Dodaj do ulubionych

porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decyduje?

24.08.06, 21:34
juz zadalam to pytanie na forum dziewczyn rodzacych w listopadzie - no i
ogolnie mowiac pomysl rodzenia w domu nie cieszy sie entuzjazmem. Tymczasem ja
sie od jakiegos czasu zaczelam zastanawiac nad ta opcja - zachecona
doswiadczeniem znajomych i tekstami np. o porodach z pania Irena Choluj, a
zniechecona doniesieniami ze szpitali, i poczuciem ze rodzenie staje sie
procesem/zabiegiem operacyjno-szpitalnym, odartym z intymnosci itp
ale wcale nie jestem przekonana, boje sie ryzyka komplikacji itp, pomimo
swiadomosci ze kobiety od zarania dziejow rodzily raczej naturalnie
Obserwuj wątek
    • antyka Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 24.08.06, 21:39
      porod w domu - ale najlepiej, gdy juz przynajmniej raz rodzilas
      przy pierwszym dziecku nie ryzykuj...
      • opistocelikaudia Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 24.08.06, 21:44
        no wlasnie stety-niestety I dziecko smile
    • mg2006 Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 24.08.06, 22:12
      Ja bardzo doradzam ten pomysł. Miałam rodzić naturalnie bo ciąża
      była "książkowa", wyniki badań bardzo dobre, dzidziuś ułożony główką w dół. Po
      12 godzinach rówie wzorowej drugiej części porodu w szpitalu i żartach lekaża,
      że "coś nie chce mamuśka przeć" dzidziusiowi zaczeło spadać gwałtownie tętno. W
      ciągu 2 minut wylądowałam na stole operacyjnym. Mały okręcony był pępowiną jak
      baleron. Gdyby nie błyskawiczna decyzja lekarza oraz to, że rodziłam w szpitalu
      i była podłączona do KTG - wolę nie myśleć co by było. Może łądnie wyglądają te
      porody domowe na holenderskich filmach. Osobiście nigdy nie zaryzukuję. Nie mam
      zamiaru być tą jedną mamą na miljion której przytrafi się nieszczęście -
      któremu można było zaradzić.
    • agnieszkaela Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 24.08.06, 22:31
      Mieszkam w Holandii a tu to normalne. No, ale wlasnie musza byc warunki tj
      bezproblemowa ciaza i dobry tj szybki dojazd do szpitala w razie komplikacji.
      Ja po poczatkowym przerazeniu ze mam rodzic w domu, gdzies w polowie ciazy sie
      do tego przekonalam. No, ale moj Filip nie spieszyl sie na swiat i wyladowalam
      w szpitalu gdzie wywolano porod. Warunki mialam idealne, i jedyne czego
      brakowalo to spokoju po porodzie, bo lezalam na kilkuosobowej sali i nie moglam
      wypoczac.
      Tutaj przy porodznie w domu pomaga tez pielegniarka, ktora sprzata po porodzie
      a potem przez kilka dni pomaga w opiece nad dzieckiem i matka, oraz w
      prowadzeniu domu. Rodzac w Polsce w domu, musisz miec kogos na stale do pomocy
      przez kilka dni, do porzadkow, gotowania, pomocy przy dziecku zanim nie
      dojdziesz do siebie. No, ale to jest do zorganizowania.
      Ja w sumie ciesze sie ze rodzilam jednak w szpitalu, z tym, ze wrocilam do domu
      juz tego samego dnia i pierwsze dni z synkiem spedzalismy w swoim domu, na
      swoim terenie. Nie chcialabym zostawac dluzej w szpitalu.
      Trudna decyzja. Rozwaz spokojnie za i przeciw i nie daj sie zastraszyc ciotkom,
      sasiadkom i kolezanka ze myslac o porodznie w domu nie dbasz o dziecko.
    • alicja30 Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 24.08.06, 22:50

      opistocelikaudia napisała:

      >kobiety od zarania dziejow rodzily raczej naturalnie

      tak, ale jaka była wtedy umieralność wśród noworodków i rodzących kobiet
      • eliszka25 Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 24.08.06, 23:15
        w niektorych krajach jest to dosyc popularne (wiem, ze np. w niemczech). ja tez
        moglabym tak zrobic (mieszkam w szwajcarii). nawet kasa chorych zaplacila by mi
        za taki porod. tylko, ze ja bym sie bala. bo co by bylo, gdyby nagle cos bylo
        nie tak, albo dziecko po porodzie musialoby dostac tlen czy trafic do
        inkubatora? mam pod nosem, czyli w najblizszym miescie, bardzo dobry szpital z
        klinika ginekologiczna i oddzialem dzieciecym, wiec w razie czego wszystko na
        miejscu. w zwiazku z tym nie widze powodu, zeby ryzykowac. tylko u nas warunki w
        szpitalu sa nieporownanie inne niz w polsce.
        • lidia.d Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 24.08.06, 23:30
          W życiu!
          Mój starszy synek nie przeżyłby, gdybym rodziła go w domu. Wszystko było super,
          cały poród super tylko w ostatniej fazie nagle zaczęło mu spadać tętno. W ciągu
          kilku minut wyciągnięto go ze mnie próżnociągiem, ale i tak urodził się w
          zamartwicy (na 4 pkt). Na szczęście szybko doszedł do siebie i teraz fjny z
          niego rozbójnik.
          Przyczyną nagłej zmiany stanu dziecka było tzw. wypadnięcie pępowiny. Mały
          przechodząc przez kanał rodny uciskał główką pępowinę, więc nie mógł otrzymywać
          przez nią tlenu. Gdyby nie KTG i natychmiastowa reakcja lekarzy... Wolę nawet o
          tym nie myśleć.

          Co z tego, że 99 na 100 czy nawet 999 na 1000 kobiet może urodzić w domu
          bezpiecznie, skoro każda z nas może, odpukać, okazać się być tą jedną, której
          się nie uda. Nigdy nie poniosłabym takiego ryzyka. Argumenty mówiące o tym, że
          w domu przyjemniej, szybciej i mniej stresowo zupełnie mnie nie przekonują,
          skoro po drugiej stronie jest większa szansa na bezpieczeństwo mojego dziecka.

          Sorry, za długą wypowiedź, ale gdy słyszę o porodzie w domu, po prostu skóra mi
          cierpnie!

          Pozdrowienia

          Lidka
          • imbirka Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 25.08.06, 10:30
            A jaka była przyczyna wypadnięcia pępowiny? Czy przebito ci pęcherz płodowy w
            czasie porodu? W czasie porodu w domu nigdy się tego nie robi, podobnie w
            centrach porodowych, ponieważ przebicie pęcherza zanim główka dziecka jest
            nisko właśnie moze spowodować wypadnięcie pępowiny.
            >Argumenty mówiące o tym, że
            > w domu przyjemniej, szybciej i mniej stresowo zupełnie mnie nie przekonują,
            > skoro po drugiej stronie jest większa szansa na bezpieczeństwo mojego dziecka.
            Rozumiem Twoje obawy, zwłaszcza po twoich przeżyciach. Ale ja bardziej obawiam
            się porodu w szpitalu, niż w domu. Boję się tego, że w szpitalu jest większa
            skłonność do robienia rzeczy (np. częste badania wewnętrzne, przebicie pęcherza
            płodowego, mniejsza swoboda ruchu, częste leżenie pod KTG), które mogą mieć
            negatywne konsekwencje, chciażby dlatego, że świadomość tego, że za scianą jest
            sala operacyjna daje personelowi pewne poczucie bezpieczeńsstwa. Doświadczona
            domowa położna nigdy nie ryzykuje życiem dziecka, ani rodzącej. Badania
            naukowe pokazują, że poród w domu jest bezpieczny, oczywiście pod ściśle
            określonymi warunkami.
            • lidia.d Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 30.10.06, 11:51
              Nie przebijano mi pęcherza. Wody odeszły mi jeszcze przed dotarciem do szpitala. Jedyną ingerencją w poród było podanie oksytocyny, ale to chyba raczej nie może być przyczyną wypadnięcia pępowiny...
    • alicja0 Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 25.08.06, 01:38
      moja znajoma pani ma 5 dzieci, gdzie pierwszą dwójkę (każde osobno) urodziła w
      szpitalu, ale kolejne trzy porody miała w domu - w zasadzie z konieczności, bo
      szybko się zaczęło. Była zadowolona z takiego obrotu sprawy.
      Chyba pierwszy poród lepiej jednak mieć w szpitalu, bo sam człowiek nie zna
      siebie w sytuacji porodu, gdy go jeszcze nie przechodził, natomiast jesli ciąża
      idzie OK, jeśli pierwszy poród był OK, to byłabym ZA kolejnym porodem w domu
      (ale z dobrym dojazdem do szpitala smile)
      • metis1 Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 25.08.06, 08:47
        Mysle, ze w takiej sytuacji niezlym rozwiazaniem byloby urodzenie dziecka w
        domu, ale w domu ...Narodzin! Ostatnio dowiedzialam, ze sie, ze juz jest cos
        takiego:
        www.domnarodzin.pl
        Z fachowa pomoca, ale w domowej atmosferze i tak, jak podpowiada to natura.

        W publicznych szpitalach tez mozna urodzic "po swojemu", trzeba tylko poszukac.
        Moze pozniej warunki "pobytowe" nie sa najlepsze (nie zawsze pojedyncza sala,
        poza tym, co szpital, to szpital... uncertain ), ale minimalizuje sie ryzyko.
        Ja w czasie calego porodu ani na chwile nie polozylam sie na lozko porodowe
        (urodzilam na stojaco, wczesniej wanna, pilka, worek sako) i nie dostalam
        zadnego leku ani znieczulenia - tylko metody naturalne (woda, pozycja,
        aromaterapia itp). Porod byl krotki, sprawny, dziecko na 10 pkt.A., i oboje z
        mezem wspominamy go b.b. milo, bo wszystko (jesli chodzi o porod) bylo tak, jak
        sobie wymarzylismy. Ale nie odwazylabym sie rodzic w domu, mimo tak pozytywnych
        doswiadczen...
        • opistocelikaudia Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 25.08.06, 11:09
          no wlasnie tez zaczelam sie zastanawiac nad tym domem narodzin, szczegolnie ze
          to moj I porod. A powiedz prosze w jakim szpitalu rodzilas?
    • kraxa ja bym bardzo chciala 25.08.06, 10:15
      wiadomo, ze musza byc przeslanki medyczne- tzn. wszystko OK i zapewniona dobra
      opieka poloznej- ty sie trzeba interesowac juz od poczatku ciazy. Dziewczyny,
      ktore pisza o OGROMNYM ryzyku- bez przesady, ryzyko jest, ale w koncu nie
      rodzicie same, nad za przproszeniem muszla klozetowa, tylko macie na mejscu
      wykwalifikowana polozna. Ja mam niestety problem "techniczny"- mieszkamy poki
      co w wynajetym domu, wiec jakos sobie nie wobrazam tak intymnego przezycia w
      przypadkowym miejscu. Dlatego ta ciaza zakonczy sie w szpitalu- skoro kazdez
      tych miejsc jest w sumie jednakowo obce. Ale nastepna, jesli juz bedziemy na
      swoim lub na przyklad w Polsce w moim domu rodzinnym- to bardzo chetnie
      przymierze sie do porodu w domu
    • spa76 Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 25.08.06, 10:47
      przyznaję, że byłoby to szalenie komfortowe dla mnie, ale jednak zbyt
      ryzykowne. może gdyby to była kolejna ciąża, o wzorowym przebiegu, po łatwym
      pierwszym porodzie, to zaczęłabym się zastanawiać...w takim wypadku chciałabym
      pewnie, żeby oprócz położnej był też lekarz i żeby przyjechali z ktg.
      • opistocelikaudia Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 25.08.06, 11:12
        no wlasnie, tylko ze wtedy - lekarz, ktg (oprocz poloznej) - znacznie rosna
        koszta calej imprezy...
        Jesli sa tu na forum jakies mamy, ktore juz rodzily w domu, to mam pytanie
        dotyczace kwestii formalnych, poporodowych. Rozumiem, ze w szpitalu, kiedy juz
        dziecko sie urodzi, wykonuje sie standardowo - oprocz mierzenia i wazenia -
        jakies badania zarowno dzidziula jak i mamy (a moze nie?). Czy tego typu
        badania trzeba zrobic tez po porodzie domowym i jak to w praktyce wyglada -
        kiedy i gdzie (do byle jakiego szpitala, do przychodni...?)powinnam sie zglosic?
    • spa76 Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 25.08.06, 11:38
      teoretycznie rejonowy, czy jakikolwiek inny, szpital nie powinien ci odmówić
      wykonania standardowych badań, szczepień, czy opieki nad noworodkiem (inna
      sprawa to ich komentarze). jechać tam zaraz po porodzie?
      optymalnie by było, gdyby zaraz po porodzie znalazł się w twoim domu też
      neonatolog, który chociaż wstepnie oceniłby stan maluszka.
    • laluu Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 25.08.06, 11:47
      Ja tez bym chciała. Ale... mysle, ze nie przy pierwszym porodzie. Ale nad Domem
      narodzin sie będę zastanawiac.
    • kaeira Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 25.08.06, 11:50
      Ja właśnie planuję we wspomnianym Domu Narodzin. (termin środek wrzesnia) Dodam,
      że jest o kilka minut drogi od szpitala, z którym jest "umowa transferowa".

      Domowy poród bardzo popieram - ale sama nie czułabym się komfortowo, ze względów
      psychiczno-technicznych. Małe, zagracone mieszkanie, malutka łazienka, sąsiedzi
      za ścianą. Wolę być w jakimś miejscu "przeznaczonym" do przodu.

      P.S. Dane statystyczne ze świata dotyczące porodów domowych, w domach narodzin,
      w izbach porodowych itp. jasno wykazują, że są one bezpieczniejsze i mają
      mniejsze ryzyko powikłań niz porody szpitalane (chodzi oczywiście o przypadki
      "normalne", a nie "trudne". (zresztą wszelkie komplikacje sa przeciwskazaniem).
      Jak pisała imbirka, szpitale i szpitalne praktyki mają masę negatywów, o ktorych
      się nie wie albo nie mówi.

      P.S. Moja koleżanka rodziła z p. Chołuj, wystąpiła komplikacja w postaci skoków
      ciśnienia, położna zabrala ją spokojnie na Żelazną, gdzie dostała leki, została
      zbadana, i wszystko potoczylo się dalej swoim rytmem.
    • estel7 Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 25.08.06, 13:13
      ja planuję poród w domu - za tydzień będę się kontaktować z położną. Dlaczego??
      właśnie z powodu bezpieczeństwa - bardzo wielki odsetek komplikacji porodowych
      bierze się z niepotrzebnych interwencji medycznych - właśnie przebijanie
      pęcherza, przyspieszanie porodu bo się np spieszy personel, niefizjologicznej
      pozycji itp. Jestem przekonana, ze przy normalnej ciąży trzeba zaufać naturze -
      i dobrej położnej. A tak przy okazji to śmiertelnosć noworodków i matek wzrosła
      na przełomie 18 i 19 weku kiedy to do porodów zaczęto wzywać lekazy - było to
      spowodowane mniędzy innymi tym że przenosili na rodzącą zarazki ze szpitali i
      prosektoriów.
      Choć przyznaje, ze gdyby dom narodzin był w moim miescie to pasowałoby mi to
      najbardziej.
      Myślę, ze kobieta powinna rodzic tam gdzie czuje sie bezpieczna - dlatego ani
      nie doradzam ani nie odradzam.
      Ja osobiści boję sie położnych i lekarzy, którzy medykalizują poród i stosuja
      niepotrzebne interwencje - wiem że w szpitalu bylabvbym w duzo gorszej formie
      psychicznej i stresowałabym sie pod tytułem "co oni mi zaraz zrobią bez pytania
      i jak tym zaszkodzą mi lub dziecku". Ale inna kobieta moze sie bać rodzic w
      domu - niech każda z nas wybierze to co najlepsze - na tym polega
      odpowiedzialność za nasze dzieci - robiy to co uznajemy za najlepsze i ponosimy
      tego konsekwencje.
    • lilith76 Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 25.08.06, 13:25
      Myślałam nad tym kiedyś. Ale teraz wiem, że jeśli będę w ciąży, to mój facet kategorycznie zaprotestuje - jego dwaj, urodzeni ponad dwadzieścia lat wcześniej, bracia urodzili się w domu i nie przeżyli porodu.
      Moja mama też żyje dlatego, że akuszerka odesłała w końcu babcię do szpitala.

      No i nie wiem jak dam sobie kiedyś radę bez z.o.o., nie wyobrażam sobie tego... big_grin
      • kraxa moim zdaniem duzo zalezy od psychiki 25.08.06, 13:28
        Ja np. poki co nie wyobrazam sobie znieczulenia, ale nie wykluczam
        jednoczesnie, ze jak mnie przycisnie to jeszcze zaskomle o nie ;-DDD
      • opistocelikaudia Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 25.08.06, 13:40
        no wiec wlasnie ja tez nie wiem jak dam sobie rade bez znieczulenia,
        szczegolnie po opowiesciach kolezanek. Ale z drugiej strony, moja mama rodzila
        i mnie i brata bez znieczulenia i jakos nie wspomina tego jako bardzo
        traumatyczne przezycie. Nie wiadomo tez jak bardzo bedzie bolec (tak jak juz
        chyba pisalam to I porod) i jaka jest/bedzie w tym przypadku moja wytrzymalosc
        na bol. Poza tym z tego co czytalam znieczulenie zewnatrzoponowe moze wydluzyc
        cala akcje porodowa a przeciez bol to nie jedyna dyskomfortowa rzecz zwiazana z
        rodzeniem. No i takie mam dylematy smile
        I tez jakos blizsza dzis mi jest idea rodzenia w Domu Narodzin niz w domu,
        chociaz gdyby udalo mi sie zdobyc namiary na p. Choluj np. to kto wie...
        • kaeira Jeszcze re Dom Narodzin 25.08.06, 17:05
          Jeszcze a propos Domu Narodzin w Warszawie:

          - Nie ma tam mozliwości ZZO.
          - Jest oczywiście KTG, a także takie urzadzenie do słuchania tętna pod wodą.
          - W pakiecie jest wizyta neonatologa, natomiast szczepień nie ma.
          - Słyszałam, że rodziła tam jakaś dziewczyna, która specjalnie przyjechala ze
          Śląska (!)
          • opistocelikaudia Dom Narodzin-czy ktos rodzil 27.08.06, 10:18
            no wlasnie fajnie byloby uslyszec opinie kogos kto juz tam rodzil... Dajcie znac
            dziewczyny jesli rodzilyscie w Warszawie w Domu Narodzin
            • aurelkax Re: Dom Narodzin-czy ktos rodzil 29.10.06, 15:14
              Hej, ja tez szukam opinii na temat przebiegu porodu w Domu Narodzin.
              Sama sie chyba zdecyduje, bo alternatywą dla mnie jest tylko poród domowy... O
              szpitalu nie chcę slyszec... Ciąża to nie choroba przeciez...
              Kto "inteligentny" wymyslil likwidacje dawnych izb porodowych??? Sama sie
              urodzilam w takim miejscu i moja mama mowi, ze ten porod to jedno z
              fajniejszych doswiadczen w jej życiu. Kolejne dwa miala juz w szpitalu i
              powiedziala, ze nie ma nawet sensu porownywac...
    • lolinka2 Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 27.08.06, 10:27
      Ja byłam wielką zwolenniczką idei i naprawdę autentycznie szczerze chciałam tak
      urodzić. Kontrę postawił mój ślubny małżon, mówiąc że jeśli tak to on do tego
      ręki nie przyłoży, bo gdyby coś się zadziało itp... itd...
      Kompromis był taki że rodziliśmy w Św. Zofii i było mocno domowo. Wyzszość tego
      pomysłu nad porodem w domu okazała się dopiero na finiszu - mała była owinięta
      pępowiną na której był supełek... miała zaburzenia adaptacyjne, bo nałykała się
      krwi i nie rozprężyły się jej całkowicie płuca... 3 dni w cieplarce, gdy
      przyszła na świat była wiotka i szara jak papier toaletowy.. wolę nie myśleć, co
      by było gdyby..., tym bardziej ze żaden zapis ktg nie wskazywał na możliwość
      problemów... I tak to wyleczyłam się z idei porodu w domu. Nadal chcę mieć
      dzieci (jeszcze jedną dwójeczkę smile, ale wiem, ze urodzę je na Żelaznej a nie w
      domu. Być może ktoś gdzieś będzie chciał inaczej i jego święta wola, ale już
      wiem jak to moze wyglądać i nie podejmę ryzyka. Nie przy moich możliwościach
      organizmu, przebiegu ciąz i poprzednich porodów.
      • mariolka55 Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 27.08.06, 10:45
        ja bym sie chyba bała.......ze w razie komplikacji moze sie cos stac....... ale
        moja mama rodziła moja młodsza siostre (wtedy była swietna połozna,która nie
        bała sie przychodzic do domu,tylko własnie nie przy pierwszym dziecku) i była
        zadowolona, ja zreszta nie mam warunków bo mieszkamy z tesciami i siostra meza
        z rodzina,wiec poród w takim domu byłby dla mnie wiekszym stresem niz w
        szpitalusmile a potem wszyscy znajomi znaliby wszystkie szczegółybig_grin wiec dziekuje
        bardzo!
    • ik_ecc Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 08.09.06, 00:55
      Rodzilam w domu, pierwsze dziecko, ale nie w Polsce tylko w Kanadzie, gdzie
      jest to wzglednie normalne przy bezproblemowej ciazy. Mialam przy sobie 2
      polozne, z ktorymi przed porodem przedyskutowalam kazdy mozliwy wariant "a co
      jesli" o jakim udalo mi sie wyczytac/wymyslec/uslyszec. Na kazdy daly mi
      najwyrazniej satysfakcjonujaca odpowiedz, bo zdecydowalam sie wlasnie na dom.
      Porod byl szybki (niecale 4 godziny), nieskomplikowany, polozne na prawde
      fantastyczne i podczas i po porodzie.

      Byla to jedna z najlepszych decyzji jakie podjelam w zyciu. Nikt mi dziecka nie
      zabieral do absurdalnego mycia i klucia, dziecko pierwsze 3 godziny zycia
      przelezalo mi na golaska na piersi (do ktorej podczolgalo sie i zaczepilo sie
      samo - nigdy nie mialam problemow z karmieniem piersia), w mieszkaniu byl
      polmrok, cisza, spokoj, wszystko znajome, swoboda... Polozne posprzataly nie
      wiadomo kiedy, pomogly i pokazaly co robic z dzieckiem, mnie pomogly sie umyc i
      przebrac - wszystko jakos tak wlasnie na spokojnie, naturalnie, ze i nam sie to
      udzielilo, niczym nie musielismy sie stresowac, lezelismy sobie z mezem na
      lozku i wpatrywalismy sie w kluche...
      Kazdy ewentualny kolejny porod tez bede planowac w domu.
      • 24milenka W Polsce to ani w domu, ani w szpitalu 08.09.06, 08:08
        Gratuluję tak udanego porodu i miłych wspomnień.

        > > > > > > > > > > > > >

        Nie można jednak z doświadczeń holenderskich czy kanadyjskich wyciągać
        bezpośrednich wniosków nt. porodu w Polsce. W Polsce są tylko pojedyncze
        położne, ktore mają doświadczenie w porodach domowych. Nie ma też procedur
        postępowania w razie komplikacji w trakcie takiego porodu.

        Pytać o opinię nt. porodu domowego kobietę, która urodziła w domu w Holandii czy
        Kanadzie, to tak samo jakby pytać o poród w szpitalny kobietę, która rodziła w
        szpitalu np. w Niemczech: Kobieta która rodziła w niemieckim szpitalu będzie
        zachwalać rodzenie w szpitalu, powie, że warunki były znakomite, pełna
        intymność, uzwglednienie życzeń i potrzeb rodziców dziecka, bez rutynowego
        nacinania, cały personel życzliwy, a do tego za możliwość wzięcie znieczulenia,
        oddzielną salę do porodu itp. nic nie trzeba było dopłacać. I czy na podstawie
        takiej opini można wyciągnąć wniosek, że poród szpitalny w POLSCE też będzie
        wyglądac taki sielankowo? Nie.

        > > > > > > > > > > > > >

        Wychodzi na to, że w Polsce po prostu trudno o poród bezpieczny, a zarazem pełen
        intymności i uwzględnienia życzeń kobiety. W Polsce nie mamy zagwarantowanego
        tego ani w szpitalu, ani w domu (chociaż części kobiet się udaje intymnie,
        zgodnie z ich życzeniami i bezpiecznie przejść przez poród, czego nam wszystkim
        życzę).
    • zebra12 Dawniej rodzono w domu, ale.... 08.09.06, 06:27
      Nikt dziś nie mówi, jaka była śmiertelność okołoporodowa kobiet i noworodków! A
      była ogromna. Ludzie wśród wszystkich ssaków rodzą się z największą
      proporcjonalnie głową. Dlatego nasze porody są cięższe i dłuższe niż innych
      stworzeń. Myślę, że te kobiety rodzące przez wieki w domu, ich mężowie
      umierający ze strachu przed wejściem do pokoju, gdzie odbywał się poród, oni by
      się chętnie zdecydowali na poród w szpitalu, ale takiej możliwosci nie mieli.
      Teraz oczekuję trezciego dziecka, ale i tak na poród w domu bym się nie
      zdecydowała, mimo porodów szybkich. Czasem nieoczekiwanie pojawiają się jakieś
      problemy. Można wtedy nie zdążyć. Szkoda życia....
      • turzyca Re: Dawniej rodzono w domu, ale.... 29.10.06, 17:18
        Jako historyczke mocno zainteresowana ludzmi (czyli zyciem codziennym), a nie
        polityka, az mnie nosi, gdy czytam o umieralnosci noworodkow i poloznic w
        dawnych wiekach.
        Owszem przyrost naturalny byl w granicach 2 promili, przy stopie urodzin okolo
        10 promili. Dlaczego? Bo kazda najglupsza choroba byla smiertelna. Bo dyfteryt,
        rozyczka, odra, grypa, swinka, gruzlica, blonica, tezec, krztusiec, ktore dla
        nas sa tylko nazwami szczepionek, dla nich byly smiertelnym zagrozeniem. Bo my o
        ospie, dzumie i tradzie juz zapomnialysmy. Bo syfilis i rzezaczka teraz nie sa
        przekazywane z pokolenia na pokolenie. Bo nie byly znane nie tylko antybiotyki,
        ale wszelkie procedury medyczne. Bo dziecku odwodnionemu przez biegunke i
        wymioty nie mozna bylo podac kroplowki. Bo obecnie kazda z nas ma okres od 13 do
        50 roku zycia (mniej wiecej) i ok. 13 @ w roku. Wtedy zdarzaly sie dlugie
        okresy, gdy u kobiet @ nie wystepowala. Wystarczyly dwa pechowe lata pod rzad,
        zeby na wielkich obszarach ludzie glodowali w stopniu uniemozliwiajacym
        rozmnazanie i przezycie malych dzieci. Ludzi, ktorzy wymyslili aseptyke i
        antyseptyke, wysmiewano.
        Kazda z Was, wie czy ma cukrzyce, gestoze, lozysko przodujace. Czy dziecko nie
        jest ciezko chore. Jak duze jest. Dla nich to wszystko bylo zupelnie nieznane.
        Mamy mnostwo szczescia, ale warto z tego szczescia rozsadnie korzystac. Jesli
        ktoras zdecyduje sie na porod domowy bedzie tysiackroc bezpieczniejsza niz jej
        prababka.

        Prosze nie uprawiajcie demagogii i nie porownujcie obecnych porodow domowych z
        tamtymi, chyba ze macie zamiar przez cala ciaze nie pojawic sie u lekarza, od
        urodzenia nie umylyscie sie ani razu i nie rozczesujecie koltunow, bo to pewna
        smierc. Prosze...
    • amwoz Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 08.09.06, 09:29
      Mnie samą moja mama 28 lat temu urodziła w domu, wszystko poszło jak z platka,
      a położa z przychodi dotarła w momencie, kiedy już wychodziłam.

