, ze w moim przypadku trudno o poronienie. Ale zauwazylam, ze niektore
          kobiety np. rezygnuja z wysilku fizycznego. Wysilek ogranicza sie do wolnego
          spaceru, a wydaje mi sie, ze w tym wlasnie okresie powinna sie zwracac
          szczegolna uwage na forme, bo to sie moze przydac przy porodzie. Unikam jedynie
          alkoholu (chociaz od czasu do czasu pozwalam sobie na male conieco),
          fermentowanych ser i mleka. Uwazam tez na to czym sie smaruje i perfum nie
          uzaywam, bo pierwsze dziecko ma alergie, wiecdrugiego nie chce chemia raczyc.
          Ale jak czytam o paleniu, to niestey nie ma sie czym chwalic, bo teraz
          odpowadia sie nie tylko za siebie (mnie juz to wisi,czym sie faszeruje), ale
          tez za dziecko- azmiany po papierosach ustepuja dopiero w 4 pakoleniu!!!!
          • izabela.16 jestem w szoku.dziewczyny 26.07.06, 14:27
            ja tez nie uwazalam na siebie az tak.no bo pracowalam dlugo +dojazd masakra i
            po2tyg takiego wysilku bylam na obserwacji w szpitalu ze skrocona szyjka igrozba
            utraty dziecka-19tc.od tego momentu na chwile uwazalam ale tez duzo
            chodzilam.nawet mylam okna,jezdzilam na rowerze rolkach-powoli.ale nie jadlam
            jakis strasznie niezdrowych rzeczy i niepilam alkoholu prawie nic.ijakos
            zyje.warto sie zatroszczyc o malego potomka.inni na was uwazaja a wy same nie.no
            jak dla mnie dziwne..chociaz czasem zdarza sie tak ze te co niedbaja rodza
            zdrowe dzieci a te co chuchaja maja problemu.ja wolalam uwazac chociaz tez
            twierdze ze to nie choroba.ale sa takie czasu gdzie panuje znieczulica i chociaz
            ten czas mozna przeznaczyc na troszczenie sie o kobiete
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka