problem z mężem

15.08.06, 09:13
Witam,
Mam mały/duży problem z moim ukochanym mężem. Kończę 6 miesiąc ciąży, a mój
mąż od kilku dni jest na szkoleniu z Korei. Wróci dopiero na ok.2 tygodnie
przed terminem. sad

Wiem, że jako ciężarnej, moje wymagania wobec niego znacznie wzrosły itp itd.
Poza tym jestem raczej szczęśliwą mężatką - mąż mnie nie bije, nie pije, nie
puszcza się... wink Od czasu jego wyjazdu jestem zupełnie sama i jest mi dość
ciężko, zwłaszcza psychicznie, żeby samej ogarnąć to wszystko (przygotowanie
pokoju dziecinnego, wyprawki dla dzidzi, szkoły rodzenia, wizyt u lekarza itp
itd).

Ale mój problem polega na czymś innym. Mam wrażenie, że mój mąż nie angażuje
się w tą ciążę tak jak powinien i, szczerze mówiąc, czuję się trochę
opuszczona. sad Na przykład wczoraj po raz pierwszy od kilku dni rozmawialiśmy
przez internet - ja tęskniłam już za nim okropnie! I po kilkunastu minutach
rozmowy, mój ukochany stwierdził, że musi konczyc, bo "idzie się integrować z
nowymi kolegami przy piwku"!!
Myslalam, ze mnie szlag trafi, w koncu "kumpli" bedzie mial przez trzy
miesiace, a ja jestem jego zona, ktorej nie widzial i nie slyszal od
tygodnia!

I oto moja prosba: Czy możecie wejsc na mojego BLOGA (3monthsinkorea.blox.pl)
i skomentowac ostatnie wpisy?? Nie musicie nawet stawac w mojej obronie,
wazne zeby moj mąż zobaczyl, ze zabieracie glos w calej sprawie. Moze wtedy
ten głuptas zrozumie, ze jego opuszczonej żonie w ciąży i z psem po operacji
należy się troszeczkę więcej zainteresowania z jego strony...?!

Prosze tez o odpowiedzi na tego posta. Czy myslicie (jako ciężarne, żony i
matki), że po prostu szaleją mi hormony i przesadzam? A moze to pierwszy
niewinny znak, ze mój mąż będzie chciał wprowadzić "patriarchat z puszką piwa
przed telewizorem"??
Dzięki za opinie,
G.

Ps. Przypominam adres BLOGA: 3monthsinkorea.blox.pl
    • aneta-mama Re: problem z mężem 15.08.06, 09:46
      nie znajduje tego bloga!
    • antyka Re: problem z mężem 15.08.06, 09:51
      mysle, ze przesadzasz i ze hormony Ci buzuja
      z Toba zawsze jeszcze zdazy porozmawiac, a przeciez koledzy czekaja - umowil
      sie z nimi na spotkanie...
      a gdybys Ty sie umowila z kolezankami, to co? nie poszlabys?

      wiadomo, ze jest Ci ciezko samej - bo smutno itp., ale nie rozumiem jednego -
      dlaczego jest Ci trudno wszystko ogarnac: lekarza, pokoj dziecinny, wyprawka
      itp?

      ja tez sama kompletuje wyprawke, bo moj maz nie ma do tego glowy, sama chodze
      do szkoly rodzenia (bylam raz i wiecej nie pojde), wizyty u lekarza koordynuje
      sama - co prawda na usg chodze z mezem, ale szczerze mowiac, teraz to juz
      dziecko jest tak duze, ze nic na nim dla mnie nie widac...