      Sama rodziłam 14 msc. temu i cieszę się, że byłam w szpitalu. Po zajęciach w
      szkole rodzenia to juz nie było takie obce miejsce. Byłam razem z mężem,
      rodziłam w spokojną noc. Mialam do dyspozycji worek sako, drabinki, piłkę.
      Lekarz zostawił mi przygaszone światło. Rodziłam na specjalnym fotelu w pozycji
      na pół wertykalnej (do wyboru była też sala z wanną).
      Dziecko było okręcone pępowiną i dostało 6 pkt.
      Ja choć poród przeżyłam cudnie, to później okazało się, że pękło naczyie
      krwionośne przy pochwie i powstał krwiak z 0,5 l. krwi. Bolało tak, że aż
      zemdlałam. Szybka interwencja i operacja były możliwe właśnie dlatego, że byłam
      w szpitalu.
      Teraz jestem w drugiej ciąży i opcji z porodem w domu nawet nie biorę pod
      uwagę.
      Trzeba pamiętać, że to jest mój poród i ja decyduję w jakiej pozycji rodzę
      (oczywiście, jeśli wszystko przebiega ok.) Obecność męża była dla mnie b.
      ważna. Pokój przytulny, można nawet było włączyć muzykę (o czym w emocjach
      całkowicie zapomnieliśmy).
      • 24milenka Pozycja półsiedząca jest niewskazana 08.09.06, 09:42
        Mam uwagę trochę z obok tematu wątku.

        amwoz napisała:

        > Rodziłam na specjalnym fotelu w pozycji
        > na pół wertykalnej

        Pamiętajmy, że pozycja półsiedząca (pewnie to masz na myśli mówiąc o pozycji
        półwertykalnej) jest podobnie niekorzystna, jak leżąca.
        • amwoz Re: Pozycja półsiedząca jest niewskazana 08.09.06, 11:35
          Ten fotel dawał spore możliwości regulacji. Cały poród można przejść niemal w
          pozycji pionowej (w każdym razie opierając się na nogach, a że miałam szycie,
          to zostałam odchylona do tyłu.
          Wiem też, że koleżanka rodziła uwieszona na szyji męża i też nikt nie robił
          żadnych problemów (to apropos niewspółpracującego personelu
    • figrut Re: porod w domu - co sadzicie i czy kto sie decy 08.09.06, 12:11
      Mam troje dzieci i jeśli kiedyś przyjdzie mi mieć czwarte, to o ile nie będzie
      żadnych przeciwwskazań, urodzę w domu. Ryzyko istnieje zawsze - w domu i w
      szpitalu. Dawna wysoka umieralność okołoporodowa dotyczyła głównie zakażeń
      podczas porodu - teraz to wiemy, więc możemy temu zapobiegać. Nie zawsze w
      szpitalu jest lepiej. Pierwsze dziecko - córkę - rodziłam 65 godzin. Gdyby nie
      KTG i wyniki z niego, a także oksytocyna, masaże szyjki i inne przyspieszacze [i
      opóźniacze typu leżenie na płasko podczas monitorowania], to poród miała bym o
      wiele lżejszy, bo nie na siłę. Wszystko szło by w swoim tempie i nikt niczego by
      nie przyspieszał wbrew naturze. Wód nie miała bym pewnie zielonych [wynik
      nadmiaru przyspieszaczy chemicznych], córka nie była by podduszona, ja nie była
      bym potraktowana jak położnica której zadaniem jest jak najszybciej urodzić.
      Do porodu z dwójką kolejnych dzieci nie mam się specjalnie o co
      przyczepić. Moja Teściowa swoje pierwsze dziecko [mojego
      niemęża] urodziłą w domu. Był to 2 grudzień 1975 roku - ślizgawica i mgła, więc
      karetka nie zdążyła przyjechać na czas i całe szczęście. Jak już dojechali i jej
      syn był na świecie, to nie pozwoliła się zabrać do szpitala [postąpiła wbrew
      obowiązującym wtedy przepisom], bo skoro już urodziła, to było dla niej
      nielogiczne jechać do szpitala, bo po co [Teściowa to typ buntownika smile].
      Następnego dnia zaczęły umierać noworodki i małe dzieci w szpitalu
      Inowrocławskim. Na kilkanaścioro noworodków urodzonych w szpitalu przeżyło wtedy
      dwoje. Po latach ludzie między sobą mówili, że była to posocznica, ale szpital
      tego nie nagłaśniał [ówczesne władze] i sprawa ucichła. Ja wiem, że to był taki
      tragiczny przypadek i takie rzeczy zdarzają się sporadycznie, ale napisałam to
      dla przeciwwagi niebezpieczeństwa porodów domowych. Zawsze może się coś
      nieprzewidzianego zdarzyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka