Dodaj do ulubionych

nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wygadac.

26.09.06, 18:31
Bylam w ubiegly poniedzialek na usg w Lux Medzie, lekarz (ktory jest polecany
na forum) stwierdzil pecherzyk 10,5 mm i brak zarodka. Obraz
charakterystyczny dla 5 tc. Zrobilam tego samego dnia bete i wyszla prawie
7000. Poszlam znow dzis na wizyte, wciaz brak zarodka, pecherzyk urosl do 13
mm. Lekarz powiedzial, ze przyrost jest za maly i zeby sie przygotowac na
najgorsze. Poryczana pozyczylam od siostry pieniadze i pojechalam na
Finlandzka, do najlepszego specjalisty od usg. Kurcze, jaka mialam nadzieje,
ze on mi cos znajdzie..... Niestety, zarodka brak, ale wg niego pecherzyk ma
18 mm. Wymiar zgodny z obliczeniem ciazy na postawie ostatniej miesiaczki.
Ucieszylam sie, bo przeciez czytam Wasze posty i wiem, ze czasami bardzo
pozno pojawia sie echo... Powiedzialam to wychodzac lekarzowi, a on mi
odpowiedzial, zebym nie wierzyla, ze komus w 8 tygodniu dopiero pojawia sie
zarodek. Ze to bzdury. I ze mam w poniedzialek przygotowac sie na zabieg, bo
szanse mam minimalne... No i tak siedze w domu i rycze.... I zazdroszcze Wam
wszystkim, bo nawet w takiej sytuacji mialybyscie szanse na kolejna ciaze. Ja
nie mam.... Strasznie skomplikowalo mi sie zycie.... Kurcze....
Obserwuj wątek
    • agnieszka2211 Re: nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wyg 26.09.06, 18:37
      nie bede Cie pocieszac, bo tez mam dosc! Zycie jest strasznie trudne. Probuje
      sie nie podac, ale juz trace sily. Stracilam moje malenstwo 2 tyg.przed slubem,
      a teraz nie moge zajsc w ciaze.
      • agulka1001 Re: nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wyg 29.09.06, 13:28
        pozostaje tylko czekac!wydaje mi sie,ze przy becie 7000 to serduszka nie
        widac,raczej przy 40 000,tak czytalam na ncie,i takie odpowiedzi
        dostawalam,kiedy kilka tyg temu sama mialam problemy z ciązą....
        moje ciązy juz nie ma (2razy poronilam),wiem,co to znaczy czekac,martwic sie...
        ale nie pozostaje Ci nic innego jak czekac,i nie zalamywac sie...bo musisz miec
        wlasnie teraz duzo sily!
    • maretina Re: nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wyg 26.09.06, 19:47
      jesli ciaza jest ok, to przy becie 7000 widac zarodek, czesto juz z bijacym sercem.
      przykro mi.
    • ninaa5 Re: nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wyg 26.09.06, 20:00
      od roku a właściwie półtora starałam się zajść w ciążę, wyniki badań na
      początku były okropne- "leniwe" jajniki, tarczyca itp- jednym słowem do bani.
      Lekarka moja powiedziała że to wszystko to "pikuś" i wszystko będzie ok- na
      począkt jej wierzyłam- brałam zalecane leki, liczyłam dni a jak już były
      te "właściwe" to jazda na "maxa". Z czasem okazało się że wyniki są już w jak
      najlepszym porządku a dzidzi jak nie było tak nie było. Lekarka powiedziała mi
      że głowa blokuje wszystko i jak się wyluzuję to się uda, no ale tak pomyślałam
      że przecież mam pracę, męża, mam gdzie mieszkać, z głodu nie umieram to co mnie
      może stresować, przecież są osoby które by mi tego pozazdrościły- a dzidzi
      dalej nie było. Potem w związku ze zmianą miejsca zamieszkania stwierdziliśmy
      że na razie sobie odpuścimy- tak do końca roku no i przestałam brać te
      wszystkie medykamenty, liczyć dni itp. I wiecie co się okazało??- że lekarka
      miała rację- wszystko zależy od głowy- obecnie jestem w 13tc bez tabletek,
      liczenia, stresu. Nie twierdzę że jest to odpowiedź na twój problem ale chcę
      pokazać że naprawdę można i tak naprawdę to wszystko zależy od nas samych- tak
      naprawdę wcale w to nie wierzyłam do póki sama się nie przekonałam.
      Powodzenia i głowa do góry
      • ewkaaa3 Re: nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wyg 26.09.06, 20:20
        wiem, masz racje.....
        ja mam 37 lat, i staralam sie od siedmiu lat
        w tym cyklu nie chcialam, bo jechalismy na urlop i musialabym zrezygnowac z
        niego ze wzgledu na dluga podroz samolotem.....
        no i dwa dni przed wyjazdem okazalo sie, ze jestem w ciazy.....
        ale nie wiem, czy jeszcze bede miala kiedys taka szanse, tym bardziej, ze moj
        partner ma dzieci z poprzedniego zwiazku i nie chce mi pomoc w zajsciu w
        ciaze....
        uwaza, ze jesli sie uda, to on to zaakceptuje, ale jesli nie, to nie bedzie
        tragedii....
        kocham go i dlatego sie na to zgadzam.... troszke oszukuje, ale nie moge mu
        powiedziec : kochanie, to dzisiaj, zrobmy sobie dzidziusia.....
        chlip. chlip
        • maziala Re: nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wyg 26.09.06, 20:42
          ewkaaa3 napisała:

          > wiem, masz racje.....
          > ja mam 37 lat, i staralam sie od siedmiu lat
          > w tym cyklu nie chcialam, bo jechalismy na urlop i musialabym zrezygnowac z
          > niego ze wzgledu na dluga podroz samolotem.....

          dziwne to co piszesz, ja się starałam 1,5 roku i nie przeszkadzały mi ani
          urlopy, ani to że przez ciążę mogłabym nie dostać awansu, ani cokolwiek innego,
          w każdym cyklu chciałam zajść w ciążę, tak długo na to czekałam.

          > no i dwa dni przed wyjazdem okazalo sie, ze jestem w ciazy.....
          > ale nie wiem, czy jeszcze bede miala kiedys taka szanse, tym bardziej, ze moj
          > partner ma dzieci z poprzedniego zwiazku i nie chce mi pomoc w zajsciu w
          > ciaze....
          > uwaza, ze jesli sie uda, to on to zaakceptuje, ale jesli nie, to nie bedzie
          > tragedii....

          nie wyobrażam sobie żeby mój partner miał do tego taki stosunek, ( co innego
          gdybyś TY też nie chciała dzieci)
          nie będzie tragedii dla niego... a czy on wie jak Ty się z tym czujesz, co Ty
          myślisz, czego Ty oczekujesz od zycia?

          > kocham go i dlatego sie na to zgadzam.... troszke oszukuje, ale nie moge mu
          > powiedziec : kochanie, to dzisiaj, zrobmy sobie dzidziusia.....
          > chlip. chlip


          chyba powinnaś na jakis czas zostać straszną egoistką i pomyśleć o sobie.
          pokochać siebie - bardziej niż jego.
          Zastanów się czego tak naprawdę chcesz od życia, pomyśl czy jesteś gotowa na to
          żeby nigdy nie mieć dzieci.
          Z ciężkim sercem zapewne ale pogoniłabym raczej takiego faceta. Bo jak tu żyć z
          kims kogo muszę niejako "wrobić" w dziecko i na dodatek nie wiem jak on
          podejdzie do tego wszystkiego jak już się to moje upragnione dziecko pojawi.
          pozdrawiam

    • ma.pi Re: nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wyg 26.09.06, 21:57
      ewkaaa3 napisała:

      > Bylam w ubiegly poniedzialek na usg w Lux Medzie, lekarz (ktory jest polecany
      > na forum) stwierdzil pecherzyk 10,5 mm i brak zarodka. Obraz
      > charakterystyczny dla 5 tc. Zrobilam tego samego dnia bete i wyszla prawie
      > 7000. Poszlam znow dzis na wizyte, wciaz brak zarodka, pecherzyk urosl do 13
      > mm. Lekarz powiedzial, ze przyrost jest za maly i zeby sie przygotowac na
      > najgorsze. Poryczana pozyczylam od siostry pieniadze i pojechalam na
      > Finlandzka, do najlepszego specjalisty od usg. Kurcze, jaka mialam nadzieje,
      > ze on mi cos znajdzie..... Niestety, zarodka brak, ale wg niego pecherzyk ma
      > 18 mm. Wymiar zgodny z obliczeniem ciazy na postawie ostatniej miesiaczki.
      > Ucieszylam sie, bo przeciez czytam Wasze posty i wiem, ze czasami bardzo
      > pozno pojawia sie echo... Powiedzialam to wychodzac lekarzowi, a on mi
      > odpowiedzial, zebym nie wierzyla, ze komus w 8 tygodniu dopiero pojawia sie
      > zarodek. Ze to bzdury. I ze mam w poniedzialek przygotowac sie na zabieg, bo
      > szanse mam minimalne...

      Zaczekaj tydzien, a najlepiej dwa i dopiero idz do lekarza na nastepne USG.
      Wtedy bedziesz miec pewnosc, co sie tam naprawde dzieje.
      Czasami mam wrazenie, ze lekarze to sa tacy szybcy to robienia zabiegu.
      No chyba, ze w miedzy czasie bedzie sie dzialo cos niepokojacego (krwawienie)
      to wtedy szybciej do lekarza.

      Pozdr.

    • alicja0 Re: nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wyg 26.09.06, 23:16
      Wiesz co, ja przez 5 lat starałam się o dziecko i nic. Potem przez dwa lata nie
      robiłam nic "medycznego" i też nic. Aż w końcu zaszłam w ciążę bez żadnych
      medycznych wspomagaczy - w wieku 34 lat urodziłam córeczkę. Myślałam, że tak
      szybko w ciążę kolejną nie zajdę, więc dałam sobie luz - i równo w rok po
      porodzie zaszłam w kolejną ciążę. Ta jednak obumarła i w 9 tygodniu wiedziałam,
      że niestety to koniec. A potem... po 2 miesiącach znów zaszłam w ciążę -
      obecnie jestem w 22 tygodniu, a jak wszystko dobrze pójdzie, to urodzę drugie
      dziecko na 36 urodziny.
      Dlatego nie jest jeszcze przesądzone, że trudno będzie Ci ponownie zajść w
      ciążę, bo masz taką historię smile
      Natomiast dla mnie inna sprawa, to być z facetem, który już zaspokoił swoje
      potrzeby ojcostwa i ma w nosie Twoje macierzyństwo. Nie, żeby musiał
      szczególnie się starać, ale .... jak się kogoś kocha, to co z tego, że ma się
      nawet 5 dzieci z innego związku. Jak się kocha, to chce się mieć dziecko z tą ,
      właśnie kochaną kobietą.
      Kobiety myślą, że jak mają 30 parę lat to już żaden facet im się w życiu nie
      trafi i trwają przy tym, który jest. Może faktycznie się nie trafi (ale to
      często nie jest prawda), jednak trzeba sobie uświadomić, że z TYM facetem to
      idealnie nie będzie ...i czy faktycznie tak chcę żyć? Długo?
      Czy mając 40 parę lat nie trafi Cię szlag, że ten facet był wygodny i nie
      chciał dziecka z Tobą?
      Ja nie poświęciłabym swojego życia facetowi, któremu nie zależy na tym, żeby
      mieć ze mną dziecko - bo to dla mnie znak, że do miłości to mu jeszcze daleko i
      budowanie z nim przyszłości, to jak budowanie na ruchomych piaskach.
      Mam nadzieję, że jednak ułoży Ci się lepiej, niż jest teraz - że będziesz miała
      dziecko prędzej czy później.
      A na marginesie - moja znajoma, urodziła kiedyś 2 dzieci - obecnie studentki.
      Już dużo wcześniej myśleli o kolejnych, a tu nic. I dopiero mocno po 40tce
      urodziła jedno po drugim - znów ma dwójkę, ale malutkich dzieci. Mam kilka
      takich znajomych i najwyraźniej wiek nie gra roli, więc przed Tobą jeszcze
      całkiem niezła przyszłość smile
    • ewkaaa3 Re: nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wyg 27.09.06, 08:06
      nie wiem, jak ja przezyje ten tydzien, a co dopiero dwa sad
      dzis nie spie juz od 3.00 .....
      • aleksandra19811 Re: nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wyg 27.09.06, 20:03
        To i ja się wygada. Dziś się dowiedzialam,że 5 dni temu zmarł moj dziadek(tata
        mamy) chorował na raka. nikt mnie nie chcial denerwować, bo rodzina się
        dowiedziała od lekarzy w czerwcu (mój 6 m-c ciąży), że ma raka złośliwego płuc
        z przezutami do mózgu. lekarze ożekli, że to bedzie szybka sprawa i faktycznie.
        W cztery miesiące z postawnego mieżczyzny, wychudł i zrobił się cień czlowieka.
        Wszyscy wiedzieli nawet mój mąż, ale nikt nie chcial mnie denerwować. jestem
        bardzo wdzięczna.Dopiero jak nadszedl mój czas (2 dni po terminie) i lekarz
        powiedział , że juz nic nie może mi zaszkodzic, ani dzwiganie, ani nerwy to się
        dowiedziałam. Mimo wszystko jest mi przykro, że nie byłam w szpitalu (w
        ostatnich tyg był). choc pewnie nie zniosłabym tego widoku. Bo uważam, że takie
        negatywy nie sa wskazane, no bo swoje mysli przekazuje dzidzi. 2 października
        jest pogrzeb, więc albo bedę po porodzie (to nie pójde), ale jak nie urodzę to
        właśnie zastanawiam się. Czuję się w obowiązku iść, choć nikt z rodziny nie
        poleca. Więc nie wiem. Boję się, że będę mieć wyrzuty sumienia do konca życia.
        Dziadek wiedzial, że oczekuję maleństwa i rozumiał ,że nie moge się denerwować
        i go odwiedzić, ale teraz ....... Smutno mi sad
        • jola427 Do aleksandra19811 28.09.06, 12:42
          Jak byłam w 7mies ciąży zmarła moja babcia, z którą byłam bardzo zżyta.
          Strasznie ciężko to zniosłam, a przede wszystkim dostałam jakiejś histerii jak
          się dowiedziałam. Wiem, co czujesz. Ja byłam na pogrzebie, nawet szłam w
          procesji pogrzebowej najpierw z kaplicy do kościoła, a później z kościoła na
          cmentarz. Rodzina odradzała mi tego, ale ja pomyślałam, że nigdy sobie tego nie
          podaruję, jeżeli nie będzie mnie w takim dniu przy kochanej babci. Oczywiście
          gdybym się źle czuła, albo coś by się działo z dzidzią oczywiście musiałabym
          inaczej rozwiązać tę sprawę. Myślę, że bardziej by dziecku zaszkodziły dręczące
          mnie wyrzuty sumienia, że nie poszłam, niż przykre przeżycia podczas porodu.
          Więc myślę, że wszystko zależy jak będziesz się czuła.

          Pzdr. Jola
    • asia06 Re: nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wyg 28.09.06, 03:09
      A ja radzę wstrzymać się z zabiegiem. Czytałam kiedyś na forum list dziewczyny,
      która już zabieg miała mieć przeprowadzony, a tu zarodek się pojawił. Nie
      pocieszam, jak chciałaś, tylko piszę, o czym czytałam.
    • megisa1 Re: nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wyg 28.09.06, 12:13
      to ja tez sie wygadam,
      jestem w 4tc licząc od zapłodnienia,

      Jestem straszne rozbita tym, że pierwszy lekarz u którego byłam powiedział,
      że ni widzi serduszka a juz powinno być! bo liczy tygodnie z jakiegos kółka
      i jemu wychodzi, że to 6tc a nie 4tc!
      powiedział że tydzień poczekamy a jak się nic nie będzie dziać to trzeba bedzie
      działać-tzn usunąć!

      A drugi do którego pobiegłam nastepnego dnia powiedził że rzeczywiście
      pęcherzyk wyglada na 4tc i wyglada jaknajbardziej normalnie
      co prawda zlecił mi badanie bety i w poniedziałek mam iść raz jeszce na usg,ale
      powiedził żeby sie nie martwić...

      ...po tym pierwszym "miłosniku sklapela" nie moge jednak przestać mysleć o tym
      że jednak jest coś nie tak...jak można tak powiedzieć kobiecie w tak wczesnej
      ciąży...a u mojej siostry serduszko było słabosłyszalne na poczatku 7tc i to
      nie kit...ma piękną roczna córunię wink))
      • maziala Re: nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wyg 28.09.06, 15:50
        tygodnie ciąży sa liczone od 1 dnia ostatniej miesiączki a nie od zapłodnienia,
        więc radzę się przestawić. Może lepiej trzeba było nie spieszyć się z tym USG. A
        tak- stresujesz sie i musisz robić dodatkowe badania. A przecież na pewno
        wszystko będzie w porządku.
        • megisa1 Re: nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wyg 29.09.06, 10:08
          żałuję że robiłam....bardzo żałuję...ale lekarz powiedział, że chce sprawdzić
          czy jest wszytko ok...ile z nas nie chciałoby usłyszeć "wszystko w porządku,
          spokojnych 9m"...
    • jola427 Re: nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wyg 28.09.06, 12:31
      Ewciu trzymam za Ciebie kciuki, żeby Twoje życie się ułożyło i żeby się do
      Ciebie słoneczko jeszcze uśmiechnęło.
      Jola
    • ewkaaa3 Re: nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wyg 01.10.06, 10:52
      juz swiata nie widze przez zapuchniete powieki..... trzymajcie za mnie kciuki
      jutro o 8.30..... prosze......
    • ewkaaa3 Re: nie pocieszajcie mnie, chce sie po prostu wyg 02.10.06, 16:07
      dziewczyny, ja juz nic nie rozumiem....
      poszlam na to usg do szpitala, na 8.30. Okazalo sie, ze jest kolejka, wiec
      czekalam do 11 pomiedzy milionem kobiet z wielkimi brzuchami.... Chcialo mi sie
      wyc, i zreszta to robilam...
      W srodku byl guru polskiej diagnostyki plus 5 studentow. Wizyta trwala moze z 3
      min, dowiedzialam sie, ze zarodka nie ma a pecherzyk mierzy sobie ok 15 mm.
      Lekarz powiedzial, zebym odstawila duphaston i za dzien, dwa, poszla do
      szpitala. Diagnoza : missed abortion.
      Ze szpitala do parku jest 200m, i tam wlasnie przeplakalam poltorej godziny.
      Pozniej poszlam do lux medu po zwolnienie, bo nie chcialam przed szpitalem
      pojawiac sie w pracy.
      Pozniej jednak stwierdzilam, ze pojde do mojego gina (ordynatora w jednym z
      warszawskich szpitali)i niech on zadecyduje, czy szpital dzis, czy pod koniec
      tygodnia.
      Udalo mi sie, bo przyszedl kwadrans wczesniej do gabinetu, i przyjal mnie przed
      pacjentkami. Powiedzial, ze on bylby ostrozny z taka diagnoza i zabiegiem w 7
      tygodniu,i zebym sie rozebrala. Bylam zaskoczona, bo przeciez usg bylo robione
      2 godz wczesniej, ale powiedzial, ze to do jego dokumentacji i ze nie policzy
      mi za usg. W czasie badania powiedzial, zebym popatrzyla na monitor, i palcem
      pokazal mi zarodek. Bylam w takim szoku, ze ani nie plakalam, ani nic nie
      mowilam. Wiec nie wiem nawet, czy widzial serduszko, czy nie, i ile mm ma
      zarodek. Wiem tylko, ze moj pecherzyk zoltkowy jest za duzy, jak na normy, wiec
      lekarz na koniec powiedzial mi, ze jest zle, ale nie beznadziejnie, i ze on by
      dal mi czas..... Tylko dajcie czasowi czas, bo bardzo, bardzo, bardzo szkoda
      byloby nas....- z czego to cytat, ktos wie?
      Kazal mi dzisiaj zrobic beta hcg, progesteron i estradiol, powtorzyc wszystko w
      czwartek i zadzwonic z wynikami. W poniedzialek nastepne usg, i wtedy decyzja.
      Bije sie teraz z myslami, jak to mozliwe, ze lekarz uwazany za najlepszego w
      kraju nie widzial zarodka i polozyl na mnie krzyzyk? Komu wierzyc?


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka