Witam! 29.10.2006 urodziłam synka (który jest piękny, wspaniały itd

) Po
pierwsze nigdy nie myślałam, że poród to tak ciężkie, poważne przeżycie, a
parcie to tak nadludzki wysiłek (pierwszą moją myślą, gdy odzyskałam
przytomność umysłu, było: "Nigdy więcej nie chcę już przez to przechodzić",
ale po paru dniach już o tym zapomniałam). Nie piszę tego by straszyć - z
drugiej strony w trakcie mojego porodu dwie dziewczyny urodziły dosłownie w 5
minut - 3 parcia, zero bólu i już, pełna radość. Zrobiłam taki poważny wstęp,
ale dziś po dwóch tygodniach wspominam ten poród z uśmiechem (zapomniałam o
bólu,a pamiętam radość). Na izbę przyjęć wybierałam się w zabawnych
okolicznościach. To były moje urodziny i poszliśmy je uczcić do knajpy z
przyjaciółmi (o mały włos wylądowalibyśmy na koncercie Kultu, ale nie było juz
biletów). W tej miłej atmosferze odeszły mi wody, a było to tuż przed północą.
Kolega, który się spóźnił i nie zdążył wypić, pojechał rowerem po samochód, a
reszta taksówką do nas do domu po moją torbę. Wzięłam prysznic, zadzwoniłam na
izbę przyjęć, gdzie kazali mi jak najszybciej przyjeżdżać. W 5 osób wsiedliśmy
w samochód, całą drogę żartowaliśmy.Rozstaliśmy się przed wejściem na izbę,
skąd zabierali nas na porodówkę. Rodziłam w sumie 25 godzin - dlatego też ta
końcówka była tak trudna - byłam już po prostu umęczona. Początki były łatwe,
ja byłam podekscytowana, ale mój narzeczony zasnął. Potem niestety zaczęło
boleć, więc ćwiczyliśmy jak nas uczyli na szkole rodzenia. Na odpowiednie do
zzo rozwarcie czekalismy 10 godzin - przy uśmierzaniu bólu bardzo pomagał
prysznic, po zzo odczułam ogromną ulgę i ten okres aż do zaczęcia drugiej fazy
wspominam bardzo miło - rozmawialiśmy, żartowaliśmy, ćwiczyliśmy. W drugiej
fazie nie poradziłabym sobie, gdyby nie lekarz, położna i mój narzeczony, tak
bardzo nie miałam już siły, że gdyby nie oni to pewnie by się to skończyło
jakimś próżnociągiem, ale narzeczony skutecznie mnie dopingował, a lekarz i
położna wykonali kawał dobrej roboty, niemalże wyciskając ze mnie dziecko. Po
porodzie bylam bardzo dobrze traktowana. Teraz jesteśmy już razem w domu i
jest super. Pozdrawiam wszystkie i życzę powodzenia.