      maz wrcoi, badz dzielna i nie uzalaj sie nad soba,
      bo mysle, ze nie masz powodu...
      poki co jest wszystko ok. z ciaza (zakladam, ze napisalabys, gdyby bylo inaczej)
      ciesz sie tym, co masz i nie bierz tego wszystkiego tak bardzo

      dla mnie kompletowanie wyprawki dla dziecka to prawdziwa radosc,
      wiec nie uwazam, ze to ciezki obowiazek

      glowa do gory, bedzie dopsz smile
      • bozek30 Re: problem z mężem 15.08.06, 17:20
        hmmm a ja mysle, ze nie przesadzasz. Ja tez jestem w ciazy i mam meza na
        codzien w domu wiec wlasciwie trudno mi postawic sie do konca w Twojej sytuacji.
        Moj maz, chodzi ze mna na wszystkie wizyty do lekarza i poloznej, USG, kursy. I
        to wszytko z jego inicjatywy, On chce chodzic, czyta ksiazki, pomaga wybrac
        odpowiedni wozek (ja zwracam uwage na kolor on na bezpieczenstwosmile) Jedyna
        rzecz ktora go najmniej interesuje to ciuszki dla dziecka. To lezy wylacznie na
        mojej glowie. Na szczescie dla mnie to sama przyjemnosc. Juz dzis planuje ze to
        on spedzi czesc urlopu maciezynskiego z dzieciem (mieszkam w Szwecji i tutaj
        urlop maciezynski trwa ok 1-1,5 roku).
        To przeciez jego dziecko tak samo jak moje (tyle ze ja chwilowo wynajmuje pokoj
        w moim brzuszku dla dzidziusia).
        Nie rozumiem dlaczego faceci uwazaja, ze ciaza to babska sprawa a On sobie
        poczeka zeby pepkowe z kolesiami wypic.

        pozdrawiam,
        Bozek
        • majafi Re: problem z mężem 15.08.06, 18:01
          Nie zapominaj o tym, że oni w tej Korei, Irlandii i gdzie indziej, nie siedzą
          dla przyjemności. Każdy z nich wolałby być w domu. Mój tam ciężko haruje i
          codziennie słyszę, że ma ochotę to rzucić i wracać, a przecież robi to
          wyłącznie dla nas. Kasa to rzecz prozaiczna ale, jak wszyscy wiemy, absolutnie
          niezbędna.
          Wszyscy możemy Ci jedynie pozazdrościć i tego, że Twój mąż nie musi jechać "za
          chlebem" i tego 1-1,5 roku macierzyńskiego, bo tutaj niestety realia są
          zupełnie inne sad pzdr
    • sloneczko282 Re: problem z mężem 15.08.06, 10:22
      Rozumiem Twój problem ale chyba zapominasz że my kobiety i oni mężczyżni
      pochodzimy zupełnie z innych planet. My z Wenus, Oni z Marsa. Tak jest
      naprawdę. Mężczyźni nie myślą w ten sposób co my, dla Niego jest to tylko
      wyjście na piwo z kolegami, a dla Ciebie On dokonał ważnego wyboru: Wybrał
      kolegów. Musisz sobie odpuścić bo inaczej będziesz się czuła samotna,
      opuszczona i nieszczęśliwa a to pierwszy krok do wielkiej depresji. Ciesz się
      zakupami dla maleństwa, spotykaj się z koleżankami..korzystaj z "wolności". Po
      urodzeniu dziecka Twoja wolność będzie znacznie ograniczona. Ponadto zawsze
      możesz powiedzieć swojemu mężowi co Cie gryzie, nie liczyłabym na to że się sam
      domyśli..
      Pozdrawiam
    • takapl Re: problem z mężem 15.08.06, 10:48
      doskonale Cie rozumiem. Jak bylam w 6 miesiacu mojego ukochanego wzieli do
      wojska na drogi koniec polski uncertain tez mi bylo ciezko szczegolnie ze zle znosilam
      ciaze, ciagle mnie cos bolalo itp. musialam sama chodzic po sklepach wybierac
      ciuszki a bardzo zalezalloo mi na tym zeby on byl wtedy ze mna sad i czasami tez
      tak bylo ze wolal sobie isc z kumplami na piwko niz rozmawiac ze mna i bardzo
      mi bylo smutno bo przeciez z nimi byl 24h na dobe a ze mna nie mogl czesto
      rozmawiac sad a jak dostal przepustke 5 dni z czego dwa dni to dojazdy tez
      musial sie spotkac z kolaga i napic sie piwka sad i jest mi bardzo ciezko bo
      wraca do domu dopiero dzien po terminie... a w ciazy nie mozemy chodzic kiedy
      tylko zechcemy i chcialabym zeby byl wtedy przy mnie ...ale faceci juz tacy sa
      i beda... niestety..
      • lamatha Re: problem z mężem 15.08.06, 11:25
        Nie martw sie za wczasu, bo po co siebie dreczyc.
        Szaleja Ci hormony.
        Jak wroci to z nim porozmawiaj, szczerze.
        Facetom trzeba wszystko mowic i o wszystko pytac, to takie inne istoty.
        Ja mam meza na stale w domu, ciaze znosze dobrze, ale jak nie pokaze palcem to
        sie nie domysli.
        Chociaz jest bardzo dobry i uczynny.

        Glowa do gory i nie mecz sie swoim myslenie, poczekaj na meza i myslcie razem.
        M i
        • kinga38 Re: problem z mężem 15.08.06, 11:27
          3monthsinkorea.blox.pl/html
        • 3monthsinkorea Re: problem z mężem 15.08.06, 11:54
          ok.
          Postaram się być bardziej wyrozumiała. Pewnie byłoby mi lżej, ale jestem w
          obcym mieście, w którym praktycznie nikogo nie znam. Rodzina kawał drogi stąd,
          a ja nie mogę po prostu się do nich wynieść ze względu na psa (jest po zabiegu).

          Poza tym do tej pory zwykle spędzaliśmy ze sobą (nie obok siebie!) przynajmniej
          godzinę dziennie i naprawdę rozmawialiśmy o tym, co istotne, a nie o
          pierdołach. Zawsze mogłam się go poradzić i myślałam, że jemu też będzie
          brakować tych naszych wspólnych zajęć...

          + ciąża wpłynęła na mnie strasznie ogłupiająco - nie śmiejcie się, ale
          najnormalniej w świecie zapominam o najważniejszych rzeczach (mimo zapisywania,
          alarmów, przypominajek itp), do tego mam straszne huśtawki nastrojów i często
          sama się dziwię, jak szybko i niespodziewanie się to zmienia...
          Przed ciążą byłam zdecydowanie bardziej rozsądna i opanowana! smile

          Dzięki za opinie.
          I jeszcze tylko jedno --> nie macie wrażenia, że matki wychowują swoich synów
          właśnie w taki sposób, że potem często trzeba ich traktować jak małe dzieci?
          Córki wychowuje się zupełnie inaczej!!

          Ps. Będę mamą chłopca, dlatego ten temat dotyczy mnie podwójnie (mąż/syn). smile
    • jomil Re: problem z mężem 15.08.06, 11:46
      Witaj. Przeczytałam Twojego bloga i myślę że za dużo w nim Jego (Twojego męża)
      a za mało Ciebie. Myślę że facet czuje się odrobinę zaszczuty. Może to złe
      słowo - chodzi mi o to że oni są jak cienie - jak go gonisz ucieka a jak ty
      odchodzisz to idzie za Tobą. Nie oplataj go jak bluszcz bo się udusi. Masz
      oczywiście prawo do dni trolla ale nie koniecznie opisuj mu to ze szczegółami.
      Może wybierz się gdzieś, pokaż że potrafisz być niezalezną dziewczyną.
      Zapewniam Cię że jemu też jest trudno tylko inaczej to przeżywa. Myślę że
      podświadomie masz żal do Niego że zdecydował się na ten wyjazd, być może jakaś
      część Ciebie oczekuje że po przeczytaniu tego co piszesz w blogu Twój mąż
      wsiądzie w pierwszy samolot i pojawi się pod drzwiam z bukietem róż i słowami
      miłości. Tak się raczej nie stanie i nie miej mu tego za złe - zakładam że
      wyjechał na to szkolenie po to by podniesć swoje kwalifikacje a tym samym
      lepiej zadbać o Ciebie i Maleństwo. To co zrobił jest o wiele lepsze niż
      oglądanie godzinami śpioszkó itp. On właśnie tak rozumie oczekiwanie, chce
      zapewnieć swojej rodzinie jak najlepsze warunki i chwała mu za to.
      Ufff ale się rozwinęłamsmile Życzę Ci powodzenia, wyjdź do ludzi, pokaż mu że
      jesteś aktywna. Wydaje mi się że wtedy również on będzie bardziej zaangażowany.
      A tak poza tym fajnego macie psasmile
    • 3monthsinkorea Re: problem z mężem 15.08.06, 11:57
      Rzeczywiście podałam niepełny adres bloga.
      Ten właściwy to:

      3monthsinkorea.blox.pl/html
      Pozdrawiam, g.
    • anhena Re: problem z mężem 15.08.06, 12:34
      A ja Cie doskonale rozumiem!Uwazam ze zle robi...Jestes w ciazy powinien
      poswiecic Tobie i Dziecku wiecej uwagi!A nie nie kolegom...Trzymaj sie!Jestem z
      Toba!
    • majafi Re: problem z mężem 15.08.06, 13:04
      Ja mojego M widziałam w czasie ciąży dwa razy sad Raz na wielkanoc (2 tyg) i
      drugi raz w zeszłym miesiącu (tydzień). Pracuje w Irlandii od dwóch lat
      (Mikołajka poczęliśmy jak pojechałam do niego na Sylwestra). Bardzo jest
      przejęty ciążą i tym co będzie potem, ale też jak już przyjedzie, to po
      pierwszej euforii wymyka mi się do kolegów na piwo uncertain Ma wrócić na miesiąc w
      okolicy porodu żeby mnie wesprzeć w tym najtrudniejszym momencie (czyli tuż po)
      Nie wiem, bardzo się martwię, czy to właśnie nie jest taki słomiany zapał, że
      będziemy ze sobą rywalizować i walczyć zamiast się wspierać i że się skończy
      tak, że on się zniechęci i będzie mi będzie wracał o trzeciej w nocy śmierdzący
      piwskiem sad(( Pewnie martwię się na zapas jak zwykle.

      3monthsinkorea - pomyśl - Twój wróci i już zostanie, a mój tam posiedzi jeszcze
      ze 2-3 lata... Nie zamartwiaj się, poradzimy sobie same ze wszystkim - pomyśl o
      tym z tej strony, że oni naprawdę mogą być z nas dumni. Mój jest - odkąd jestem
      sama radzę sobie doskonale: mam dobrą pracę, załatwiłam kredyt, kupiłam
      mieszkanie, doglądam budowy, kupiłam używane auto, radzę sobie jak się psuje
      (czyli dość często wink)), nie mówiąc o załatwianiu wózka, łóżeczka i całej tej
      wyprawki smile Lekarze, badania, jak jestem chora też sobie jakoś radzę sama. Na
      szkołę rodzenia też sama. (Ale akurat tu mnie trochę jego podejście wkurza,
      mówię mu: poczytaj, przygotuj się trochę do tego co nas czeka, ale on uważa że
      wszystko przyjdzie samo naturalnie i na żywioł tralalalala...)
      Mnie samej jakoś to, że jestem sama pomaga jeśli chodzi o samoocenę - zawsze mi
      się wydawało, że jestem taka nieporadna i bez niego zginę, a tu proszę smile
      Musimy to obrócić na swoją korzyść, a im zostawić tę wolność, nie naciskać.
      Chciałabym tylko żeby przeczytał chociaż np. "Język niemowląt" Tracy Hogg...
      A, zobaczymy, będzie co ma być.

      I wiesz co? Też miałam psinę po operacji ale to było jeszcze przed ciążą.
      Duże psisko, moje ukochane, miałam ją 15 lat - prawie pół życia! Wiem jak to
      ciężko, a Ty jeszcze w ciąży... Mam nadzieję, że twój psiak już ma się lepiej.
      Moja sunia co prawda po operacji doszła do siebie, ale zeszłego września
      niestety odeszła mi ze starości na serduszko (też byłam z tym wtedy sama, oj to
      było naprawdę straszne sad(((

      A teraz na 29 września mam termin porodu i czeka mnie największa zmiana w
      życiu smile

      Podsumowując - nie zamartwiaj się - poradzisz sobie doskonale, a mąż wróci i
      oszaleje na waszym punkcie i będzie z Ciebie dumny i wszystko będzie dobrze.
      Najważniejsze, to myśleć pozytywnie - ja też się postaram smile

      Pozdrawiam, trzymaj się!
      • 3monthsinkorea Re: problem z mężem 15.08.06, 14:46
        majafi - jestes wielka!! Podziwiam to, ze potrafisz byc taka silna i
        niezalezna! Ja taka właśnie się czulam, ale ciąża jakoś mnie zmienila, zaczelam
        potrzebowac pomocy w tylu sprawach... Tym bardziej stresuje mnie brak
        zainteresowania z jego strony, bo jest mi ciezko, ze tak od niego zaleze. To
        wcale nie jest przyjemne czuc sie ciezarem dla kogos...

        Ale teraz zamierzam wziac sie w garsc i wrocic do postawy sprzed ciąży. Mam
        nadzieje, ze starczy mi siły (tej psychicznej przede wszystkim), bo jest co
        robic...
        A najprzyjemniejsze jest to, ze nie czuje sie juz sama, kiedy wiem, ze jest
        mnostwo innych dziewczyn, ktore sa samodzielne i jakos radza sobie swietnie ze
        wszystkim. smile

        Dzięki "Wenusjanki". G.
        • majafi Re: problem z mężem 15.08.06, 15:49
          3monthsinkorea napisała:

          > Ale teraz zamierzam wziac sie w garsc i wrocic do postawy sprzed ciąży. Mam
          > nadzieje, ze starczy mi siły (tej psychicznej przede wszystkim), bo jest co
          > robic...

          No, i tak trzymamy wink)))) pzdr smile
    • tiuia Re: problem z mężem 15.08.06, 13:10
      No 3 miesiące to naprawdę kawał czasu. Ja mam podobnie, choć trochę lepiej. Mój
      niemąż zaczął właśnie robić patent żeglarski i nie ma go całe weekendy. I też
      nie czuję się z tym najlepiej. Ale takie życie. To że jestem w ciąży, to nie
      powód, żeby on również się poświęcał i nie miał przyjemności z wakacji - być
      może ostatnich spokojnych... Zresztą później to zaprocentuje, bo będziemy mogli
      sobie pływać na żaglówkachsmile Pewnie u Ciebie ten wyjazd męża też zaprocentuje
      czymś przyjemnym (lepsza praca, kasa, większe kwalifikacje...)
      Ale tak czy inaczej, jeśli ta rozłąka Cię bardzo przygnębia, to mu o tym mów. On
      miał prawo wyjechać, ale Ty masz prawo być smutna z tego powodu. A jeśli ma tam
      dostęp do internetu, to rzeczywiście powinien poświęcać Ci trochę więcej czasu,
      niż godzinę tygodniowo.
    • xyz000 Re: problem z mężem 15.08.06, 14:41
      wiesz, myślę że mężczyźni zupełnie inaczej odbierają nasz stan błogosławiony,
      mój mąż głaszcze mnie po brzuszku i przytula ale sam mi powiedział że mężczyna
      tego tak nie czuje jak kobieta i nie powoduje to u niego takich zmian w
      psychice, ale jak już weźmie na ręce potomka to wtedy zaczyna czuć się ojcem,
      dopadają go uczucia których wcześniej nie doświadczył. Nosek do góry bądź
      optymistką, Twoje dobre samopoczucie korzystnie wpłynie na dziecko, zobaczysz
      będzie dobrze,pozdr.
    • issy33 Re: problem z mężem 15.08.06, 14:57
      Zaczelam czytac Twojego bloga i zrobilo mi sie slabo.. z jednej strony
      doskonale Cie rozumiem, sama to kiedys przerabialam - ale z drugiej - takie
      totalne uzaleznienie sie od faceta raczej nie daje dobrych rezultatow, pewnie
      sama wiesz o tym najlepiej. Jestes w ciazy i potrzebuesz uwagi, ale zameczanie
      go niczego nie zmieni - jak widzisz i tak polazl na to piwo. Ty dajesz mu
      siebie w calosci a on ma swoj swiat - moze i Ty ustal swoje granice, pokaz mu,
      ze wyjezdzasz gdzies w weekend ze znajomymi, pokaz mu, ze swietnie bawisz sie
      bez niego - z tego co wiem i doswiadczylam - faceci swietnie reaguja na takie
      sytuacje smile)
    • czukczynska Re: problem z mężem 15.08.06, 16:12
      A ja jako żona wojskowego nie rozumiem Cię. 3 miesiące?Mój mąż własnie wrócił z
      rocznego pobytu w USA, a już go wyslali do Niemiec.W czasie ciąży też tak mniej
      więcej było.Co prawda na poród przyjechał(wpakowal się na porodówkę w mundurze
      polowym prosto skąśtam).Mieszkałam na drugim końcu Polski ,360 km od
      rodziców.Gdy leżałam w szpitalu nikt mnie odwiedził i jakoś większego problemu
      z tym nie miałam.Może dlatego,że wychodząc za niego wiedziałam jak to będzie?
      Kochamy się,ale potrafimy zyć bez siebie.Co prawda na skype potrafimy wisieć i
      3 godziny .W sumie dla Twojego męża ten wyjazd może być przygodą życia.Może
      więcej nie mieć takiej okazji i chce jak najwięcej z tego mieć.Postaraj się też
      go zrozumieć.Czas szybko leci.Pozdrawiam cię serdecznie i przepraszam,ze jestem
      tak mało wyrozumiała,ale nawet nad sobą nie potrafię się rozczulać.
    • malebubu Re: problem z mężem 15.08.06, 17:56
      Witam,wiem ze czujesz sie b.samotna,sa chwile ze chcialabys pogadac z
      kims,podzielic sie smutkami i radosciami,a tu niema z kim i w dodatku jak juz
      trafi sie okazja maz komunikuje ze musi konczyc.Moj maz przebywal w wojsku gdy
      ja chodzilam z brzuszkiem,a do porodu nawet nie dostal przepustki.Gdy czulam sie
      samotna pomagalo mi pisanie pamietnika,ale pisalam go w takiej formie jakbym
      mowila to wszystko do niego.Jak przyjechal dalam mu lekturke do czytania
      hihi.Rzeczywiscie on nawet nie zdawal sobie sprawy ze ja moge sie tak czuc smileTak
      to juz jest z tymi naszymi mezczyznamismile)Glowa do gory on napewno mysli o Tobie
      i dzidzi,jak zobaczy bobaska na swoich rekach to sama zuwazysz jak bardzo was
      kocha.Jak bedziesz sie czula bardzo samotna zawsze mozesz zaklikac tu do
      wspanialych forumowiczek,mi osobiscie samo to ze odpisaly na moje posty juz
      dodalo otuchy.Pozdrawiam serdecznie.
Pełna wersja