elivo
15.09.06, 15:22
Witam po długiej nieobecności.
Wreszcie doczekałam się mojego Wojtusia. Przyszedł na świat 07.09.2006 o
godz. 08:35 waga 3560, wielkość 57 cm.
Przyszedł dokładnie w dzień terminu...
W środę tj. - 06.09.2006 byłam popołudniu na KTG i były tam znajome
wzniesienia...małe skurcze, które czułam od 2 dni...ale wróciłam do domu.
O 03:10 odeszły mi wody. Spokojna (?) jak nigdy ubrałam się, obudziłam męża i
o 04:00 byliśmy w szpitalu.
Bóli nie czułam. Tam KTG, zastrzyk, czopki, o 05:30 trafiliśmy na salę
porodów rodzinnych i pomyśleliśmy, że się zdrzemniemy...ja leżę ale nagle już
leżeć nie mogę, coś karze mi chodzić...koło 07:xx przychodzi położna i
mówi,że za godzinę rodzimy- "Panie żartuje?"
Potem już bolało, chociaż da się wytrzymać...nieprzyjemne są bóle parte, nie
da się dojść do fotela...
Kilka parć i wyszedł mój Wojtuś...!!!!
Dopiero wczoraj wróciliśmy do domu, bo mały mnie bardzo poszarpał ale on jest
zdrowy i to jest najważniejsze.
Nie bójcie się dziewczyny.
Aha-nacięcię nie boli. Najgorsze jest szycie.
Pozdrawiam wszystkie rodzące.